werandcountry.pl weranda.pl
reklama
  • W podróży

Warszawa bez tłumów: 5 miejsc na spacer

autor: Hanna Dzielińska

1/5 Skarpa warszawska, czyli najciemniej pod latarnią

Lasy wokół Warszawy pełne spacerowiczów, puste chodniki i deptaki w centrum miasta – tak z powodu epidemii w ostatnich dniach wygląda Warszawa. Ale wcale nie musisz jechać daleko, żeby bezpiecznie, na spędzić chwilę na dworze. W samym sercu miasta, sto metrów od palmy na rondzie de Gaulle’a rozpoczyna się rozległy park u podnóża skarpy na tyłach Muzeum Narodowego. Spacerowy trakt ciągnie się właściwie do samych Łazienek Królewskich.

Nuda ci tu na pewno nie grozi: najpierw idziesz klatką schodową, w której możesz poczuć się jak w… renesansowym zamku. Wszystko za sprawą Stefana Szyllera, który w nawiązując do magnackich rezydencji zaprojektował most Poniatowskiego i prowadzące do niego wiadukty. To tak efektowne miejsce, że warto zatrzymać się tu na zdjęcie. 

Kawałek dalej, już pod skarpą, możesz rzucić okiem na samoloty, czołgi czy działa – to plenerowa wystawa Muzeum Wojska Polskiego. Sam park też kryje niespodzianki: tuż przed Książęcą, po prawej stronie zobaczysz metalowe drzwi broniące dostępu do wyjątkowej groty. Nazywa się Elizeum, była dwupoziomowa (niżej część dla gości, wyżej podest dla muzyków, których bywalcy mieli słyszeć, nie widzieć) i bogato dekorowana. Parę stuleci temu odbywały się tu orgie, które w swoich zapiskach z podróży wspominał nawet pewien brytyjski obieżyświat. Do środka można dziś wejść tylko podczas Nocy Muzeów, ale w sieci znajdziesz video nagrane przez zajmujących się tym miejscem urzędników.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Hanna Foxy (@foxy_hanna)

Ile osób dotąd spotkałeś? Założę się, że do policzenia wystarczą ci palce jednej ręki. Kontynuując spacer po skarpie przejdź przez kładkę nad Książęcą (z pięknym widokiem, więc warto na chwilę przystanąć). Dwa kroki dzielą cię od monumentalnych schodów, które na pewno kojarzysz z filmów. Jesteś już w parku im. Rydza-Śmigłego. 

Szeroką aleją możesz dojść aż do Wisły, po drodze mijając jeden z nowszych (i bardziej enigmatycznych) pomników Warszawy czyli „Unity”, wyglądający jak wielka betonowa plecionka, a bliżej rzeki – popiersie generała Zbigniewa Ścibora-Rylskiego.

Jeśli wybierzesz inną drogę – kontynuując spacer po skarpie – miniesz zabudowania Senatu, pustą alejką (zaręczam ci, tu zawsze jest pusto) dojdziesz do skromnego pomniczka Haliny Mikołajskiej, a dalej – kolejną kładką, tym razem nad Górnośląską – do alei Pawła Adamowicza w parku im. Tadeusza Mazowieckiego. To tyły ambasady Niemiec. Stąd tylko krok dzieli cię od przynoszących ukojenie i spokój drewnianych fińskich domków na Jazdowie. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez archi warsaw (@archi_warsaw)

2/5 Park Morskie Oko

Kolejne miejsce, w którym nie spotkasz tłumów, również położone jest na skarpie. Nie powinno cię to dziwić: taka lokalizacja od zawsze budziła zainteresowanie magnatów, którzy widzieli w niej duże możliwości widokowe. Nie inaczej będzie tym razem: proponuję przechadzkę po dobrach „błękitnej markizy” czyli Izabeli Lubomirskiej. Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz ubierać się wyłączenie na błękitno ani mówić tylko po francusku (jak Izabela i jej dwór), żeby mieć frajdę z tego spaceru. 

