werandcountry.pl weranda.pl astromagia.pl
  • W podróży

Hiszpania po mundialu. Cztery kierunki, do których warto pojechać właśnie teraz

autor: Agnieszka Kaszuba

Mundialowe emocje jeszcze nie opadły, a Hiszpania już kusi kolejnym wyjazdem. Można ruszyć śladami futbolu do Madrytu lub Barcelony, odpocząć nad Atlantykiem na Costa de la Luz albo zostawić sobie Wyspy Kanaryjskie na jesień i zimę.

Zobacz nasze materiały wideo

Zwycięstwo reprezentacji nie sprawi nagle, że turyści odkryją Hiszpanię. Ten kraj od lat znajduje się wśród najpopularniejszych wakacyjnych kierunków w Europie. Sportowy sukces może jednak przypomnieć o nim osobom, które dotąd odkładały wyjazd albo kojarzyły Hiszpanię głównie z plażą i hotelami all inclusive.

– Sukces reprezentacji buduje pozytywne emocje, zwiększa zainteresowanie danym państwem i ociepla jego wizerunek w oczach milionów ludzi na całym świecie – zauważa Marzena Buczkowska-German, ekspertka rynku turystycznego Wakacje.pl.

Z danych serwisu wynika, że rezerwacje wyjazdów do Hiszpanii już teraz rosną rok do roku w dwucyfrowym tempie. W niektórych regionach wzrosty przekraczają nawet 100 procent. Dokąd więc pojechać, żeby wykorzystać mundialową falę, ale nie spędzić całego urlopu wyłącznie na stadionach?

Nowoczesna fasada stadionu Santiago Bernabéu w Madrycie i turyści stojący przed wejściem.
Santiago Bernabéu jest jednym z najważniejszych punktów na piłkarskiej mapie Madrytu. Stadion i muzeum Realu przyciągają kibiców z całego świata.

City break śladami futbolu

Najbardziej oczywistym kierunkiem po mundialu jest Madryt. To tutaj najłatwiej połączyć piłkarską gorączkę z klasycznym miejskim weekendem. Zwiedzanie można zacząć od stadionu Santiago Bernabéu, ale później warto zejść z futbolowego szlaku i ruszyć pieszo przez miasto.

Pierwszy spacer może prowadzić od Pałacu Królewskiego przez Plaza Mayor do Puerta del Sol i Gran Vía. Na kolejny dzień zostają Prado, Muzeum Królowej Zofii i park Retiro. Kiedy upał zaczyna dawać się we znaki, dobrze schować się w jednej z dawnych hal targowych albo usiąść przy małym stoliku w La Latinie. Madryt najlepiej smakuje wieczorem, kiedy mieszkańcy wychodzą z domów, a ulice długo nie pustoszeją. 

Barcelona jest rozwiązaniem dla tych, którzy nie chcą wybierać między miastem a plażą. Obowiązkowy zestaw to Sagrada Família, Park Güell i spacer po dzielnicy gotyckiej. Można go uzupełnić o Muzeum Picassa, wzgórze Montjuïc i targ La Boqueria. Po południu wystarczy zejść nad morze, choć w środku lata warto ruszyć dalej niż zatłoczona Barceloneta i poszukać miejsca na jednej ze spokojniejszych miejskich plaż. 

Bilbao pokazuje natomiast Hiszpanię chłodniejszą, bardziej zieloną i mocno przywiązaną do lokalnej tożsamości. Piłkarskim punktem podróży jest San Mamés, stadion Athletic Clubu. Później najlepiej przejść wzdłuż rzeki Nervión do Muzeum Guggenheima, zajrzeć na targ La Ribera i wejść w Siete Calles, najstarszą część miasta.

Bilbao zwiedza się bez pośpiechu. Zamiast jednej dużej kolacji można przejść od baru do baru, zamawiając pintxos. Na koniec warto wjechać kolejką na wzgórze Artxanda albo metrem dotrzeć do Getxo, gdzie miasto kończy się, a zaczynają plaże i klify nad Zatoką Biskajską. 

– Madryt, Barcelona, Sewilla, Walencja czy Bilbao od lat przyciągają kibiców z całego świata, a sukces reprezentacji może dodatkowo zachęcić turystów do odwiedzenia stadionów, muzeów klubowych czy miejsc związanych z historią hiszpańskiego futbolu – zauważa ekspertka Wakacje.pl.

