• W podróży
  • Świat

Gdzie wygrzać się w lutym?

autor: Angelika Zdankiewicz-Staniszkis | 12 lutego 2018

Mało kto o nich wie, dlatego wciąż są dziewicze i niewielu turystów tam dociera. Dzięki temu można się cieszyć  kilometrami pustych plaż, kontaktem z rdzenną ludnością i... przeżyciami rodem z filmów o Indiana Jonesie. Poznajcie najpiękniejsze i wciąż mało popularne wyspy na drugim końcu świata. 


WYSPA KSIĄŻĘCA, Zatoka Gwinejska

Jest to jedna z najrzadziej odwiedzanych wysp na świecie. Mówi się, że stąd pochodzi najlepsze kakao i czekolada na świecie.

Czas się tu zatrzymał. Niegdyś była to kolonia portugalska, ale kiedy Portugalczycy opuścili wyspę – ta podupadła. Dziś największą atrakcją są właśnie dawne zabudowania, które porasta dżungla, np. dawną kolej czy piękne kolonialne pałace.

fot. Shutterstock, Getty Images
fot. Shutterstock, Getty Images
fot. Shutterstock, Getty Images

Z jednej strony wyspa wraca do swoich korzeni – tubylcy mieszkają w szałasach, jedzą owoce chlebowca, żyją swoim rytmem, tak jak kiedyś. Z drugiej – astronauta z Afryki Południowej, Mark Shuttleworth, inwestuje w dwa luksusowe kurorty, małe lotnisko, przywraca też do życia dwie stare kolonialne plantacje – ważne, że wszystko dzieje się z poszanowaniem zasad zrównoważonego rozwoju, bo wyspa została uznana jako rezerwat biosfery przez UNESCO. Oprócz ciekawej historii czekają tu dziesiątki kilometrów dzikich plaż i wody obfite w ryby, jak żaglice, tuńczyki i marliny.


WYSPA CUBADAK, Indonezja

Ekologiczny raj, a w nim bungalowy zbudowane z lokalnych drzew i tego, co morze wyrzuciło na brzeg.

Hotel w postaci rozsianych domków to jedyny przejaw ludzkiej działalności na tej właściwie bezludnej wyspie; mieszka na niej jedynie 10-osobowa obsługa i maksymalnie 35 gości.

fot. Shutterstock

W jednym z 15 domków mieści się restauracja serwująca kuchnię indonezyjską, ale nie opierając się włoskim wpływom. To oznacza, że zjemy tu głównie to, co można złowić w morzu, ale w towarzystwie
np. makaronów. Krajobraz przypomina pejzaże z serialu „Lost” („Zagubieni”): białe piaszczyste plaże, krystalicznie czysta woda, dżungla wewnątrz wyspy, a w niej dzikie zwierzęta. Bungalowy są przestronne
i wygodne, z balkonami i niemal zachodnią łazienką; jest nawet małe pomieszczenie do pracy. Ale kto by pracował jeśli można odkrywać archipelag żaglówką i kanoo lub nurkować, np. nocą.


RAJA AMPAT, Indonezja

Królestwo dla wszystkich nurkujących lub marzących o tym.

To jeden z najpiękniejszych i najbardziej dziewiczych archipelagów świata. Składają się na niego 4 większe wyspy i setki małych, które wspólnie należą do tzw. coral triangle, czyli obszaru o największej podwodnej bioróżnorodności na świecie.

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

Wystarczy zanurzyć głowę, by zobaczyć wielobarwny koral – dochodzi prawie do powierzchni,
a równikowe słońce wydobywa z niego niezapomniane kolory. Ale warto zejść głębiej, by pływać wśród setek gatunków ryb i dziesiątek ssaków morskich, jak manty, koniki morskie, rekiny Wobbegong. Od listopada do marca w wodach panuje najlepsza widoczność. Ale wyspy nie ustępują pięknem oceanowi – porasta je las tropikalny i rzadkie gatunki roślin, zamieszkują m.in. rajskie ptaki, zobaczymy też ukryte laguny i białe kilometry plaż, na których żółwie składają jaja. Ze względu na swoją wyjątkowość nie ma możliwości podróży low-budget (chyba, że wybierzecie spanie w hamaku na plaży), ale to co tu zobaczycie warte jest swojej ceny.


WYSPA BOIPEBA, Brazylia

Całkiem niedawno wyspa otworzyła się na świat, zastaniecie tu Brazylię lat 70.

fot. Shutterstock

Z jednej strony otaczają ją wody jeziora, z drugiej ocean. Jeszcze 30 lat temu nie było prądu, a nawet szkoły i aby się tu dostać, płynęło się z lądu promem przez 7 godzin. Całkiem niedawno się to zmieniło, ale klimat i tak zatrzymał się miejscu. Na wyspie jest nadzwyczaj bezpiecznie. Nie ma zamków w drzwiach, nie ma nawet samochodów z wyjątkiem jednego traktora (bo nie ma też dróg). Wyspę można przejść na piechotę w ok. 4-5 godzin. Spotkamy tu potomków dawnej ludności afrykańskiej, która pracowała na plantacjach oraz żółwie morskie, od których wyspa wzięła swą nazwę. Niewiele jest tu do robienia i o to właśnie chodzi.


Wyspa LIKOMA i plaże NKWICHI, Jezioro Malawi

Trudno uwierzyć, że krystalicznie błękitne wody to nie ocean, lecz jezioro. Trzecie co do wielkości
w Afryce. 

fot. nkwichi.com
fot. nkwichi.com
fot. nkwichi.com

Wzgórza porośnięte majestatycznymi baobabami, palmami i intensywnymi w kolorze kwiatami bugenwilli oraz niekończące się złote plaże mogą być wystarczającą zachętą, aby przemierzyć pół świata. Ale to, co na pewno was przekona, to jezioro, na którym leży wyspa. Malawi jest tak duże, że wygląda jak morze, tyle że ze słodką wodą. Do tego krystalicznie czystą i przezroczystą. To prawdziwe akwarium tropikalnych ryb,
z których większość nie występuje nigdzie indziej. Pływając w jeziorze, bez trudu możecie je zobaczyć, wystarczy tylko włożyć maskę. Zatrzymajcie się na wyspie (należącej do Malawi) lub na kontynencie po drugiej stronie wody, w Nkwichi (należącym do Mozambiku). Mieszka się tam w półotwartych domach doskonale wkomponowanych w las; wanny wbudowano w skalne półki, kąpiel bierze się więc w otoczeniu przyrody. Piękne złote plaże i przyjazny klimat bez upałów czynią to miejsce wyjątkowym.

 

Mapa

Zostań z nami

Bądź na bieżąco