werandcountry.pl weranda.pl
reklama
  • W podróży
  • Polska

5 miejsc w Warszawie, które zawdzięczamy kobietom

autor: Hanna Dzielińska

Spacerując ulicami miasta, rzadko zastanawiamy się, jak wiele z klimatu i charakteru zawdzięcza ono… kobietom. I to bynajmniej nie dlatego, że zainspirowały kreatywnego mężczyznę, przeciwnie: to one były fundatorkami, inicjatorkami, a często również projektantkami znanych obiektów. Z okazji Dnia Kobiet zapraszamy na spacer po Warszawie śladami niezwykłych kobiet.

1/5 Perła Nowego Miasta – Kościół Sakramentek

Marysieńce Sobieskiej Warszawa zawdzięcza niemało. Ot, choćby Marymont, a raczej jego nazwę: to nic innego jak spolszczona wersja Marie Mont czyli Wzgórza Marii. To właśnie tu, przy dzisiejszej ulicy Gdańskiej, na Żoliborzu pod koniec XVII wieku powstał malutki letni pałacyk dla żony Jana III, Marii Kazimiery. Był tak mały, że często opisuje się go mianem pawilonu rozrywkowo-wypoczynkowego.

To tu w ciepłej porze roku toczyło się prywatne życie rodziny królewskiej. Monarcha korzystał z niego również jako punktu wypadowego na polowania. Niedawno fragmenty tego pałacyku znaleziono w ścianach kościoła Matki Bożej Królowej Polski.

kościół sakramentek warszawa
Na zdjęciu: Kościół Sakramentek pw. św. Kazimierza, Warszawa; Fot. Shutterstock

W pełnej krasie natomiast, choć odbudowaną, można oglądać inną budowlę, którą zawdzięczamy Marysieńce Sobieskiej. Chodzi o efektowny kościół Sakramentek na rynku Nowego Miasta. Królowa ufundowała go jako wotum, czyli podziękowanie, za mężowskie zwycięstwo pod Wiedniem.

Żeby nie było wątpliwości, z czyjej inicjatywy powstała świątynia, której wysmakowaną formę nadał słynny warszawski architekt rodem z Niderlandów, Tylman van Gameren, nad wejściem umieszczono dwa herby: jeden z nich (ten z jelonkami) to herb rodu d’Arquien, z którego pochodziła Maria Kazimiera, drugi (połamana tarcza) to herb Sobieskich. 

W czasie powstania warszawskiego służący za szpital kościół został zbombardowany, grzebiąc w swoich gruzach blisko tysiąc osób. Po wojnie przywrócono mu oryginalny kształt, nie udało się tylko zrekonstruować bogatej dekoracji wewnętrznej.

2/5 Sady Żoliborskie – poza schematem

To osiedle uchodzi za jeden z najlepszych warszawskich adresów. Niewysokie bloki zaprojektowano w taki sposób, by wychodząc z domu każdy z mieszkańców znajdował się na przestronnym podwórku. Granicę Sadów Żoliborskich wyznaczał od początku niski murek, skutecznie blokujący wjazd samochodów na kameralny teren osiedla. 

Nazwa "Sady" nie jest przypadkowa: zanim wzniesiono tu bloki, w tym miejscu znajdowały się sady owocowe. Halina Skibniewska, wykształcona m.in. we Francji projektantka robiła wszystko, by drzew nie karczować, a raczej dopasować do nich ustawienie budynków. Dzięki temu, do dziś można tu usłyszeć historie o własnych czereśniach, jabłkach czy gruszach, a po mirabelki można przychodzić na Sady do dziś. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Agata Becher (@ag.be) on

Nowoczesne, nieduże wnętrza mieszkań architektka zaprojektowała w niezwykle funkcjonalny sposób. Dzięki systemowi przesuwnych ścian można było dostosować liczbę pomieszczeń do potrzeb mieszkańców. Strefa prywatna od publicznej oddzielona jest wyraźnie i dyskretnie zarazem: każdy z bloków stoi na niewysokim wzniesieniu.

Niedługo po zakończeniu budowy jeden z bloków, pod adresem Krasińskiego 34A zdobył w konkursie Życia Warszawy tytuł „Mistera Warszawy” dla najlepszego budynku mieszkalnego stolicy. 

3/5 Nie tylko dla kujonów – Biblioteka na Koszykowej

Kolejna z naszych bohaterek większą część życia przeżyła poza Polską, głównie z Rzymie, gdzie stworzyła zresztą polski salon artystyczny. Eugenia Kierbedź, bo o niej mowa, to filantropka, której Warszawa zawdzięcza dwa efektowane gmachy: budynek Akademii Sztuk Pięknych na Wybrzeżu Kościuszkowskim oraz znany warszawskim licealistom i studentom, budynek Biblioteki Publicznej na Koszykowej

Dzisiaj, kiedy nawet z najdalszego zakątka świata, za sprawą internetu można dowiedzieć się właściwie wszystkiego i zdobyć niemal dowolne umiejętności, problem z brakiem biblioteki z prawdziwego zdarzenia może wydawać się abstrakcyjny. Pod koniec XIX wieku w Warszawie sytuacja była zupełnie inna: działały biblioteki potężnych rodzin magnackich oraz biblioteka uniwersytecka, ale ich zbiory nie były powszechnie dostępne. Batalia trwała długo, a kiedy wreszcie w 1907 została zwieńczona stworzeniem Towarzystwa Biblioteki Publicznej, nowa biblioteka długo jeszcze miała czekać na własną siedzibę.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Whitecoat & Chill (@whitecoatandchill) on

Okazały, ale i niezwykle funkcjonalny gmach sfinansowała Eugenia Kierbedziowa. Ona sama zaprojektowała nawet część sprzętów bibliotecznych. Budynek składający się z części reprezentacyjnej z czytelnią oraz rozległych magazynów z tyłu, był gotowy w 1914 roku. 

