werandcountry.pl weranda.pl
  • W podróży

Nie tylko Werona. Miejsca w Polsce z wielką miłosną historią

autor: Agnieszka Kaszuba

Werona ma najsłynniejszą historię miłosną: romans Romea i Julii. W Polsce nie mamy jednego balkonu ani jednej legendy, ale mamy miejsca, w których naprawdę kochano. Królewskie, artystyczne, czasem tragiczne. I to właśnie one tworzą naszą własną mapę wielkich uczuć.

Każdego roku tysiące zakochanych jadą do Werony, by dotknąć muru pod domem Julii i zrobić zdjęcie pod słynnym balkonem. Choć historia Romea i Julii jest literacką fikcją, miasto zbudowało wokół niej tożsamość i stało się symbolem romantycznej miłości.

W Polsce nie mamy jednej, marketingowej legendy. Mamy za to prawdziwe historie, udokumentowane w listach, pamiętnikach i kronikach. Mamy króla, który do końca życia opłakiwał ukochaną. Mamy władcę piszącego setki czułych listów do żony. Mamy kompozytora, którego młodzieńcza miłość zakończyła się zerwanymi zaręczynami. Mamy artystę, który związał się z kobietą wbrew klasowym podziałom.

Te historie rozgrywały się w konkretnych miejscach. W zamkowych komnatach, parkach projektowanych z myślą o spacerach we dwoje, w miejskich zaułkach i dworkach, gdzie rodziły się uczucia silniejsze niż konwenanse.

Oto polskie miejsca, które można nazwać naszą odpowiedzią na Weronę, z tą różnicą, że ich miłosne opowieści wydarzyły się naprawdę.

Zamek Królewski na Wawelu. Miłość silniejsza niż dwór

Kiedy Zygmunt II August zakochał się w Barbarze Radziwiłłównie, wiedział, że to uczucie będzie kosztowne. Była wdową po litewskim magnacie, pochodziła z potężnego rodu Radziwiłłów, ale nie była „odpowiednią” kandydatką na żonę króla Polski. Ich ślub w 1547 roku odbył się potajemnie. Gdy prawda wyszła na jaw, wybuchł skandal. Sprzeciwiała się matka króla, Bona Sforza, sprzeciwiał się sejm, sprzeciwiała się część możnowładztwa.

Zygmunt jednak nie ustąpił. W 1550 roku doprowadził do koronacji Barbary na królową Polski. Kilka miesięcy później zmarła, najprawdopodobniej na nowotwór. Miała niespełna 30 lat. Król do końca życia nosił po niej żałobę, nie ożenił się ponownie z miłości i przez lata przechowywał jej osobiste przedmioty. Legenda mówi, że próbował nawet przywołać jej ducha podczas seansu spirytystycznego na zamku w Niepołomicach.

To jedna z niewielu historii w polskiej monarchii, w której prywatne uczucie wygrało z politycznym rozsądkiem, przynajmniej na chwilę.

Zwiedzając Wawel, wchodzimy w realną przestrzeń tej historii. W apartamentach królewskich można zobaczyć komnaty, w których toczyło się życie dworu w czasach Zygmunta Augusta. W katedrze wawelskiej znajduje się nagrobek Barbary Radziwiłłówny, która spoczywa w krypcie pod kaplicą Zygmuntowską. To miejsce do dziś przyciąga osoby zainteresowane jej historią.

W zbiorach Zamku Królewskiego znajdują się portrety królewskiej pary oraz przedmioty związane z epoką Jagiellonów. Wystawy stałe pokazują realia życia XVI-wiecznego dworu: polityczne napięcia, ceremoniał, kontekst, w którym ich związek był tak kontrowersyjny. Spacerując po wzgórzu wawelskim, trudno nie myśleć o tym, że to właśnie tu rozgrywał się jeden z najbardziej osobistych dramatów w historii polskiej korony. 

Zamek Królewski na Wawelu i bulwary wiślane o zachodzie słońca
Wzgórze Wawelskie. To właśnie tu rozegrała się jedna z najsłynniejszych historii miłosnych w polskiej monarchii.

