reklama
  • Od kuchni
  • Od kuchni

Seul i jego 5 najmodniejszych fetyszy kulinarnych

autor: Basia Starecka

Przed wyjazdem do Seulu trzeba dużo ćwiczyć. Wszystkie partie ciała, ale głównie brzuch. I to nie za pomocą brzuszków, ale wspólnych posiłków online. Jedzenie przed komputerem to najpopularniejszy sposób spędzania czasu – szczególnie wśród koreańskich singli.

Do stołu nie wypada bowiem siadać w pojedynkę. Dlatego właśnie ustawia się You Tube na kanał jednego z popularnych BJ-ów, którzy o ustalonej porze zaczynają jeść. Można tylko patrzeć i komentować, ale można też jeść, a nawet zjadać dokładnie to samo.

Bj-a nie zaspokoi jednak byle co, na stole musi być fura jedzenia. Jeden z popularnych prowadzących mukbang, czyli kulinarny show na żywo, to Banzz mający aż 2,6 mln subskrybentów. Za jednym razem zjada przynajmniej 10 tys. kalorii. A to tylko początek tego, co czeka nas na miejscu.

Stolica Korei Południowej to jedna wielka gastronomia. Do restauracji chodzą wszyscy, bo to od lat stanowi element koreańskiej kultury. Powody są również ekonomiczne – jedzenie na mieście jest tańsze i bardziej się opłaca. Koreańczycy lubią zamawiać dużo. Stół powinien więc uginać się od potraw. Nikt nie zamawia pojedynczych porcji dla siebie – potrawy podaje się w misach i kociołkach do wspólnego podziału. Ale nawet z pomocą soju, koreańskiego destylatu, nie sposób zjeść wszystkiego. Sporo jedzenia się marnuje, bo nie ma jeszcze nawyku, by zabierać je ze sobą do domu.

Koreańczycy fetyszyzują jedzenie. W ich telewizji leci przynajmniej sześć programów kulinarnych, które polegają na tym, że podgląda się albo gotujących, albo jedzących i głośno siorbiących. Jada się głównie lokalne przysmaki, bo Koreańczycy to najwięksi kulinarni patrioci na świecie – gdziekolwiek nie pojadą, nawet do Paryża, tam często szukają restauracji z kuchnią koreańską.

seul korea street food
korea seul jedzenie

W ostatnich latach to się powoli zmienia. Seul i jego dzielnice jak międzynarodowe Itaewon, rejon ekspatów, różnicują się gastronomicznie. Młodsi mieszkańcy stolicy częściej niż na bibimbap czy bulgogi umawiają się na włoskie pizze i pasty czy amerykańskie steki. To jest teraz prawdziwy szpan. Co jeszcze jest modne?

Oto 5 najmodniejszych fetyszy kulinarnych Seulu, najczęściej lądujących na popularnym serwisie Banzza.


1/5 Gamja dog: koreański hot dog we frytkach

Ulubiona uliczna przekąska młodych. Koreański hot dog, podobnie jak jego pierwowzór, bazuje na parówce. Tu jednak podobieństwa się kończą. 

Parówkę nadziewa się na patyczek od szaszłyka, zanurza w cieście naleśnikowym, a następnie obtacza w pociętych w drobną kosteczkę frytkach. Takiego potwora zanurza się potem w kąpieli z oleju i smaży jeszcze trzykrotnie, by mieć pewność, że koreański hot dog będzie na pewno chrupiący. Taki bez wątpienia jest. I na pewno niezwykle kaloryczny. Dla niepoznaki zalewa się go zamaszystymi esami-floresami z ketchupu i majonezu. Pyszotki.

seul hot dog
seul kopytka
Od lewej: Gamja dog, czyli hot dog i kopytka – Tteokbokki

2/5 Tteokbokki, czyli koreańskie kopytka

Podobne do naszych, chociaż koreańskie kopytka mają nieco zdradliwy charakter. Bardziej kleją się do zębów i niedoświadczonym mogą wyciągnąć stare plomby.

Skrobia ryżowa daje bowiem bardziej sprężysty i zbity efekt od ziemniaczanej. Podłużne, śnieżnobiałe kluseczki zalewa się gulaszem z dodatkiem jaj ugotowanych na twardo oraz soczystych ciastek rybnych, przypominających w smaku nieco naszą rybę faszerowaną. Całość pływa w przyjemnie świdrującym w głowie słodko-ostrym sosie na bazie paprykowej pasty gochujang, cukru i szczypiorku.

3/5 Kawa z choinką

Młodzi mieszkańcy Seulu coraz rzadziej zamawiają herbatę. Wyjątek stanowią bardzo modna matcha latte – mleczny, gęsty ulepek z zielonej herbaty i pumpkin latte, które ma więcej wspólnego z dynią niż z czymkolwiek innym. Nową religią jest jednak przede wszystkim kawa.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

#메리크리스마스

A post shared by Cari Cakes (@caricakez) on


Jej rynek w Korei Południowej rośnie ekspresowo, pod względem wielkości jest już 11 na świecie. Pije się głównie deserowe napoje kawowe – mieniące się brokatem, w kształcie choinki z łańcuchami i bombkami (na święta) czy obsypane bezami kwiatów wiśni (na wiosnę). Nie byle jakie lury tylko spersonalizowane przyjemności np. z odbitym zdjęciem klienta na spienionym mleku. Czeka się na nie godzinami, ale każdy chce je uwiecznić na swoim Instagramie.

4/5 Biały chleb na deser

Nowością z zagranicy jest także pieczywo – białe, sztuczne i puchate. Trudno z niego zrobić kanapkę, szczególnie, że taki szkolny wynalazek jest tu kompletnie nieznany. Dlatego watę ze stylizowanych na francuskie boulangerie je się na deser.

Temat pieczywa jednak ewoluuje, bo w Seulu otworzyła się właśnie filia kultowej piekarni Tartine z San Francisco z prawdziwym chlebem na zakwasie. Chad Robertson, założyciel, uważa, że przywiązujący uwagę do tradycji Koreańczycy, docenią jego piekarskie rzemiosło. Tartine w Seulu to dopiero początek prawdziwego nalotu dywanowego – zaplanowane są jeszcze trzy filie tej piekarni w innych miastach Korei.

seul chleb korea
seul lody z fasolą korea
Od lewej: Koreański chleb i lody z fasolą – Patbingsu

5/5 Patbingsu: ogolone lody z fasolą

Dość osobliwe lody, ale z historią głęboko zanurzoną w tradycyjnej kuchni koreańskiej. Mają konsystencję szronu, ale smakują już nie wodą, a skondensowanym mlekiem, którym się je podlewa.

Do tego dodaje się suszone owoce, często też płatki zbożowe, a całość wieńczy słodką czerwoną fasolką. Deser pochodzi z czasów dynastii Joseon, co dla Koreańczyków przywiązanych do tradycji, ma niebagatelne znaczenie. Wrócił do łask i cieszy się wielką popularnością na koreańskim Instagramie. Sprzedaje się go w najmodniejszych cukierniach Seulu i to w różnych, czasami bardziej odbiegających od klasycznej receptury wariacjach – z herbatą matcha, bitą śmietaną czy z kawałkami ukochanego przez Koreańczyków sernika.

Zdjęcia: Basia Starecka, Shutterstock
 

reklama

Zostań z nami

Bądź na bieżąco