reklama
  • W podróży
  • Polska

Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady! Co warto zobaczyć?

autor: Agnieszka Rodowicz | 4 lipca 2018

To słynne hasło nadal jest aktualne. Bieszczady, mimo rosnącej popularności, są równie piękne jak wtedy, gdy ściągali tu pierwsi powojenni osadnicy. Na dodatek szlaki są dobrze oznakowane, pensjonaty wygodne, a bary serwują świetne, lokalne dania. Po bieszczadzkich szlakach można więc dziś bez obaw wędrować całą rodziną. Co warto szczególnie zobaczyć?

1/4 Szlak z Wetliny na połoniny

Jest gorąco, w powietrzu unosi się para, z bukowych liści spływają krople wody. Kiedy pada wejście z Wetliny, najczęściej odwiedzanej miejscowości w Bieszczadzkim Parku Narodowym (www.bdpn.pl), na Przełęcz Orłowicza bywa męczące. Ale po dwóch godzinach wędrówki las ustępuje miejsca Połoninie Wetlińskiej. Jej widok to najlepsza nagroda za wysiłek. Bo w połoninach jest coś niezwykłego. Być może ich pustka, porośnięta tylko bujającymi się na wietrze trawami, sprawia to piorunujące wrażenie. Nazwa połonin pochodzi zresztą z języka wschodniosłowiańskiego i oznacza puste miejsce. Poza trawami rosną tu też krzaki jagód, szczaw górski, pełnik alpejski. W zależności od pory roku połoniny zmieniają barwy. Wiosną i wczesnym latem mienią się elektryczną żółcią, jaskrawą zielenią, szmaragdem i malachitem. Na przełomie czerwca i lipca rozkwitają fioletem fiołka dackiego, różem goździka skupionego, żółcią pięciornika złotego...

Połonina Wetlińska Bieszczady

Wędrówka Połoniną Wetlińską z widokami na najwyższe bieszczadzkie szczyty jest jedną z najpiękniejszych tras. Zamykający ją od północnego-zachodu szczyt Smerek (1222 m n.p.m.) słynie ze wspaniałych widoków o wschodzie słońca. Ze szczytu szlak biegnie z powrotem na Przełęcz Orłowicza, która zawdzięcza swoje imię Mieczysławowi Orłowiczowi, wybitnemu działaczowi turystyki i krajoznawstwa, autorowi pierwszego po wojnie przewodnika po Bieszczadach.

Za przełęczą trzeba podejść w górę na Osadzki Wierch (1253 m n.p.m.), najwyższe wzniesienie Połoniny Wetlińskiej. Dalej szlak wiedzie trawersem Roha i ponownie grzbietem do słynnego schroniska Chatka Puchatka (bieszczady.net.pl/chatkapuchatka). Dlaczego słynnego? Bo po pierwsze to najwyżej położone schronisko w Bieszczadach. A po drugie przez 50 lat prowadził je Lutek Pińczuk, żywa legenda Bieszczad. Gdy objął Chatkę Puchatka, wcześniej strażnicę wojskową, kupił konia Karo, który stał się jego pomocnikiem, przyjacielem i jedynym środkiem transportu. Bo do Chatki wszystko trzeba dowieźć. Nie ma tu ani prądu ani bieżącej wody. Ale za to jakie widoki!

Chatka Puchatka schronisko Bieszczady

Chatka Puchatka to 
najwyżej położone schronisko w Bieszczadach.
Znajduje się pod wierzchołkiem
Hasiakowej Skały
(1232 m n.p.m.).

Piękna panorama na Połoninę Caryńską, Masyw Tarnicy i Bieszczady Ukraińskie. Z Połoniny Wetlińskiej można zejść do Górnej Wetlinki skąd dostać się można autobusem do Wetliny. Tam w Chacie Wędrowca (chatawedrowca.pl) koniecznie spróbujcie naleśnika giganta, wielkiego ni to naleśnika ni to racucha podawanego z bieszczadzkimi jagodami, lub innymi sezonowymi owocami. Poza tym są dania kuchni polskiej i regionalnej bazujące na sezonowych produktach wysokiej jakości. Drugą opcją jest nocleg w Chatce Puchatka i kolejnego dnia wędrówka Połoniną Caryńską.

