werandcountry.pl weranda.pl
  • W podróży

Jeśli nie góry, to co? Gdzie pojechać na styczniowy weekend

autor: Agnieszka Kaszuba

Jeśli planować styczniowy weekend w Polsce, to właśnie teraz. Po świętach i przed feriami wiele regionów wyraźnie pustoszeje, a codzienny rytm wraca do normalności. To dobry czas na weekend bez tłumów, z długimi spacerami, lokalnym jedzeniem i noclegiem w miejscu, które nie żyje z sezonowego ruchu.

Po nowym roku wiele miejsc wyraźnie pustoszeje, a te, które nie są uzależnione od sezonu narciarskiego, wracają do normalnego rytmu. Restauracje pracują krócej, pensjonaty mają wolne pokoje, a spacery nie wymagają omijania grup wycieczkowych. To moment, w którym można sprawdzić, jak region funkcjonuje poza sezonem i czy rzeczywiście da się tam spędzić weekend bez pośpiechu.

Żubry stojące na śniegu w Puszczy Białowieskiej zimą.
Zimą w Puszczy Białowieskiej łatwiej dostrzec żubry, które szukają pożywienia na okolicznych łąkach.

Zimowy spacer w Białowieży 

Białowieża to niewielka miejscowość położona bezpośrednio przy Puszczy Białowieskiej. To jedne z ostatnich w Europie nizinnych lasów o pierwotnym charakterze, wpisanego na listę UNESCO. To także miejsce, z którym najbardziej kojarzy się żubr, symbol ochrony przyrody w Polsce i największy wolno żyjący ssak lądowy w Europie, którego populacja została odbudowana własnie po I wojnie światowej.Zimą przyjeżdża się tu na krótki, spokojny weekend, który nie wymaga rozpisywania planu na godziny. Wszystkie ważne miejsca znajdują się blisko siebie, dlatego większość pobytu spędza się pieszo, poruszając się między noclegiem, restauracją i wejściami do lasu.

Dzień zwykle zaczyna się od spaceru w terenie. Najczęściej wybierane są ogólnodostępne drogi i trasy w okolicach wsi, w tym Szlak Dębów Królewskich. To płaska, czytelna trasa, dobra na zimowy spacer bez specjalnego przygotowania. Drugim naturalnym kierunkiem jest Park Pałacowy w Białowieży, położony w centrum miejscowości, wykorzystywany zimą na krótsze wyjścia, zwłaszcza przy krótkim dniu. Przy stabilnej pogodzie część osób korzysta z nart biegowych na prostych odcinkach w okolicy wsi, raczej rekreacyjnie niż sportowo. Zdarzają się także kuligi organizowane przez lokalnych gospodarzy, choć nie są one codziennością i warto traktować je jako uzupełnienie pobytu.

Zwiedzanie ogranicza się do kilku miejsc, które faktycznie działają zimą. Najczęściej odwiedzane jest Muzeum Przyrodniczo-Leśne BPN, położone przy Parku Pałacowym. To miejsce, do którego zagląda się w środku dnia lub przy gorszej pogodzie, żeby uporządkować wiedzę o puszczy i historii jej ochrony. Drugim stałym punktem jest Rezerwat Pokazowy Żubrów. Trasa zwiedzania jest krótka i dobrze utrzymana, a zimą żubry, jelenie i wilki są zwykle dobrze widoczne. Wizyta zajmuje około godziny i często planowana jest między spacerem a obiadem.

Jedzenie stanowi ważny element pobytu, zwłaszcza zimą. Kuchnia regionu opiera się na tradycji Podlasia i jest treściwa. W menu dominują kartacze, babka ziemniaczana i kiszka ziemniaczana, a także pierogi z mięsem, kapustą i grzybami. Często pojawiają się zupy, takie jak barszcz czerwony, soljanka czy żurek. W niektórych restauracjach można trafić na dania z dziczyzny, najczęściej z jelenia lub dzika, podawane w klasycznej formie. Najczęściej wybieranymi adresami są Stoczek 1929, znany z kuchni regionalnej i dużych porcji, oraz Carska Restauracja, mieszcząca się przy dawnej stacji kolejowej i nawiązująca do historycznego charakteru miejscowości.

