- W podróży
Jedna baza zamiast pętli wokół wyspy. Jak zwiedzić Islandię bez codziennego pakowania walizki
Plan pierwszej podróży na Islandię prawie zawsze powstaje na bazie drogi numer 1, która okrąża całą wyspę. Alternatywnie można wybrać atrakcyjnie umiejscowiony “punkt wypadowy” i codziennie dojeżdżać do wodospadów, gejzerów, czarnych plaż, lodowcowej laguny czy innych atrakcji. Porównujemy obydwa modele razem z Marią Michalską z Solisci.pl i podpowiadamy który wybrać!
Islandzka droga numer 1, nazywana Ring Road, ma ponad 1300 kilometrów. Jest asfaltowa i łączy większość miast oraz osad na wyspie. Islandzka organizacja turystyczna zaleca na jej przejechanie co najmniej tydzień, a wiele poradników mówi o 10 dniach. W praktyce taki wyjazd oznacza nocleg w innym miejscu prawie każdej nocy. Rano śniadanie, pakowanie i wymeldowanie, potem od dwóch do pięciu godzin za kierownicą z przerwami na atrakcje. Wieczorem szukanie kolejnego guesthouse'u, jesienią często już po ciemku.
Dla miłośników road tripów to jest właśnie sens podróży. Dla osób, które chcą zobaczyć Islandię i przy okazji odpocząć, siedem różnych łóżek w osiem dni bywa męczące. Dla nich istnieje wariant gwiaździsty: jedna baza i jednodniowe wypady w różne strony.
Zobacz nasze materiały wideo
Południowy zachód, czyli Islandia w zasięgu jednego dnia
Model “stacjonarny” ma sens dlatego, że na południowym zachodzie wyspy skupia się wyjątkowo dużo miejsc z listy „must see”. Są tu Złoty Krąg, wodospady południowego wybrzeża, czarne plaże koło Vík, stolica, fiord Hvalfjörður z wodospadem Glymur i półwysep Snæfellsnes. Wszystkie leżą w zasięgu jednodniowej wycieczki.
Takim punktem jest na przykład okolica Flúðir, wsi liczącej około 800 mieszkańców, położonej mniej więcej 100 km na wschód od Reykjavíku. To rolniczy, geotermalny region: podziemne ciepło ogrzewa domy, baseny i szklarnie, w których przez cały rok rosną pomidory i ogórki. Z okolic Flúðir do wodospadu Gullfoss i doliny gejzerów jedzie się około pół godziny, a do Parku Narodowego Þingvellir około godziny. Z dala od miast wieczorem jest też naprawdę ciemno, co ma znaczenie w sezonie zorzy polarnej.
Orientacyjne czasy dojazdu z okolic Flúðir, w jedną stronę, bez postojów i przy dobrej pogodzie:
| Kierunek | Co po drodze | Dojazd w jedną stronę | Charakter dnia |
|---|---|---|---|
| Złoty Krąg | Gullfoss, Geysir i Strokkur, Þingvellir, krater Kerið | od 30 min do ok. 1 h | krótki, dobry na pierwszy dzień po przylocie |
| Południowe wybrzeże | Seljalandsfoss, Skógafoss, Vík, plaża Reynisfjara | ok. 2 h do Vík | pełny dzień |
| Reykjavík | kościół Hallgrímskirkja, filharmonia Harpa, port | ok. 1,5 h | spokojny, dobry na gorszą pogodę |
| Hvalfjörður | trekking do wodospadu Glymur | ok. 2,5 h | aktywny, sezonowy |
| Snæfellsnes | Arnarstapi, wąwóz Rauðfeldsgjá, klify | blisko 300 km, ok. 4 h | długi |
| Skaftafell i Jökulsárlón | lodowiec Vatnajökull, laguna, Diamond Beach | ok. 330 km, 4–4,5 h | najdłuższy |
Dwa długie dni i jedna uczciwa uwaga
Tabela pokazuje też granice tego modelu. Laguna Jökulsárlón i Park Narodowy Skaftafell leżą ponad 300 kilometrów od bazy. Wypad tam oznacza co najmniej osiem godzin samej jazdy w obie strony. Podobnie jest ze Snæfellsnes, półwyspem nazywanym Islandią w miniaturze, bo na niewielkiej przestrzeni ma lodowiec, wygasłe wulkany, klify i plaże.
Północ i wschód wyspy, czyli jezioro Mývatn, wieloryby w Húsavíku i Fiordy Wschodnie, leżą poza zasięgiem jednodniowej wycieczki z południowego zachodu. Kto chce je zobaczyć, potrzebuje pętli albo drugiej bazy.
