- W podróży
Gdzie na wakacje w 2026 roku. Topowe miejsca, które będą wybierane na urlop
Gdzie na wakacje w 2026 roku? Coraz rzadziej wybieramy najbardziej oblegane kurorty, a coraz częściej miejsca, które pozwalają podróżować spokojniej, także poza sezonem. Na mapie wakacyjnych planów pojawiają się mniejsze regiony, drugie miasta i kierunki, które łatwiej dopasować do własnego rytmu.
Wakacyjne wybory na 2026 rok coraz wyraźniej pokazują zmianę podejścia do podróżowania. Nie chodzi już o to, by być tam, gdzie wszyscy, ani o odhaczanie kolejnych punktów z listy atrakcji. Coraz częściej szukamy miejsc, w których da się zwolnić, zostać na dłużej i poczuć codzienny rytm okolicy, bez presji sezonu i tłumów.
Dlatego w 2026 roku trendują nie tyle całe kraje, co konkretne regiony i mniejsze adresy. Takie, które dobrze funkcjonują wiosną i jesienią, oferują lokalne jedzenie, dostęp do natury albo po prostu spokojne miasta z dobrą atmosferą. To wakacje bliżej codziennego życia, ale w innym otoczeniu. I właśnie takie miejsca coraz częściej pojawiają się w planach na nadchodzący sezon.
Wakacje 2026 bez tłumówi ze spokojniejszym tempem
W 2026 roku wakacyjne wybory coraz rzadziej wynikają z mody na jedno konkretne miejsce, a coraz częściej z potrzeby spokoju i przewidywalności. Trendujące kierunki to nie nowe odkrycia na mapie świata, ale regiony, które pozwalają podróżować wolniej i poza sezonem, bez konieczności wpisywania się w rytm masowej turystyki.
W Portugalii coraz wyraźniej przesuwa się zainteresowanie z Algarve w stronę północy i wnętrza kraju. Trendują takie regiony jak Minho z zielonymi wzgórzami i małymi miasteczkami, Douro poza głównym sezonem winobrania oraz środkowa Portugalia z miejscowościami takimi jak Coimbra czy Viseu. To miejsca dobrze skomunikowane, ale wciąż funkcjonujące według lokalnego rytmu, atrakcyjne wiosną i jesienią, kiedy temperatury sprzyjają spokojnemu zwiedzaniu i pobytom w jednym miejscu.
We Włoszech coraz częściej wybierane są regiony, które długo pozostawały w cieniu Toskanii i północnych metropolii. W 2026 roku trendują Marche, Umbria oraz południowa Basilicata z miastami takimi jak Matera. To Włochy mniej monumentalne, bardziej codzienne, z mniejszą presją sezonu i większą dostępnością noclegów poza wakacyjnym szczytem. Regiony te dobrze sprawdzają się przy dłuższych pobytach i powrotach poza sezonem.
W Hiszpanii uwagę przyciągają miasta i regiony, które nie są pierwszym wyborem dla turysty weekendowego, ale dobrze funkcjonują w rytmie całego roku. Coraz częściej pojawiają się Walencja, Kadyks oraz północne regiony, takie jak Asturia i Galicja. To Hiszpania chłodniejsza, mniej zatłoczona, dobra na podróże wiosenne i jesienne, z naciskiem na kuchnię, krajobraz i codzienne życie miast.
W Austrii coraz większym zainteresowaniem cieszą się regiony alpejskie poza sezonem zimowym. Trendują SalzburgerLand, Styria oraz mniejsze doliny Tyrolu, wybierane nie na narty, ale na piesze wędrówki, termy i spokojne pobyty wiosną oraz jesienią. To kierunki, które dobrze łączą naturę z komfortową infrastrukturą, bez konieczności wpisywania się w sezonowy tłok.
Podobny ruch widać w Słowenii, gdzie poza popularnym jeziorem Bled coraz częściej wybierane są regiony takie jak Goriška Brda, Dolina Sočy czy wschodnia Štajerska. To miejsca dobrze przygotowane na spokojne podróże, nastawione na lokalne jedzenie, krajobraz i krótkie dystanse, idealne na kilkudniowe wyjazdy poza sezonem.
W 2026 roku trendujące miejsca to więc nie pojedyncze punkty na mapie, ale regiony, które pozwalają podróżować bez presji sezonu i bez nadmiaru bodźców. To wakacje bardziej rozproszone, oparte na konkretnych adresach i realnym rytmie miejsca, a nie na jego wizerunku.
Chłodniej, spokojniej, dalej od upałów. Wakacyjne ucieczki 2026
Zmiana klimatu coraz wyraźniej wpływa na wakacyjne wybory i w 2026 roku jest to już widoczne nie tylko w rozmowach, ale też na mapach rezerwacji. Coraz więcej osób planuje urlop tak, by uniknąć największych upałów, tłoku i przeciążonych kurortów południa Europy. W efekcie rośnie zainteresowanie kierunkami chłodniejszymi, bardziej przewidywalnymi pogodowo i lepiej przystosowanymi do podróży poza klasycznym sezonem letnim.
