werandcountry.pl weranda.pl astromagia.pl
  • W podróży

Tak wygląda największy wycieczkowiec świata. Na pokładzie ma lodowisko, tyrolkę i 28 restauracji

autor: Natalia Jaros

Legend of the Seas bardziej przypomina pływające miasto niż tradycyjny statek. Na 19 pokładach mieszczą się m.in. lodowisko, tyrolka zawieszona nad morzem, siedem basenów, teatr, park wodny i niemal 28 restauracji. Tak wygląda rejs jednym z najbardziej imponujących wycieczkowców świata.

Jeszcze do niedawna rejs wielkim wycieczkowcem pozostawał na mojej podróżniczej liście marzeń. Zastanawiałam się, czy jako żeglarka, najczęściej podróżująca z plecakiem, odnajdę się na pokładzie pływającego miasta. Czy statek mieszczący kilka tysięcy pasażerów nie okaże się zbyt głośny i przeładowany atrakcjami? Czy w takim miejscu można naprawdę odpocząć? Odpowiedzi na te pytania przyniósł rejs najnowszym statkiem Royal Caribbean – Legend of the Seas, który odbyłam od 29 czerwca do 3 lipca. Była to skrócona wersja standardowego, siedmiodniowego rejsu po zachodnim Morzu Śródziemnym z Barcelony lub Civitavecchii pod Rzymem.

Zobacz nasze materiały wideo

Pływające miasto

Legend of the Seas to obecnie największy wycieczkowiec świata i trzecia jednostka najnowocześniejszej klasy Icon. Legend of the Seas został podzielony na osiem zróżnicowanych „dzielnic”. Można więc zawsze znaleźć miejsce odpowiadające własnemu nastrojowi: gwarne, rodzinne przestrzenie pełne atrakcji albo spokojne miejsca z jacuzzi i widokiem na ocean. Na 19 pokładach mieści ponad 5600 gości przy standardowym obłożeniu, a maksymalnie nawet około 7600 pasażerów.

Skala robi wrażenie, ale statek jest tak dobrze zaprojektowany i oznaczony, że już po kilku godzinach można się po nim swobodnie i intuicyjnie poruszać. Pomaga w tym także aplikacja Royal Caribbean, w której znajdziemy plan dnia, mapę pokładów, możliwość rezerwacji restauracji, wycieczek w portach czy pokazów, a także dokonamy odprawy jeszcze przed rozpoczęciem rejsu.

Można od śniadania do kolacji korzystać z atrakcji, ale równie dobrze spędzić kilka godzin z książką na leżaku albo pracować z laptopem. Na chwilę „dla siebie” szczególnie przypadł mi do gustu AquaDome, imponująca przeszklona kopuła z panoramicznym widokiem na morze. Za dnia działa tu kawiarnia serwująca naprawdę dobrą kawę, co niezależnie od miejsca, do którego podróżuję, zawsze ma dla mnie znaczenie. W tle gra cicha muzyka, nie brakuje spokojnych miejsc do odpoczynku, rozmowy czy pracy. Dzięki internetowi satelitarnemu opartemu na technologii Starlink osoby, które nie mogą całkowicie odciąć się od świata, mają stabilne połączenie nawet na otwartym morzu.

Ogromny wycieczkowiec Legend of the Seas na morzu, sfotografowany z boku na tle błękitnego nieba.
Legend of the Seas bardziej przypomina ogromny, pływający kurort niż tradycyjny statek pasażerski.

Skoki do wody, lodowisko i Broadway na morzu

Wieczorem pod kopułą AquaDome działa AquaTheater, czyli nowoczesny amfiteatr, w którym odbywa się widowisko pod nazwą „Shockwave”, łączące pływanie synchroniczne, taniec nowoczesny, akrobatykę oraz spektakularne skoki do wody z wysokich platform. Podnoszone i opuszczane dno basenu, które pozwala przechodzić pomiędzy wodnymi a tanecznymi elementami spektaklu, slackline, na którym w rytm energetycznej muzyki odbywają się cyrkowe akrobacje, oraz eteryczna akrobatyka powietrzna w uprzężach łączą się w niesamowite widowisko, na które wybrałam się dwukrotnie.

Podobne wrażenie zrobiło na mnie lodowisko Absolute Zero. Sama możliwość jazdy na łyżwach podczas rejsu morskiego wydaje się dość surrealistyczna, ale wieczorne widowisko z udziałem światowej klasy łyżwiarzy, w świetlnej oprawie z „tańczących” synchronicznie minidronów, robi wrażenie.

