werandcountry.pl weranda.pl
  • W podróży

Jesienne termy i sauny. Gdzie się ogrzać przed zimą?

autor: Agnieszka Kaszuba

Kiedy dni są coraz krótsze, a świat powoli przełącza się na tryb zimowy, warto choć na chwilę zanurzyć się w ciepłej wodzie. Jesień to idealny moment, by odpocząć od hałasu, naładować się ciepłem i złapać dystans. Termy i sauny w całej Polsce kuszą pustkami po sezonie, parą unoszącą się nad taflą basenów i zapachem drewna w fińskich łaźniach. Od Podhala po Warmię: to najlepszy czas, by znaleźć swoje miejsce na jesienny relaks.

Termy Chochołowskie

Jesienią Tatry wyglądają zupełnie inaczej. Szlaki pustoszeją, na halach unosi się zapach dymu z pieców, a doliny spowija poranny szron. Wtedy właśnie najlepiej odwiedzić Termy Chochołowskie, największy kompleks basenów termalnych w regionie. Z wody o temperaturze 36–38°C rozciąga się widok na ośnieżone szczyty, a w pogodny dzień widać nawet Giewont.

To miejsce ma w sobie coś kojącego: woda wypływa z głębokości ponad 3600 metrów, niosąc minerały takie jak siarka, wapń, magnez i sód. Zrelaksowane ciało i rozgrzana skóra to najlepsze przygotowanie do nadchodzącej zimy. W strefie saun odbywają się aromatyczne rytuały, w których używa się naturalnych olejków z jałowca i sosny. Po sesji można odpocząć w tzw. góralskim domku, gdzie w kominku trzaska drewno, a przez okno widać mgłę nad doliną.
Wieczorem warto zostać w okolicy: w Chochołowie, Witowie albo Zakopanem, by rano znów zobaczyć, jak słońce podnosi się nad Tatrami, odbijając się w tafli termalnych basenów.

Dwoje ludzi odpoczywa w gorących źródłach, unoszących się w parze, o zachodzie słońca.
Wizyta w termach to idealny plan na wieczór we dwoje.

Bukovina Resort

W Bukowinie Tatrzańskiej luksus spotyka naturę. Termy Bukovina to jeden z najlepiej zaprojektowanych kompleksów w Polsce – pełen światła, z przeszklonymi basenami i minimalistycznym, góralskim stylem. Z każdej części widać panoramę Tatr, a krystaliczna woda termalna o temperaturze 38°C pochodzi z odwiertu o głębokości 2400 metrów.

Jesienią to miejsce nabiera szczególnego uroku. Po letnim tłoku przychodzi czas ciszy i spokoju, idealny na regenerację. W strefie Wellness BUKOVINA odbywają się wieczory saunowe z ceremoniami zapachowymi, muzyką i naparami z podhalańskich ziół. Można tu spróbować też rytuałów opartych na soli i glince, które poprawiają krążenie i przygotowują skórę na chłód zimy.

W hotelowej restauracji warto spróbować jagnięciny z lokalnych hodowli i oscypka w nowoczesnym wydaniu. Wieczorem najlepiej wyjść na taras, okryć się kocem i patrzeć, jak mgła powoli spływa z gór, a z kominów unoszą się smugi dymu.

Terma Bania w Białce Tatrzańskiej

Białka Tatrzańska to miejsce, gdzie góry, termy i narciarstwo tworzą jedną opowieść. W listopadzie, zanim wystartują wyciągi, Terma Bania zamienia się w spokojną oazę. Ciepła woda bogata w krzemionkę i siarkę koi mięśnie, a zewnętrzne baseny pozwalają cieszyć się widokiem Tatr nawet przy mroźnym powietrzu.

Strefa saun to przestrzeń dla dorosłych, którzy chcą się wyciszyć. Jest tu ruska bania, grota solna, tężnia i panoramiczna sauna z widokiem na góry. Wieczorami odbywają się tu ceremonie zapachowe prowadzone przez saunamistrzów z muzyką, olejkami i chłodzącym śniegiem z maszyny.
Jesienią warto przyjechać tu na cały weekend. Rano można spacerować doliną Białki, w południe odpoczywać w ciepłej wodzie, a wieczorem zamówić w restauracji Góralski Zwyk kwaśnicę lub pierogi z bryndzą. Ciepło, prostota i spokój to najprostszy sposób na relaks przed zimą.