Powód? Jeśli jesteś miłośnikiem natury, spodoba ci się na pewno malowniczy staw (w którym, jak głosi miejscowa legenda, powtarzana uporczywie od kilkudziesięciu lat, zatonął czołg albo przynajmniej wóz z koniem) – namiastka tatrzańskiego Morskiego Oka. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Gabi (@wpisy_fotologiczne)

Jeśli twoją pasją jest II wojna światowa – tu z jej historią spotkasz się oko w oko. Na szczycie skarpy, na końcu ulicy Dworkowej, patrz uważnie pod nogi. Białą farbą wymalowano tu stopy prowadzące od pomnika do włazu kanałowego. Właśnie tędy powstańcy warszawscy próbowali przedostać się ze Śródmieścia na Mokotów. Namierzeni przez Niemców, wszyscy zostali rozstrzelani zaraz po wyjściu na powierzchnię.

Największą ozdobą parku jest pałacyk Szustra, wcześniej należący do wspomnianej markizy. Pamiętasz, mówiła tylko po francusku i to miejsce nazwała „Mon coteau” czyli „moje wzgórze”. Według części historyków właśnie stąd wzięła się nazwa dzielnicy Mokotów. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Krystyna W. (@krystynawarszawska)

3/5 Boernerowo

A teraz coś dla tych, którzy mieszkają w północnych dzielnicach Warszawy. Tu, nieopodal Puszczy Kampinoskiej przycupnęło Boernerowo – osiedle, w którym czas się zatrzymał. Nazwę wzięło od pułkownika Ignacego Boernera (jego popiersie zobaczysz za kościołem), ministra poczt i telegrafów (w latach 1929-33). To z jego inicjatywy na niewykorzystanych terenach zakupionych pod budowę radiostacji stanęło Osiedle Łączności (tak kiedyś je nazywano).

Było to osiedle typu miasto-ogród – samowystarczalne i przyjazne do życia. Modułowe budynki miały zróżnicowaną powierzchnię – od 33 mkw. do 144 mkw. Mieszkali tu pracownicy ministerstwa i pokaźna liczba wojskowych. Na jednym z domów zachowała się do dziś stara tabliczka adresowa, zawierająca nawet... nazwisko właściciela posesji. Może uda ci się ją znaleźć?

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ola (@zagladam.w.okna)

Po sąsiedzku, za płotem widać hangary warszawskiego aeroklubu. "Bywalcy" tego lotniska to m.in. Richard Nixon i Nikita Chruszczow. Gościli tu również – ale w koncertowych, nie transportowych zamiarach, Michael Jackson, AC/DC i Madonna. 

Drewniane domy wyglądają sielankowo, dlatego czasem trudno domyślić się, jakich burzliwych historii były świadkami. W jednym z tych domów uratowano grupę przywódców powstania w getcie warszawskim, w innym znajdowała się skrytka "Muszkieterów" czyli wywiadowczej, konspiracyjnej organizacji, a pewien czas przechowywane było Archiwum Komendy Głównej Armii Krajowej. 

Leśną ścieżką możesz udać się na spacer w stronę uliczki Leskiego. Tam, wzdłuż ogrodzenia terenu wojskowego, z ziemi wystają zaskakujące betonowe konstrukcje, częściowo pokrytych mchem i roślinnością. To właśnie pozostałości po Transatlantyckiej Centrali Radiotelegraficznej. Za pośrednictwem anten rozmieszczonych na 120-metrowych masztach sygnał radiowy wędrował na krańce świata m.in. do Azji i do Ameryki. W latach dwudziestych XX wieku, kiedy powstała, była to największych radiowych stacji nadawczych ówczesnej Europy. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Galeria WGKM (@wgkm.waw.pl)

4/5 Dzielnice przyszłości

Ten pomysł może wydawać się zaskakujący, a jednak – zadziała. Piknikowanie – wbrew prośbom o ograniczanie kontaktów – przeniosło się do lasów i parków, za to wyludniły się dzielnice biurowe i te, w których nowe wieżowce dosłownie rosną w oczach. 