Pałac w Wilanowie. Listy, które przetrwały wieki

Miłość Jana III Sobieskiego i Marii Kazimiery d’Arquien, zwanej Marysieńką, nie była dworskim romansem z kronikarskim dopiskiem. Była relacją udokumentowaną w setkach listów. Sobieski pisał do żony niemal z każdego miejsca, w którym przebywał: z obozów wojennych, z podróży, z kampanii wiedeńskiej. Pisał czule, czasem zazdrośnie, często bardzo bezpośrednio. Używał prywatnych zwrotów, zdrobnień, tworzył intymny język zrozumiały tylko dla nich dwojga.

Ich związek od początku budził emocje. Marysieńka była wcześniej żoną Jana „Sobiepana” Zamoyskiego. Relacja z Sobieskim rozwijała się w cieniu polityki i dworskich napięć. Po śmierci pierwszego męża para wzięła ślub. Ich małżeństwo przetrwało lata wojen i rozłąki. W epoce, w której małżeństwa były przede wszystkim sojuszami politycznymi, ich relacja miała wyraźnie osobisty wymiar.

W listach widać nie tylko uczucie, ale też partnerstwo. Marysieńka miała realny wpływ na decyzje króla, interesowała się polityką, zarządzała majątkami. Ich miłość była dojrzała, oparta na bliskości, ale też na wspólnym interesie i ambicji.

Pałac w Wilanowie to nie tylko barokowa rezydencja. To przestrzeń, która była ich domem. Wnętrza, apartamenty królewskie, galerie, prywatne komnaty, pozwalają zobaczyć, w jakich warunkach toczyło się ich życie rodzinne. W muzeum prezentowane są kopie i opracowania listów Sobieskiego do Marysieńki. Oryginały przechowywane są w zbiorach archiwalnych, ale ich treść jest znana i publikowana. Zwiedzając pałac, można zobaczyć portrety pary królewskiej, pamiątki po kampanii wiedeńskiej, a także ogrody, w których spacerowali.

Dodatkowo wilanowskie ogrody: geometryczne, uporządkowane, z widokiem na pałac, są dziś jednym z najczęściej wybieranych miejsc na romantyczny spacer w Warszawie. 

Dworek w Żelazowej Woli. Młodzieńcza miłość Chopina

Historia Fryderyka Chopina i Marii Wodzińskiej to opowieść o uczuciu, które miało przyszłość i które tej przyszłości nie dostało. Poznali się jeszcze w młodości, ale ich relacja rozwinęła się w latach 30. XIX wieku. Maria była dobrze wykształcona, pochodziła z zamożnej rodziny, miała talent artystyczny. Chopin był już wówczas cenionym pianistą, ale jego zdrowie budziło niepokój.

W 1836 roku doszło do zaręczyn. Wszystko wskazywało na to, że para się pobierze. Rodzina Marii zaczęła jednak mieć wątpliwości. Choroba kompozytora, jego niestabilna sytuacja zawodowa i życie w emigracji sprawiły, że uznano go za niepewną partię. Zaręczyny zostały zerwane.

Chopin zachował listy i pamiątki po Marii, na jednej z kopert miał napisać „Moja bieda”. To uczucie było inne niż jego późniejsza relacja z George Sand, bo mniej burzliwe, bardziej idealistyczne. Biografowie podkreślają, że zerwanie mocno nim wstrząsnęło. Maria wyszła później za mąż, a Chopin nigdy się nie ożenił.

Dworek w Żelazowej Woli to miejsce narodzin kompozytora. Choć jego relacja z Marią rozwijała się już później, to właśnie tu zaczyna się historia życia człowieka, który przeżywał wielkie emocje i przekładał je na muzykę. W muzeum można zobaczyć pamiątki związane z rodziną Chopina, dokumenty, rękopisy oraz poznać biograficzne wątki dotyczące jego relacji uczuciowych. Wystawy stałe opowiadają o młodości kompozytora i jego drodze artystycznej.

