werandcountry.pl weranda.pl astromagia.pl
  • W podróży

Kraina zamków, gór i wygasłych wulkanów. Turyści pokochali Dolny Śląsk

autor: Agnieszka Kaszuba

Wrocław bije rekordy popularności, w Karkonoszach podczas długich weekendów trudno znaleźć wolny nocleg, a Kraina Wygasłych Wulkanów zyskała znak UNESCO. Dolny Śląsk ma wszystko, czego potrzeba na krótki wyjazd: miasta, góry, zamki, uzdrowiska i tajemnicze podziemia.

Na Dolnym Śląsku problemem nie jest brak pomysłów, lecz wybór. W ciągu kilku dni można zobaczyć zabytki Wrocławia, przejść trasą ukrytą głęboko pod ziemią, wejść na karkonoski szlak i odpocząć w jednym z uzdrowisk. Wszystko bez pokonywania wielkich odległości. To jeden z powodów, dla których region coraz lepiej odpowiada na zmieniający się sposób podróżowania. Zamiast jednego długiego urlopu wiele osób wybiera kilka krótszych wyjazdów. Liczy się łatwy dojazd, duży wybór atrakcji i możliwość zmiany planów, gdy pogoda nie dopisze. Dolny Śląsk spełnia wszystkie te warunki.

Widać to również w liczbach. W 2025 roku Wrocław odwiedziło ponad siedem milionów osób, o 6 proc. więcej niż rok wcześniej. Prawie cztery miliony gości zostały w mieście przynajmniej na jedną noc. Z kolei przed długim weekendem sierpniowym szacowano, że w Karkonoszach może pojawić się nawet 150 tys. turystów. W Karpaczu i okolicy znalezienie wolnego pokoju na ostatnią chwilę graniczyło z cudem.

Zobacz nasze materiały wideo

Wrocław nie tylko na kilka godzin

Wrocław jest naturalnym początkiem podróży po regionie, ale coraz rzadziej pozostaje jedynie przystankiem w drodze w góry. Turyści zatrzymują się tu na dłużej, łącząc zwiedzanie z restauracjami, wydarzeniami i spacerami nad Odrą.

Najbardziej znana trasa prowadzi przez Rynek, plac Solny, okolice uniwersytetu i Ostrów Tumski. Wieczorem warto przejść się nadrzecznymi bulwarami, kiedy zabytkowa część miasta jest podświetlona, a latarnie na Ostrowie Tumskim nadal zapalane są ręcznie.

Wrocław ma również sporo propozycji na gorszą pogodę. Hydropolis opowiada o wodzie bez szkolnego tonu, Centrum Historii Zajezdnia pokazuje powojenne dzieje miasta, a Kolejkowo przyciąga nie tylko dzieci. Z kolei okolice Hali Stulecia, Pergoli i Ogrodu Japońskiego pozwalają na kilka godzin uciec od ścisłego centrum.

Miasto można potraktować jako bazę do dalszego zwiedzania. W niecałą godzinę da się stąd dotrzeć do Świdnicy i Zamku Książ, a po około dwóch godzinach jazdy znaleźć się w Szklarskiej Porębie lub Karpaczu.

Zamek Książ widziany z lotu ptaka, otoczony gęstym lasem i tarasowymi ogrodami.
Zamek Książ zachwyca położeniem, reprezentacyjnymi wnętrzami i podziemnymi tunelami z czasów II wojny światowej.

Książ i tajemnice ukryte pod ziemią

Zamek Książ jest jednym z tych miejsc, które dobrze wyglądają na zdjęciach, ale dopiero na miejscu pokazują rzeczywistą skalę. Rezydencja wznosi się nad przełomem Pełcznicy, a do zwiedzania udostępniono reprezentacyjne sale, tarasy i podziemne tunele. Podziemia powstały podczas II wojny światowej. Do dziś nie wiadomo, jakie dokładnie plany mieli wobec nich Niemcy. Wokół korytarzy narosło wiele teorii, ale ich prawdziwa historia jest wystarczająco przejmująca. Tunele drążyli więźniowie i robotnicy przymusowi, pracujący w skrajnie trudnych warunkach.

Książ można połączyć z wyjazdem w Góry Sowie, gdzie znajdują się kolejne części Projektu Riese. Podziemne trasy udostępniono między innymi w Osówce, Walimiu i kompleksie Włodarz. Każda wygląda nieco inaczej. Są surowe korytarze wykute w skale, wielkie hale, zalane fragmenty i pozostałości niedokończonych konstrukcji.

Warto jednak rozłożyć zwiedzanie na dwa dni. Książ, park i pobliska palmiarnia zajmą większą część jednego dnia. Dopiero następnego najlepiej ruszyć w stronę Gór Sowich. Po drodze można zatrzymać się w Świdnicy, aby zobaczyć Kościół Pokoju. Niepozorny z zewnątrz, w środku przypomina bogato dekorowaną salę teatralną. Został zbudowany z drewna, gliny i słomy, a mimo to przetrwał ponad trzy stulecia.

