werandcountry.pl weranda.pl astromagia.pl
  • W podróży

Polacy pokochali Bari i Apulię. Gdzie pojechać, żeby ominąć największe tłumy?

autor: Agnieszka Kaszuba

Apulia stała się jednym z najchętniej wybieranych włoskich kierunków przez Polaków. Wielu turystów po wylądowaniu w Bari od razu rusza do Polignano a Mare, tymczasem z miasta można ułożyć znacznie ciekawszą podróż. Pociągiem dojechać do Monopoli, zobaczyć białe Ostuni i kamienne domy Alberobello, wyskoczyć do Matery, a między zwiedzaniem znaleźć plaże i trattorie, do których zaglądają także mieszkańcy.

 

Zobacz nasze materiały wideo

Na lotnisku w Bari polski słychać już w kolejce do wyjścia. Później w autobusie do centrum, przy kasach na dworcu i na ulicach starego miasta. Apulia nie jest już mniej znaną alternatywą dla Toskanii czy Sycylii. Stała się jednym z najpopularniejszych kierunków na krótki urlop we Włoszech. Pomogły bezpośrednie loty, dobre połączenia kolejowe i ceny, które poza najbardziej obleganymi miejscami nadal bywają rozsądne. Do tego dochodzą plaże, małe miasta, prosta kuchnia i możliwość zwiedzania bez wynajmowania samochodu.

Najwygodniej zatrzymać się w Bari i stąd urządzać jednodniowe wyjazdy. Nie wszystkie miejsca są jednak równie łatwo dostępne. Do Monopoli dociera się szybko i bez przesiadek. Ostuni leży kilka kilometrów od stacji. Do Alberobello prowadzi inna linia, a na Materę trzeba przeznaczyć cały dzień. Dobrze ułożony plan pozwala uniknąć spędzania połowy wakacji na peronach.

Rząd białych domów trulli ze stożkowymi dachami z szarego kamienia, winoroślą i donicami z kwiatami w Alberobello.
Alberobello słynie z trulli, niewielkich domów z wapienia, których kamienne dachy układano bez użycia zaprawy.

Stare uliczki, port i smak focaccii

Pierwszego dnia nie warto od razu wsiadać do pociągu. Spacer po Bari dobrze zacząć przy Castello Svevo, potężnym zamku stojącym na skraju starej dzielnicy. Stąd jest kilka kroków na Strada Arco Basso, znaną jako ulica orecchiette, ale po obejrzeniu stolików zastawionych świeżym makaronem najlepiej ruszyć dalej.

Przez plątaninę ulic można dojść do katedry św. Sabina, a następnie do bazyliki św. Mikołaja. Warto wejść także na Via Venezia, drogę biegnącą na dawnych murach. Z góry widać dachy Bari Vecchia, port i Adriatyk, a spacer kończy się przy Fortino di Sant’Antonio. Niżej znajduje się stary port, gdzie rano cumują niewielkie łodzie, a wieczorami na nabrzeżu spotykają się mieszkańcy. 

Na focaccię warto zatrzymać się w Panificio Fiore przy Strada Palazzo di Città 38, niedaleko bazyliki. Piekarnia działa w dawnym wnętrzu kościelnym i słynie z focaccii barese pieczonej z pomidorami oraz oliwkami. Nie jest to przekąska, którą zamawia się do obiadu. Ciepły, nasączony oliwą kawałek z powodzeniem zastępuje śniadanie lub szybki lunch. 

Na kolację można przejść do Al Sorso Preferito przy Via Vito Nicola De Nicolò 40. To adres kojarzony z narodzinami spaghetti all’assassina – makaronu przygotowywanego bezpośrednio na patelni w ostrym sosie pomidorowym, aż część nitek staje się mocno przypieczona. Danie jest pikantne, zwarte i zupełnie inne od miękkiej pasty podawanej z dużą ilością sosu. 

Gdy zostanie trochę czasu, można przejść lungomare na Pane e Pomodoro. To miejska plaża, dobra na kąpiel po zwiedzaniu. Nie warto jednak planować tam całego plażowego dnia – znacznie ciekawsze zatoki znajdują się w Monopoli.

Widok z góry na jasną zabudowę starego Monopoli stojącą na skalistym klifie nad błękitnym Adriatykiem.
Zabudowa starego Monopoli wyrasta tuż nad skalistym brzegiem Adriatyku. Z centrum można pieszo dojść do portu i niewielkich miejskich plaż.

Niebieskie łodzie i plaże pod murami

Monopoli jest najłatwiejszym pomysłem na jednodniowy wyjazd z Bari. Leży przy linii kolejowej prowadzącej w stronę Lecce, a ze stacji do starego miasta można dojść pieszo. Po drodze nie ma spektakularnych widoków: są sklepy, kamienice i zwykłe osiedlowe bary. Dopiero w pobliżu morza ulice zwężają się, a między jasnymi domami pojawia się port.