Dzisiaj stylowe wnętrza najstarszej części czytelni często można oglądać w reklamach. Po niedawnej przebudowie biblioteka wzbogaciła się o przestronny, przykryty szklanym dachem hall, w którym często odbywają się wystawy. Bibliotekę rozbudowano o nowoczesne wnętrza, w których lektura to również estetyczna przyjemność. Co więcej: nawet jeśli nie zamierzasz zostawać w czytelni, warto tu zajrzeć choćby na chwilę: efektowne, ogólnodostępne wnętrza z zieloną ścianą roślin naprawdę robią wrażenie.

4/5 Cherchez la femme – Centrum Onkologii, Ursynów

Choć brzmi to może nieprawdopodobnie, u źródeł powstania tej placówki jest odkrycie, o którym świat dowiedział się w 1898 roku. Wtedy to Maria Skłodowska-Curie odkryła rad i polon, co stało się początkiem do ukształtowania się onkologii jako nauki i dyscypliny medycznej. Nie minęło 15 lat, a przy dzisiejszej ulicy Śniadeckich otwarto Pracownię Radiologiczną Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Inicjatorką był nie kto inny, jak mieszkająca na stałe we Francji noblistka. Jednak celem pracowni nie było leczenie pacjentów, a jedynie badania naukowe.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by by Marcin (@wawaoutside) on

Marii Curie to nie wystarczało: krok po kroku dążyła do tego, żeby jej odkrycie miało praktyczne przełożenie na stan zdrowia Polaków. Dlatego – korzystając z rozległych kontaktów wśród decydentów – doprowadziła do debaty o konieczności budowy Instytutu Radowego. Zawiązał się więc Polski Komitet do Zwalczania Raka i… poprosił rodaków o składanie ofiar na „dar narodowy dla Marii Skłodowskiej-Curie”.

Kamień węgielny na Ochocie, na gruntach podarowanych przez Uniwersytet Warszawski, wmurowano przy Wawelskiej 15 w 1925 roku, a gmach otwarto siedem lat później (w obecności noblistki). Tu już znalazło się miejsce zarówno na pracę badawczą, jak i leczenie chorych. Co ważne, również tych mniej zamożnych, którzy mogli oni liczyć na całkowite zwolnienie z opłat.

Od 36 lat pacjentów przyjmuje Instytut-Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie przy ul. Roentgena na Ursynowie. 

5/5 Pałac w Wilanowie i nie tylko Marysieńka

Wilanowską rezydencję królewską zapewne utożsamiasz z Janem III Sobieskim. I słusznie, ale przecież wyjeżdżający na długie wojenne miesiące monarcha nie miał wiele czasu, być dbać splendor swojej willi. O to dbała więc cała plejada wpływowych kobiet, począwszy od bajecznie bogatej Elżbiety Sieniawskiej, która kupiła podupadającą rezydencję i uczyniła z niej prawdziwą perełkę.

To w jej czasach (pierwsza połowa XVIII wieku) pałac w Wilanowie zyskał boczne skrzydła, niedokończone dekoracje i budynek oranżerii. Dama dworu królowej Marysieńki zadbała też o to, by we wnętrzach upamiętnić zwycięzcę spod Wiednia, Jana III Sobieskiego. Z kolei jej portret zobaczysz dziś w Sieni Dolnej, gdzie jako Florę uwieczniono ją na plafonie. 

kościół św. augustyna warszawa
kościół w wilanowie
pałac w wilanowie
Na zdjęciach: Kościół św. Augustyna, Kościół św. Anny, Pałac w Wilanowie; Fot. Shutterstock

Nie mniejsze zasługi miała jedna z kolejnych właścicielek Wilanowa, Izabela Lubomirska. Do dziś gabinet, buduar i wykwitną łazienkę z efektowną wanną na lwich łapach można oglądać w pałacu. Po drodze do wejścia mineisz też budynek Kordegardy (dawniej: dla straży) i oficynę kuchenną, w której w czasach Błękitnej Markizy – jak nazywana była Izabela Lubomirska – była też piekarnia, cukiernia, kawiarnia, spiżarnia i skarbiec na srebro. 

Z ważnych kobiet Wilanowa warto jeszcze pamiętać o Aleksandrze Potockiej, która wraz z mężem sfinansowała przebudowę tutejszego kościoła świętej Anny, a śmierci męża, całkowicie poświęciła się dobroczynności. To właśnie Potockiej Warszawa zawdzięcza szpital dziecięcy, działający do dzisiaj przy ulicy Kopernika.

Również znajdujący się przy Nowolipki 18, kościół św. Augustyna powstał za pieniądze Aleksandry Augustowej Potockiej. Wielka fundatorka ma jednak i ciemniejszą stronę biografii, bowiem z jej inicjatywy z wilanowskiego pałacu poznikały pewne elementy... kazała usunąć malowidła i książki, które w jej ocenie były obsceniczne. 

reklama
reklama

Zostań z nami

Bądź na bieżąco