werandcountry.pl weranda.pl astromagia.pl
  • W podróży

Śladami Drakuli po Rumunii. Zamki, cytadele i miejsca najsłynniejszego wampira

autor: Agnieszka Kaszuba

Literacki hrabia Drakula blednie przy człowieku, który stał się jedną z jego inspiracji. Vlad III Palownik przeszedł do historii jako władca bezwzględny nawet jak na standardy XV wieku. W Rumunii do dziś można zobaczyć miejsca związane z jego życiem, walką o władzę i legendą, która sześć wieków później wciąż działa na wyobraźnię.

 

Zobacz nasze materiały wideo

Pewnej lodowatej bezgwiezdnej nocy ze spienionych sztormem fal i rozbryzgów grzywaczy wynurzył się szkuner „Demeter”, który wpłynął do bezpiecznego portu w angielskim Whitby. Po jego pokładzie przetaczały się puste beczki po wodzie, o których umocowanie nikt nie zadbał, a na masztach łopotały resztki poszarpanych wiatrem żagli. Na pokładzie nie było ani jednej osoby. Tylko przy sterze bujało się mocno przywiązane liną ciało martwego kapitana. Gdy pracownicy portowi nerwowo sprawdzali zakamarki szkunera, jego pokład dyskretnie opuściło tylko jedno stworzenie – wielki wilk. W ciele zwierzęcia ukrywał się arystokratyczny upiór, którego celem było podbicie wiktoriańskiego Londynu.

Przybyły hrabia Drakula mieszkał dotychczas w Transylwanii w mrocznym, rozsypującym się zamczysku. Był okrutnym władcą. Wzbudzał strach w swoich poddanych, którzy drżeli przed nim z lęku każdego dnia, a zwłaszcza każdej nocy, wówczas bowiem jako wampir polował, pożądając krwi swoich ofiar. Pomagały mu w tym magiczne właściwości – potrafił przybrać kształt raz wilka, a za chwilę nietoperza – nie rzucał cienia, a lustro nie odbijało jego wizerunku, ale jedynie między zachodem a wschodem słońca. Dzień musiał spędzać w trumnie wypełnionej transylwańską ziemią. Przeprowadził się do Anglii, ponieważ był anglofilem i jak w niczym innym gustował w brytyjskiej krwi.

To był początek końca krwiożerczego rumuńskiego szlachcica. Na brytyjskiej ziemi czoła stawili mu odważni dżentelmeni prowadzeni przez pochodzącego z Holandii lekarza i prawnika Abrahama van Helsinga. Drużyna zaatakowała Drakulę, który podczas ucieczki, już na terenie Transylwanii, otrzymał jednocześnie cios w serce i stracił głowę. Rany unicestwiły wampira, zamieniając go w pył.

Panorama historycznej miejscowości w Transylwanii z warownym kościołem pośród wzgórz
Transylwania to nie tylko legenda Drakuli. Średniowieczne miasta, warowne budowle i krajobraz Karpat do dziś przypominają o burzliwej historii tego regionu.

Oryginał straszniejszy niż postać literacka

Postać hrabiego Drakuli, stworzona w 1897 roku przez irlandzkiego pisarza Brama Stokera, na zawsze zdefiniowała popkulturowe wyobrażenie o gotyckiej grozie i tajemnicy i wpisała się w niesamowitość Karpat. Okazuje się jednak, że fabularna postać wymyślona przez pisarza jest mniej straszna niż oryginał, który stał się dla niej inspiracją. Autor oparł ją na kronikach opisujących prawdziwego, średniowiecznego władcę Wołoszczyzny, Vlada III Palownika (rum. Vlad Țepeș), którego czyny budziły większy strach niż byle wampir powracający co dzień do grobu.

Gdy w XV wieku wieśniacy usłyszeli tętent końskich kopyt niesiony chłodnym wiatrem od strony lasu, nie modlili się o wschód słońca – modlili się o szybką śmierć. Władca Wołoszczyzny nie znał bowiem pojęcia litości… Sprawiedliwość wymierzał w sposób, który mroził krew w żyłach nawet obdarzonym żelaznymi nerwami osmańskim posłom.