Najlepiej zacząć od Porto Vecchio, gdzie cumują tradycyjne łodzie gozzi, najczęściej pomalowane na niebiesko lub czerwono. Przy wejściu do portu stoi zamek Karola V. Dalej trasa prowadzi przez Piazza Garibaldi i Via Garibaldi do katedry Madonna della Madia. Warto wejść do środka – barokowe wnętrze wyraźnie kontrastuje z prostymi, jasnymi fasadami starego miasta. 

Z katedry można zejść do Cala Porta Vecchia, ma w środku lata mała plaża pod murami szybko się zapełnia. Lepiej przejść dalej na południe. Po kilkunastu minutach pojawiają się Porto Bianco i Porto Rosso, a następnie mniejsze Porto Nero. Wszystkie zatoki leżą w zasięgu spaceru od centrum; Porto Rosso ma piaszczyste dno i jest chętnie wybierane również przez mieszkańców. 

Na obiad można zajrzeć do Osteria Perricci przy Via Orazio Comes 1, tuż za starym portem. To prosta osteria, a nie elegancka restauracja ustawiona pod widok na morze. W karcie pojawiają się cavatelli z owocami morza, spaghetti allo scoglio, marynowane sardele, ryby z grilla i frittura di paranza, czyli smażone drobne ryby zależne od dziennego połowu. 

Bardziej rozbudowane menu z surowymi owocami morza ma Il Guazzetto przy Via dell’Erba 39. Można zamówić zestaw crudo, carpaccio z ośmiornicy, tatar z tuńczyka albo zupę rybną. To lokal na dłuższy obiad, dlatego w sezonie lepiej wcześniej zarezerwować stolik. 

Białe uliczki z widokiem na Adriatyk

W Ostuni najważniejszy konkret dotyczy dojazdu: stacja kolejowa leży kilka kilometrów od historycznego centrum. Po wyjściu z pociągu trzeba wsiąść do autobusu lub taksówki. Nie należy planować przesiadki co do minuty, szczególnie wieczorem.

Spacer zaczyna się przy Piazza della Libertà, nad którą góruje kolumna św. Oronza. Stąd Via Cattedrale prowadzi pod górę, w stronę najstarszej części miasta. Po drodze można odbijać w boczne przejścia, ale warto ostatecznie dotrzeć do katedry Santa Maria Assunta. Jej fasadę wyróżnia duża rozeta, a przed wejściem znajduje się Arco Scoppa – ozdobny łuk łączący dawny pałac biskupi z seminarium. 

Zamiast wracać tą samą ulicą, lepiej zejść na Viale Oronzo Quaranta, drogę biegnącą pod murami starego miasta. To tutaj najlepiej widać, że Ostuni nie jest wyłącznie plątaniną białych uliczek. Z jednej strony wznosi się zwarta zabudowa wzgórza, z drugiej ciągną się gaje oliwne, a dalej widać Adriatyk.

Na kolację konkretnym adresem jest Osteria del Tempo Perso przy Via Gaetano Tanzarella Vitale 47. Sale urządzono częściowo w dawnej grocie i starym piecu. W karcie warto szukać purè di fave z cykorią, lampascioni i smażoną papryką, orecchiette z cime di rapa oraz grzybów cardoncelli zapiekanych pod warstwą ciasta chlebowego. Na deser podawane jest sporcamuso – ciasto francuskie z kremem, które zgodnie z nazwą trudno zjeść bez ubrudzenia ust. Restauracja jest zamknięta w poniedziałki. 

Na kieliszek wina lub aperitivo można przejść do Bar Perso przy Via Scipione Petrarolo, kilka minut od osterii. To lepszy wybór niż przypadkowy ogródek przy Piazza della Libertà, zwłaszcza późnym popołudniem. 

Białe domy Ostuni na wzgórzu oraz kamienna fasada kościoła z krzyżem na pierwszym planie.
Ostuni wspina się po wzgórzu ponad gajami oliwnymi. Najstarszą część miasta najlepiej poznawać, schodząc z głównej ulicy w boczne zaułki.

Trulli bez tłumu i sklepów z pamiątkami

Po wyjściu z autobusu lub pociągu nie trzeba daleko szukać trulli. Od stacji przy Piazzale Kennedy do centrum idzie się około dziesięciu minut. Najpierw warto dotrzeć na Belvedere Santa Lucia, skąd widać dachy Rione Monti – najbardziej znanej, ale również najbardziej komercyjnej części miasta. 

Po zejściu do Rione Monti można przejść Via Monte San Michele i Via Monte Sabotino, zobaczyć Trullo Siamese oraz kościół św. Antoniego. Nie ma jednak potrzeby zaglądać do każdego sklepiku urządzonego w kamiennym domku. Najciekawsza zmiana następuje po drugiej stronie centrum, w Rione Aia Piccola, gdzie mniej budynków zamieniono na sklepy i apartamenty.