Kobieta w basenie termalnym patrzy na zielone zbocza gór spowite mgłą.
Jesienny relaks z widokiem na góry. Tylko ciepła woda, cisza i natura.

Termy Cieplickie 

U stóp Karkonoszy, w uzdrowiskowej dzielnicy Jeleniej Góry, od wieków biją źródła, które przyciągają kuracjuszy. Termy Cieplickie wykorzystują wodę z granitu karkonoskiego, bogatą w krzem, fluor i sód, o temperaturze nawet 90°C przed schłodzeniem. To najcieplejsze źródła w Polsce i jedno z najbardziej kameralnych miejsc na termalny wypoczynek.

Po kąpieli można przespacerować się po parku zdrojowym, odwiedzić neorenesansowy pałac Schaffgotschów albo wybrać się do pobliskiego Karpacza. Jesienią to okolica pełna mgieł i zapachu mokrych liści, która sprzyja zwolnieniu tempa.

W samej strefie spa uwagę przyciąga nowoczesna sauna z przeszkloną ścianą, z której widać panoramę gór. W weekendy odbywają się tu kameralne koncerty relaksacyjne i wieczorne rytuały z muzyką na żywo.

Termy Maltańskie 

Nie trzeba jechać w góry, żeby poczuć przyjemne ciepło wody termalnej. Termy Maltańskie w Poznaniu to jeden z najnowocześniejszych kompleksów w Europie: z basenami sportowymi, rekreacyjnymi, aquaparkiem i rozbudowanym saunarium. Woda pochodzi z odwiertu o głębokości 1300 metrów i ma temperaturę około 40°C.

Jesienią, gdy nad Jeziorem Maltańskim pojawia się poranna mgła, to miejsce nabiera wyjątkowego klimatu. Strefa saun to prawdziwy labirynt ciepła: sauny fińskie, tureckie, groty lodowe i łaźnie parowe przeplatają się z pokojami odpoczynku. Każdego dnia odbywają się tu rytuały prowadzone przez saunamistrzów z muzyką, cytrusowymi olejkami i lodowym peelingiem.

Po kąpieli można wyjść na spacer wzdłuż jeziora, zjeść kolację w jednej z restauracji na poznańskim Chwaliszewie i poczuć, że nawet w mieście da się znaleźć własne spa z widokiem na jesienne niebo.

Nocny widok na kompleks Terma Bania w Białce Tatrzańskiej, ośnieżone dachy i parujące baseny.
Terma Bania zimą to połączenie śniegu, świateł i gorącej wody.

Termy Uniejów 

Nie każdy wie, że w centrum kraju też biją gorące źródła. Termy Uniejów to jedyne w Polsce uzdrowisko termalne z prawdziwego zdarzenia. Solanka o temperaturze 68°C, bogata w minerały, zasila tu zarówno baseny rekreacyjne, jak i lecznicze. Woda ma właściwości relaksujące i wspomaga odporność – szczególnie ważną o tej porze roku.

Kompleks leży tuż obok gotyckiego zamku i parku uzdrowiskowego, więc po kąpieli można przejść się alejkami pachnącymi dymem z ognisk i mokrą trawą. Wieczorem sauny i łaźnie tureckie zamieniają się w spokojną strefę wyciszenia, bez hałasu i pośpiechu.

To idealne miejsce na weekendowy wypad z Warszawy, Łodzi czy Poznania. Dwie godziny jazdy i można zanurzyć się w gorącej wodzie, podczas gdy listopadowy wiatr szarpie gałęzie nad Wartą.

Termy Warmińskie

Na Warmii termalne kąpiele mają inny rytm – spokojniejszy, bardziej surowy. Termy Warmińskie w Lidzbarku Warmińskim otoczone są lasami, które jesienią pachną mokrą korą i igliwiem. Woda o temperaturze 35–36°C zawiera jod, wapń i żelazo, a sauny, od fińskich po ziołowe, rozgrzewają ciało i zmysły.
To dobre miejsce na relaks w północnym klimacie, z dala od turystycznych tras.