Baza noclegowa w Białowieży jest zróżnicowana i działa również zimą. Osoby szukające większego komfortu często wybierają Hotel Żubrówka, położony w centrum, z zapleczem wellness, z którego chętnie korzysta się po spacerach. Popularnym adresem jest także Hotel Białowieski Conference, Wellness & SPA, oferujący większe pokoje i rozbudowaną strefę spa, co zimą bywa istotnym dodatkiem do pobytu.

Dla osób preferujących mniejsze obiekty dobrą opcją są Pensjonat UnikatVilla Leśna oraz Dworek Gawra, położone w spokojniejszych częściach miejscowości. Takie noclegi sprzyjają poruszaniu się pieszo i pozwalają spędzać wieczory bez konieczności dojazdów. W styczniu warto nocować w samej Białowieży lub bardzo blisko niej, żeby nie uzależniać planu dnia od warunków drogowych.

Zamarznięta dolina Biebrzy zimą rozlewiska i drzewa.
Dolina Biebrzy zimą jest dość surowa, ale zamarznięte rozlewiska i płaski krajobraz sprzyjają długim, spokojnym spacerom bez pośpiechu.

Cisza nad Biebrzą

Zimą nad Biebrzą rozlewiska zamarzają, trawy bagienne kładą się pod śniegiem, a krajobraz robi się jak ze starej baśni. To jeden z niewielu regionów w Polsce, gdzie zimą nadal dominuje przestrzeń, a nie infrastruktura turystyczna. Osią pobytu jest Biebrzański Park Narodowy, obejmujący największy kompleks bagienny w kraju i jeden z najlepiej zachowanych w Europie.

Dolina Biebrzy słynie z torfowisk i naturalnego, nieuregulowanego biegu rzeki. To także jedno z najważniejszych w Polsce miejsc obserwacji ptaków, znane głównie z wiosennych przelotów, ale zimą łatwiej tu dostrzec skalę krajobrazu i zobaczyć dolinę bez roślinności zasłaniającej widok. Styczeń pokazuje ten region w najbardziej surowej, pierwotnej formie.

Najwięcej czasu spędza się na spacerach. Zimą najlepiej sprawdzają się okolice Goniądza i Osowca, gdzie prowadzą płaskie drogi techniczne i groble. To trasy bez przewyższeń, dobre na spokojne kilkukilometrowe przejścia. Popularnym kierunkiem jest teren wokół Twierdza Osowiec, położonej na skraju bagien. Sama twierdza powstała pod koniec XIX wieku jako rosyjska fortyfikacja strzegąca przepraw przez dolinę Biebrzy i linii kolejowej łączącej Królestwo Polskie z Prusami. W czasie I wojny światowej zasłynęła z długiej obrony w ekstremalnych warunkach terenowych. Zimą nie wszystkie obiekty są dostępne, ale teren wokół twierdzy dobrze nadaje się na długi spacer i pozwala zrozumieć, dlaczego to miejsce miało strategiczne znaczenie.

Zwiedzanie w regionie jest ograniczone i podporządkowane krajobrazowi. Nie planuje się tu intensywnego programu. Poza spacerami i krótkim pobytem w okolicach twierdzy większość czasu spędza się po prostu na zewnątrz, obserwując rzekę, otwartą dolinę i zmieniające się światło. To kierunek dla osób, które nie potrzebują atrakcji „co godzinę”.