Nowoczesny most Zubizuri nad rzeką Nervión i panorama Bilbao o zachodzie słońca.
Bilbao pokazuje zupełnie inne oblicze Hiszpanii: zielone, nowoczesne i mocno związane z baskijską kulturą oraz futbolem.

Atlantyk, białe miasteczka i długie wieczory

Costa de la Luz długo pozostawała w cieniu Costa del Sol. Teraz szybko nadrabia zaległości. Wzrost rezerwacji o 145 proc. pokazuje, że Polacy coraz częściej patrzą na zachodnią część Andaluzji, gdzie zamiast spokojnego Morza Śródziemnego czeka Atlantyk, szerokie plaże, wiatr i znacznie więcej przestrzeni. 

Dobrym punktem początkowym jest Kadyks, miasto niemal otoczone wodą. Można przejść przez stare dzielnice, wejść na wieżę katedry, zajrzeć na targ i skończyć dzień na plaży La Caleta. Zachód słońca oglądany stąd nie potrzebuje żadnych filtrów.

Dalej na południe leżą Conil de la Frontera, Zahara de los Atunes i Tarifa. Ta ostatnia przyciąga surferów i osoby uprawiające kitesurfing, ale nawet bez deski warto przyjechać tu dla widoków na Cieśninę Gibraltarską i atmosfery miasta stojącego na styku Europy i Afryki. W drodze dobrze zatrzymać się w Vejer de la Frontera, białym miasteczku z wąskimi ulicami, ukrytymi dziedzińcami i tarasami zawieszonymi nad andaluzyjskim krajobrazem. Costa de la Luz ciągnie się przez prowincje Kadyksu i Huelvy, a jej znakiem rozpoznawczym są długie, złote plaże, wydmy oraz rybackie miejscowości. 

Nie trzeba jednak ograniczać się do wybrzeża. Z Costa de la Luz można ruszyć do Sewilli, Jerez de la Frontera lub Kordoby. W Sewilli najważniejsze miejsca leżą blisko siebie: katedra i Giralda, pałac Alcázar, dzielnica Santa Cruz, Plaza de España oraz park Marii Luizy. Latem zwiedzanie warto zaczynać rano, a środek dnia przeznaczyć na długi obiad i odpoczynek w cieniu. Miasto odzyskuje energię po zachodzie słońca. 

Jerez przyciąga piwnicami z sherry, pokazami koni i starym centrum, a Kordoba, meczetem-katedrą, rzymskim mostem i plątaniną białych uliczek. Samochód daje tu największą swobodę. Pozwala połączyć kilka dni nad oceanem z objazdem po Andaluzji, bez konieczności wracania co wieczór do tego samego kurortu.

Panorama Malagi z portem, areną La Malagueta, zabudową miasta i górami w tle.
Malaga jest dobrą bazą do zwiedzania Costa del Sol. Z góry widać port, wybrzeże i charakterystyczną arenę La Malagueta.

Plaże Majorki, Costa Brava i Costa del Sol

Majorka pozostaje najpopularniejszym hiszpańskim kierunkiem w rezerwacjach klientów Wakacje.pl. Wyspa bywa kojarzona głównie z hotelami, zatoczkami i letnim wypoczynkiem, ale wystarczy wyjechać poza najbardziej zabudowane kurorty, żeby zobaczyć jej zupełnie inną stronę. 

Podróż warto zacząć w Palmie. Nad miastem góruje katedra La Seu, a kilka kroków dalej znajdują się pałac Almudaina, stare uliczki i dzielnica portowa. Warto też wejść na wzgórze z zamkiem Bellver, skąd dobrze widać miasto i zatokę.

Później najlepiej ruszyć na północny zachód, w stronę gór Serra de Tramuntana. Valldemossa przyciąga kamiennymi domami i klasztorem kartuzów, Sóller starym tramwajem, placem otoczonym kawiarniami i portem, a Deià położeniem między górami a morzem. To część Majorki, po której dobrze podróżuje się bez napiętego planu: zatrzymując się na punktach widokowych, w małych piekarniach i zatokach, których nie widać z głównej drogi. 

Costa Brava jest bardziej rozciągnięta, dlatego przed wyjazdem warto zdecydować, czy ważniejsze będą plaże, miasteczka czy aktywne zwiedzanie. Tossa de Mar ma starówkę otoczoną murami, Begur – kamienne centrum i kilka pięknych zatok w pobliżu, a Calella de Palafrugell zachowała charakter dawnej rybackiej miejscowości. Dalej na północ czekają Cadaqués i skalisty Cap de Creus. Miłośnicy historii mogą pojechać do ruin greckiej i rzymskiej osady Empúries, a osoby szukające przyrody, do jednego z trzech parków naturalnych regionu. 

