werandcountry.pl weranda.pl
  • W podróży

Kraków poza utartym szlakiem. Przewodnik po zabytkach nieoczywistych

autor: Tomasz Nowak

Kraków da się zwiedzać inaczej niż od Wawelu do Rynku i z powrotem. Wystarczy zejść z najbardziej oczywistej trasy, żeby trafić na smoki ukryte na fasadach kamienic, tajemnicze ogrody, kopce z dawnych epok i miejsca, które opowiadają o mieście znacznie ciekawiej niż szkolny przewodnik.

Zacznijmy od pytania: ile smoków jest w Krakowie? Jest ten, który stoi nad Wisłą, na pamiątkę gada zabitego przez szewczyka Dratewkę, i 26 tych, które tworzą smoczy szlak powstały z inicjatywy mieszkańców miasta. Ale to nie wszystkie. Jest jeszcze jeden. Skrada się po ścianie kamienicy na ulicy Retoryka 4.

Nie jest to element dekoracyjny, ale rodzaj tabliczki z adresem. Tak oznakowanych kamienic jest wiele. Mówiło się, że ktoś mieszka w kamienicy “Pod smokiem”, “Podelwie”, “Pod Baranami”, “Pod Murzynami”, “Pod Ściętą Głową” czy “Pod wiewiórką”. Spróbujmy, spacerując po Krakowie, rozszyfrować adresy kamienic miasta po detalach umieszczonych na ścianach budynków i poznać ich dawnych mieszkańców. Będzie to ciekawszy sposób zwiedzania niż ten, do którego przywykliśmy, a dla dzieci dodatkowa rozrywka. Być może później zaczną marudzić, że bolą je nóżki.

Kopiec Kraka w Krakowie, pradawny ziemny kopiec na wzgórzu Lasoty, jedna z najstarszych atrakcji miasta.
Kopiec Kraka to jedna z najstarszych i najbardziej zagadkowych atrakcji Krakowa.

Smok, Dżok i inni

Kraków to miasto, w którym historia nie jest jedynie zapisem w podręcznikach, lecz tkanką wyczuwalną w każdym zaułku Starego Miasta. Jako dawna stolica i nekropolia królów Polski miasto to od wieków przyciąga podróżnych swoim dostojeństwem i unikalną atmosferą. Standardowy spacer po Krakowie to podróż przez najważniejsze symbole polskiej tożsamości, od monumentalnego Wzgórza Wawelskiego, przez tętniący życiem Rynek Główny, aż po nastrojowe uliczki Kazimierza. To tutaj usłyszysz hejnał z wieży Kościoła Mariackiego, poczujesz kupiecki klimat w cieniu Sukiennic i staniesz oko w oko ze Smokiem Wawelskim. Kraków to połączenie historii królewskiej z nowoczesnym rytmem miasta kultury. Miasto to skrywa zestaw miejsc, bez których żadna wizyta w nim nie może się udać, oraz wiele takich, których istnienia nawet nie podejrzewamy, bo ukrywają się za zasłoną monumentów wpisanych na listę UNESCO. Warto poszukać tych detali ukrytych, a równie smakowitych.

Zacznijmy od Smoka Wawelskiego, czającego się na brzegu Wisły, o którym wspominał Wincenty Kadłubek w XII w., Jan Długosz w XV czy Maciej z Miechowa w XVI. Wszyscy znają legendę, wiedzą, jak wygląda, gdy zieje ogniem, ale nie wszyscy wiedzą, że pierwotnie miała to być fontanna częściowo zanurzona w nurtach rzeki. To, że smok zieje ogniem, to nie pomyłka instalatorów, którzy robili przyłącza. Po prostu uznano, że śmieci niesione przez wodę będą osadzać się na nogach smoka i będzie to wyglądało nieestetycznie. Smoka w brązie wyrzeźbił Bogusław Chromy, a instalację gazową, dzięki której mamy pokazy fajerwerków co 3 minuty, zaprojektował Feliks Prochownik.

