- W podróży
Trentino poza utartym szlakiem. Wędrówki przez doliny, winnice i dawne drogi
Trentino większości osób kojarzy się z Dolomitami, Gardą i zimowymi kurortami. Tymczasem jedne z najciekawszych tras regionu prowadzą nie przez zatłoczone punkty widokowe, lecz dawnymi drogami pielgrzymów, pasterzy i kupców.
To propozycja dla tych, którzy chcą zobaczyć włoskie Alpy inaczej, wolniej i bliżej codziennego życia regionu. W Trentino można ruszyć na kilkudniowy szlak z Trydentu do Madonna di Campiglio, przejść przez spokojne Val di Non, zajrzeć do miasteczek związanych z historią sprzed czasów rzymskich albo wędrować między tarasowymi winnicami Val di Cembra. Każda z tych tras ma dobrą infrastrukturę, wyraźny przebieg i własną opowieść, dlatego sprawdzi się także dla osób podróżujących solo.
Zobacz nasze materiały wideo
Trentino pieszo, czyli Alpy mniej oczywiste
Trentino kojarzy się zwykle z Dolomitami, jeziorem Garda, narciarskimi trasami i miasteczkami, w których włoska lekkość spotyka się z alpejskim porządkiem. To prawda, ale tylko część opowieści. Pomiędzy Gardą a wysokimi graniami prowadzą tu szlaki, które nie są zwykłymi trasami trekkingowymi. Mają swoją własną biografię i życie. Łączą miasta, doliny, sanktuaria, dawne trakty handlowe, kamienne wioski, tarasy winnic i miejsca, do których przez stulecia docierało się przede wszystkim pieszo.
To dobry kierunek dla osób podróżujących solo, bo tutejsze wędrówki nie wymagają udowadniania czegokolwiek. Nie są pokazem ambicji, lecz sposobem na wejście głębiej w region. Trasy są podzielone na etapy, dobrze opisane, prowadzą przez miejscowości, w których można przenocować, zjeść prosty posiłek, uzupełnić wodę i wrócić następnego dnia na szlak. Samotność nie oznacza tu odcięcia. Raczej daje przestrzeń, żeby iść własnym tempem, zatrzymać się przy kapliczce, usiąść przy murze winnicy, skręcić do małej kawiarni albo przejść przez wieś w porze, gdy mieszkańcy wracają z pracy, a nie gdy przyjeżdża autokar turystów.
Zobacz także: Odkryj Mezzano. Najpiękniejsza włoska wioska, w której możesz zamieszkać od zaraz
San Vili. Z Trydentu do Madonna di Campiglio drogą świętego Wigilusza
Szlak San Vili zaczyna się w miejscu bardzo miejskim i bardzo symbolicznym, na Piazza Duomo w Trydencie. To jeden z tych placów, na których historia nie jest dekoracją, tylko częścią codziennego życia. Romańska katedra, kamienice z freskami, fontanna Neptuna, kawiarniane stoliki i rowery przypięte do stojaków tworzą scenę, z której wyrusza się ku górom. Według tradycji tymi drogami miał wędrować święty Wigilusz, biskup Trydentu, patron miasta. Sama opowieść sięga początku V wieku, ale szlak nie próbuje udawać muzealnego eksponatu. Łączy stare ścieżki, drogi wiejskie, leśne odcinki i nowsze fragmenty pieszo-rowerowe.
To właśnie w tym połączeniu tkwi jego siła. San Vili nie prowadzi wyłącznie przez pocztówkowe miejsca. Po opuszczeniu Trydentu trasa wchodzi w północne obrzeża miasta, mija skaliste partie Sorasàss, potem stopniowo przechodzi w krajobraz Valle dei Laghi. Ta dolina ma w sobie coś z przejścia między światami. Jest jeszcze blisko miasta, ale już z jeziorami, winnicami, cichymi drogami i miejscowościami, w których życie toczy się poza głównym nurtem turystyki. Dalej szlak prowadzi ku dolinom Giudicarie i Rendena, coraz bliżej Madonna di Campiglio.