Autorka z plecakiem stojąca na górskim szlaku na tle zalesionych zboczy Karkonoszy.
Karkonosze oferują zarówno krótkie rodzinne trasy, jak i dłuższe wędrówki prowadzące na główny grzbiet pasma. Fot. A. Kaszuba

Polskie wulkany ze znakiem UNESCO

Góry i Pogórze Kaczawskie wciąż pozostają mniej znane niż Karkonosze, chociaż pod względem krajobrazów niewiele im ustępują. Tutejsza Kraina Wygasłych Wulkanów w 2024 roku dołączyła do sieci Światowych Geoparków UNESCO.

Nie należy spodziewać się kraterów ani dymiących stożków. Aktywność wulkaniczna zakończyła się tu miliony lat temu, ale w krajobrazie nadal można rozpoznać jej ślady. Najbardziej charakterystyczna jest Ostrzyca, której regularny kształt przywodzi na myśl klasyczny wulkan. Warto zobaczyć także Organy Wielisławskie, odsłonięte skały Wilczej Góry oraz dawne kamieniołomy.

Dobrym początkiem wycieczki jest Dobków i działająca tam Sudecka Zagroda Edukacyjna. Można dowiedzieć się, dlaczego w regionie występuje tak wiele minerałów, jak powstawały tutejsze skały i co pozostało po dawnych erupcjach. To jedno z tych miejsc, w których dzieci mogą dotykać eksponatów, przeprowadzać doświadczenia i samodzielnie szukać odpowiedzi.

Kraina Wygasłych Wulkanów przyciąga również spokojem. Nie ma tu wielkich deptaków i rozbudowanej infrastruktury znanej z popularnych kurortów. Są małe wsie, lokalne pracownie, łagodne szlaki oraz punkty widokowe. To dobry kierunek dla osób, które chcą zobaczyć Dolny Śląsk z dala od największych tłumów.

Panorama Szklarskiej Poręby z zabudowaniami otoczonymi lasem i zalesionymi zboczami Karkonoszy.
Szklarska Poręba jest jedną z najpopularniejszych baz wypadowych na karkonoskie szlaki.

Karkonosze na rodzinny wyjazd

Karpacz i Szklarska Poręba już dawno przestały być miejscowościami odwiedzanymi głównie zimą. Największy ruch przypada dziś również na wakacje, długie weekendy i pierwsze tygodnie jesieni. Przyciągają nie tylko góry, lecz także duży wybór noclegów, restauracji i atrakcji dostępnych niezależnie od pogody.

Najbardziej oczywistym celem jest Śnieżka, jednak wyjście na najwyższy szczyt Karkonoszy wymaga czasu, odpowiedniego obuwia i przygotowania na szybką zmianę warunków. Na krótszy rodzinny spacer lepiej wybrać Wodospad Szklarki. Trasa od parkingu jest krótka i nie wymaga górskiego doświadczenia.

W Szklarskiej Porębie warto zobaczyć także Wodospad Kamieńczyka, najwyższy wodospad po polskiej stronie Sudetów. Bardziej doświadczeni turyści mogą ruszyć na Szrenicę, a dalej grzbietem w stronę Śnieżnych Kotłów. Widok z góry należy do najbardziej charakterystycznych karkonoskich panoram.

Karpacz ma zupełnie inny rytm. Oprócz Śnieżki przyciąga świątynia Wang, Dziki Wodospad i trasy w rejonie Samotni. W sezonie trzeba jednak liczyć się z kolejkami, zatłoczonymi parkingami i dużym ruchem na najpopularniejszych szlakach. Dlatego coraz więcej osób wybiera wyjazdy od niedzieli do czwartku albo planuje urlop już po zakończeniu wakacji.

Zielone wzgórze z punktem widokowym, drzewami i belami siana na polach w Krainie Wygasłych Wulkanów.
Kraina Wygasłych Wulkanów przyciąga łagodnymi szlakami, szerokimi panoramami i krajobrazami ukształtowanymi przez dawną aktywność wulkaniczną.

Pałace i uzdrowiska u stóp gór

Między Jelenią Górą a Karpaczem rozciąga się Dolina Pałaców i Ogrodów. Na stosunkowo niewielkim obszarze znajduje się kilkadziesiąt dawnych rezydencji. Najbardziej znane są pałace w Wojanowie, Łomnicy, Staniszowie i Karpnikach. Część z nich zamieniono w hotele, inne można zwiedzać albo oglądać podczas spaceru po parkach.

W pobliskich Cieplicach Śląskich-Zdroju zachowała się zabudowa dawnego kurortu, Park Zdrojowy i długi deptak. Są też termy, które mogą uratować plan dnia, gdy w górach pada deszcz. Cieplice dobrze sprawdzą się jako spokojniejsza alternatywa dla zatłoczonych kurortów.

Dolny Śląsk ma zresztą znacznie więcej uzdrowisk. Polanica-Zdrój, Kudowa-Zdrój, Duszniki-Zdrój czy Lądek-Zdrój pozwalają połączyć spacery z zabiegami, basenami i zwiedzaniem okolicy. Ziemia Kłodzka jest jednak na tyle rozległa, że zasługuje na osobny wyjazd.

Fot. Shutterstok