werandcountry.pl weranda.pl
reklama
  • W hotelu
  • Siedliska
  • Polska

5 agroturystyk, w których odpoczniesz i smacznie zjesz

autor: Matylda Rosłaniec

Przez lata wszelkie wyjazdy nierozłącznie związane były z pakowaniem kanapek na drogę lub prowiantu na cały pobyt. Znalezienie dobrego posiłku na trasie graniczyło z cudem, a nawet to oferowane w pensjonatach i agroturystykach pozostawiało wiele do życzenia. Na szczęście te czasy mamy już za sobą, a wybierając się na urlop bez problemu znajdziemy malownicze siedliska i zajazdy z jedzeniem, dla którego warto nadrobić drogi.

1/5 Kozia Farma Złotna

Złotna 29, Morąg

Jadąc w kierunku Warmii koniecznie trzeba udać się po jedne z najlepszych kozich serów w kraju. Certyfikowane, ekologiczne wyroby z mleka szczęśliwych, karmionych naturalnie kóz, z których każda ma swoje imię, potrafią uzależnić. Można tu umówić się na degustację serów, a zapasy zapakować w torbę (koniecznie zaopatrzcie się w wędzony zimnym olchowym dymem słodko-korzenny „złotnik” i solankowy ser marynowany z ziołami w oliwie), ale można też zarezerwować jeden z dwóch pokoi (do wyboru 2 i 4 osobowy) w tradycyjnym powiślańskim domu podcieniowym i bliżej zapoznać się nie tylko z kozami, ale też nacieszyć się talentem kulinarnym gospodarzy.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Kozia Farma Złotna (@koziafarmazlotna)

Oprócz genialnych kozich twarożków, serów solankowych, koziej ricotty, kefirów i jogurtów ze świeżymi malinami prosto z ogrodu warto zamówić ciepłe kolacje. Nigdy nie wiadomo czy na talerzu zagości smażona sielawa, pęczotto z leśnymi grzybami, czy tarta z pomidorami i… oczywiście kozim serem, ale jedno jest pewne – wszystkie te niespodzianki smakują wyśmienicie. Jednak pamiętajcie, nie tylko pokoje trzeba zarezerwować wcześniej, ale umówić z gospodarzami na każde odwiedziny! Na farmie jest dużo pracy i nikt tu nie siedzi z założonymi rękami czekając na gości. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Kozia Farma Złotna (@koziafarmazlotna)

2/5 Wilcza Jama

Smolnik 23, Lutowiska

To miejsce to raj na ziemi, w każdym razie na pewno dla miłośników dziczyzny i góralskiej kuchni. Lokalne smaki Bieszczad, które cięzko znaleźć poza regionem, czuć tutaj w niemal każdej potrawie. Śniadanie rozpoczyna „szwedzki stół” uginający się od domowych wędlin, pasztetów z dzika lub pstrąga i wyrabianego na miejscu białego sera, a własnoręcznie złowioną w prywatnym stawie rybę może wrzucić na ruszt na palenisku przygotowanym na świeżym powietrzu.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez WILCZA JAMA (@wilczajama)

Jednak to rosół z bażanta, carpaccio z sarniny, długo duszone gulasze z sarny z sosem borowikowym, soczysta pieczeń z dzika w winnym sosie ze śliwkami i zbieraną w lesie brusznicą, czy dzika kaczka z jabłkami i imbirem są tym, dla czego warto zarezerwować tu domek z grubo ciosanych drewnianych bali. A patrząc na myśliwskie trofea wiszące na ścianach, będące potwierdzeniem, że to co na talerzu prawdopodobnie zostało własnoręcznie upolowane przez właścicieli, można samemu poczuć się jak dumny myśliwy. W końcu upolować dla naszego podniebienia tak wyśmienite smaki to też nie lada wyczyn.  