Po drodze pojawiają się Vezzano, Banale, opuszczona osada Iròn i Passo Daone. To nie są miejsca, które trzeba opisywać wielkimi słowami. Ich wartość polega na skali. Na kamiennych murach, starych drogach dla wozów, leśnych skrótach, widokach otwierających się nagle zza zakrętu. Wędrówka trwa zwykle od 5 do 7 dni, w zależności od wariantu. Trasa wysoka ma około 110 km i jest bardziej wymagająca, bo mocniej wchodzi w górski teren. Trasa niska liczy około 106 km, jest łatwiejsza i bardziej dostępna. Obie pozwalają przejść z Trydentu do Madonna di Campiglio, ale każda daje inną wersję regionu.
Madonna di Campiglio, znana dziś jako elegancki kurort narciarski, na końcu tej wędrówki wygląda inaczej niż z perspektywy zimowego wyjazdu. Nie jest tylko miejscem hoteli, kolejek i restauracji. Staje się punktem dojścia, zwieńczeniem kilku dni marszu, w których krajobraz zmieniał się powoli. Historyczna droga zbudowana w 1875 roku przypomina, że zanim pojawiła się turystyka w dzisiejszym znaczeniu, Alpy były przestrzenią pracy, wiary, handlu i przemieszczania się z konieczności.
San Vili ma też swój pielgrzymi rytuał, można zbierać pieczątki na kolejnych etapach. To drobiazg, ale ważny. W czasach, gdy wszystko zapisuje się w telefonie, taka papierowa pamiątka przywraca wędrówce fizyczny ślad.
Jacopeo d’Anaunia poza owowymi sadami
Val di Non bywa opisywana przez pryzmat jabłek, sadów i łagodnych krajobrazów. To prawda, ale szlak Jacopeo d’Anaunia pokazuje tę dolinę od strony głębszej i mniej oczywistej. Jego historia prowadzi do XV wieku i do pielgrzymów, którzy według lokalnej tradycji przetrwali epidemię dżumy w 1482 roku. Trasa łączy bazylikę w Sanzeno z sanktuarium San Romedio, jednym z najbardziej niezwykłych miejsc sakralnych w Trentino.
Sanzeno nie jest przypadkowym początkiem. To miejscowość o dużym znaczeniu religijnym dla doliny, spokojna, osadzona w rolniczym krajobrazie Val di Non. Stąd droga prowadzi przez lasy, wiejskie trakty, sady i małe miejscowości. Oznaczenia w postaci muszli i żółtej strzałki nawiązują do tradycji camino, ale ten szlak nie jest kopią hiszpańskiej drogi. Ma własny charakter, bardziej kameralny, lokalny, związany z historią doliny.
Najmocniejszym punktem jest dojście do San Romedio. Sanktuarium nie stoi na otwartej równinie ani przy wielkim placu. Jest przyklejone do skalnego zbocza, zbudowane warstwami, jakby kolejne pokolenia dokładały do niego własną część modlitwy, lęku i wdzięczności. Już samo dojście ma znaczenie. Wędrowiec nie wpada tu przypadkiem na chwilę, tylko dociera po drodze, która porządkuje tempo.
Jacopeo d’Anaunia można przejść w krótszej wersji, około 60 km w 3 etapach, albo w pełnej pętli liczącej około 160 km, rozpisanej na 7 dni. To dobra propozycja dla osób, które chcą zacząć przygodę z długodystansowym chodzeniem, ale nie szukają ekstremalnej ekspedycji. Potrzebna jest kondycja, wygodne buty, rozsądne planowanie etapów i gotowość na spokojny rytm doliny. Zamiast spektakularnych przewyższeń dostaje się kontakt z miejscem, które żyje z rolnictwa, lokalnych tradycji i bardzo starej pamięci.
Szlak Retycki ścieżkami sprzed Rzymian
Szlak Retycki przenosi w jeszcze starszą warstwę historii. Retowie zamieszkiwali obszary od dzisiejszego Trentino po Południowy Tyrol i tereny obecnej Szwajcarii, zanim rzymskie drogi uporządkowały mapę Alp na swój sposób. To ważne, bo ten szlak nie jest tylko trasą przez ładny krajobraz. Prowadzi przez miejsca, w których widać, że góry od dawna były przestrzenią kontaktu, przemieszczania się, handlu i osadnictwa.
Odcinek Lamon, Castello Tesino ma 22,9 km i biegnie prawdopodobnym śladem rzymskiej drogi Claudia Augusta Altinate. