• W podróży

Weekend w Warszawie – co robić, gdzie zjeść, co zobaczyć

autor: Angelika Zdankiewicz | 21 lipca 2017

To przewodnik dla tych, którzy wpadają do Warszawy na dzień, dwa i chcą zobaczyć, co poza znanymi zabytkami (bo nie będziemy przecież polecać Pałacu Kultury czy Łazienek Królewskich) miasto ma najlepszego. Ale piszemy też dla mieszkańców stolicy, którzy przestali być na bieżąco – bo w Warszawie łatwo mieć zaległości, życie ma tu szybkie tętno zdecydowanie powyżej normy.


GDZIE NA ŚNIADANIE W WARSZAWIE 

Jeszcze kilka lat temu knajpy z ofertą śniadaniową (zjadliwą!) można było policzyć na palcach obu rąk, dziś trudno się zdecydować i najczęściej o wyborze decyduje, w jakiej dzielnicy się obudzimy. Żoliborz ma od dawna prężenie działającą Secret Life Cafe (ul. Słowackiego 15/19) – obok pysznych lemoniad, zestawu dla roślinożerców i dobrej kawy liczy się tu luźna, rodzinna wręcz atmosfera. Dobrze zjeść można też w SAM Żoliborz (Rydygiera 9c), m.in. bajgle z łososiem, rostfbefem czy grillowanymi warzywami. Na Mokotowie złapiecie zestaw kanapka + kawa w maluteńkiej kawiarni Moko (ul. Malczewskiego 6), wypijecie pyszną kawę w wypełnionym starymi plakatami Relaksie (ul. Dąbrowskiego) lub zjecie iście po królewsku (np. obłędne maślane tosty francuskie) w Być Może (ul. Bagatela 14).

Być Może (Bagatela 14)
Być Może (Bagatela 14)
Być Może (Bagatela 14)

W centrum można jeść śniadanie przez cały dzień. Ze względu na lokalizację, czyli piękny plac Grzybowski polecamy Charlotte Menora (pl. Grzybowski 2), drugą „szarlotę” po pl. Zbawiciela. Pyszne pieczywo, w tym chałki, naleśniki i tradycyjne francuskie zestawy można popić szampanem, a przy okazji dowiedzieć się czegoś o żydowskiej Warszawie, bo od jakiegoś czasu działa tu punkt Muzeum Polin. Po francusku zjecie też w niedawno otwartym, bardzo stylowym Kremie (ul. Śniadeckich 18) – nie próbujcie liczyć kalorii wybierając spośród sandwichów czy kilku rodzajów croques z różnymi rodzajami francuskiego sera.

A jeśli je liczycie, lub po prostu lubicie jadać zdrowo i lekko, wpadnijcie do Juice Press People (ul. Bracka 18) na smoothie bowl, czyli miskę pełną zmiksowanych owoców z ziarnami, misternie udekorowaną… owocami. Śniadanie przy ambitnej lekturze zjecie w kawiarni MiTo Art Cafe (ul. Waryńskiego 28) – kawa + dobry wybór książek i magazynów. Z kolei w stylowych wnętrzach STOR (ul. Tamka 33) w nieco hipstersko-studenckim towarzystwie wypijecie parzoną alternatywnymi metodami kawę, podaną w pięknej filiżance, zjecie owsianki na mleku (także tym roślinnym) i kanapki z milionem dodatków. 

 

Od góry: Bistro Krem, Charlotte Menora i Kawiarnia Stor (fot. Alex Bielicki)
Od góry: Bistro Krem, Charlotte Menora i Kawiarnia Stor (fot. Alex Bielicki)
Od góry: Bistro Krem, Charlotte Menora i Kawiarnia Stor (fot. Alex Bielicki)

CO ZOBACZYĆ I GDZIE NA OBIAD W WARSZAWIE 

To niemożliwe, by zobaczyć wszystkie najciekawsze miejsca w jeden weekend i spróbować wszystkich pyszności na warszawskiej mapie kulinarnej. Ale mamy parę pewniaków w ciekawej okolicy, by łatwiej było połączyć zwiedzanie, zakupy i jedzenie.

Zaczynamy od Powiśla, które ciągle się zmienia, zachowując jednak studencko-beztroską atmosferę. Na kameralnej ul. Wiślanej od niedawna działa Bez Gwiazdek – takiej (pysznej i zaskakującej) kuchni polskiej jeszcze nie jedliście, dobrze przy tym być mięsożernym. Dla wegan i wegetarian dwie ulice dalej jest Veg Deli (Radna 14) – loftowe, kameralne wnętrze i rośliny na różne sposoby. Kawałek dalej wzdłuż ul. Browarnej kupicie piękne bluzy od Femi Stories, torby z papieru Uashmama i spodnie z obniżonym krokiem od Madox. Od nadmiaru wrażeń polecamy odpocząć trochę dalej w kierunku centrum, w parku Rydza Śmigłego (ul. Rozbrat) – przyjemnie jest się tu zgubić, posiedzieć na jednej ze schowanych w zieleni ławek lub odnaleźć mało uczęszczane tajne przejście; to od lat niezmiennie oaza spokoju niemal w środku miasta.