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez WILCZA JAMA (@wilczajama)

3/5 Kwaśne Jabłko

Włodowo 27, Świątki

Tutaj przyjeżdża się przede wszystkim na cydr i po cydr. Niefiltrowany, niesiarkowany, niepasteryzowany i niesamowicie pyszny. Jak mówią właściciele, każde jabłko w sadzie znają osobiście i sami zbierają, tłoczą i fermentują w dębowych beczkach swoje prastare odmiany odmiany (m.in. szare renety, antonówki, boskopy, topazy). Na degustacji można spróbować cydrów młodych i rześkich, jak i tych dojrzałych, bardziej wytrawnych. Niejedna konkursowa degustacja zakończyła się przyznaniem Kwaśnemu Jabłku prestiżowych nagród i medali, np. tytułu jednego z pięciu najlepszych cydrów na świecie podczas prestiżowego brytyjskiego konkursu British Cider Championship.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Kwaśne Jabłko (@kwasnejablko)

Nie tylko płynne jabłkowo złoto, ale też malownicza okolica i piękny, odrestaurowany drewniany dom zachęcają żeby zostać tutaj dłużej. Szczególnie, że kuchnia oferuje lokalne jedzenie w najlepszych wydaniu. Owcze, kozie i krowie sery z okolicznych gospodarstw, aromatyczne tłoczone na zimno oleje, codziennie wypiekany na miejscu chleb zjadany pod gruszą w towarzystwie kawy z okolicznej palarni to tutaj codzienność, a kiedy właściciele rozpalają piec do pizzy opalany drewnem i grill, na który wskakuje lokalna jagnięcina wrzosówka i wołowina rasy Hareford, w powietrzu unosi się obezwładniający zapach. W takich warunkach możnaby spędzić całe wakacje.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Kwaśne Jabłko (@kwasnejablko)

4/5 Potocki Gałkowo

Gałkowo 46, Ruciane-Nida

Sercem Gałkowa niezaprzeczalnie jest XIX wieczny Dwór Łowczego, przeniesiony i odbudowany pod okiem konserwatora zabytków dom, w którym obecnie mieści się klimatyczna restauracja. Kontynuuje się tu tradycje Knajpy u Targowicza, która przez lata mieściła się w stadninie koni rodziny Ferenstein, jednak obecnie w menu widać spory powiew świeżego powietrza, międzynarodowe składniki i tzw. kuchnię fusion. Na szczęście wciąż pielęgnowane są też tradycyjne receptury i to właśnie ich należy spróbować podczas wizyty we Dworze.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Milimile (@milimile.pl)

Pierogi z gęsiną, domowa biała kiełbasa jagnięca, sandacz z patelni, zupa kurkowa, czy proste i jakże wspaniałe, zerwane za płotem jagody z bitą śmietaną to kwintesencja letnich wakacji na łonie natury. A ta zapiera dech za każdym razem gdy rozejrzeć się wokoło. Usytuowanie Gałkowa na skraju Puszczy Piskiej, zaledwie dwa kilometry od rzeki Kurtyń, uznanej za najpiękniejszą rzekę w Polsce, gwarantuje niezapomniany urlop wszystkim miłośnikom przyrody (i pysznych mazurskich ryb).

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez doriswawa (@doriswawa)

5/5 Stara Farma

Ropki 22, Wysowa Zdrój

Sielska atmosfera pól i łąk Beskidu Niskiego sprzyja wycieczkom pieszym i rowerowym, a po takim wysiłku apetyt rośnie podwójnie. Na szczęście można go zaspokoić siadając do stołu w mieszczącej się w stodole jadalni. A stół ugina się od lokalnych pyszności. Chleby na zakwasie, drożdżowe bułeczki, chałki i jagodzianki wypiekane są każdego dnia przez gospodarzy, powidła i twaróg również robione są na miejscu.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Stara Farma (@starafarma)

Ręcznie wytwarzane sery krowie i kozie, jajka i sezonowe warzywa dostarczają okoliczni rolnicy, a miód pochodzi z beskidzkich pasiek. Posiłki są tu proste, ale pełne smaku. Przypominają wakacje u babci. Na talerzach lądują naleśniki, racuchy, pierogi knedle, wytrawne tarty, np. z botwiną, a czasami nawet rustykalna pizza. Idąc z duchem czasu właściciele, po wcześniejszym uzgodnieniu, mogą przygotować menu wege, bez mleka lub glutenu. A z pełnym brzuchem nie pozostaje już nic innego jak przenieść się do jednego z pokoi w drewnianym, oryginalnym domu z 1939r. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Stara Farma (@starafarma)

 

Zdjęcie główne: Shutterstock

reklama

Mapa

reklama

Polecamy

reklama

Zostań z nami

Bądź na bieżąco