Kiedy wysłannicy sułtana Mehmeda II odmówili zdjęcia turbanów w jego obecności, tłumacząc to swoim zwyczajem, Vlad III nakazał przytwierdzić im nakrycia głowy do czaszek żelaznymi gwoździami – tak, aby „ich obyczaj został utwierdzony na wieki”. Podobne opowieści, spisywane skwapliwie przez niemieckich kupców i osmańskich kronikarzy, stworzyły fundament pod absolutną demonizację hospodara. Popkulturowe wyobrażenia Brama Stokera nijak się mają do autentycznych wydarzeń w dawnej Wołoszczyźnie oraz Transylwanii. Aby pojąć, na czym polegała różnica, trzeba zobaczyć te najbardziej odludne tereny Europy, zmierzyć się z Karpatami, ich surowością i grozą, a na to nałożyć tragiczne średniowieczne wydarzenia, które pustoszyły tę część świata. Sprawdzenie, czy w Transylwanii żyją prawdziwe wampiry, pozostawiam inwencji podróżnych.

Kamienny krzyż na wzgórzu wśród zieleni w Transylwanii w Rumunii
Podróż śladami Vlada Palownika prowadzi przez Transylwanię i Wołoszczyznę, krainy, w których historia, średniowieczne zabytki i legenda Drakuli wciąż mocno się przenikają.

Sighișoara i młodzieńcza trauma

Sighișoara nie udaje młodszej, niż jest. Ślady upływu czasu są tu czysto fizyczne – wytarte dębowe drewno, spękane elewacje i odsłonięte czerwone cegły pamiętające wielki pożar z 1676 roku. Gdyby nie samochody i turyści, wyglądałaby jak w średniowieczu. Założona w XII wieku przez saskich osadników, jest jedną z nielicznych wciąż zamieszkanych średniowiecznych cytadeli w Europie.

W obrębie cytadeli znajduje się 164 zabytkowych domów. Kluczowym elementem ciągu komunikacyjnego miasta są zadaszone Schody Szkolne (Scara Acoperită). Zbudowano je w 1642 roku, aby chronić uczniów, zmierzających do szkoły na wzgórzu, przed deszczem i mrozem. Pierwotnie drewniana konstrukcja liczyła 300 stopni. Podczas przebudowy w 1849 roku ich liczbę zredukowano do obecnych 175. Nad zabytkowym centrum dominuje 64-metrowa Wieża Zegarowa z XIV wieku o murach grubości 2,3 metra, stanowiąca część dawnego systemu obronnego.

To w jednej z tutejszych kamienic, znanej dziś jako Casa Vlad Dracul, około 1431 roku przyszedł na świat młody Vlad, późniejszy hospodar wołoski, i tu spędził pierwsze lata życia (dziś mieści się tam restauracja i niewielkie muzeum poświęcone jego postaci). Wychowywał się pod okiem ojca, Vlada II, który otrzymał przydomek „Dracul” (co w tamtym czasie oznaczało Smoka) po wstąpieniu do Zakonu Smoka – chrześcijańskiego zakonu rycerskiego powołanego przez cesarza Zygmunta Luksemburskiego do walki z rosnącym w siłę Imperium Osmańskim. Sielanka młodego księcia nie trwała długo.

Geopolityczny uścisk, w jakim znalazła się Wołoszczyzna – wciśnięta między potęgę osmańską a Królestwo Węgier – wymusił na jego ojcu drastyczny ruch. Vlad wraz z młodszym bratem Radu został wydany Turkom jako amanat, czyli żywy zastaw i gwarancja lojalności.

Lata spędzone na dworze sułtana były surową szkołą przetrwania. Młody książę był świadkiem bezwzględności, spisków, tortur oraz mordów. To właśnie tam nauczył się psychologii strachu oraz techniki palowania, którą przetestował później na wewnętrznych wrogach i zagrażających jego ojcowiźnie Turkach. Stał się człowiekiem podejrzliwym, bezkompromisowym i przekonanym, że jedyną gwarancją niezależności i ładu w państwie jest bezwzględny terror.

Brukowana uliczka i kolorowe zabytkowe domy w średniowiecznej Sighișoarze w Rumunii
Sighișoara zachowała atmosferę średniowiecznego miasta. To właśnie tutaj około 1431 roku urodził się Vlad III Palownik.