W Norwegii coraz częściej wybierane są regiony zachodnie i północne, gdzie lato jest jasne, ale umiarkowane. Trendują okolice Stavanger i fiordy Rogalandu, Lofoty poza szczytem sezonu oraz północ kraju, gdzie podróżuje się raczej dla krajobrazu i przestrzeni niż dla zabytków. To kierunki, które wymagają wolniejszego tempa i dobrze sprawdzają się przy dłuższych pobytach, z dala od klasycznego „zwiedzania”.
Podobny ruch widać w Szwecji, zwłaszcza w regionach nadbałtyckich i jeziornych. Coraz częściej pojawiają się Skania, wyspy archipelagu sztokholmskiego oraz środkowa Szwecja z mniejszymi miasteczkami i dostępem do natury. To wakacje oparte na prostocie, długich dniach, wodzie i lesie, bez konieczności intensywnego planowania.
W Irlandii i Szkocji trendują regiony nadmorskie i wyspiarskie, takie jak Connemara, Donegal, Hebrydy Zewnętrzneczy Isle of Skye poza sezonem. To kierunki wybierane przez osoby, które chcą połączyć krajobraz z ciszą i pogodą sprzyjającą aktywności na świeżym powietrzu, bez ekstremalnych temperatur.
Chłodniejsze wakacje 2026 roku to nie tylko północ Europy. Coraz większą popularnością cieszą się też regiony atlantyckie w Francja i Hiszpania. Bretania, Normandia, galicyjskie wybrzeże czy Asturia przyciągają tych, którzy chcą lata z wiatrem, oceanem i dłuższymi spacerami zamiast upału i plażowego tłoku. To wakacje bardziej ruchome niż leżakowe, ale dobrze wpisujące się w nowy styl podróżowania.
Zmiana dotyczy także gór. W 2026 roku Alpy coraz częściej wybierane są latem, nie jako alternatywa dla morza, ale jako główny kierunek urlopu. W Austrii, Szwajcarii i północnych Włoszech rośnie zainteresowanie regionami alpejskimi nastawionymi na piesze wędrówki, jeziora i pobyty w jednym miejscu. To wakacje, które pozwalają uniknąć skrajnych temperatur i jednocześnie zachować wysoki komfort.
W 2026 roku chłodniejsze kierunki przestają być niszą. Stają się naturalnym wyborem dla osób, które chcą podróżować latem, ale niekoniecznie w środku upałów. To zmiana, która wpływa nie tylko na mapę wyjazdów, ale też na sam sposób myślenia o wakacjach: spokojniejszych, bardziej przewidywalnych i lepiej dopasowanych do codziennego rytmu.
Wyspy spoza turystycznych folderów
W 2026 roku wyspy nadal przyciągają, ale coraz rzadziej są to te najbardziej rozpoznawalne adresy. Zmiana nie polega na rezygnacji z wyspiarskich wakacji, lecz na przesunięciu uwagi w stronę miejsc, które pozwalają podróżować spokojniej i poza klasycznym sezonem. Trendują wyspy mniej oczywiste, rozproszone, lepiej przystosowane do dłuższego pobytu niż do krótkiego urlopu „na zdjęcia”.
W Portugalii coraz wyraźniej widać rosnące zainteresowanie Azorami. To kierunek wybierany przez osoby, które szukają zieleni, oceanu i zmiennej pogody zamiast plażowego schematu. Azory dobrze funkcjonują poza szczytem sezonu, szczególnie wiosną i wczesną jesienią, kiedy archipelag pokazuje swoją najbardziej naturalną stronę. To wyspy, które wymagają wolniejszego tempa i uważności, a nie intensywnego zwiedzania.
Podobnie zmienia się sposób myślenia o Maderze. W 2026 roku trenduje nie jako całoroczny kurort, ale jako wyspa do aktywnego pobytu poza sezonem letnim. Szlaki wzdłuż lewad, mniejsze miejscowości poza Funchal i stabilny klimat sprawiają, że Madera coraz częściej pojawia się w planach na wiosnę i jesień, zamiast w środku lata.
W Grecji wyraźnie słabnie koncentracja na najbardziej obleganych wyspach. Zamiast Santorini czy Mykonos coraz częściej wybierane są Naxos, Paros czy Amorgos. To Cyklady spokojniejsze, bardziej rozproszone i lepiej znoszące obecność turystów poza sezonem. Greckie wyspy 2026 roku to miejsca, w których ważniejsza jest codzienność niż spektakularna sceneria.
We Włoszech coraz większym zainteresowaniem cieszą się wyspy, które przez lata pozostawały w cieniu Sycylii i Sardynii. Ischia trenduje jako alternatywa dla Capri, szczególnie poza sezonem letnim, z naciskiem na termy i spokojniejsze tempo. Coraz częściej pojawiają się też Wyspy Liparyjskie, wybierane nie na intensywne zwiedzanie, ale na pobyt w jednym miejscu, z dostępem do natury i lokalnej kuchni.
