- W podróży
Długi weekend w październiku? Wystarczą 3 dni urlopu
Długi weekend w październiku? Tak, to możliwe. Trzy dni urlopu wystarczą, żeby wyjechać od 14 do 18 października. Polacy już rezerwują noclegi, najchętniej w górach i nad Bałtykiem. Podpowiadamy, gdzie ruszyć na jesienne szlaki, pospacerować po średniowiecznych miasteczkach albo złapać jeszcze trochę słońca nad Morzem Śródziemnym.
Pięć dni daje już sporo możliwości. Można zostać w Polsce, przejechać na słowacką stronę Tatr albo polecieć na południe Hiszpanii. Jest czas na dłuższą wycieczkę, ale też na poranek bez budzika i obiad, po którym nie trzeba od razu ruszać dalej. Jesienny wyjazd dobrze zaplanować wokół jednej miejscowości lub niewielkiego regionu: mniej czasu spędzimy w drodze, więcej na miejscu.
Termin wokół Dnia Edukacji Narodowej przyciąga uwagę planujących październikowy odpoczynek. Zanim jednak zarezerwujemy nocleg, trzeba zajrzeć do kalendarza. Dorośli potrzebują urlopu, a rodzice dzieci w wieku szkolnym powinni dodatkowo sprawdzić, czy w ich placówce będą wolne "dni dyrektorskie" po 14 października. Wiekszość szkół zapoiada, że własnie takie planuje.
Zobacz nasze materiały wideo
Pięć dni wyjazdu za trzy dni urlopu
14 października 2026 roku wypada w środę. Osoby pracujące od poniedziałku do piątku, z wolnymi weekendami, mogą połączyć trzy dni urlopu z sobotą i niedzielą. Żeby wyjechać na cały okres od 14 do 18 października, trzeba wziąć wolne 14, 15 i 16 października. Powrót przypada wtedy w niedzielę, a do pracy wracamy w poniedziałek 19 października.
Dzień Edukacji Narodowej nie jest ustawowo wolny od pracy. W szkołach nie odbywają się wtedy lekcje, ale mogą być organizowane uroczystości i zajęcia opiekuńcze. Nie oznacza to również automatycznie wolnego w czwartek i piątek. To istotne, bo samo hasło „długi weekend” może sugerować przerwę, która przysługuje wszystkim.
Jesienne wyjazdy są już planowane. Z danych Travelist.pl wynika, że ponad 80 proc. rezerwacji w analizowanym październikowym terminie przypada na góry i Bałtyk. Miasta odpowiadają za mniej niż 5 proc., a około 30 proc. pobytów obejmuje wyjazdy z dziećmi. Nad morzem i w górach klienci rezerwują średnio trzy noce.
Rodzice powinni zacząć planowanie od sprawdzenia szkolnego kalendarza. Jeżeli 15 i 16 października nie zostały wyznaczone jako dodatkowe dni bez zajęć dydaktycznych, uczniowie mają wtedy lekcje. Sam Dzień Edukacji Narodowej nie tworzy pięciodniowej przerwy w nauce.
Jeśli szkolny plan pozwala na podróż, można rozważyć wyjazd już we wtorek po pracy. Przy niedalekim kierunku daje to szansę na rozpoczęcie środy na miejscu. Z kolei przy podróży samolotem warto porównać godziny, a nie tylko ceny połączeń. Późny przylot 14 października i wczesny powrót 18 października oznaczają w praktyce trzy pełne dni zwiedzania.
Góry Stołowe na spacer w skalnym labiryncie
Kamienne ściany, wąskie szczeliny, schody i przejścia, za którymi otwiera się widok na lasy. W Górach Stołowych trudno narzekać na jednostajną trasę. To jedyne w Polsce góry o budowie płytowej, a ich płaskie wierzchowiny i piaskowcowe formacje wyglądają zupełnie inaczej niż tatrzańskie granie czy beskidzkie grzbiety. Tutaj często ciekawsze od samego wejścia na górę okazuje się to, co spotykamy po drodze.