Rzeźby Chromego można znaleźć w całym Krakowie. Te najbardziej znane to Smok i Pomnik psa Dżoka na bulwarze Czerwińskim, postawiony w miejscu, gdzie wierny pies czekał na swojego zmarłego na zawał serca pana. Jednak największe ich nagromadzenie występuje w Parku Decjusza na Woli Justowskiej. To tam znajduje się Galeria Chromego, w której jest ich bez liku. Z ziemi wysuwają się ręce dzierżące kamienie, jest pomnik Piwnicy pod Baranami, tworzony przez 40 lat, z ponad pięćdziesięcioma głowami artystów, Chopin, Wyspiański, są koty, owce, znajdzie się wiewiórka i różne kamienie, które były ulubionym tworzywem artysty.

Prócz Galerii w Parku znajduje się Willa Justusa Decjusza, od której Park zyskał nazwę. Jest to zabytkowy renesansowy pałac z XVI w. Obecnie jest siedzibą Instytutu Kultury Willa Decjusza, będącego instytucją kultury Miasta Krakowa, można tam się spodziewać różnych imprez czy koncertów.

Witraż z motywem irysów w kamienicy Pod Irysami przy ulicy Karmelickiej 27 w Krakowie.
Witraż z irysami przy Karmelickiej 27 prowadzi do jednego z bardziej nieoczywistych miejsc w centrum Krakowa.

Z kopca na kopiec

Z Parku Decjusza mamy niezbyt daleko do kolejnej mniej typowej krakowskiej atrakcji, czyli Kopca Kraka. Usypano go na wzgórzu Lasoty około 500 lat przed naszą erą. Jego pierwotne przeznaczenie jest nieznane. Legenda wiąże go z założycielem miasta Krakiem, inaczej Krakusem, ale naukowcy są bliżsi zdania, że jego pochodzenie jest celtyckie. To pochodzenie łączy go z kolejnym, czyli Kopcem Wandy. Okazało się, że z położenia tych kopców można wyliczyć, gdzie wzejdzie słońce 1 maja. Czyżby nasi przodkowie przewidzieli, z jak ważną datą mamy do czynienia już 2500 lat temu, i wyznaczyli majówkę?

Z Kopca Kraka rozpościera się niesamowita panorama, z której widać całe miasto. Na wzgórzu Lasoty, najczęściej we wtorek po Wielkiej Nocy, krakowianie zbierają się tam i zabawiają rzucaniem oraz toczeniem jaj, symbolu nowego życia. Nawiązują w ten sposób do słowiańskiej tradycji wiosennego święta zmarłych, czyli rękawki.

To nie jedyne kopce w Krakowie. Mamy jeszcze ten najbardziej znany, czyli Kopiec Kościuszki, wszyscy już tam byli z wycieczką szkolną, co nie zmienia faktu, że jest imponujący. Na tym nie koniec. W 1934 r. Związek Legionistów Polskich zaczął sypać i sypał przez 3 kolejne lata Kopiec Piłsudskiego. W kopcu złożono ziemię z wszystkich pól bitewnych I wojny światowej, w których walczyli Polacy.

Najmłodszy i najbiedniejszy z krakowskich kopców, usypany na terenie Zgromadzenia Księży Zmartwychwstańców na Dębnikach, jest poświęcony Janowi Pawłowi II. Kopiec ma zaledwie 7 m wysokości i był sypany od 31 maja do 10 czerwca 1997 roku.

Pięć kopców to już jest wyprawa. Jeśli mamy na nią ochotę, to czemu jej nie odbyć, zwłaszcza że po drodze jest co oglądać?

Rzeźba Stańczyka na elewacji Willi pod Stańczykiem w Krakowie, charakterystyczny detal architektoniczny z 1886 roku.
Willa pod Stańczykiem to jeden z tych adresów, obok których łatwo przejść bez zatrzymania. A szkoda, bo detal na fasadzie mówi o Krakowie więcej niż niejeden szkolny przewodnik.

Pamiętajmy o ogrodach

Pamiętacie książkę “Tajemniczy ogród”? Frances Hodgson Burnett opisuje w niej ogród, zapomniany, otoczony murem i zamknięty od 10 lat, będący zakątkiem wielkiego parku otaczającego posiadłość wuja Mary Lennox, Archibalda Cravena. Nie jest to wielka tajemnica, ale są w Krakowie takie ogrody. Tyle że choćbyście w tym mieście mieszkali latami, to sami raczej ich nie znajdziecie, a przecież są ukryte w oficynach kamienic centrum miasta. Znudziło wam się siedzenie na Plantach? To ruszamy.