2/4 Caryca połonin, czyli szlak na Caryńską

Z Chatki Puchatka szlak schodzi w dół do Brzegów Górnych. Po tej wsi podobnie jak po wielu innych w Bieszczadach pozostała już tylko nazwa. Przed II wojny światowej tutejsze wsie liczyły po 100 numerów. Mieszkali w nich Łemkowie, Bojkowie, Dolinianie, Polacy, Ukraińcy, Słowacy, Węgrzy a nawet Grecy. Historia położyła temu kres. W czasie Akcji Wisła w 1947 r. Przesiedlono stąd ok. 150 tysięcy ludzi. Wsie opustoszały, domy zaczęły popadać w ruinę, kilkadziesiąt miejscowości przestało istnieć. W Brzegach ostał się cmentarzyk greckokatolicki.

Na Połoninę Caryńską prowadzi szlak czerwony wiodący równocześnie ścieżką przyrodniczą. Wchodząc powoli pod górę w gęstym bukowym lesie odnajdziecie ślady dawnej wsi w postaci szczątków nagrobków i zdziczałych drzew owocowych. Widać też dawne śródpolne miedze i ślady drogi. Po mniej więcej dwóch godzinach wejdziecie na odkrytą przestrzeń Połoniny Caryńskiej, grzbietu o długości 4 km, z czterema ważniejszymi wierzchołkami.

Połonina Caryńska Bieszczady
Bieszczady Połonina Caryńska

Nazwa tej połoniny pochodzi od ruskiego słowa „caryna” oznaczającego pole lub pastwisko. Do dziś spotkać tu można polanki, zwane „carynkami”, które kiedyś wykorzystywano jako pastwiska. Caryńska słynie też z rumowisk skalnych, które zwane w Bieszczadach grehotem albo rozsypańcem. W miejscach wyjątkowo trudnych do wędrówki są ułożone schody i poręcze. Z Połoniny Caryńskiej rozciąga się jedna z ładniejszych bieszczadzkich panoram. Zachwyca Masyw Tarnicy, Wielkiej Rawki i Połoniny Wetlińskiej. Przy dobrej widoczności można stąd zobaczyć ukraińskie Karpaty Wschodnie ze szczytami Pikuj, Połonina Równa i Ostra Hora. Z połoniny zejdziecie szlakiem czerwonym do Ustrzyk .

3/4 Tarnica, czyli na dachu Bieszczadów

Pora na najwyższy szczyt polskich Bieszczadów – Tarnicę (1346 m n.p.m.). Wędrówkę rozpoczynacie w Wołosatem, gdzie znajduje się Zachowawcza Hodowla Konia Huculskiego. Można się tu przyjrzeć niedużym, ale silnym, przystosowanym do chodzenia po bieszczadzkich wertepach konikom i spróbować jazdy na ich grzbietach (godzina w terenie 40 zł).

Za ostatnimi domami Wołosatego widać pagórek, na którym zachowały się fragmenty spalonej w 1946 r. greckokatolickiej cerkwi i stary cmentarz. Tu zaczyna się oznakowana na zielono ścieżka przyrodniczo-historyczna, która prowadzi przez łąki, na których zwykle pasą się hucuły. Po drodze jest też nieduży staw,  gdzie przy pewnej dozie szczęścia zobaczycie kumaka górskiego, podobnego do ropuszki, ale o żółtym podbrzuszu w czarne plamy, a także traszki: górską i karpacką.