Na kilkudniowy pobyt warto wybrać bazę w Kudowie-Zdroju lub Dusznikach-Zdroju i rozłożyć górskie wycieczki na osobne dni. Jeden można przeznaczyć na Szczeliniec Wielki. Podejście schodami prowadzi w stronę schroniska i punktów widokowych, a trasa turystyczna na szczycie pozwala wejść między charakterystyczne skały. Dopiero z bliska widać ich rozmiary oraz przejścia, których nie sposób dostrzec z dołu.
Błędne Skały zasługują na kolejną wycieczkę. W labiryncie trzeba czasem obrócić się bokiem, schylić głowę albo poczekać, aż ktoś przejdzie przez węższy fragment. Dla dzieci taka droga może być znacznie ciekawsza niż długie podejście leśnym szlakiem. Trzeba jednak pamiętać, że schody i ciasne szczeliny nie są odpowiednie dla wózka, a wilgotny piaskowiec bywa śliski.
Pomiędzy wyjściami w góry warto zostawić dzień na uzdrowiska. W Kudowie można pospacerować po parku Zdrojowym, a w Dusznikach połączyć spacer z wizytą w Muzeum Papiernictwa, mieszczącym się w zabytkowym młynie papierniczym. To również pomysł na mniej pogodną część wyjazdu, kiedy widoki ze szczytu przesłaniają chmury.
Góry Stołowe polecamy rodzinom i osobom, które lubią urozmaicone trasy, ale nie szukają wysokogórskich wyzwań. Przed wyjściem trzeba sprawdzić komunikaty parku, zasady wejścia na trasy turystyczne i prognozę. W październiku warto rozpoczynać wędrówki rano, żeby spokojnie wrócić przed zmrokiem.
Kołobrzeg na kilka dni blisko morza
Najpierw plaża, później molo, port i latarnia morska. W Kołobrzegu plan dnia może powstawać podczas spaceru. Można zatrzymać się na kawę, wrócić nad wodę albo następnego ranka pójść promenadą w przeciwną stronę. Jesienią tutejszy wyjazd układa się wokół pogody: kiedy wychodzi słońce, szkoda siedzieć w pokoju, a gdy mocniej wieje, przyjemnie schować się na dłuższy obiad.
Kołobrzeg polecamy na odpoczynek bez napiętego programu, z długimi spacerami i czasem na zwykłe nicnierobienie. Kilka dni nad Bałtykiem nie musi oznaczać szukania kolejnych atrakcji. Można codziennie wracać na tę samą plażę i za każdym razem oglądać inne morze: spokojne rano, wzburzone po zmianie wiatru, ciemniejące przed wieczorem.
Spacerową trasę warto poprowadzić od molo w kierunku latarni i portu. Potem można odejść od brzegu i zajrzeć do centrum, zobaczyć okolice ratusza oraz bazyliki. Osoby zainteresowane historią mogą uwzględnić Muzeum Oręża Polskiego. Dzięki temu nawet przy gorszej pogodzie nie trzeba spędzać całego dnia w miejscu noclegu.
Jeżeli jedziemy z dziećmi, przydaje się kryty basen. Przed rezerwacją dobrze sprawdzić, czy korzystanie z niego jest w cenie, jakie obowiązują godziny i czy oferta dotyczy całej rodziny. Równie istotna jest lokalizacja. Krótkie dojście na plażę pozwala wykorzystać nawet niewielką przerwę między opadami, bez pakowania wszystkich do samochodu.
Na taki wyjazd najlepiej zabrać wygodne buty, kurtkę przeciwwiatrową i plan, który łatwo zmienić. Pięć dni pozwoli przeplatać dłuższe spacery z odpoczynkiem. Jeśli natomiast potrzebujemy wielu nowych atrakcji każdego dnia, lepszym wyborem będzie miasto nastawione na zwiedzanie.
Tatry Wysokie na jesienne wędrówki
Jednego dnia można oglądać Tatry z wierzchołka Łomnicy, drugiego wędrować w stronę wodospadów, a kolejnego pospacerować wokół Szczyrbskiego Jeziora. Po słowackiej stronie gór łatwo połączyć różne pomysły na odpoczynek, zostając przez cały wyjazd w jednej miejscowości. Na bazę dobrze sprawdzą się Tatrzańska Łomnica lub Stary Smokowiec, połączone tatrzańską koleją elektryczną.
