werandcountry.pl weranda.pl
  • W podróży

Poznań na weekend. Koziołki, podziemia, Ostrów Tumski i rogal świętomarciński

autor: Mieczysław Pawłowicz

Poznań po remoncie Starego Rynku znów ma energię miasta, do którego warto przyjechać nie tylko przy okazji targów. Są tu koziołki, podziemia z makietą dawnego miasta, Ostrów Tumski, Malta, sztuka w Starym Browarze i rogal, bez którego wyjazd do stolicy Wielkopolski byłby zwyczajnie niepełny.

Od dwóch lat, kiedy poznański Rynek odzyskał dawny blask, coraz więcej osób przyjeżdża do stolicy Wielkopolski nie tylko służbowo. A nawet uczestnicy targów wielu branż, z których słynie miasto, z chęcią wybiorą się pod słynne, trykające się koziołki.

Pyrek i Tyrek

Zwiedzanie Poznania trzeba zacząć pod Ratuszem. Legenda głosi, że pojawiły się na jego wieży, uciekając spod noża kucharzowi wojewody. Obiadu, a przynajmniej koziny, nie było, bo zwierzęta na gzymsie zaczęły ze sobą walczyć. Trykające kozły rozbawiły wojewodę do tego stopnia, że kazał zegarmistrzowi dodać do zegara stosowny mechanizm. Przez wiele lat punktualnie o godzinie 12 figurki wyskakiwały z wieży. Z okolicznych knajp wyskakiwali turyści, chcący zobaczyć Pyrka i Tyrka, jak na początku tego wieku nazwali figurki poznaniacy. Pyrek to od popularnej nazwy ziemniaka, a Tyrek od tyrania, z którego, prócz oszczędności, znani są mieszkańcy Wielkopolski.

Po ostatniej renowacji koziołki wyskakują także o godzinie 15, żeby ci, co „tyrają”, też mieli okazję je zobaczyć. Oryginalnie w samo południe koziołki trykają się dwanaście razy. A o 15? Też dwanaście! Kto jednak nie trafi na te godziny, a nie chce opuścić miasta bez zobaczenia jego symbolu, niech wybierze się na Plac Kolegialny. Tam stoją koziołki odlane z brązu. Dostępne 24 godziny na dobę.

Zobacz nasze materiały wideo

Renesansowy Ratusz na Starym Rynku w Poznaniu z wieżą zegarową i miejscem, z którego pojawiają się koziołki.
Pod poznańskim Ratuszem codziennie gromadzą się turyści, żeby zobaczyć Pyrka i Tyrka, czyli słynne koziołki trykające się na wieży.

Światło i dźwięk w podziemiach

Pod Ratuszem widzimy, jak miasto wygląda współcześnie, a jak się prezentowało na początku XVII wieku? Trzeba wejść w podziemia kościóła i klasztoru Franciszkanów na Wzgórzu Przemysława. Wejście od ulicy Ludgardy, pokazy co 45 minut, bilet kosztuje 35 zł.

Makieta Dawnego Poznania prezentuje miasto w skali 1 do 150. Nie jest to jedynie model. Zwiedzamy w czasie specjalnych pokazów, trwających niecałe pół godziny. Wtedy miniaturowe miasto ożywa. Światło, dźwięki i efekty specjalne są doprawdy imponujące. A przy okazji dowiadujemy się sporo o historii i życiu codziennym. Wydaje się, że naprawdę wybuchają pożary, trawa rośnie, a Warta płynie. Tuż obok jest makieta Grodu Pierwszych Piastów, a niewidomi mogą dotknąć rekonstrukcji Rynku. Warto tu zabrać gości z zagranicy, bo komentarz mamy w siedmiu językach.

Zabytkowy parowóz kolejki Maltanka jadący wśród zieleni nad Jeziorem Maltańskim w Poznaniu.
Maltanka od lat wozi pasażerów w stronę Jeziora Maltańskiego i przypomina, że Malta w Poznaniu to nie tylko teren spacerowy, ale też miejsce rodzinnych atrakcji.

Mieczysław I kruszy bałwany

Kiedy już poznamy makietę grodu Piastów, warto zobaczyć, jak wygląda teraz Ostrów Tumski. Tu, gdzie teraz widzimy wieże gotyckiej katedry, stał pierwszy romański kościół. Zgodnie z zasadami średniowiecznego bezpieczeństwa, świątynia nie dość, że miała charakter obronny, to jeszcze stała na wyspie otoczonej rzekami Wartą i Cybiną. Przez stulecia kościół był wielokrotnie przebudowywany.