Jedzenie nad Biebrzą opiera się na kuchni Podlasia i jest konkretne. W lokalnych restauracjach i pensjonatach zimą najczęściej spotyka się kartacze nadziewane mięsem, babka ziemniaczana pieczona na blasze, kiszka ziemniaczanapodawana z ogórkami kiszonymi oraz pierogi z kapustą i grzybami. Często serwowany jest barszcz czerwony na zakwasie z uszkami albo krupnik gotowany na kaszy jęczmiennej. W regionie pojawiają się też potrawy z ryb słodkowodnych, głównie szczupak w śmietanie lub sandacz pieczony, jeśli akurat są dostępne. W Goniądzu popularnym miejscem na obiad jest restauracja przy Bartlowizna, gdzie menu opiera się na kuchni regionalnej i sezonowej. W okolicach Osowca i Kuwasów posiłki często serwowane są bezpośrednio w pensjonatach, jako kolacje dla gości.

Noclegi najlepiej planować w GoniądzuOsowcu lub mniejszych miejscowościach przy granicy parku. Sprawdzają się kameralne pensjonaty i gospodarstwa agroturystyczne działające przez cały rok. Poza Bartlowizną popularnym adresem jest Zagroda Kuwasy, położona blisko terenów spacerowych i oferująca wyżywienie na miejscu. 

Kazimierz Dolny zimą widok na Rynek i Wisłę.
W styczniu Kazimierz Dolny i jego Rynek pustoszeje, a Wisła i zabudowa miasteczka stają się tłem dla spokojnych spacerów.

Kazimierz Dolny w rytmie slow

Kazimierzu Dolnym styczeń to moment, w którym miasto wraca do spokojnego rytmu. Znikają wycieczki autokarowe, a Rynek pustoszeje. To dobry kierunek na zimowy weekend wtedy, gdy nie zależy na intensywnym zwiedzaniu, tylko na połączeniu spacerów, jedzenia i krótkich wyjść w teren.

Najwięcej czasu spędza się na chodzeniu po mieście i jego najbliższym otoczeniu. Zimą dobrze sprawdzają się spacery po Rynku i wzdłuż Wisły, gdzie jest szeroko, otwarcie i bez tłumów. Stałym punktem jest wejście do Wąwozu Korzeniowy Dół, który zimą wygląda surowo i jest znacznie mniej uczęszczany niż wiosną i latem. Trasa jest krótka i nie wymaga specjalnego przygotowania, a śnieg i brak liści odsłaniają strukturę lessowych ścian. Przy dobrej pogodzie część osób wchodzi także na Górę Trzech Krzyży, skąd rozciąga się widok na Wisłę i całe miasteczko. Zimą podejście jest krótkie, ale warto mieć stabilne buty.

Kazimierz Dolny słynie z handlowej przeszłości i związku z Wisłą, która przez wieki była główną arterią transportową regionu. O dawnym znaczeniu miasta przypominają spichlerze nad Wisłą, zachowane do dziś i widoczne podczas spacerów wzdłuż rzeki. Drugim ważnym kontekstem jest tradycja artystyczna. Od początku XX wieku Kazimierz przyciągał malarzy, grafików i fotografów, co do dziś widać w liczbie galerii i małych wystaw działających nawet zimą, choć w ograniczonym zakresie.

Zwiedzanie w styczniu ogranicza się do kilku miejsc. Jeśli pogoda się pogarsza, dobrym przystankiem jest Muzeum Nadwiślańskie, które pokazuje historię miasta i regionu. Warto też zajrzeć na ruiny zamku i basztę, choć zimą traktuje się je raczej jako punkt widokowy niż klasyczne zwiedzanie. Całość spokojnie mieści się w jednym dniu, bez pośpiechu i bez rezerwacji.