Jeśli zakupowych wrażeń będzie Wam mało ruszcie stąd piękną uliczką Frascatti na pl. Trzech Krzyży do Mysia 3 – królestwa pięknych ubrań i przedmiotów. Swoje miejsce mają tu COS, Nap, Mujii i polskie marki jak Balagan, Nennuko czy Rilke. W samym centrum głodni nie będziecie, niemal na każdym rogu można coś zjeść, pytanie tylko co? Najlepsze wegańskie sushi polecamy w Youmiko Vegan Sushi (ul. Hoża 62), pizze w Mąka i Woda (Chmielna 13A), steki niezmiennie w Butchery & Wine

Od góry: Bez Gwiazdek (Wiślana 8), Uashmama (Leszczyńska 12), Mysia3, Youmiko Vegan Sushi (Hoża 62)

Po drugie – ulica Oleandrów – na kilkusetmetrowym odcinku samo dobro: MOD, w którym zjecie jeden z lepszych ramenów w Warszawie zagryzając pączkiem na deser, Safripsti z ubraniami vintage (w tym piękne kolorowe sukienki i jedwabne koszule), Makutra – raj dla wszystkich gotujących lub chcących posiąść tę sztukę i w końcu Sen Nocy Letniej – niszowa perfumeria, w której przy okazji można trafić na wernisaż lub wystawę.

Biegnąc dalej na Mokotów dobrze odwiedzić Nowy Teatr (ul. Madalińskiego 10/16) – spektakli Grzegorza Warlikowskiego nie trzeba specjalnie zapowiadać, powiemy więc o samej przestrzeni: dawne zakłady MPO sprawiły, że oprócz teatru dzieje się tu sporo innych wydarzeń artystycznych, są także restauracja (karmi prosto i smacznie), księgarnia, spory dziedziniec i do września jazzowy klub muzyczny Pardon To Tu. 

Od góry: MOD (fot. mat. promocyjne, Gaweł Czajka), sklep Makutra

O wszystkich porach roku, ale szczególnie latem, warto zobaczyć jak dużo dzieje się nad Wisłą. Na jej lewym brzegu plaże i ścieżka wzdłuż rzeki na rower lub spacer. Po prawej – odnawiane wciąż bulwary, plaże, mnóstwo knajpek, a nawet sauna. 

Pomiędzy wybranymi trasami koniecznie znajdzie czas na Muzeum Polin – kawał polsko-żydowskiej historii we wspaniałej architekturze i Muzeum Sztuki Nowoczesnej – w tymczasowej siedzibie, ale z niezmienną energią do dzielenia się ciekawymi spostrzeżeniami o nowoczesności.

Od góry: Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN (fot. W.Krynski), Muzeum Sztuki Nowoczesnej (fot. Good Looking Studio)

CO WIECZOREM W WARSZAWIE

Zależy co się lubi: romantyczne spacery o zachodzie słońca, barowe rozmowy przy drinku czy kolację w ciekawym miejscu. Kulinarne uniesienia z dobrym winem w parze macie gwarantowane w Kieliszkach na Próżnej (ul. Próżna 12) – chipsy ze świńskich uszu są niemniej zachwycające co 1116 kieliszków wiszących nad barem. Nocny Market (ul. Kolejowa 8/10 A, pt-niedz i tylko do końca września) już drugi rok ściąga istne tłumy na niedziałające perony Dworca Głównego. Cały warszawski street food w jednym miejscu, ale też stoiska niektórych stołecznych restauracji (np. wspomnianej Mąki i Wody), plus napitek i głośna muzyka do rana. Z powodu architektury warto też, choćby na jednego drinka, wpaść do Hali Koszyki (ul. Koszykowa 63), to odrestaurowane wnętrza dawnego bazaru, a w środku długi bar i liczne restauracje, m.in. Ćma Matuesza Gesslera. Jeśli macie ochotę na więcej blichtru to tylko Weles (Nowogrodzka 11) – koktajbar z boskimi drinkami, które wyglądają tak samo genialnie jak smakują, bywa też muzyka na żywo.

Od góry: Nocny Market (fot. Mirek_Kaźmierczak), Hala Koszyki (fot.materiały promocyjne)

Dla tych, którzy wieczorem wolą romantyczne spacery pozostają ustronne parki i dzielnice inne niż centrum – w śródmieściu i nad Wisłą o zachodzie słońca zaczynają się harce, które do spokojnych raczej nie należą. 

 

Zostań z nami

Bądź na bieżąco