Najcenniejsza obecnie część, czyli Złota Kaplica, powstała na początku XIX wieku, inspirowana włoskim barokiem. Nas bardziej niż drogocenny wystrój interesuje to, że mieszczą się tu domniemane szczątki pierwszych władców Polski. W tym miejscu, jeszcze w romańskiej rotundzie, chrzest przyjął Mieszko I. Nie wiadomo, czemu do powszechnej świadomości przeszło zdrobnienie imienia naszego władcy. Jan Długosz używa bardziej monumentalnej, jak chcą językoznawcy, formy „Mieczysław”. Obraz Januarego Suchodolskiego z 1837 roku też nie pozostawia wątpliwości: „Mieczysław I kruszy bałwany”. Podoba mi się ta wersja.

Malta

Od katedry ledwie kwadrans spaceru mamy na Maltę. Tak nazywane jest popularne miejsce relaksu i wypoczynku weekendowego Poznaniaków. Skojarzenie z wyspą na Morzu Śródziemnym jest nieprzypadkowe. W XII wieku ziemie te otrzymał zakon joanitów, popularnie zwanych Kawalerami Maltańskimi. Zakonników już tu nie ma, ale jest sztuczny zalew. Pod koniec czerwca od 35 lat ten rejon jest miejscem słynnego już Malta Festival Poznań. Formuła wydarzenia ewoluowała przez lata: od klasycznego teatru ulicznego po wiele środków artystycznego wyrazu, m.in. taniec, muzykę i film. Tegoroczna edycja odbędzie się od 21 do 28 czerwca.

Makieta Dawnego Poznania pokazująca miasto z murami obronnymi, rynkiem i zabudową z XVII wieku.
W podziemiach przy kościele Franciszkanów można zobaczyć, jak wyglądał Poznań na początku XVII wieku, zanim współczesne miasto przykryło dawny układ ulic i fortyfikacji.

Galeria nie tylko handlowa

Kto nie chce czekać do końca czerwca, ze sztuką może obcować nawet na zakupach. W Starym Browarze słowo „galeria” nie oznacza tylko domu towarowego. Stworzone z filozofią 50/50 miejsce połowę przestrzeni przeznacza na biznes, a drugą połowę na sztukę. To dlatego w ramach stałego wystroju znajdziemy tu trzy rzeźby Igora Mitoraja, z „Blaskiem Księżyca” na czele.

Stary Browar powstał, zgodnie z nazwą, na obszarze dawnego browaru Huggera przy ulicy Półwiejskiej. Teraz to właściwie standard, bo w wielu miejscach rewitalizuje się stare obiekty przemysłowe. Jednak niemal ćwierć wieku temu to było novum. I niemal od początku było popularnym miejscem spotkań. Przez cały czas, prócz oczywiście działalności modnych butików i restauracji, odbywają się tu koncerty, pokazy mody i wystawy. Ostatnio zachwycały dzieła Andy’ego Warhola. Prócz sztuki najwyższych lotów jest też coś dla zwykłych zjadaczy chleba. Tu zaraz po otwarciu padł rekord Guinnessa, jakżeby inaczej, w konkurencji piwnej. Rekordy ustanowiono 11 marca 2007 roku. Kufel Wojciecha Kujawskiego o pojemności 7 000 litrów był w tym czasie największym kuflem świata. Ponad 10 000 osób wypiło z niego piwo. Rekord utrzymał się przez kilka lat.

Wnętrze Złotej Kaplicy w katedrze poznańskiej z bogatymi złoceniami, mozaikami i ołtarzem.
Złota Kaplica na Ostrowie Tumskim to jedno z najważniejszych miejsc w poznańskiej katedrze, związane z pamięcią o pierwszych władcach Polski.

Poznański przysmak

Wizyta w Poznaniu nie byłaby pełna bez posmakowania najsłynniejszego przysmaku Poznania. W całej Polsce cukiernicy przypominają sobie o Rogalu Świętomarcińskim w okolicach 11 listopada. Wtedy prócz Święta Niepodległości Poznań celebruje także Świętego Marcina. Choć nie jest on patronem miasta, ale „jedynie” jednej z ulic, to wtedy, mimo chłodu, wychodzą na dwór przebierańcy w barwnym korowodzie. Oczywiście najważniejszym przysmakiem tego dnia jest rogal.

Tradycja wypieków pochodzi z końca XIX wieku. Jeden z piekarzy postanowił dopomóc biednym, przynosząc w dzień odpustu w swojej parafii wypieki w kształcie końskich podków. To na znak podkowy zgubionej ponoć przez rumaka świętego Marcina. O wszystkich ciekawostkach dowiemy się w Rogalowym Muzeum Poznania, Stary Rynek 41/2, wejście od Klasztornej, bilet 41/47 zł, gdzie w czasie interaktywnego pokazu mamy okazję poznać proces jego produkcji. Pokaz trwa około godziny, a jeśli wybierzemy 11 lub 14, to dodatkowo na koniec znów możemy z okien pracowni zobaczyć koziołki na Ratuszu.

Fot. M. Pawłowicz