Jedzenie jest jedną z głównych przyjemności zimowego pobytu. Najczęściej zamawiane są pierogi z kapustą i grzybamikaczka pieczona z jabłkamiżurek na zakwasie oraz barszcz czerwony. Charakterystycznym produktem są kazimierskie koguty z ciasta, sprzedawane także zimą w piekarniach i kawiarniach. Na obiad lub kolację często wybierane są U Fryzjera oraz Ambasador, które oferują klasyczną kuchnię polską bez sezonowych skrótów. Na kawę i deser dobrze sprawdza się Cafe Kawiarnia Rynkowa, działająca również poza sezonem.

Noclegi zimą najlepiej planować w centrum lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Popularnymi adresami są Hotel KazimierzówkaHotel Król Kazimierz oraz mniejsze pensjonaty w okolicach Rynku. W styczniu wiele obiektów oferuje spokojniejszą atmosferę i łatwiejszą dostępność niż w sezonie letnim.

Widok na Tatry z Sokolicy zimą panorama gór.
Sokolica zimą odsłania szeroką panoramę. Przy dobrej pogodzie widać stąd Tatry, a sam punkt widokowy staje się celem spokojnego zimowego wyjścia.

Pieniny bez nart

Pieninach zimą nie trzeba jeździć na nartach, żeby sensownie spędzić weekend. Najlepszą bazą wypadową jest Krościenko nad Dunajcem, mniejsze i spokojniejsze niż Szczawnica, z dobrą dostępnością tras spacerowych i restauracji otwartych także zimą.

Zimowe chodzenie po Pieninach opiera się na krótkich, widokowych trasach. Najczęściej wybierane są podejścia w kierunku Trzech Koron oraz Sokolicy, przy czym zimą nie chodzi o zdobywanie szczytów za wszelką cenę, tylko o wyjście fragmentem szlaku i zawrócenie w dogodnym momencie. Trasy są stosunkowo krótkie, ale zimą wymagają stabilnego obuwia i sprawdzenia warunków. Przy gorszej pogodzie dobrze sprawdzają się spacery wzdłuż Dunajca, zarówno po stronie Krościenka, jak i w kierunku Szczawnicy.

Pieniny słyną właśnie z przełomu Dunajca i charakterystycznych, wapiennych formacji, które zimą wyglądają inaczej niż latem. Bez liści i zieleni krajobraz staje się bardziej surowy. 

Zwiedzanie zimą ogranicza się do kilku punktów. W Krościenku warto zajrzeć do centrum miejscowości i na bulwary nad Dunajcem, które są dostępne przez cały rok. Jeśli pogoda się pogarsza, część osób podjeżdża do Szczawnicy, gdzie działają pijalnie wód mineralnych i kawiarnie. 

Jedzenie jest jednym z ważniejszych elementów pobytu. W Pieninach zimą najczęściej zamawia się kwaśnicę na żeberkachplacki ziemniaczane po góralskupierogi z bryndzą lub kapustą i grzybami oraz moskole podawane z masłem czosnkowym lub oscypkiem. W Krościenku i okolicach działają restauracje serwujące kuchnię regionalną w klasycznej formie, bez sezonowych uproszczeń. Na obiad lub kolację często wybierane są Karczma Stajkowa oraz Karczma u Walusia, gdzie menu opiera się na daniach górskich i solidnych porcjach.

Noclegi najlepiej planować w Krościenku lub w jego najbliższym sąsiedztwie, tak aby większość tras była dostępna pieszo lub po krótkim dojeździe. Sprawdzają się kameralne pensjonaty, ale także większe obiekty z zapleczem wellness. Często wybierane są Hotel Jan oraz Hotel Szczawnica Park Resort & Spa, oferujące basen i saunę, z których korzysta się wieczorem po spacerach. 

Mosty kolejowe w Stańczykach zimą we mgle na Suwalszczyźnie.
Mosty w Stańczykach zimą przyciągają ciszą i tajemniczym krajobrazem.