Otaczający dworek park, z alejkami i starannie zaprojektowaną zielenią, sprzyja spokojnemu spacerowi. To miejsce symboliczne i początek życia artysty, który w swojej twórczości wielokrotnie wracał do emocji związanych z tęsknotą, rozstaniem i niespełnieniem.

Pałac w Wilanowie z barokowymi ogrodami
Pałac w Wilanowie był domem królewskiej pary, której miłość przetrwała wojny i polityczne napięcia.

Kraków. Miłość wbrew konwenansom

To nie była salonowa miłość. Stanisław Wyspiański, artysta, dramatopisarz, człowiek krakowskiej inteligencji przełomu XIX i XX wieku, związał się z Teodorą Pytko, prostą dziewczyną ze wsi pod Krakowem. Różnice klasowe były wyraźne. Środowisko artystyczne patrzyło na ten związek z dystansem, czasem z pogardą.

Wyspiański nie wycofał się. Zamieszkali razem, mieli czworo dzieci. Ich relacja nie była romantyczną legendą w stylu literackim. Była codziennością, wspólnym życiem, odpowiedzialnością. Teodora pozowała mu do obrazów, prowadziła dom, funkcjonowała na marginesie świata artystycznych elit, które nie zawsze ją akceptowały.

Dla Wyspiańskiego był to wybór świadomy. W epoce, w której małżeństwa zawierano głównie w obrębie własnej warstwy społecznej, ten związek był przekroczeniem granicy. Nie chodziło o skandal towarzyski, ale o decyzję, że uczucie jest ważniejsze niż opinia środowiska.

Najbardziej namacalnym miejscem tej historii jest Dom Jana Matejki, czyli kamienica, w której Wyspiański mieszkał w ostatnich latach życia. Dziś mieści się tam muzeum, w którym można zobaczyć jego projekty, szkice, witraże i elementy wystroju wnętrz. W Muzeum Narodowe w Krakowie prezentowane są obrazy i pastelowe portrety, wśród których odnaleźć można wizerunki Teodory i dzieci artysty. To konkretne, materialne ślady ich wspólnego życia.

Spacer po Krakowie – Planty, okolice ul. Kanoniczej, Stare Miasto – to wejście w przestrzeń, w której funkcjonowała Młoda Polska. Miasto było wtedy miejscem artystycznych dyskusji, sporów, namiętności i decyzji podejmowanych wbrew konwenansom.

Gdańsk. Miłość i wspólna praca

Historia Jana Heweliusza i jego drugiej żony, Katarzyny Rebeschke, nie jest romansem pełnym skandalu. To opowieść o partnerstwie. Heweliusz był jednym z najwybitniejszych astronomów XVII wieku, prowadził w Gdańsku prywatne obserwatorium, jedno z najnowocześniejszych w Europie. Katarzyna była od niego młodsza o kilkanaście lat, wykształcona, zaangażowana w jego pracę.

Po śmierci astronoma w 1687 roku to ona zajęła się opracowaniem i publikacją jego dzieł. Kontynuowała działalność obserwatorium, dbała o instrumenty, nadzorowała wydania atlasów nieba. W epoce, w której kobiety rzadko występowały jako współautorki prac naukowych, Katarzyna była realną współpracowniczką męża. To historia mniej dramatyczna niż Wawel czy zerwane zaręczyny Chopina. Ale właśnie dlatego wyjątkowa. Miłość jako wspólnota celów, wzajemne wsparcie, praca ramię w ramię.

Dziś w miejscu dawnego domu astronoma stoi dziś pomnik Jana Heweliusza, brązowa postać uczonego spoglądającego w niebo. To symboliczne miejsce, które upamiętnia zarówno jego dorobek, jak i historię życia prywatnego. W Muzeum Gdańska można zobaczyć eksponaty i informacje dotyczące działalności Heweliusza oraz kontekstu, w którym funkcjonował. Z kolei w Hevelianum, nowoczesnym centrum nauki na Górze Gradowej, prezentowane są wystawy poświęcone astronomii i postaci uczonego.