Najbardziej widowiskowym punktem pobytu może być wjazd na Łomnicę, czyli Lomnický štít, na wysokość 2634 m n.p.m. Podróż zaczyna się w Tatrzańskiej Łomnicy i prowadzi przez kolejne stacje nad Łomnicki Staw. Stąd na sam szczyt wjeżdża osobna kolejka linowa. W miarę nabierania wysokości zabudowania i lasy zostają daleko w dole, a za oknami pojawiają się strome skalne ściany. Przy dobrej widoczności na górze czeka panorama tatrzańskich grani i dolin. Miejsce na ostatni odcinek trzeba rezerwować z wyprzedzeniem, bo liczba pasażerów jest ograniczona. Przed zakupem należy sprawdzić jesienne kursowanie kolejek; wiatr i warunki pogodowe mogą zmienić plan wycieczki.
Na dzień z większą ilością ruchu polecamy trekking ze Starego Smokowca na Hrebienok, znany po polsku jako Siodełko. Podejście można potraktować jako początek dłuższej wycieczki, a po dotarciu na górę odpocząć i ruszyć dalej w stronę Wodospadów Zimnej Wody. Zamiast szerokiej panoramy ze szczytu są tu bliższe kadry: potok spadający po skałach, głazy, drzewa i kolejne zakręty szlaku. Długość trasy warto dopasować do kondycji uczestników, zostawiając czas na postoje. Jeśli chcemy skrócić wędrówkę, jeden z odcinków między Smokowcem a Hrebienkiem można pokonać koleją terenową.
Po powrocie do Tatrzańskiej Łomnicy warto zajrzeć do Ski Museum. Prywatne muzeum narciarstwa pozwala dołożyć do górskich widoków opowieść o zimowej stronie Tatr i historii sportu, z którym miejscowość jest tak mocno związana. To dobry przystanek także dla tych, którzy przyjeżdżają tu na narty i chcą poznać Łomnicę poza stokami. Wizytę można zaplanować na spokojniejsze popołudnie lub dzień, w którym chmury zasłonią szczyty.
Na zakończenie pobytu dobrze zostawić Szczyrbskie Jezioro. Spacer wokół wody nie wymaga całodziennej wyprawy, a pozwala oglądać góry z kolejnych perspektyw. Można przyjechać rano, przejść trasę bez pośpiechu i zostać na obiad, po południu przepłynąc się łódkami po jeziorze.
W połowie października plan warto układać elastycznie. Jesienne kolory u podnóża Tatr nie wykluczają śniegu i oblodzeń wyżej. Dłuższe wycieczki trzeba dobierać do aktualnych warunków, a pogodny dzień wykorzystać na tę część pobytu, na której najbardziej nam zależy.
Spiskie zamki i via ferrata w Słowackim Raju
Na Spiszu można jednego dnia zwiedzać średniowieczne miasto, a następnego założyć uprząż i wejść do skalnego wąwozu. To dobry kierunek dla tych, którzy chcą połączyć zabytki z aktywną wycieczką. Kieżmark, Lewocza i Zamek Spiski dają program na kilka spokojniejszych dni, a pobliski Słowacki Raj pozwala zamienić miejskie spacery na przejścia przy wodospadach.
Zwiedzanie warto zacząć od Kieżmarku. Jest tu zamek, historyczne centrum i drewniany kościół artykularny wpisany na listę UNESCO. Warto wejść do środka, bo wygląd zewnętrzny nie zapowiada bogactwa wnętrza. Później można pojechać do Lewoczy, zostawić samochód i przejść się po rynku otoczonym kamienicami. Obok ratusza stoi bazylika św. Jakuba ze słynnym późnogotyckim ołtarzem Mistrza Pawła z Lewoczy. Na taką wizytę dobrze przeznaczyć kilka godzin, żeby poza zabytkami znaleźć czas na boczne ulice i obiad.