Reset na Suwalszczyznie

Suwalszczyzna to obszar polodowcowy, z pagórkami, jeziorami i długimi odcinkami otwartej przestrzeni, gdzie krajobraz gra pierwszoplanową rolę. Styczeń odsłania jego charakter bez sezonowej oprawy. Dni są krótkie, temperatury niższe niż w większości kraju, a ruch turystyczny ogranicza się do pojedynczych osób i małych grup.

Region słynie z ukształtowania terenu pozostawionego przez lądolód oraz z Jezioro Hańcza, najgłębszego jeziora w Polsce. Zimą Hańcza i okoliczne wzgórza są dostępne pieszo i dobrze nadają się na spokojne spacery widokowe. Osią zimowych wyjść jest Suwalski Park Krajobrazowy, gdzie prowadzą krótkie, czytelne trasy po pagórkach i wzdłuż zamarzniętych zbiorników wodnych. To chodzenie bez przewyższeń charakterystycznych dla gór, ale z wyraźnie pofalowanym terenem.

Do zwiedzania zimą jest tu więcej niż mogłoby się wydawać. Jednym z najważniejszych punktów regionu jest Pokamedulski Klasztor w Wigrach, położony na półwyspie nad Jeziorem Wigry. Zimą klasztor jest dostępny, a spacer po jego terenie pozwala połączyć historię, architekturę i widok na zamarznięte jezioro. To jedno z tych miejsc, które najlepiej odwiedzać właśnie poza sezonem, kiedy jest pusto i cicho.

W Suwałkach, które pełnią funkcję zaplecza regionu, warto zajrzeć nie tylko do Muzeum im. Marii Konopnickiej, ale też przespacerować się po centrum miasta i okolicach Zalewu Arkadia. Poza miastem ciekawym przystankiem są także mosty w Stańczykach, zimą rzadziej odwiedzane i dobrze widoczne w otwartym krajobrazie.

Zimowe aktywności na Suwalszczyźnie opierają się na chodzeniu i obserwowaniu krajobrazu. Popularne są spacery w okolicach Smolnik, Hańczy i Wigier. Przy sprzyjających warunkach działają lokalne trasy do narciarstwa biegowego, głównie przy pensjonatach i w okolicach Suwałk. To region, który nie narzuca programu, ale pozwala dostosować dzień do pogody i światła.

Kuchnia Suwalszczyzny czerpie z tradycji pogranicza polsko-litewskiego. Zimą w menu restauracji pojawiają się kartaczekołduny podawane w rosolepierogi z mięsem, kapustą i grzybami, a także bliny ziemniaczane ze śmietaną. Charakterystyczne są również ryby z okolicznych jezior, przede wszystkim sielawa i sieja, najczęściej smażone lub pieczone. W Suwałkach sprawdzonym adresem na obiad jest Karczma Polska, a kuchnię regionalną w nowocześniejszym wydaniu oferuje Rozmarino. W mniejszych miejscowościach posiłki jada się głównie przy noclegach, gdzie kuchnia jest częścią oferty.

Noclegi zimą najlepiej planować w dwóch wariantach. Osoby, które chcą mieć dostęp do restauracji i sklepów, wybierają bazę w Suwałkach, często Hotel Loft 1898. Ci, którzy szukają ciszy i krajobrazu, nocują bliżej parku krajobrazowego i jezior, w miejscach takich jak Siedlisko Matysówka czy mniejsze pensjonaty w okolicach Wigier. Część obiektów oferuje sauny lub balie ogrodowe, uruchamiane wieczorami, co zimą dobrze domyka dzień po spacerach.

Najwięcej czasu spędza się na spacerac. Popularne są okolice Smolnik, z widokami na doliny i jeziora, oraz trasy wokół Hańczy. Zimą dobrze sprawdzają się także narty biegowe, zwłaszcza na lokalnych trasach przygotowywanych przy pensjonatach i w okolicach Suwałk. To region, który nie wymaga sportowego przygotowania, ale premiuje cierpliwość i gotowość na zimowe warunki.

Fot. Shutterstock