Costa del Sol jest najłatwiejsza dla osób, które chcą połączyć plażę z krótkimi wycieczkami. Bazą może być Malaga. Rano można wejść na Alcazabę i zamek Gibralfaro, później zejść obok teatru rzymskiego do starego miasta, zajrzeć na targ Atarazanas i zobaczyć katedrę. Na popołudnie zostają Muzeum Picassa, kolorowy sześcian Centre Pompidou, port Muelle Uno i plaża La Malagueta. Wieczorem warto pojechać do Pedregalejo na sardynki pieczone na ruszcie ustawionym tuż przy brzegu. 

Z Malagi można ruszyć do białej Frigiliany, nadmorskiej Nerji, Rondy przeciętej głębokim wąwozem albo na szlak Caminito del Rey. Na samym wybrzeżu są również Marbella, Estepona, Benalmádena i Mijas. Każda z tych miejscowości ma inny rytm, dlatego zamiast codziennie jeździć w przeciwnym kierunku, lepiej wybrać bazę zgodnie z tym, co rzeczywiście chcemy zobaczyć. 

Skaliste wybrzeże Teneryfy z kaktusami na pierwszym planie i wulkanem Teide w oddali.
Teneryfa pozwala połączyć wypoczynek nad oceanem z wycieczką w okolice Teide, najwyższego szczytu Hiszpanii.

Lato przez cały rok

Teneryfa i Fuerteventura zajmują odpowiednio trzecie i czwarte miejsce wśród najpopularniejszych hiszpańskich kierunków wybieranych przez klientów Wakacje.pl. Obie nadają się na jesienny lub zimowy wyjazd, ale poza wspólnym kanaryjskim adresem niewiele je łączy. 

Teneryfa jest wyspą kontrastów. Południe przyciąga hotelami, promenadami i plażami, północ jest bardziej zielona, wilgotna i lokalna. Pomiędzy nimi wyrasta Teide, najwyższy szczyt Hiszpanii otoczony księżycowym krajobrazem zastygłej lawy. Sam przejazd przez park narodowy jest jedną z najciekawszych wycieczek na wyspie. Wjazd kolejką wymaga wcześniejszego sprawdzenia dostępności, a wejście na sam wierzchołek podlega dodatkowym zasadom i limitom. 

Na północy warto zobaczyć La Lagunę, historyczne miasto o kolorowych fasadach i spokojnych dziedzińcach, pojechać do La Orotavy oraz zatrzymać się przy naturalnych basenach w Garachico. Zachodnia część wyspy prowadzi w stronę klifów Los Gigantes i górskiej wioski Masca. Stolica, Santa Cruz de Tenerife, ma z kolei targ Nuestra Señora de África, park García Sanabria i charakterystyczne audytorium stojące przy oceanie. 

Fuerteventura jest bardziej surowa. Wiatr, szerokie plaże i brunatne wzgórza budują krajobraz, w którym łatwo znaleźć pustą przestrzeń nawet w sezonie. Na północy warto pojechać do Corralejo i przejść po wydmach schodzących niemal do oceanu. Po zachodniej stronie czeka El Cotillo z plażami i lagunami, a na południu półwysep Jandía oraz dzika plaża Cofete, do której prowadzi długa, kręta droga.

W głębi wyspy można zobaczyć Betancurię, dawną stolicę Fuerteventury, punkty widokowe i niewielkie miejscowości, w których życie toczy się daleko od hotelowych promenad. Corralejo, El Cotillo, Jandía i Cofete należą również do najważniejszych miejsc związanych ze sportami wodnymi. 

– Dużą zaletą Hiszpanii jest jej całoroczny charakter – podkreśla Marzena Buczkowska-German.

Wiosną i jesienią można zwiedzać miasta, latem odpoczywać na wybrzeżu i Balearach, a zimą ruszyć na Wyspy Kanaryjskie.  Mundialowe zwycięstwo jest więc dobrym pretekstem, ale Hiszpania nie potrzebuje piłki nożnej, by zatrzymać podróżnych na dłużej. Stadion może być pierwszym punktem programu. Później przychodzą tapas, małe zatoki, górskie drogi, gwarne targi i miasta, w których wieczór zaczyna się wtedy, gdy gdzie indziej powoli się kończy.

Fot. Shutterstock