Pogoda układa plan, nie odwrotnie
Najmocniejszy argument za bazą pojawia się poza pełnią lata. Islandzka pogoda zmienia się w ciągu godziny: silny wiatr, deszcz padający w poziomie, czasem zamknięty odcinek drogi. Przy objeździe każdy nocleg jest zarezerwowany w innej miejscowości, więc trzeba jechać dalej niezależnie od warunków albo stracić opłaconą noc. Mając bazę, zamienia się dni miejscami. Spokojny, słoneczny dzień idzie na południowe wybrzeże, a wietrzny na Reykjavík, Złoty Krąg albo gorące źródła. Przed każdym wyjazdem sprawdza się warunki drogowe i ostrzeżenia na islandzkim serwisie SafeTravel.
Są też miejsca, w których warunki decydują o bezpieczeństwie. Na plaży Reynisfjara koło Vík działają światła ostrzegawcze przed tzw. sneaker waves, niespodziewanymi falami, które wdzierają się daleko na piasek. Po śmiertelnym wypadku w sierpniu 2025 roku czerwone światło włącza się wcześniej niż dawniej. Gdy się pali, zejście do słynnych bazaltowych kolumn i jaskini Hálsanefshellir jest zamknięte. Przy bazie w zasięgu dwóch godzin można tam wrócić innego dnia, zamiast zadowolić się widokiem z platformy.
Drugi przykład to Glymur, drugi najwyższy wodospad Islandii, o wysokości 198 metrów. Szlak do niego ma około 7 kilometrów i zajmuje 3–4 godziny. Pierwsza przeprawa przez rzekę Botnsá prowadzi po kłodzie z linką, którą kładzie się zwykle na początku lata i zdejmuje wczesną jesienią. Bez niej przeprawa jest niebezpieczna. W październiku ten punkt planu trzeba więc zamienić na inny, a z bazy łatwo to zrobić bez przebudowy całej trasy.
Wieczór bez recepcji
Model “stacjonarny” zmienia też wieczory. Wraca się do miejsca, w którym rzeczy leżą tam, gdzie się je zostawiło, a w kuchni stoją produkty kupione dzień wcześniej. Islandia jest droga, zakupy spożywcze są średnio o 30–40 procent droższe niż w Polsce
Jest też gorąca woda. Dla Islandczyków kąpiel w geotermalnym basenie to codzienny rytuał i okazja do spotkań, a wiele domów na wsi ma własne hot poty, czyli drewniane balie z wodą o temperaturze ciała albo wyższej. Po dniu na wietrze godzina w takiej balii regeneruje lepiej niż cokolwiek innego. Jesienią i zimą baza poza miastem ma jeszcze jedną zaletę: na zorzę polarną nie trzeba jechać nocą na przypadkowy parking. Wystarczy wyjść przed dom i spojrzeć w niebo.
Jak ten model wygląda w praktyce
Na jednej bazie opiera swoje islandzkie wyprawy wrocławski organizator Soliści Adventure Club, który jeździ na wyspę od 2013 roku. Przez lata wynajmował na wyłączność tradycyjny dom na rodzinnej farmie w okolicach Flúðir, a następnie przejął go i przebudował. Dziś działa jako The Shelter Saga Iceland. Stoi około dwóch godzin jazdy od lotniska w Keflavíku, z widokiem na wulkan Hekla i łąki, po których chodzą islandzkie konie. We wnętrzach runy, malowidła na ścianach i nazwy pokoi nawiązują do islandzkiej tradycji i sag.
Na zewnątrz są dwie balie z wodą o temperaturze 39°C i sauna. W środku jest wspólna kuchnia z jadalnią, w której odbywają się poranne i wieczorne odprawy przed kolejnym dniem. Dom mieści 38 osób. Jednocześnie mieszkają w nim dwie grupy, które realizują program i przejazdy niezależnie od siebie.
Tak zbudowana jest 9-dniowa wyprawa na Islandię „Kraina ognia i lodu”, którą Soliści prowadzą z tej bazy. Przez siedem nocy uczestnicy śpią w tym samym domu, a w dzień wyjeżdżają kolejno na:
· Złoty Krąg;
· południowe wybrzeże z Seljalandsfossem, Skógafossem i Reynisfjarą;
· do Skaftafell, laguny Jökulsárlón i Diamond Beach;
· na Snæfellsnes z Arnarstapi i wąwozem Rauðfeldsgjá;
· do Reykjavíku;
· na trekking do Glymura.
Wyprawa działa w formule self-drive: zgłoszeni wcześniej uczestnicy na zmianę prowadzą wynajęte busy i samochody osobowe, a grupą opiekuje się polskojęzyczny lider. Cena wyjazdu z noclegiem w pokoju wieloosobowym zaczyna się od około 5 tys. zł. Przelot, paliwo i wyżywienie dochodzą do niej osobno.
Materiał powstał we współpracy z Soliści Adventure Club.
Fot. Shutterstock
