- W podróży
W te Alpy możesz jechać z dziećmi. Łagodne szlaki, drewniany zamek i widoki z dachu kolejki
Na górski szlak można tu ruszyć nawet z dziecięcym wózkiem, a na szczyt wjechać na dachu kolejki. W austriackiej dolinie Ziller na rodziny czekają też drewniany zamek, jezioro i pokazy ptasich drapieżników. Warto przyjechać, gdy na stokach nie ma śniegu.
Większość z turystów kojarzy słynną Zillertal jako fantastyczne miejsce na zimowy wypoczynek. Lodowiec Hintertux czy Zillertal Arena co roku przyciągają wielu narciarzy z Polski. Ale ten region jest świetny także na letnie wędrówki po górach. I nie trzeba być alpinistą. Znajdzie się coś także dla rodzin z dziećmi.
Zobacz nasze materiały wideo
Z Mayrhofen w Alpy bez samochodu
Tyrolskie miasteczka i wioski mają tę przewagę nad wieloma stacjami narciarskimi zbudowanymi sztucznie, że życie tu nie ogranicza się do zimowych miesięcy. Owszem, jest tu sporo turystów – szczególnie zimą – ale latem czy jesienią doliny nie zamierają. Dobrym przykładem jest Mayrhofen. To świetna stacja wypadowa w góry. Sama miejscowość ma dwie główne koleje linowe (na Penken i Ahorn), a do Zillertal Arena można skorzystać z regionalnych autobusów. Kursują nawet w weekend, a rozkład bez problemu znajdziemy w Mapach Google. Można się w pełni zrelaksować, odstawiając auto. Ba! Do samego Mayrhofen też dojedziemy komunikacją publiczną. Z głównej doliny Tyrolu poprowadzono kolejkę wąskotorową. Z Jenbach pociągi jeżdżą (obecnie co pół godziny) już od 124 lat!
Z dziecięcym wózkiem po panoramicznym szlaku na Penken
Nieco młodsza, bo zaledwie 72 letnia, jest kolej na Penken. Oczywiście została w tym stuleciu przebudowana i w górę wywożą nas nowoczesne gondole. Warto wysiąść w Stieralm. Tu zaczyna się panoramiczny szlak na Penken. Podejście jest dość łagodne, a przy okazji może trafimy na jakiś koncert lokalnej kapeli.
Ja miałem szczęście być w sezonie koncertów z cyklu Blechlawine i słyszałem orkiestrę dętą. Jak w starej piosence: jest w nich jakaś siła. Ale kto chce wysłuchać innych brzmień, niech wejdzie lub podjedzie jeszcze jeden etap kolejką. W Kaser Mandl muzyka brzmi codziennie o 12.30, nie tylko w czasie aprés-ski. Poza sezonem narciarskim ten szlak też jest często uczęszczany. Dostępny nawet dla wózków dziecięcych. Na ok. 2000 m npm! Nic dziwnego, że jest pełen dzieciaków w każdym wieku, którzy mogą skorzystać z parku rowerowego. Albo odetchnąć nad sztucznym zbiornikiem wodnym na platformie z palmami i leżakami. Wykorzystanie basenów, które zostały zbudowane głównie jako źródło wody dla armatek śnieżnych, to chyba jeden z najnowszych trendów w Alpach.
Paralotnią nad doliną i po żelaznych drogach na Knorren
W okolicach górnej stacji Penken są też atrakcje dla tych, którzy potrzebują więcej adrenaliny. Znajdziemy tu kilka miejsc startu paralotni. Są śmiałkowie, którzy sami potrafią sterować. Na szczęście są też możliwe loty w tandemie. Jedyny wysiłek z naszej strony to rozbieg – razem z instruktorem, który w powietrzu steruje bezpiecznie naszym lotem. Przy dobrych warunkach niektórzy pozwalają sterować uczestnikom – albo raczej pozwalają myśleć, że sterujemy. Instruktorzy są za naszymi plecami, więc ich nie widzimy, za to mamy widoki prawdziwie z lotu ptaka.
Tuż obok Penken wyrasta też skała Knorren. To domena wspinaczy i bardziej wymagających piechurów. Wyznaczono tu dwie via ferraty. Łatwą i średniotrudną. Pokonanie ich zajmuje od godziny do dwóch i może być początkiem wspaniałej przygody z „żelaznymi drogami”.