Najbardziej znany tajemniczy ogród to Ogród Botaniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego. Znajduje się on przy ulicy Mikołaja Kopernika 27, niedaleko Ronda Mogilskiego. Jest otwarty codziennie od 9.00-19.00, ale jeśli chcemy zobaczyć szklarnie i Muzeum Ogrodu Botanicznego, to odpuśćmy sobie poniedziałek. Został założony w 1783 roku, jest obecnie najstarszym tego typu obiektem w Polsce. Gromadzi dziś tysiące okazów roślin na powierzchni prawie 10 ha.

Aby wejść do kolejnego ogrodu, trzeba znaleźć irysy, a dokładnie bramę wjazdową zdobioną unikatowym witrażem z tymi kwiatami. Na terenie pełnym drzew, krzewów i kwiatów znajduje się kryta łupkiem altana oraz pergola porośnięta glicynią. Szmer płynącego strumyka uzupełnia magię tego chętnie odwiedzanego przez ptaki i kaczki miejsca. Kamienica “Pod Irysami” znajduje się na Karmelickiej 27.

Józef Mehoffer mieszkał przy Krupniczej 26. Gdy postanowiono, że w jego domu powstanie muzeum, wnuk artysty, Ryszard, postanowił przekazać na ten cel liczne obiekty z dawnego wyposażenia domu, wśród których znalazły się meble, wyroby rzemiosła artystycznego, biblioteka, kolekcje japońskich drzeworytów, rzeźby, fotografie, rodzinne pamiątki oraz prace Mehoffera, czyli obrazy olejne, rysunki, grafiki, projekty dekoracyjne i witraże. Ogród Mehoffera współtworzy urok domu i czyni miejsce jeszcze bardziej magicznym. W ogrodzie znajduje się kawiarnia Meho Cafe, czynna codziennie w godzinach 10.00 - 21.30. Podobno mają zabójczy sernik.

Przy ulicy Piłsudskiego 12, w Pałacyku Czapskich, znajduje się najstarszy i największy oddział Muzeum Narodowego w Krakowie, Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego. Tu wystawiona jest najważniejsza na świecie kolekcja pokazująca historię mennictwa polskiego.

Na tyłach pałacyku znajdziemy ogród, który zachował swój XIX-wieczny charakter. Prócz cienia 100-letnich drzew znajdują się tu fragmenty krakowskich, gotyckich budowli i kawiarnia “Petite France”, czynna wtorek – piątek 10:00 – 20:00, sobota – niedziela 10:00 – 21:00. Poniedziałek, nieczynne.

Żeby odkryć następny ogród, trzeba znaleźć Stańczyka. Tadeusz Stryjeński zaprojektował “Willę pod Stańczykiem” jako swój własny dom. Budynek zdobi wykusz z rzeźbą przedstawiającą Stańczyka i datą 1886 oraz witraże Stanisława Wyspiańskiego. W ogrodzie znajduje się pracownia Stryjeńskiego oraz dodatkowy pawilon z ośmioboczną basztą. Obecnie pod adresem Batorego 12 ma siedzibę Instytut Pedagogiki UJ.

Kolejny ogród, ten Muzeum Archeologicznego, zajmuje przestrzeń pomiędzy budynkiem muzeum a Plantami pod adresem Senacka 3. Ta rekonstrukcja w stylu późnorenesansowym oferuje niesamowity widok na Wawelskie Wzgórze.

Ogród Botaniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, alejki i szklarnie w jednym z najstarszych ogrodów botanicznych w Polsce.
Ogród Botaniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego to jedno z tych miejsc, do których warto zajrzeć, gdy Kraków zaczyna męczyć tłumem.

Szlak narodowego dramatu

Czy pamiętacie temat wypracowania ze szkoły średniej: “Chocholi taniec i jego symbolika”? Wszyscy je pisali albo jakieś podobne. To przez Lucjana Rydla, który postanowił wziąć sobie za żonę chłopską córkę Jadwigę Mikołajczykównę. Rydlówka, dworek Rydlów w Bronowicach Małych, nadal istnieje i po kolejnych remontach ma się lepiej niż kiedyś. Dziś to już krakowska ulica Tetmajera 28, można dojechać tramwajem.

W zimie dworu pilnuje chochoł. Wewnątrz można zobaczyć między innymi strój ślubny panny młodej i jej dwa portrety, urody panna była nienachalnej, ale “de gustibus non est disputandum”. Rydlówka pozwala wejść na szlak narodowego dramatu, bo przecież Młoda Polska to Kraków.

