- W podróży
Jesienny city break od 130 zł. Europejskie miasta, do których polecisz za grosze
Za niewiele ponad 100 zł można tej jesieni polecieć z Warszawy do Włoch, Belgii albo Skandynawii. W niektórych terminach bilet w obie strony kosztuje mniej niż obiad dla dwóch osób. Wybraliśmy pięć kierunków, które naprawdę nadają się na krótki city break: sprawdzamy, ile kosztują loty, co zobaczyć na miejscu, gdzie dobrze zjeść i w której części miasta szukać noclegu.
Bilet do Włoch, Belgii czy Szwecji za niewiele ponad 100 zł? Jesienią takie ceny naprawdę się zdarzają. Przy odrobinie elastyczności można wyskoczyć na dwa–trzy dni do jednego z europejskich miast i za sam lot zapłacić mniej niż za weekendowy wyjazd po Polsce. Sprawdziliśmy kierunki, które tej jesieni są szczególnie kuszące, nie tylko ze względu na cenę biletu, ale też dlatego, że da się je dobrze zobaczyć podczas krótkiego city breaku.
Zobacz nasze materiały wideo
Bergamo za cenę kolacji
Bergamo przez lata było traktowane przede wszystkim jako lotnisko „pod Mediolanem”. A szkoda, bo na krótki jesienny wyjazd sprawdza się znacznie lepiej niż wielka metropolia. Jest kompaktowe, piękne i można je zwiedzić bez gonitwy od atrakcji do atrakcji. Jesienią bilety z Warszawy można znaleźć za około 125 zł w obie strony. W najtańszej taryfie mamy mały bagaż podręczny, ale na dwa dni to zwykle wystarcza.
Najważniejszą częścią miasta jest Città Alta, czyli położone na wzgórzu stare Bergamo otoczone weneckimi murami. Można wejść tam pieszo albo wjechać kolejką. Dalej warto przejść przez Piazza Vecchia, zajrzeć do bazyliki Santa Maria Maggiore i przespacerować się wzdłuż murów, skąd przy dobrej pogodzie świetnie widać okolicę.
Jeśli zostanie trochę czasu, warto pojechać kolejną kolejką jeszcze wyżej, na San Vigilio. To jeden z tych punktów, w których zamiast kolejnej „atrakcji obowiązkowej” dostajemy po prostu bardzo dobry widok i miejsce na długi spacer.
Co zjeść? Casoncelli, czyli miejscowe nadziewane pierożki podawane z masłem, szałwią i pancettą. Na deser warto spróbować polenta e osei albo lodów stracciatella, bo właśnie w Bergamo powstał ten smak.
Jeśli zależy nam na rozsądnym budżecie, noclegu lepiej szukać w Città Bassa, czyli dolnej części miasta. Jest bardziej praktyczna, blisko stąd do dworca i komunikacji na lotnisko, a do starego miasta można dojść pieszo. Proste pokoje poza najbardziej obleganymi terminami zaczynają się mniej więcej od 55–70 euro za noc.
Do Sztokholmu lot tańszy niż obiad
Loty z Modlina do Sztokholmu można znaleźć za około 127 zł w obie strony. To jedna z tych ofert, przy których cena biletu wygląda niemal absurdalnie nisko w porównaniu z tym, ile wydamy już po wylądowaniu.
Na szczęście Sztokholm można w dużej mierze zwiedzać pieszo i bezpłatnie. Pierwszy dzień najlepiej zacząć od Gamla Stan, czyli starego miasta z wąskimi uliczkami, kolorowymi kamienicami i placem Stortorget. Potem warto przejść na Södermalm. To mniej pocztówkowa, bardziej codzienna część Sztokholmu, pełna kawiarni, niewielkich sklepów i punktów widokowych. Jednym z najlepszych jest Monteliusvägen, skąd widać Gamla Stan i dachy miasta.
Jeśli mamy zapłacić za jedną atrakcję, dobrym wyborem będzie Vasa Museum. W środku znajduje się niemal w całości zachowany XVII-wieczny okręt, który zatonął podczas swojego pierwszego rejsu. Bilet dla dorosłych kosztuje jesienią około 195 koron szwedzkich, osoby poniżej 18. roku życia wchodzą bezpłatnie.
Co zjeść? Klopsiki z puree i borówkami to klasyk, ale przy krótkim wyjeździe warto też korzystać z piekarni, barów lunchowych i kawiarni. Obowiązkowa jest fika, czyli przerwa na kawę i coś słodkiego. Najlepiej z kanelbulle, cynamonową bułeczką.
W centrum noclegi są drogie. Tańszych hosteli i prostych hoteli warto szukać na Kungsholmen albo Södermalm. Przy odrobinie szczęścia łóżko w hostelu można znaleźć od około 550–650 koron za noc.