Zmiana dotyczy także północy Europy. W 2026 roku coraz częściej pojawiają się wyspy Szwecji i Finlandii.
W Szwecji coraz większą popularność zyskują wyspy archipelagu sztokholmskiego, szczególnie Värmdö, Sandhamn i Grinda. To kierunki wybierane na letnie wakacje bez upałów, z długimi dniami, prostą architekturą i bliskością natury. Archipelag nie jest tu jedną destynacją, ale siecią mniejszych wysp, pomiędzy którymi podróżuje się promami, często bez pośpiechu i bez sztywnego planu. Trendują miejsca, które pozwalają zamieszkać na chwilę, a nie tylko przyjechać na jeden dzień.
W północnej części kraju coraz częściej pojawia się także Gotlandia, wybierana poza szczytem sezonu, szczególnie w czerwcu i na przełomie sierpnia oraz września. To wyspa z własnym rytmem, kamiennym krajobrazem i spokojnymi miasteczkami, atrakcyjna dla osób szukających połączenia morza, historii i ciszy, bez intensywnego ruchu turystycznego.
W Finlandii coraz wyraźniej trendują wyspy Archipelagu Turku, rozciągające się między Turku a Wyspami Alandzkimi. To jeden z największych archipelagów świata, wybierany przez osoby, które szukają wakacji w rytmie natury, z dostępem do wody, sauny i prostych form wypoczynku. Podróż po archipelagu często odbywa się etapami, z noclegami na różnych wyspach, co dobrze wpisuje się w trend wolniejszego podróżowania.
Osobnym kierunkiem są Wyspy Alandzkie, które w 2026 roku coraz częściej pojawiają się jako alternatywa dla południa Europy. To wyspy spokojne, dwujęzyczne, z dobrą infrastrukturą rowerową i wyraźnie zaznaczonym sezonem letnim, który nie wiąże się z tłumami. Alandy wybierane są na dłuższe pobyty, często bez intensywnego planu, z naciskiem na krajobraz, ciszę i codzienne rytuały.
Euroipejskie miasta poza głównymi szlakami
W 2026 roku miejskie podróże w Europie coraz rzadziej prowadzą do stolic i najbardziej rozpoznawalnych metropolii. Zmęczenie tłumem, rosnące ceny i presja sezonu sprawiają, że na znaczeniu zyskują miasta „obok”. Mniejsze, spokojniejsze, dobrze skomunikowane, ale wciąż oferujące pełne miejskie doświadczenie, bez konieczności podporządkowywania się turystycznemu rytmowi.
W Hiszpanii coraz częściej pojawia się Walencja, wybierana jako alternatywa dla Barcelony. To miasto, które dobrze funkcjonuje przez cały rok, z dostępem do morza, rozległymi terenami zielonymi i kuchnią opartą na lokalnych produktach. Walencja przyciąga nie zabytkami z listy UNESCO, ale tym, że da się w niej normalnie spędzić kilka dni, bez presji intensywnego zwiedzania.
Podobny mechanizm działa we Francji, gdzie coraz większą uwagę przyciągają miasta takie jak Nantes czy Bordeaux. To miasta z wyraźnym rytmem codzienności, dobrą sceną gastronomiczną i łatwym dostępem do regionów poza miastem. Trendują nie jako city break na weekend, ale jako miejsca na kilka spokojnych dni, często poza wysokim sezonem.
We Włoszech coraz częściej wybierane są miasta średniej wielkości, takie jak Bolonia, Turyn czy Lecce. To miasta z silną tożsamością, dobrą kuchnią i mniejszą presją sezonu. W 2026 roku przyciągają osoby, które chcą połączyć miejski rytm z lokalnością i możliwością wyjazdów w okoliczne regiony, bez konieczności codziennego przemieszczania się.
W Portugalia poza Lizboną i Porto coraz częściej pojawiają się Braga, Coimbra oraz Aveiro. To miasta, które dobrze funkcjonują wiosną i jesienią, z wyraźnym życiem lokalnym i mniejszą koncentracją turystów. Wybierane są na dłuższe pobyty, często w połączeniu z regionem, a nie jako samodzielny punkt programu.
W Europie Środkowej i Północnej coraz większą popularność zyskują miasta takie jak Graz, Lublana, Utrecht czy Aarhus. To miasta kompaktowe, zielone, z dobrą jakością przestrzeni publicznej, które sprzyjają spokojnemu zwiedzaniu i byciu w jednym miejscu. W 2026 roku przyciągają osoby zmęczone intensywnymi metropoliami, ale wciąż szukające miejskiego klimatu.
Miasta trendujące w 2026 roku nie konkurują z wielkimi stolicami skalą ani liczbą atrakcji. Wygrywają tym, że są łatwiejsze w odbiorze, bardziej przewidywalne i lepiej dopasowane do nowego stylu podróżowania. To miejsca, w których można zwolnić, ale nie trzeba rezygnować z miejskiego rytmu, dobrego jedzenia i codziennego życia.
Fot. Shutterstock