Idąc śladami twórcy „Wesela”, trafimy do Bazyliki św. Franciszka z Asyżu przy pl. Wszystkich Świętych 5 na Starym Mieście. Tam znajdziemy chyba najsłynniejszy witraż Wyspiańskiego: Bóg Ojciec – Stań się (1904). Przedstawia on Boga jako dynamiczną, secesyjną postać na tle błękitu i chaosu, z wyciągniętymi rękami. Świątynię zdobią także dwa mniejsze: Stygmatyzacja św. Franciszka, umieszczony w prezbiterium, w oknie po lewej stronie, i Błogosławiona Salomea, w prezbiterium po prawej stronie. Witraże charakteryzują się płynną linią, intensywnymi kolorami i symbolicznym przedstawieniem postaci. Oprócz witraży wnętrze kościoła ozdobione jest zaprojektowanymi przez Wyspiańskiego malowidłami na ścianach.

Podczas podziwiania witrażu, stojąc w smugach przenikającego go światła, często zastanawiamy się: jak oni to robią? Jak powstaje witraż? W Krakowie łatwo to sprawdzić. Bowiem w tym mieście od ponad 100 lat istnieje Pracownia i Muzeum Witraży, założone przez brata Tadeusza „Boya” Żeleńskiego, Stanisława. Z zakładem współpracowali m.in. Stanisław Wyspiański, Józef Mehoffer, Henryk Uziembło, Jan Bukowski, Karol Frycz i Wojciech Jastrzębowski.

Oni o witrażach wiedzą wszystko, a “żywe muzeum” oferuje unikalną możliwość poznania funkcjonującej pracowni witraży. Wizytę warto zaplanować wcześniej i kupić bilety na stronie internetowej.

Jeśli ktoś chciałby poświęcić więcej uwagi krakowskim tradycjom szklarskim, to na Zabłociu, vis a vis zakładu Oskara Schindlera, tego od ratowania krakowskich Żydów, jest Krakowska Huta Szkła, w której można obejrzeć, jak się ręcznie formuje szkło. Jest tam też muzeum przybliżające hutnicze dziedzictwo miasta.

Rydlówka w Krakowie, zabytkowy dworek w Bronowicach Małych związany z Lucjanem Rydlem i dramatem Wesele.
Rydlówka w Bronowicach Małych przypomina, że Kraków to nie tylko zabytki królewskie, ale też miejsca ważne dla literatury i wyobraźni kilku pokoleń uczniów.

Poza szlakiem

Zejście z utartego szlaku to lekcja pokory wobec historii miasta, które nie kończy się na murach Wawelu czy Rynku Głównego, choć podziemne muzeum pod rynkiem jest znakomite. To właśnie w takich miejscach jak zapomniane forty Twierdzy Kraków, kameralne podwórka Kazimierza czy industrialne relikty dawnego Podgórza czuć autentyczny puls minionych wieków. Te obiekty, choć często pozbawione blasku złoceń i tłumów turystów, niosą w sobie niezwykły ładunek emocjonalny, opowiadają o codziennym życiu, lękach i ambicjach pokoleń, które budowały tożsamość stolicy Małopolski. To właśnie tam, w pęknięciach starych tynków i w zapachu wilgotnych, zapomnianych klatek schodowych, czas zdaje się płynąć innym rytmem.

Te zabytki, często pomijane w barwnych folderach, są jak szeptane opowieści, wymagają od nas nie tylko uwagi, ale i wrażliwości, by dostrzec piękno w tym, co kruche, nadgryzione zębem czasu i nieoczywiste. Zejście z utartego szlaku pozwala spojrzeć na Kraków jako na żywy organizm, pełen kontrastów i niedopowiedzeń. Każda pęknięta cegła w niszczejącym murze czy zatarta polichromia w bocznej kruchcie kościoła jest zaproszeniem do własnych poszukiwań. Warto pielęgnować w sobie tę ciekawość, bo to właśnie ona sprawia, że każda kolejna wizyta w tym mieście może stać się nową, fascynującą przygodą. Ostatecznie największym skarbem Krakowa nie są tylko jego pomniki z listy UNESCO, ale ta nieskończona mozaika detali, która czeka na zauważenie przez uważnego przechodnia.

Fot. T. Nowak