Natomiast serce klasycznej kultury bije w tutejszym, kilkupoziomowym teatrze. Miałam okazję zobaczyć tam musical „Charlie i fabryka czekolady”, inscenizację przeniesioną z nowojorskiego Broadwayu. Poziom artystyczny i scenografia były naprawdę świetne, a muzykę wykonywała na żywo wieloosobowa orkiestra. Aż trudno uwierzyć, że wszystko odbywa się na środku morza.

Kolorowa dzielnica Surfside na pokładzie Legend of the Seas z lokalami, figurą flaminga i zjeżdżalniami w tle.
Surfside to rodzinna dzielnica z wodnymi atrakcjami, lokalami gastronomicznymi i przestrzenią przygotowaną z myślą o dzieciach.

Bieżnia wokół statku, wypoczynek nad basenem i tyrolka

Na brak aktywności trudno tu narzekać. Do dyspozycji gości pozostaje rozbudowany park wodny z kilkoma zjeżdżalniami, symulator surfingu FlowRider, minigolf, boisko sportowe, ścianka wspinaczkowa oraz nowoczesna siłownia z widokiem na morze.

O ile samej siłowni spodziewałam się na pokładzie tej klasy statku, o tyle zewnętrzna trasa do joggingu, przebiegająca po jego obrysie, zupełnie mnie zaskoczyła. Bieganie z widokiem na bezkres morza i ciepłym, morskim powietrzem owiewającym twarz podnosi poziom endorfin na cały dzień. Dla osób, które nie chcą przerywać treningowej rutyny nawet podczas urlopu, przygotowano także bar, gdzie po ćwiczeniach można zamówić świeże soki i wysokobiałkowe koktajle.

Choć statek oferuje siedem basenów i liczne jacuzzi, przy których możemy rozłożyć się na leżakach czy dwuosobowych kanapach, to moim ulubionym miejscem relaksu była strefa tylko dla dorosłych The Hideaway. Basen infinity, przestronny, kilkupoziomowy taras z leżakami i widokiem na horyzont oraz bar w tej samej scenerii po drugiej stronie pokładu tworzą atmosferę przypominającą ekskluzywny beach club. To idealne miejsce, by po intensywnym dniu po prostu usiąść i obserwować zachód słońca. Natomiast w tutejszym Central Parku można odpocząć w otoczeniu przyrody. Jest tu ponad trzydzieści tysięcy żywych, zielonych roślin.

Z kolei miłośnicy mocniejszych wrażeń mogą spróbować Crown’s Edge, wyjątkowej atrakcji łączącej skywalk z tyrolką, zawieszonej nad taflą morza. Spacer po platformie kończy się momentem, w którym pod stopami znika podłoże i sunie się 47 metrów nad otwartym morzem, wzdłuż korony będącej logo armatora.

Autorka stojąca z piłką na kolorowym boisku do koszykówki na pokładzie Legend of the Seas.
Na pokładzie Legend of the Seas nie brakuje miejsc do aktywnego wypoczynku, w tym wielofunkcyjnego boiska sportowego.

Kulinarna podróż dookoła świata

Okazało się, że rejs „pływającym hotelem” może być też rajem dla miłośników dobrej kuchni. Na pokładzie Legend of the Seas działa blisko 28 restauracji i konceptów gastronomicznych – od kuchni włoskiej, meksykańskiej czy koreańskiej przez steki i owoce morza aż po sushi czy autorskie restauracje fine dining. Jednym z najbardziej oryginalnych doświadczeń jest Royal Railway – Legend Station, gdzie pięciodaniowa kolacja odbywa się w wagonie stylizowanym na luksusowy pociąg przemierzający historyczny Jedwabny Szlak. Za panoramicznymi „oknami” zmieniają się krajobrazy kolejnych krajów, a serwowane dania nawiązują do odwiedzanych regionów Azji i Bliskiego Wschodu, aż po włoskie desery. To bardziej spektakl niż klasyczna kolacja. Z kolei fani bardziej eleganckich, wieczornych klimatów odnajdą się w Hollywoodland Supper Club, nawiązującym do złotego wieku amerykańskiego kina.