Drewniany zamek i górskie jezioro w Zillertal Arena
Kolejnym miejscem bardziej kojarzonym z zimową aktywnością jest Zillertal Arena. Z Mayrhofen dojedziemy tu lokalnym autobusem. Warto kupić Zillertal Activcard (cena za 3 dni 95,50 euro, są też dłuższe wersje). Upoważnia ona nas nie tylko do korzystania z kolejek linowych, ale także publicznego transportu. To kolejne miejsce idealne dla rodzin. I kolejne, które latem wykorzystuje zbiornik retencyjny. Jezioro Świerkowe ma ponad dwa hektary powierzchni, więc można po nim także pływać, choć większość turystów relaksuje się w ciszy. Ciszy natomiast nie ma w Świerkowym Zamku. To potężny drewniany plac zabaw, w którym szaleją młodzi rycerze i księżniczki. Żałowałem, że już nie jestem w wieku, żeby skorzystać z infrastruktury.
Górski spacer na żeberka do Kreuzwiesenalm
Za to jak najbardziej mogłem ruszyć na szlak kulinarny. Droga jest w większości dostępna także dla rowerzystów górskich. Nieco ponad godzinę zajmuje dojście do jednej z najlepszych kuchni w tej dolinie. Do Kreuzwiesenalm zimą oczywiście łatwiej zjechać na nartach i, o ile dobrze pamiętam, to lepiej było w porze obiadu mieć rezerwację. Latem za to możemy po drodze przeczytać o tradycyjnych daniach z tego rejonu. Głównie są to dania z szarym serem. Na przystawkę sam ser podawany z cebulą i oliwą. Pierwsze danie: zupa serowa. Na drugie Zillertaler Krapfen, czyli rodzajem pierogów wypełnionych tym serem. Człowiek boi się zamówić deser. Ale i tak Kreuzwiesenalm słyną z żeberek. Większość turystów je wybiera i muszę powiedzieć, że tym razem większość miała rację. Pyszne, chrupiące i rozpływające się w ustach. Aż szkoda wstawać od stołu!
Na Ahorn na dachu kolejki linowej
Kolejną propozycją wypadu w góry wprost z Mayrhofen jest wycieczka na Ahorn. Tu już sam wjazd jest emocjonujący. Gdy nie pada, można wjechać na górę kabrioletem linowym. Zamiast siedzieć w zamkniętej kolejce, możemy skorzystać ze Sky Ride i stać na dachu wagonika. Taka przyjemność kosztuje dodatkowo 8 euro (w jedną stronę, bilety można kupić tylko na miejscu, sama kolejka jest wliczona w cenę Zillertaler Activcard), a turyści są wpuszczani na dach tylko przy dobrej pogodzie. Jednak nawet w słońcu warto założyć za wczasu kurtkę od wiatru. Kolejka jedzie szybko i jest dość rześko. Jednak panorama na Mayrhofen, Penken i inne szczyty i miejscowości doliny bez bariery szyby jest absolutnie wyjątkowa.
Szlak orła i spotkania z drapieżnikami na Ahorn
Filzenalm na górze Ahorn został kupiony ok. 100 lat temu przez rodzinę Steinhauserów. To jeden z niewielu płaskich terenów w okolicy, więc świetnie nadawał się na wypas – głównie krów. Przez lata miały one – oraz pasterze – niezły trening, gdy zaczynał się wypas. Na górę szło się nawet 6 godzin od dna doliny. Nieco łatwiej było od 1968 roku, gdy wybudowano pierwszą kolej linową. Droga ukończona została dopiero w 2006. Teraz latem i jesienią jest to kolejne fantastyczne miejsce dla rodzin. Wokół płaskich hal poprowadzono edukacyjna ścieżkę szlakiem orła. Tu zbiornik retencyjny jest bowiem arena pokazów sokolników. To jedna z najwyżej położonych ptasich stacji w Europie. AdlerBűhne Arena na Ahorn – także jedna z największych atrakcji. Pokazy odbywają się codziennie (prócz piątków) o 14. Wstęp kosztuje 17 euro, ale od 10 do 12 można wejść na teren pokazów i obejrzeć alpejskie latające drapieżniki za darmo. Z bliska robią duże wrażenie!
Fot. M. Pawłowicz