Târgoviște oraz władza umacniana krwią

Historyczna stolica Wołoszczyzny, Târgoviște, znajduje się na południu, tuż za łukiem Karpat. Tu znajdowało się centrum władzy Vlada Țepeșa. Z dawnego kompleksu pałacowego Curtea Domnească (Dwór Królewski) do dziś przetrwały monumentalne ruiny oraz przebudowana z inicjatywy Vlada ikoniczna Turnul Chindiei (Wieża Chindia), która służyła zarówno jako punkt obserwacyjny, jak i strażnica garnizonu.

To w Dworze rozegrał się dramat, który w Wielkanoc 1459 roku umocnił władzę hospodara. Vlad zaprosił na ucztę bojarów wołoskich – możnowładców odpowiedzialnych za zamordowanie jego ojca i starszego brata. Gdy goście weselili się, hospodar zapytał ich, ilu władców pamiętają za swojego życia. Gdy odpowiadali, że kilkunastu, Vlad zarzucił im nielojalność, chciwość i obalanie kolejnych książąt dla własnych korzyści. Najstarszych, schorowanych bojarów wbito na pale wokół pałacu, natomiast młodszym nakazano maszerować bez odpoczynku w góry, do zrujnowanej Cytadeli Poenari, by w morderczym trudzie budowali nową twierdzę. Nikt więcej nie próbował podnieść ręki na władcę.

W XV wieku Wołoszczyzna stała się „przedmurzem chrześcijaństwa” (antemurale christianitatis) i terenem zaciętych walk chrześcijańskiej Europy (głównie Węgier i Polski) z ekspansją Imperium Osmańskiego. Kraina leżała bezpośrednio na północ od Dunaju, który stanowił naturalną granicę Imperium Osmańskiego. Każda lądowa ofensywa sułtana na Europę Środkową musiała przejść przez jej terytorium. Księstwo lawirowało między płaceniem haraczu a krwawymi zrywami zbrojnymi. Vlad Drakula odmówił płacenia daniny sułtanowi Mehmedowi II i kazał nabić na pale tureckich posłów. Aby jeszcze silniej podkreślić swoją odmowę, 17 czerwca 1462 roku dokonał tzw. Nocnego Ataku pod Târgoviște, próbując na czele nielicznych wojsk zgładzić samego władcę Osmanów. Choć zamach nie powiódł się, panika w obozie wroga była ogromna.

Gdy Turcy w końcu dotarli pod mury miasta, ujrzeli makabryczny „las pali” – pole o długości 3 kilometrów i szerokości kilometra pokryte było tysiącami zaostrzonych drzewców, na których wisiały zwłoki ponad 20 tysięcy osmańskich jeńców i pojmanych przestępców. Widok ten złamał morale najeźdźców i zmusił sułtana do odwrotu. Niepotwierdzona historycznie opowieść stwierdza, że to właśnie po tej rzezi Vlad III otrzymał przydomek Drăculea (Dracula), czyli „syn Smoka”. Słowo to już w jego czasach oznaczało też diabła.

Zabytkowe kamienice i plac w średniowiecznej cytadeli Sighișoara w Transylwanii
Sighișoara jest jedną z nielicznych wciąż zamieszkanych średniowiecznych cytadeli w Europie. W jednej z tutejszych kamienic pierwsze lata życia spędził przyszły Vlad Palownik.

Orle gniazdo Poenari vs landrynkowy Bran

Większość turystów przybywających do Rumunii kieruje swoje kroki ku Zamkowi Bran, promującemu się jako „Zamek Drakuli”. Ta malownicza, gotycka budowla wznosząca się nad przełęczą na pograniczu Transylwanii i Wołoszczyzny jest niezwykle widowiskowa, jednak z historycznym Vladem Palownikiem ma wspólnego niewiele. Najprawdopodobniej nigdy w niej nie był, choć zapewne przejeżdżał obok.

Tyle że Bran idealnie wpisywał się w wizję Brama Stokera, który szukał srogiego zamczyska zawieszonego nad przepaścią. Te warunki gotycka budowla z cegły i kamienia, postawiona na sześćdziesięciometrowej skale, spełniała idealnie. Prawdziwa siedziba Vlada Palownika była jednak gdzie indziej. Aby dotrzeć do autentycznego orlego gniazda hospodara, trzeba udać się na przełom rzeki Argeș, u stóp malowniczej i dzikiej Szosy Transfogaraskiej. To tam, na szczycie góry Cetatea, wznoszą się ruiny Cytadeli Poenari.

