- W podróży
Záhorie na Słowacji. Region za górami, gdzie są zamki, rowery i siarkowe spa
Za Małymi Karpatami, godzinę drogi od Bratysławy, zaczyna się słowackie Záhorie. To region na spokojny weekend bez tłumów, z trasami rowerowymi, zamkami, siarkowym spa i bazyliką, która dla Słowaków ma wyjątkowe znaczenie.
„Za górami, za lasami…”, a właściwie w zachodniej części Słowacji, leży region Záhorie, gdzie aktywny wypoczynek można połączyć z relaksem w spa. Odkryjesz tu ruiny zamków wciąż tętniące życiem, a duchowe oblicze regionu, czyli monumentalna Bazylika w Šaštínie, narodowe sanktuarium Słowacji, pozwoli na chwilę refleksji. To kraina, gdzie przeszłość spotyka się z autentycznym spokojem.
Zobacz nasze materiały wideo
Aktywny wypoczynek i trasy rowerowe w regionie Záhorie
Záhorie to słowacki region, którego nazwa oznacza „za górami”. Kraina ta znajduje się dosłownie za pasmem Małych Karpat, godzinę jazdy samochodem od Bratysławy. Nie „za lasami”, ale wśród lasów łęgowych, które zachęcają do pieszych wycieczek.
Malownicze krajobrazy oraz bardzo dobra infrastruktura dopingują też do bardziej aktywnej eksploracji. Region Záhorie to jeden z najlepiej przygotowanych pod turystykę rowerową obszarów na Słowacji. Wyznaczono tu ponad 120 tras rowerowych, od kilkunasto do ponad 100-kilometrowych, których łączna długość przekracza 1200 kilometrów. Większość z nich prowadzi asfaltowymi drogami o niskim natężeniu ruchu albo utwardzonymi ścieżkami leśnymi i polnymi. Teren jest idealny dla osób szukających aktywnego wypoczynku bez morderczych podjazdów. Trasy lokalne płynnie łączą się z austriacką siecią dróg rowerowych, a także z EuroVelo 13, co pozwala planować międzynarodowe pętle dla bardziej wymagających kolarzy.
Wypożyczalnie udostępniają zarówno rowery tradycyjne, jak i dobrze przygotowane rowery elektryczne. Rower elektryczny można wypożyczyć tutaj od około 20 euro, a tradycyjny nawet za 5 euro. Ja postawiłam na wygodniejszą opcję, czyli rower elektryczny, który pozwolił pokonać dalsze trasy bez dużego przygotowania i wysiłku.
Nie przygotowując wcześniej przebiegu trasy, skorzystałam z podpowiedzi pracowników punktu informacji turystycznej, których w regionie jest sporo. Dostałam nie tylko gotowe trasy, ale też wiele przydatnych informacji i ciekawostek o okolicy, jak pobliskie źródełko, wieża widokowa rozhľadňa Lipky czy „smrdácka ławeczka”, idealna do podziwiania zachodów słońca. Dostępny jest też darmowy przewodnik rowerowy wydany przez Regionalną Organizację Turystyczną, z oznaczeniem przebiegu tras oraz kodem QR pozwalającym śledzić ich przebieg na mapach online. Skrócona wersja przewodnika i wiele informacji o historii oraz kulturze regionu znajduje się na stronie regionzahorie.sk.
Smrdáky, czyli siarkowe spa w kameralnym uzdrowisku
Czas na aktywny wypoczynek można tu przeplatać momentami błogiego relaksu. Sympatycy zabiegów spa z pewnością mieli okazję słyszeć o uzdrowisku Piešťany z jego królewskimi wnętrzami. Choć mniejsze, nie mniej unikatowe jest uzdrowisko Smrdáky. Ma bardziej kameralną i spokojną atmosferę małego miasteczka. Ze spa można korzystać w cichym otoczeniu parku zdrojowego, gdzie podczas zabiegów towarzyszy śpiew ptaków.
Zabiegi tutaj są nawet 30 procent tańsze niż w większych uzdrowiskach. Największym walorem spa w Smrdákach jest jednak woda. Dzięki wysokiemu stężeniu siarkowodoru, które wynosi ponad 680 mg/l, Smrdáky są uznawane za najlepsze uzdrowisko dermatologiczne w Europie Środkowej.
Można tu odbywać turnusy lecznicze prywatnie, jak i z wykorzystaniem świadczeń opieki zdrowotnej. Wyspecjalizowana kadra lekarzy dermatologów i unikalne protokoły leczenia chorób skóry pozwalają dobrać idealne zabiegi do swoich potrzeb. Już po jednej kąpieli w wodzie siarkowej moja skóra była wyraźnie gładsza i bardziej promienna. Żeby jednak uzyskać ten efekt, po kąpieli należy zrezygnować z prysznica, co oznacza, że lekki zapach siarki może towarzyszyć nam przez cały dzień. Efekty są tego warte. Efekty lecznicze, nie tylko upiększające, wymagają jednak dłuższego pobytu.
Dodać należy, że protokół pozabiegowy wymaga nawodnienia i odpoczynku w wyznaczonym do tego indywidualnym boksie, w szczelnym otuleniu prześcieradłem i ciepłym kocem. Jest to niezwykle przyjemne doświadczenie, dopełniające zabieg potężną dawką relaksu, po którym trudno nie mieć na twarzy błogiego uśmiechu.