Podczas rejsu dowiedziałam się jednak, że wśród fanów armatora kultowy jest Windjammer – ogromna restauracja bufetowa ze wszystkim, czego dusza zapragnie. Śniadania serwowane są tu od wczesnych godzin porannych, płynnie przechodzą w lunch, a następnie w kolację. Codziennie zmieniające się menu sprawia, że nawet podczas dłuższego rejsu trudno mówić o monotonii. Obok dań kuchni międzynarodowej nie brakuje świeżych ryb, owoców morza, serów, sałatek, deserów i wypiekanego na miejscu pieczywa.

Wnętrze restauracji Royal Railway stylizowanej na elegancki wagon kolejowy z nakrytymi stolikami i ekranami w oknach.
W Royal Railway kolacja odbywa się we wnętrzu przypominającym luksusowy wagon, a krajobrazy za wirtualnymi oknami zmieniają się wraz z kolejnymi daniami.

Nowy port każdego dnia

Rejs wycieczkowcem ma jeszcze jedną zaletę – łączy wygodę stacjonarnego hotelu z możliwością zwiedzania świata. Niemal codziennie budzimy się bowiem w nowym miejscu. Rejs można potraktować jako nowoczesne wydanie „wycieczki objazdowej”.

W sezonie letnim Legend of the Seas realizuje tygodniowe rejsy po Morzu Śródziemnym z Barcelony i Civitavecchii, odwiedzając najpopularniejsze porty regionu, m.in. Palmę de Mallorca, Marsylię czy La Spezię, dającą dostęp do Florencji, Pizy czy Cinque Terre. Z kolei od listopada przenosi się do Fort Lauderdale na Florydzie, skąd realizuje 6- i 8-dniowe rejsy po Karaibach, łącząc je z wizytą na prywatnej wyspie Perfect Day at CocoCay.

W każdym z portów można skorzystać z wycieczek organizowanych przez armatora lub zwiedzać na własną rękę. W tym drugim przypadku warto jednak bardzo pilnować czasu. Statek, podobnie jak samolot czy pociąg, nie czeka na spóźnionych pasażerów. Jeśli przegapicie godzinę odpłynięcia, transport do kolejnego portu trzeba zorganizować i opłacić samemu. Kiedy jednostka kotwiczy poza portem, należy również pamiętać o godzinach kursowania tenderów, łodzi dowożących pasażerów na statek.

Kolorowa scena musicalu „Charlie i fabryka czekolady” z liczną grupą aktorów na pokładzie wycieczkowca.
W pokładowym teatrze można obejrzeć musical „Charlie i fabryka czekolady” w rozbudowanej scenografii i z muzyką graną na żywo.

Od komfortowych kabin po apartament za 100 tysięcy euro

Oferta zakwaterowania na Legend of the Seas jest bardzo szeroka. Ceny tygodniowego rejsu po Morzu Śródziemnym zaczynają się od około 1000 euro za osobę w standardowej kabinie wewnętrznej. Do wyboru są również wygodne kabiny z oknem typu infinity oraz najpopularniejsze opcje z prywatnym balkonem z widokiem na ocean. Kabiny wyposażone są w standardzie hotelowym w wygodne łóżko king size, które steward na życzenie rozdzieli na dwa osobne łóżka, kanapę, przestronną szafę, biurko i oczywiście łazienkę.

W podstawowej cenie mamy wyżywienie w Windjammer oraz napoje w bufecie i wybranych kawiarniach. Dostępna jest też opcja all inclusive, która obejmuje nielimitowane drinki i alkohole, ale też kawy z ekspresu ciśnieniowego, świeżo wyciskane soki, napoje energetyczne oraz bezpłatną wodę w butelkach – idealną do zabrania na wycieczki w portach.

Dla najbardziej wymagających pasażerów przygotowano ekskluzywną strefę Suite Neighborhood na 17. pokładzie, z prywatnym pokładem słoneczno-kąpielowym na 18. pokładzie. Najdroższe apartamenty, takie jak dwupoziomowa, rodzinna kabina Ultimate Family Townhouse, kosztują nawet 100 000 euro za tygodniowy rejs. W tej cenie dostajemy kolorowy wystrój, minisalę kinową, zamknięty ogródek z osobnym wyjściem na dziecięcą strefę Surfside, sypialnię rodziców oraz zjeżdżalnię łączącą sypialnię dzieci z salonem. W podobnej cenie dostępny jest urzekający Royal Loft Suite. To dwupoziomowy apartament z dwiema sypialniami, przestronnym salonem z fortepianem oraz dwoma prywatnymi tarasami.

Fot. N. Jaros/materiały prasowe