Za małym strumieniem ścieżka łączy się ze szlakiem niebieskim, prowadzącym w kierunku przełęczy Siodło. Szlak wiedzie przez bukowy las, niektóre drzewa mają tu ponad 200 lat. Miniecie też kilka polanek, a potem przez górną granicę lasu dotrzecie do połoniny, która ostro wspina się na przełęcz Siodło. Tu możecie odpocząć na ustawionych dla turystów ławkach. Dalej szlak wiedzie obok małej jaskini na najwyższy szczyt polskich Bieszczad, czyli Tarnicę. Jego nazwa pochodzi od rumuńskiego słowa „tarnita” oznaczającego siodło. Na szczycie stoi metalowy krzyż upamiętniający rok 2000 i pontyfikat Jana Pawła II, który był tu w 1954 r.

widok z Tarnicy Bieszczady
Bieszczady Tarnica najwyższy szczyt

Jak wrócić spod Tarnicy? Trzeba zawrócić na Siodło, a potem ruszyć na Przełęcz Goprowską. Stąd trawers prowadzi przez stoki Krzemienia i Kopy Bukowskiej obok głębokiego, dzikiego kotła Wołosatki, w którym żyją niedźwiedzie. Łagodne podejście prowadzi na Halicz (1333 m n.p.m.), z którego można podziwiać wspaniałą panoramę gór szczególnie po stronie ukraińskiej. W pogodne noce widać podobno światła Lwowa. Z Halicza ścieżka wiedzie na skalisty Rozsypaniec (1280 m n.p.m.) po czym łagodnie schodzi do Przełęczy Bukowskiej na granicy polsko-ukraińskiej. Można tu odpocząć pod turystyczną wiatą zanim długą, wijącą się serpentynami drogą przez dolinę Wołosatki zejdziecie do Wołosatego.

4/4 W końcu relaks – Cisna w Bieszczadach

Uff, byliśmy na najwyższych szczytach i na najbardziej spektakularnych połoninach. Czas na relaks. A jednocześnie wizytę w miejscu, którego w Bieszczadach ominąć nie można: Cisnej. To jedna z większych miejscowości i ważny węzeł ruchu turystycznego. Położona w głębokiej kotlinie nad brzegiem Solinki, otoczona zewsząd wysokimi, zalesionymi szczytami ma specyficzny mikroklimat i największą ilość opadów w całych Bieszczadach.

W centrum położony jest kultowy bar Siekierezada (siekierezada.pl). Oryginalne wnętrze jest jednocześnie galerią, a nazwa nawiązuje do powieści Edwarda Stachury i filmu pod tym samym tytułem. W menu dania, jak na chłopa z siekierą w ręce przystało, są flaczki, placek bieszczadzki czy żeberka. Do tego lokalne piwa i wina.

W Cisnej jest też przystanek Bieszczadzkiej Kolejki Wąskotorowej (kolejka.bieszczady.pl), jednej z największych atrakcji tych gór. Wybudowano ją pod koniec XIX w. i dawniej służyła do wywożenia z lasu ściętych drzew. Podróż z Cisnej do Łupkowa trwała wtedy 4,5 godz. z przystankami na załadunek drewna i zaczerpnięcia wody dla parowozu. Kiedy w latach 80. XX w. transport drewna  koleją przestał być opłacalny ciuchcię zlikwidowano. Na szczęście dziesięć lat później powstała fundacja, która zaopiekowała się kolejką. Wyremontowano torowiska, odtworzono tabor i uruchomiono przejazdy dla pasażerów.

Dziś są do wyboru dwie trasy: górskimi dolinami z Majdanu koło Cisnej w kierunku połonin do Przysłupia oraz na zachód, wzdłuż słowackiej granicy aż do Balnicy. W pierwszym kierunku kolejka jedzie ponad godzinę, w drugim 45 minut. Z obu wsi po 30 minutach wraca do Majdanu, gdzie znajduje się główna stacja. Bilet w jedną stronę kosztuje 20 zł, w obie 24 zł. Niektóre kursy odbywają się z udziałem parowozu co oczywiście jest jeszcze atrakcyjniejsze niż podróż z lokomotywą spalinową. Tak czy inaczej podróży bieszczadzką ciuchcią nie można sobie odmówić.

Bieszczadzka Kolejka Wąskotorowa
fot. Shutterstock
reklama

Zostań z nami

Bądź na bieżąco