Po kąpieli można przejść się po średniowiecznym zamku biskupów warmińskich lub odwiedzić pobliski Park Doliny Symsarny. Wieczorem w restauracji hotelowej podają ryby z lokalnych jezior i miód z warmińskich pasiek.Zimą region ten staje się bajkowy, ale to właśnie późną jesienią, gdy liście spadają, a mgła spowija rzekę, najlepiej czuć jego autentyczny spokój.

Basen termalny w Chochołowie z panoramą Tatr, odbijającą się w tafli wody.
Termy Chochołowskie mają najpiękniejszy widok na Tatry z ciepłej wody.

Termy Gorce 

W Porębie Wielkiej, w dolinie między Rabką a Nowym Targiem, działa najmłodszy kompleks geotermalny w Małopolsce Termy Gorce. Mniej znane niż te pod Tatrami, oferują spokój, piękne widoki i wodę o temperaturze 37°C wydobywaną z odwiertu głęboko pod Gorcami. Zawiera jod, brom i wapń, co czyni ją idealną na jesienną regenerację.

Zewnętrzny basen z widokiem na lasy i szczyt Turbacza o świcie robi wrażenie. W strefie relaksu są sauny fińskie, łaźnia parowa i kabina na podczerwień, a w weekendy odbywają się tu kameralne ceremonie z aromaterapią i muzyką. Po kąpieli można wyruszyć na spacer w Gorczański Park Narodowy lub zatrzymać się na noc w okolicznych agroturystykach. To miejsce, w którym naprawdę można złapać oddech przed zimą.

Termy Podhalańskie

W dolinie Dunajca, między Nowym Targiem a Zakopanem, od lat działają Termy Podhalańskie w Szaflarach, jedne z pierwszych i wciąż najbardziej kameralnych w regionie. Woda termalna o temperaturze 37°C pochodzi z odwiertu o głębokości 1800 metrów i zawiera siarkę, potas oraz wapń.

Kompleks jest mniejszy niż te w Chochołowie czy Bukowinie, ale dzięki temu bardziej spokojny. Strefa saun z sauną fińską, parową i tężnią solną sprzyja relaksowi, a po kąpieli można odpocząć w restauracji z lokalnymi potrawami – kwaśnicą, pierogami z bryndzą i herbatą z miodem. W listopadowe popołudnia nad basenami unosi się para, a w tle słychać szum Dunajca.

Kobieta zanurzona w gorącej wodzie termalnej, wokół para i wschodzące słońce nad horyzontem.
Kąpiel termalna w chłodny poranek dodaje energii na cały dzień.

Termy Mszczonów

Nie trzeba jechać w góry, żeby poczuć ciepło źródeł termalnych. Wystarczy godzina drogi z Warszawy, by dotrzeć do Term Mszczonów, jednego z pierwszych w Polsce kompleksów geotermalnych. Położone na skraju niewielkiego miasta w województwie mazowieckim, oferują kilka basenów z wodą wydobywaną z głębokości ponad 1600 metrów, o temperaturze od 26 do 34°C. Choć nie jest to woda tak gorąca jak w Tatrach, jej skład mineralny, zwłaszcza jod i sód, sprawia, że kąpiel rozluźnia i poprawia krążenie.

Jesienią to miejsce ma zupełnie inny klimat niż latem. Wokół jest ciszej, woda paruje w chłodnym powietrzu, a na horyzoncie widać lasy, w których liście powoli zmieniają kolor. W strefie relaksu dostępna jest sauna fińska, łaźnia parowa i grota solna, w której można spędzić kilkanaście minut wśród powietrza nasyconego solą z Morza Martwego. Kompleks jest nieduży, ale zadbany, idealny na jednodniowy wypad z Warszawy, Łodzi czy Płocka.

Po kąpieli warto przespacerować się po mszczonowskim parku, zajrzeć do lokalnej piekarni po drożdżówkę z serem albo pojechać kilka kilometrów dalej do Suntago Wodny Świat, jeśli ma się ochotę na połączenie relaksu z rozrywką. Termy Mszczonów to propozycja dla tych, którzy chcą złapać ciepło i spokój bez konieczności długiej podróży. To idealny jesienny weekend spa w centralnej Polsce.

Fot. Shutterstock