Bruksela na weekend za 155 zł
Na 8–10 października lot z Modlina do Charleroi i z powrotem można znaleźć za około 155 zł. Trzeba jednak pamiętać o jednym: samolot ląduje kilkadziesiąt kilometrów od Brukseli, więc do ceny podróży należy od razu doliczyć transfer.
Brukselę najlepiej odkrywać pieszo. Zacząć można od Grand-Place, jednego z najbardziej efektownych placów Europy, potem przejść przez Galeries Royales Saint-Hubert i zamiast zamykać się na kilka godzin w muzeum, urządzić sobie spacer szlakiem komiksowych murali. Na ścianach w różnych częściach miasta można znaleźć Tintina, Smerfy i innych bohaterów belgijskiego komiksu. To jedna z najprzyjemniejszych i przy okazji darmowych tras po Brukseli.
Jeśli mamy więcej czasu, można pojechać pod Atomium, symbol miasta zbudowany na Expo 1958. Nawet bez wchodzenia do środka warto zobaczyć go z bliska.
Co zjeść? Najprościej zacząć od belgijskich frytek podawanych w papierowym rożku. Później gofr – brukselski albo cięższy, karmelizowany z Liège. Na konkretniejszy obiad warto szukać moules-frites, czyli małży z frytkami, albo carbonnade flamande – wołowiny duszonej w piwie.
Noclegu dobrze szukać w okolicach Sainte-Catherine albo nieco na północ od ścisłego centrum. Wciąż można dojść pieszo do większości atrakcji, a ceny bywają niższe niż kilka kroków od Grand-Place.
Kopenhaga taniej niż zwykle
Kopenhaga raczej nie pojawia się w rankingach najtańszych miast Europy, ale jesienne ceny lotów potrafią mocno zaskoczyć. Na 23–25 października bilety z Modlina można znaleźć za około 189 zł w obie strony.
Na miejscu można natomiast sporo zobaczyć bez wydawania pieniędzy. Spacer zaczynamy od Nyhavn, czyli kolorowych kamienic nad kanałem, a później idziemy w stronę pałacu Amalienborg i dalej przez centrum. Za darmo można także przejść przez Ogrody Królewskie przy zamku Rosenborg. Sam zamek jest płatny, ale jeśli lubimy historyczne wnętrza, to właśnie tutaj można zobaczyć duńskie klejnoty koronne.
Warto też przejść przez Christianshavn, zejść nad kanały i potraktować Kopenhagę po prostu jak wielką miejską trasę spacerową. Centrum jest na tyle kompaktowe, że podczas weekendu można ograniczyć korzystanie z transportu publicznego.
Gdzie zjeść? Dobrym adresem są Torvehallerne, hale targowe przy Nørreport, w których można kupić pieczywo, sery, ryby i gotowe dania. Koniecznie trzeba spróbować smørrebrød, czyli duńskiej otwartej kanapki, oraz kanelsnegle, czyli drożdżówki z cynamonem.
Największym wydatkiem prawdopodobnie będzie nocleg. Hostele w centrum mają jesienią oferty zaczynające się w niektórych terminach od około 250 koron duńskich, ale prywatne pokoje są już zdecydowanie droższe.
Kulinarny wypad do Bolonii
Jeśli na city breaku równie ważne jak zabytki jest jedzenie, trudno o lepszy kierunek. Na 12–15 października loty z Warszawy do Bolonii można znaleźć za około 199 zł w obie strony. W innych jesiennych terminach ceny również utrzymują się w okolicach 200 zł.
Zwiedzanie najlepiej zacząć od Piazza Maggiore i bazyliki San Petronio. Kilka minut dalej stoją dwa symbole miasta – średniowieczne wieże Asinelli i Garisenda. Potem czas na Quadrilatero, dawną dzielnicę handlową pełną delikatesów, barów i sklepów z jedzeniem. Właśnie tutaj łatwo zrozumieć, dlaczego Bolonia uchodzi za jedną z kulinarnych stolic Włoch.
Charakterystycznym elementem miasta są arkady. Ciągną się kilometrami, więc nawet jesienny deszcz nie musi popsuć zwiedzania. Część bolońskich portyków znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
Co zamówić? Przede wszystkim tagliatelle al ragù. Popularne poza Włochami „spaghetti bolognese” nie jest tutejszą klasyką. Warto też spróbować tortellini in brodo, mortadeli i niewielkich placków tigelle.
Na nocleg dobrze sprawdzają się okolice Bologna Centrale. Do historycznego centrum można dojść w kilkanaście minut, a wybór niedrogich hoteli i apartamentów jest większy niż przy Piazza Maggiore.
Fot. Shutterstock