Warto odwiedzić także Museo del Territorio Casa Pezzolla, złożone z połączonych ze sobą trulli, oraz Trullo Sovrano, jedyny piętrowy budynek tego typu w mieście. Konstrukcje wznoszono z miejscowego wapienia, bez użycia zaprawy, a stożkowe dachy układano z kolejnych warstw kamiennych płyt. 

Na obiad można wybrać Trullo d’Oro przy Via Felice Cavallotti 27, mieszczące się w czterech połączonych trulli. W aktualnej karcie są między innymi orecchiette z żółtymi pomidorami, wędzonym serem i capocollo, purée z bobu z cykorią oraz bombette – wieprzowe roladki z serem, suszonym pomidorem albo pistacjami. To nie jest najtańszy adres w Alberobello, ale daje możliwość zjedzenia regionalnych dań w historycznym wnętrzu, a nie w przypadkowym lokalu przy ulicy z pamiątkami.

Długa piaszczysta plaża w Apulii, turkusowe morze, jasne wydmy i pas zielonej roślinności wzdłuż brzegu.
Poza miejskimi kąpieliskami Bari Apulia ma długie, piaszczyste plaże otoczone wydmami i niską śródziemnomorską roślinnością.

Miasto wykute w skale

Matera nie leży w Apulii, lecz w sąsiedniej Basilicacie, ale z Bari można dotrzeć tam komunikacją publiczną. W wakacje 2026 roku rozkład Ferrovie Appulo Lucane jest czasowo ograniczony, a część kursów zastępują autobusy, dlatego połączenie trzeba sprawdzić bezpośrednio przed wyjazdem. 

Pierwszy przystanek to Piazza Vittorio Veneto. Pod placem znajduje się Palombaro Lungo, ogromna dawna cysterna na wodę. Następnie warto podejść na Belvedere Luigi Guerricchio i dopiero stamtąd zejść do Sasso Barisano.

Dalsza trasa powinna prowadzić przez Cività i katedrę, a następnie do Sasso Caveoso. W tej części miasta warto wejść do Casa Grotta di Vico Solitario, pokazującej, jak wyglądał dom urządzony w skalnej grocie, oraz do kościoła Santa Maria de Idris, którego wnętrze częściowo wykuto w skale. Sassi obejmują ponad tysiąc dawnych domów, a także kościoły, klasztory, warsztaty i systemy zbierania wody. 

Na obiad dobrym adresem jest Trattoria del Caveoso przy Via Bruno Buozzi 21. W menu są dania charakterystyczne dla Basilicaty: cavatelli z peperoni cruschi, cacioricottą i smażoną bułką tartą, crapiata materana z roślin strączkowych i zbóż oraz orecchiette z kiełbasą, pomidorami i grzybami cardoncelli. Restauracja mieści się w skalnym wnętrzu, ale nie opiera swojej oferty wyłącznie na efektownej sali. 

Po wyjściu z Sassi można zatrzymać się na lody w I Vizi degli Angeli przy Via Domenico Ridola 36. To rzemieślnicza gelateria wyróżniana przez Gambero Rosso, położona niedaleko Palazzo Lanfranchi. 

Najlepsze plaże na jednodniowy wypad

Najłatwiejsze są zatoki w Monopoli: Cala Porta Vecchia, Porto Bianco i Porto Rosso. Można dojść do nich ze stacji, a plażowanie połączyć ze zwiedzaniem miasta.

Na dłuższe, bardziej piaszczyste wybrzeże warto pojechać w okolice Capitolo. W sezonie działa Monopoli Beach Link, czyli wspólny bilet kolejowo-autobusowy. W wyszukiwarce Trenitalii jako cel podróży należy wpisać między innymi Monopoli Spiagge Lido S. Stefano. Autobus odbiera pasażerów przy stacji i jedzie w stronę plaż na południe od miasta. 

Wybrzeże Ostuni jest trudniejsze bez samochodu. Lido Morelli i Pilone leżą daleko zarówno od stacji, jak i od białej starówki, dlatego lepiej przeznaczyć na nie osobny dzień. Próba połączenia plaży, zwiedzania Ostuni i kolacji w centrum zwykle kończy się większą liczbą przesiadek niż czasu spędzonego nad wodą.

Przy pięciu dniach pierwszy warto zostawić na Bari, drugi na Monopoli i plaże, trzeci na Ostuni, czwarty na Alberobello, a piąty na Materę. Przy krótszym urlopie lepiej wykreślić jedno z dalszych miast, niż codziennie biec na ostatni pociąg. Apulia najlepiej wypada wtedy, gdy między zabytkami zostaje jeszcze czas na focaccię jedzoną na murku, kąpiel pod murami Monopoli i kolację bez spoglądania co kilka minut na rozkład.

Fot. Shutterstocki