Spacer ulicą Korzenną i w rejonie dawnego Głównego Miasta pozwala odtworzyć przestrzeń, w której pracowali zakochani. To tu, nad dachami kamienic, rodziła się nauka i partnerstwo, które przetrwało śmierć.

Pałac na Wyspie w Łazienkach Królewskich odbijający się w wodzie
Pałac na Wyspie w Łazienkach Królewskich to miejsce spacerów, rozmów i prywatnych relacji w cieniu królewskiego dworu.

Łazienki Królewskie. Miłość ukryta za kolumnadą 

Stanisław August Poniatowski nie był władcą, którego życie uczuciowe można opisać jednym zdaniem. Ale wśród wielu relacji szczególne miejsce zajmowała Elżbieta Grabowska, kobieta, która przez lata była najbliżej króla. Ich związek nie był oficjalny, nie zakończył się ślubem, ale był trwały i realny.

Poznali się w latach 70. XVIII wieku. Grabowska była mężatką, matką dzieci, kobietą z towarzyskiego kręgu dworu. Relacja z królem trwała latami, a historycy wskazują, że część jej dzieci mogła być potomkami Poniatowskiego. Ich związek nie był chwilowym romansem. To była wieloletnia relacja oparta na bliskości, lojalności i wspólnym funkcjonowaniu w świecie polityki.

Król, otoczony dworem i intrygami, w Łazienkach miał swoją prywatną przestrzeń. To tu odbywały się obiady czwartkowe, ale też mniej formalne spotkania. Park był miejscem spacerów, rozmów i ucieczki od oficjalnej roli monarchy.

W centrum parku stoi Pałac na Wyspie, dawna rezydencja Stanisława Augusta. Zwiedzając apartamenty królewskie, można zobaczyć wnętrza, w których toczyło się jego prywatne życie. Gabinet, sala balowa, królewskie apartamenty... To nie abstrakcja, lecz konkretna przestrzeń, w której funkcjonowały relacje i emocje. Spacer alejkami wokół stawu, przejście przez mostki, zatrzymanie się przy Amfiteatrze czy Białym Domku, to natomiast wejście w krajobraz, który był tłem dla relacji króla. Park jest dziś dostępny publicznie, ale jego układ niewiele zmienił się od XVIII wieku.

Nałęczów. Uczucie wśród parkowych alei

Stefan Żeromski przyjechał do Nałęczowa pod koniec XIX wieku. Uzdrowisko było wtedy miejscem, gdzie leczyło się nie tylko ciało, ale też zmęczenie życiem. To tu poznał Oktawię Rodkiewiczową, kobietę po przejściach, mężatkę, później wdowę, samodzielną i zdecydowaną.

Ich relacja zaczęła się od rozmów i wspólnych spacerów po parku zdrojowym. Nie była skandalem z pierwszych stron gazet, ale nie była też łatwa. Oboje mieli za sobą trudne doświadczenia. Żeromski był wówczas nauczycielem, pisarzem jeszcze bez wielkiej pozycji. Oktawia stała się dla niego oparciem, nie tylko emocjonalnym, ale i praktycznym.

Wzięli ślub w 1892 roku. To w Nałęczowie dojrzewała ich relacja i to tu powstawały pierwsze ważne utwory pisarza. Miłość nie była tu nagłym wybuchem, lecz procesem, budowaniem bliskości w spokojnym, uzdrowiskowym rytmie.

Najważniejszym miejscem tej historii jest Muzeum Stefana Żeromskiego, dawna willa „Świt”, w której pisarz mieszkał. Wnętrza zachowały charakter przełomu XIX i XX wieku. Można zobaczyć gabinet, pamiątki rodzinne, fotografie i rękopisy. Kilka minut spacerem znajduje się Park Zdrojowy w Nałęczowie, miejsce, w którym zaczęła się ich znajomość. Alejki, staw, ławki – to przestrzeń, która do dziś sprzyja spokojnym rozmowom.

Fot. Shutterstock