Bazylika Matki Bożej Bolesnej w Šaštín-Stráže, duchowe serce Słowacji
Sercem duchowym regionu Záhorie jest Bazylika Matki Bożej Bolesnej w Šaštín-Stráže, narodowe sanktuarium Słowacji i jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w tej części Europy. W budowie i wystroju bazyliki osobiście uczestniczyli cesarzowa Maria Teresa wraz z mężem Franciszkiem I Lotaryńskim, co nadało świątyni prawdziwie imperialny, wiedeński sznyt barokowy, z bogato zdobioną fasadą i pięknymi freskami na sklepieniach, dającymi wrażenie trójwymiaru. Centralnym miejscem na ołtarzu bazyliki i głównym celem pielgrzymek jest cudowna figura Matki Bożej Bolesnej, głównej patronki Słowacji.
Opiekę nad tym monumentalnym miejscem sprawują ojcowie Paulini. Co ciekawe, na stałe mieszka ich tu zaledwie czterech. Są niezwykle otwarci i z pasją opowiadają o początkach sanktuarium, które zrodziło się z małżeńskiego kryzysu. Według tradycji to właśnie tutaj w 1564 roku Angelika Bakič, po kłótni ze swoim porywczym mężem, hrabią Imrichem Czoborem, modliła się o ratunek dla ich związku. Gdy małżeństwo przetrwało turbulentne chwile, w podzięce wystawiono kapliczkę, która dała początek dzisiejszej bazylice.
Prawdziwym skarbem wnętrza są największe organy na Słowacji, których budowa przez lata budziła ogromne emocje. Efekt końcowy zapiera dech w piersiach. Instrument posiada aż 92 głosy i prawie 5000 piszczałek. Jeśli tylko nie odbywa się właśnie nabożeństwo ani próba chóru, można namówić jednego z zakonników na oprowadzanie po bazylice i chórze, dzięki czemu da się z bliska przyjrzeć temu muzycznemu dziełu sztuki.
Zamek w Holíču, słowacki Schönbrunn i ślady Marii Teresy
Zamek w Holíču to jedno z najbardziej intrygujących miejsc na mapie regionu. Choć historia tego miejsca sięga XII wieku, to wiek XVIII, kiedy jako letnią rezydencję kupiła go cesarzowa Maria Teresa, przyniósł mu miano „słowackiego Schönbrunn”. Średniowieczna twierdza zmieniła się w barokowo-klasycystyczny pałac godny cesarskiego dworu.
Obecnie miasto z determinacją realizuje plany odnowienia obiektu, czego dowodem jest przepięknie zrewitalizowana Sala Chińska. Jej ściany zdobią unikatowe, ręcznie malowane tapety z egzotycznymi motywami. Tajemniczości miejscu dodają legendy o podziemnych tunelach, którymi podobno można było dotrzeć aż do bazyliki, i to karocą. Choć zwiedzanie wnętrz pałacowych jest obecnie ograniczone, klimat cesarskiej posiadłości można poczuć w urokliwej kawiarni stworzonej w dawnych zabudowaniach przyzamkowych.
Czerwony Kamień, legenda o jeleniu i jedne z największych piwnic w Europie
Przy okazji wizyty w Holíču warto udać się do pobliskiego zamku Czerwony Kamień, oddalonego o około godzinę malowniczej jazdy przez grzbiet Małych Karpat. Jest to jedna z najlepiej zachowanych rezydencji szlacheckich na Słowacji. Zanim zapuścimy się w zamkowe wnętrza, warto zatrzymać się na dziedzińcu, gdzie na fontannie znajduje się nietypowa figura jelenia wynurzającego się z koła wozu. To nawiązanie do herbu rodu Pálffy, który władał zamkiem przez kilkaset lat.
Legenda głosi, że jeden z przodków rodu podróżował nocą przez Małe Karpaty wozem. Nagle, w gęstej mgle, przed końmi wyrósł potężny jeleń. Zwierzę było tak blisko, że wóz uderzył w nie, a koło pękło. Gdy woźnica i pan wysiedli, by sprawdzić szkody, zamarli z przerażenia. Powóz zatrzymał się tuż nad krawędzią głębokiej przepaści, której w ciemnościach nie widzieli.
Zwiedzanie wnętrza zamku, tylko z przewodnikiem, rozpoczyna się na parterze, gdzie położona jest wyjątkowa Sala Terrena. To letni salon urządzony na wzór groty, gdzie barokowe freski i naturalne oświetlenie tworzą iluzję podwodnego świata. Miłośnicy detali zachwycą się dawną apteką „Złoty Orzeł” z jej zabytkowym wyposażeniem. Na wyższych piętrach znajdziemy imponujące zasoby historyczne, od kunsztownie wykonanych mebli z różnych epok, aż po bogatą zbrojownię prezentującą dawną broń białą i palną.
Na mnie największe wrażenie zrobiły jednak gigantyczne piwnice, jedne z największych w Europie. Zbudowane przez najbogatszych bankierów ówczesnego świata, ród Fuggerów, miały służyć jako bezpieczny skarbiec i magazyn miedzi. Dziś ich monumentalna skala pozwala na organizację koncertów i imprez, a w upalne dni daje chwilę przyjemnego chłodu.
Fot. N. Jaros