Poenari była niemal nie do zdobycia. Usytuowana na odosobnionej skale, z widokiem na wąwóz, stanowiła ostateczny punkt oporu Vlada. To właśnie tę twierdzę budowali zdradzieccy bojarzy z Târgoviște. Dziś ruiny Poenari emanują nieprzejednaną surowością – brak tu komercyjnych straganów i hałaśliwych wycieczek, jest za to autentyczny duch XV-wiecznego pogranicza, gdzie walka o przetrwanie wymagała nieludzkiego hartu ducha. Dostęp do niej wymaga pokonania niemal 1500 betonowych stopni prowadzących przez gęsty, mroczny las, w którym można spotkać niedźwiedzie brunatne.

Wieża Chindia w Târgoviște w Rumunii pod ciemnymi burzowymi chmurami
Wieża Chindia jest jednym z najważniejszych śladów po czasach Vlada Palownika w dawnej stolicy Wołoszczyzny. Târgoviște było centrum jego władzy.

Klasztor Snagov i ostateczna tajemnica

Hospodar zginął pod koniec 1476 roku w walce nieopodal Bukaresztu. Prawdopodobnie zabiła go zdrada rodowej szlachty. Jego ciało pochowano w Monastyrze Snagov – klasztorze położonym na niewielkiej wyspie na jeziorze o tej samej nazwie, około 40 kilometrów na północ od Bukaresztu. Tylko ciało, bo głowę odcięto, by zalać miodem i wysłać do Stambułu jako dowód dla sułtana, że „wołoski diabeł” nie żyje. Być może ta dekapitacja stworzyła mit, że wampira trzeba pozbawić głowy, aby nie powstał z grobu.

Wewnątrz wiekowej cerkwi, otoczonej taflą wody i emanującej niesamowitą duchową atmosferą, tuż przed ołtarzem znajduje się kamienna płyta nagrobna usłana świeżymi kwiatami. Uważana jest za miejsce spoczynku hospodara. Jednak tajemnicza i krwawa historia Vlada nie byłaby pełna bez ostatecznej zagadki. Prowadzone w latach 30. XX wieku prace archeologiczne pod płytą nagrobną nie ujawniły niczego – żadnych śladów pochówku (inne źródła wspominają jedynie o zwierzęcych kościach).

Istnieją dwie teorie na ten temat. Pierwsza stwierdza, że szczątki zostały skradzione i przeniesione w inne miejsce, druga, rozpowszechniona wśród ludności lokalnej, sugeruje, że z powodu wodnistych, bagiennych warunków na wyspie ciało wojewody uległo szybkiemu rozkładowi i nic z niego nie pozostało. Tyle że w sąsiedniej krypcie znaleziono ciało, które nie uległo całkowitej dekompozycji. Był to bezgłowy szkielet ubrany w bogate, purpurowe szaty z jedwabiu ze srebrnymi guzikami i kilkoma przedmiotami – charakterystycznymi dla władcy. Nie sposób niestety określić, do kogo ów kościotrup należał, bowiem zaginął po przewiezieniu do Muzeum Historycznego w Bukareszcie. Czy ciało władcy zostało przeniesione przez wiernych mnichów w obawie przed zbezczeszczeniem, czy też od początku leżało gdzie indziej? Odpowiedź pozostaje ukryta w mrokach historii.

Vlad III Palownik dla popkultury pozostanie pierwowzorem krwiożerczego wampira, nocnego upiora z powieści Stokera. Dla mediewisty jest ikoną okrutnych czasów – bezwzględnym władcą małego księstwa, który musiał lawirować między potęgami. Dla współczesnego podróżnika wyprawa śladami Vlada do Sighișoary, Târgoviște, Poenari i Snagov to coś więcej niż tylko turystyka historyczna. To lekcja o tym, jak cienka jest granica między historycznym faktem a literacką fikcją oraz jak krajobraz Transylwanii i Wołoszczyzny do dziś przechowuje opowieści sprzed sześciu wieków. Historia nie jest tu muzealną ekspozycją – to fizyczna obecność kamieni, drewna i spoiwa wapiennego, które przetrwały najazdy i pożary, zapisując opowieść o krwawej historii.

Fot. T. Nowak/Shutterstock