- W podróży
Fatima i okolice. Portugalia śladami objawień, templariuszy i średniowiecznych legend
Fatima jest jednym z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w Europie, ale okolice sanktuarium pokazują znacznie więcej niż tylko religijny wymiar Portugalii. W niewielkiej odległości od Cova da Iria są miasteczka, klasztory i miejsca związane z templariuszami, średniowiecznymi królami, surferami i tragiczną historią miłości.
Miejsce portugalskich objawień w Fatimie co roku odwiedza ponad 6 mln pielgrzymów i turystów. Jednak w pobliżu sanktuarium znajdziemy kilka miejsc istotnych nie tylko z religijnego punktu widzenia. To miejsca ważne nie tylko dla historii Portugalii. Te miasteczka warto odwiedzić, bo są urocze.
Fatima. Miejsce cudownych objawień
Jak co roku 13 maja do Fatimy będą ściągać tłumy pielgrzymów. To rocznica objawień Matki Boskiej dla trojga pastuszków, więc na placu może być nawet sto tysięcy osób. Jeżeli nie lubimy tłoku, to warto wybrać inną datę, choć może to nie być łatwe przy ponad sześciu milionach osób rocznie odwiedzających Cova da Iria.
Tak naprawdę nazywa się to dawne pastwisko leżące w pobliżu ówczesnej wioski Fatima. Teraz to jedno miasteczko, ściśle powiązane z sanktuarium, ale nadal niektóre autobusy z Lizbony mają napisaną na tablicach trasę do Cova da Iria.
Ponieważ objawienia miały miejsce w 1917 roku, to trudno tu o znaczące zabytki architektury. Są tu dwie bazyliki: starsza, sprzed prawie stu lat, Matki Bożej Różańcowej, i współczesna, z początku XXI wieku, Trójcy Przenajświętszej. Ale i tak centrum uwagi jest niewielka kapliczka pod drzewem, gdzie miały miejsce objawienia.
Tuż obok intrygujące miejsce palenia świec wotywnych. Według miejscowego zwyczaju, prócz prostych świec, są te w niezwykłych kształtach. Często są to woskowe wota symbolizujące intencje pielgrzymów. Czasem dla nas szokujące są woskowe ręki, nogi, serca czy... biustu. Z różnymi sprawami przychodzą pielgrzymi.
Zobacz nasze materiały wideo
Aljustrel. Tu mieszkali pastuszkowie
Tuż obok Fatimy znajduje się wioska Aljustrel. Grupy pielgrzymkowe zaczynają tu Drogę Krzyżową. Do wioski najwygodniej dojść ścieżką początkowo pokrywającą się z modlitewnym szlakiem, ale jeśli nie jesteśmy pielgrzymką, to zaraz na pierwszym skrzyżowaniu idziemy prosto.
Możemy dzięki temu na własnej skórze przekonać się, jak daleko musiały iść dzieci do pracy na pastwisku. W Aljustrel są dwa kamienne domy: Łucji oraz Hiacynty i Franciszka. To bodaj jedyne tak tradycyjne chaty w całej wiosce. Dom Łucji jest lokalnym muzeum przedstawiającym trudy wiejskiego życia w Portugalii sprzed stu lat.
Tomar. Tajemnica piątku trzynastego
Któż nie słyszał o tajemniczym Zakonie Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona? Od łacińskiej nazwy „templum” zwanych w skrócie templariuszami. Od początku XII wieku chronili pielgrzymów w Jerozolimie.
W Tomar zbudowali jedną ze swoich głównych siedzib i zarówno miasteczko, jak i okazały klasztor z listy UNESCO, warto odwiedzić. A w klasztorze, przypominającym zamek, oczywiście można się nawet zgubić, bo nawet teraz sporo jest tu przejść i zakamarków, a włodarze miejsca co i rusz coś remontując, zmieniają trasy zwiedzania.
Jednak zawsze trafiamy do Charoli. To rotunda będąca repliką jerozolimskiej Bazyliki Grobu Chrystusa. Przy ośmiobocznym ołtarzu rycerze mogli uczestniczyć we mszy świętej nawet konno. Miłośnicy misternego stylu manuelińskiego odszukają najpiękniejsze okno Portugalii. Mimo znacznej odległości od oceanu nie brak tu morskich detali.
A sam zakon? Był solą w oku francuskiego króla Filipa Pięknego. Zadłużony u templariuszy władca oskarżył ich o herezję. I rozpoczął aresztowania 13 października. W 1307 roku to był piątek. Pechowy? Akurat w Tomar, pod patronatem portugalskiego króla, zmienili nazwę na Zakon Chrystusa. Nie dość, że uratowali życie i majątek, to później w znacznym stopniu finansowali odkrycia geograficzne.
Nazaré. Boże Narodzenie przez cały rok
Przed objawieniami fatimskimi głównym miejscem pielgrzymkowym Portugalii było Nazaré. Według legendy to tu mnisi pustelnicy przynieśli figurkę Czarnej Madonny z Nazaretu, najpierw do hiszpańskiej Méridy, a następnie nad Atlantyk.
Nie dziwi też obecność na każdym straganie i w sklepach z pamiątkami misternych szopek bożonarodzeniowych. Są one tu obecne przez cały rok, nie tylko w grudniu. Barokowy kościół dziś przyciąga wiernych oraz miłośników złotych wystrojów.
A wybrzeże Atlantyku jest magnesem dla surferów. Fale na jednej z plaż Nazaré są jedne z największych na świecie. Największe są zimą i wtedy przyjeżdża surferska światowa czołówka. W innych porach roku można za to spróbować nauczyć się trudnej sztuki łapania fali na desce.
Prócz śmiałków na deskach przybywa tu mnóstwo gapiów. Na szczęście harmider, jaki robią, i tak zagłuszą fale oceanu.
Alcobaça. Tragiczna miłość Pedro i Inês
XII-wieczny klasztor cystersów warto zobaczyć nie tylko dlatego, że jest na liście UNESCO. Podobne, mniej lub bardziej efektowne zabytki znajdziemy w całej Portugalii. Ale klasztor jest miejscem jednej z najbardziej romantycznych i tragicznych miłości średniowiecznych.
Nawet Szekspir ani scenarzyści „M jak miłość” nie wymyślili bardziej zakręconej historii Agnieszki i Piotra. Czy raczej króla Pedro i Inês. Pedro, jako następca tronu, zakochał się w damie dworu Inês. Nie spodobało się to ani jego ojcu, ani tym bardziej dworowi.
W czasie, kiedy Pedro był na polowaniu, ojciec kazał zabić niedoszłą synową. Ale zemsta była okrutna. Gdy tylko po śmierci ojca został królem, to nie tylko wyrwał serca wszystkim jego doradcom zamieszanym w śmierć Inês. Kazał pośmiertnie ukoronować ją na królową Hiszpanii, ekshumując zwłoki. A w czasie ceremonii zmusił dwór do całowania jej ręki i oddawania hołdu.
Po czym pochował ją ponownie, właśnie w kościele klasztornym w Alcobaça. Sarkofagi kochanków stoją naprzeciw siebie. Aby przy końcu świata mogli się od razu zobaczyć.
Fot. M. Pawłowicz