Taki przedsmak nowej Warszawy da ci przechadzka, którą możesz rozpocząć w okolicach ronda ONZ. Poruszając się na zachód, znajdziesz nie tylko zaskakujący mural o miejskiej tematyce na ścianie kamienicy-ostańca, ale też znajdziesz się na jednym z największych placów budowy współczesnej stolicy. O Twoją uwagę, na równi ze szklanymi elewacjami drapaczy chmur, będą konkurować ostatnie ocalałe kamienice z początku XX wieku na ul. Pereca czy Waliców i fragment muru getta. Tu przeszłość dosłownie zderza się z przyszłością i zazdrośnie broni swoich zdobyczy. Należy do niej choćby po kawałku znikająca w oczach kamienica przy Waliców, gdzie mieszkał słynny poeta i twórca dziesiątek szlagierów muzycznych Władysław Szlengel.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Dziedzictwo (@dziedzictwowarszawskie)

Kawałek dalej, tuż przy Żelaznej, wykańczane są biurowce Mennica Legacy Tower, a na wprost coraz odważniej wychodzi z ziemi kompleks nowej Fabryki Norblina, zaplanowanej jako centrum handlowo-biurowe. Stąd już niedaleko do placu Europejskiego w cieniu efektownego wieżowca Warsaw Spire i szansy na zdjęcie z miłosnym wyznaniem dla Warszawy. Jeśli przyjdziesz tu wieczorem, wysoko, na elewacji drapacza chmur możesz zobaczyć podnoszące na duchu napisy, wsparcie dla walczących z koronawirusem Włochów czy komunikaty do mieszkańców Warszawy. 

A naprzeciwko, gdzie jeszcze kilkanaście lat temu warzono piwo, dziś można wybierać w nowoczesnych mieszkaniach. Przymusowy przestój możesz wykorzystać również na spotkanie z dzielnicami przyszłości. Tłumów tu (jeszcze) nie ma. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Paweł (@keckiphotography)

5/5 Mariensztat

I najbardziej klasyczny ze spacerowych pomysłów bez tłumów. Ciszę i spokój znajdziesz na Mariensztacie. W otoczeniu kamieniczek wyglądających na stare (a mających mniej niż 70 lat) możesz odetchnąć i spędzić kilka miłych chwil. Jeśli pamiętasz serial „Dom”, może skojarzysz, że to właśnie tu, na ryneczku, przodownicy pracy wirowali w tańcu na lodzie z solistkami „Mazowsza”.

Dostępu do prowadzącej na Stare Miasto rampy strzeże przekupka wyrzeźbiona starannie przez Barbarę Zbrożynę. Niestety: artystka najwyraźniej niewiele miała wspólnego z wiejskimi realiami, bo – ku uciesze prawdziwych warszawskich przekupek – dała modelce do ręki kurę której głowa zwrócona jest do przodu. Tymczasem każda szanująca się przekupka ponoć wie, że z przodu powinien znajdować się kurzy kuper, tak by łatwo zauważyć, czy nie gubimy świeżo zniesionych jajek. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez @un.seenstructure

 

Uśmiech wzbudzi też inna mariensztacka pamiątka: umieszczona na murze oporowym tablica z informacją, że to właśnie tu pan Zagłoba (tak tak, ten z „Potopu”) walczył z małpami. Skąd ten pomysł: mur to fragment ogrodzenia najpiękniejszego i największego pałacu XVII-wiecznej Warszawy – pałacu Kazanowskich. Na jego tyłach roztaczał się… zwierzyniec, pełen, nie inaczej, egzotycznych zwierząt.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Dariusz Szcześniak (@wloczykij_warszawski)

 

Zdjęcie główne: archiwum prywatne autorki

reklama

Mapa

reklama
reklama

Zostań z nami

Bądź na bieżąco