Zamek Spiski widać już z daleka. Jego rozległe ruiny zajmują wzgórze ponad okolicą, a podejście pozwala stopniowo zobaczyć skalę całego założenia. Wycieczkę warto połączyć ze Spiską Kapitułą i katedrą św. Marcina. Przed wyjazdem trzeba sprawdzić jesienne godziny zwiedzania oraz dostępność poszczególnych części zamku.
Na najbardziej aktywny dzień polecamy via ferratę HZS Kyseľ w Słowackim Raju, trasę prowadzącą wąwozem, tuż przy potoku i wodospadach. Idzie się po metalowych stopniach i klamrach, korzystając ze stalowej liny do asekuracji. Skały są blisko, pod nogami płynie woda, a kolejne odcinki wymagają skupienia na następnym kroku. Szczególnie efektowne jest przejście przy Wodospadzie Olbrzymim, czyli Obrovskim vodopádzie.
Na samą ferratę potrzeba orientacyjnie około dwóch godzin, ale z dojściem i powrotem trzeba przeznaczyć na wycieczkę większą część dnia. Sezon trwa od 15 czerwca do 31 października, więc termin 14–18 października mieści się w okresie udostępnienia, o ile warunki nie spowodują czasowego zamknięcia. Potrzebne są bilet, kask, uprząż i lonża ferratowa z absorberem energii. Na pierwsze przejście warto wybrać się z przewodnikiem, który pokaże zasady asekuracji.
Kyseľ warto potraktować jako osobną wyprawę, a nie krótki dodatek po zwiedzaniu miasta. Po przejściu wąwozu przyda się czas na odpoczynek, dlatego zabytki lepiej zostawić na następny dzień. Przy pięciodniowym pobycie można połączyć Spisz z Tatrami Wysokimi: wybrać dzień z dobrą widocznością na Łomnicę, odpowiednie warunki na ferratę, a pozostały czas przeznaczyć na trekking i historyczne miasteczka.
Park Mużakowski na jesień po obu stronach granicy
W Łęknicy można zacząć spacer w Polsce, a później przejść do niemieckiego Bad Muskau. Obie części Parku Mużakowskiego łączą mosty nad Nysą Łużycką. Są tu szerokie polany, stare drzewa, łagodne wzniesienia i widoki zaplanowane tak, żeby kolejne fragmenty krajobrazu odsłaniały się podczas wędrówki. Z jednego miejsca widać zamek, z innego rzekę albo rozległą łąkę zamkniętą linią drzew.
Park Mużakowski to dobry kierunek dla tych, którzy jesienią najbardziej lubią chodzić, oglądać i fotografować.Wpisany na listę UNESCO park warto poznawać bez pośpiechu. Po niemieckiej stronie uwagę przyciąga Nowy Zamek, ale szkoda ograniczać wizytę do zdjęcia jego fasady. Najwięcej przyjemności daje przejście dłuższej trasy i oglądanie budowli z różnych perspektyw.
Na obie części najlepiej zostawić cały dzień. Dzięki temu będzie czas na odpoczynek, zejście w stronę rzeki i powrót inną drogą. Jesienią szczególnie dobrze widać zróżnicowanie parkowych nasadzeń: poszczególne drzewa przebarwiają się w innym tempie, a między koronami otwierają się widoki, które latem częściowo zasłaniają liście.
Kolejnego dnia warto zmienić scenerię i ruszyć w rejon dawnej kopalni Babina. Ścieżka geoturystyczna prowadzi przez krajobraz pokopalnianych zbiorników o zaskakujących kolorach. To dobry spacer dla osób ciekawych, jak dawna działalność przemysłowa zmieniła teren i jak stopniowo wraca na niego przyroda. Zbiorniki oglądamy z wyznaczonych tras – nie są miejscem do kąpieli.
Łęknica i najbliższa okolica sprawdzą się na dwa lub trzy dni. Przy pięciodniowym wyjeździe można dołożyć Zgorzelec i Görlitz, gdzie spacer przez kolejny graniczny most prowadzi do historycznego centrum z kamienicami, placami i zaułkami. Taki układ łączy przyrodę ze zwiedzaniem, bez konieczności codziennej zmiany noclegu.
Praga dzielnica po dzielnicy
Praga na pięć dni pozwala zwolnić. Nie trzeba przechodzić od zamku przez most Karola na Rynek Staromiejski w jednym marszu. Można poświęcić przedpołudnie Małej Stranie, zatrzymać się na obiad, a wieczorem wrócić nad Wełtawę. Przy dłuższym pobycie najciekawsze bywają właśnie powroty: ta sama ulica rano wygląda inaczej niż po zapaleniu latarni.
Najlepszy plan na taki wyjazd to jedna część miasta dziennie, z czasem na zejście z głównej trasy. Hradczany i kompleks zamkowy zasługują na osobną wizytę. Po zwiedzaniu można schodzić w stronę Małej Strany, zatrzymując się przy kolejnych zaułkach i placach. Nie warto na ten sam dzień dokładać wszystkich atrakcji po drugiej stronie rzeki.
Kolejny spacer może prowadzić przez Stare Miasto i Josefov. Przy najbardziej znanych zabytkach nadal spotkamy wielu turystów, dlatego most Karola dobrze zobaczyć również wcześnie rano. Później łatwiej zostawić główny nurt zwiedzających i skierować się w mniej oblegane ulice.
Na następny dzień polecamy Wyszehrad, skąd można oglądać miasto i Wełtawę z innej perspektywy. Dobrym pomysłem są też Vinohrady: spacer wśród kamienic, przerwa w kawiarni i obiad bez konieczności wracania pod główne atrakcje. Taki program pozwala poznać Pragę także jako miasto, w którym ludzie mieszkają i spędzają wolny czas.
Jesienią przydaje się plan na deszcz. Muzeum lub galerię można zostawić na mniej pogodny dzień, a przejazdy między dalszymi punktami połączyć z korzystaniem z komunikacji miejskiej. Warto też pamiętać, że brukowane ulice i długie spacery wymagają wygodnych butów.
Praga sprawdzi się dla par oraz rodzin ze starszymi dziećmi. Przy wyborze transportu dobrze porównać całą podróż, łącznie z dojazdem na dworzec lub lotnisko. W przypadku samochodu istotne będą warunki parkowania przy noclegu – do codziennego zwiedzania centrum auto zwykle nie jest potrzebne.
Malaga na obiad przy plaży i spacer po starym mieście
Rano Alcazaba i teatr rzymski, później spacer po centrum, a na obiad stolik nad morzem. W Maladze zwiedzanie łatwo połączyć z odpoczynkiem. Między kolejnymi zabytkami można zajrzeć na targ, przejść w stronę portu albo odłożyć dalszy plan i zostać dłużej przy plaży.
Na cztery noclegi warto zostać w Maladze i poznać miasto, zamiast od razu ruszać w objazd całej Andaluzji. Jeden dzień można poświęcić historycznemu centrum, Alcazabie i okolicom katedry. Kolejny przeznaczyć na Muzeum Picassa, targ Atarazanas oraz spokojne przejście ulicami starego miasta. Dzięki temu zwiedzanie nie sprowadzi się do pilnowania godzin kolejnych wejść.
Warto również wejść w rejon zamku Gibralfaro, skąd widać zabudowę, port i wybrzeże. Podejście najlepiej zaplanować z zapasem czasu i wodą, a później zejść na dłuższy odpoczynek. Przy takim układzie dnia można połączyć ruch z popołudniem nad morzem, bez dodatkowych przejazdów poza miasto.
Osobne popołudnie dobrze zostawić na Pedregalejo, dawną dzielnicę rybacką. Można pospacerować wzdłuż plaży i spróbować espetos, czyli sardynek pieczonych na szpadach przy ogniu. To właśnie na taki obiad warto zarezerwować więcej czasu: usiąść przy wodzie, zamówić coś do jedzenia i nie sprawdzać co chwilę, czy pora już ruszać dalej.
Malagę polecamy osobom szukającym łagodniejszej aury i możliwości spędzania czasu na zewnątrz. Kąpiel w morzu będzie dodatkiem zależnym od warunków. Nawet jeśli pogoda nie zachęci do plażowania, zostają zabytki, muzea, spacery i nadmorskie dzielnice.
Fot. Shutterstock
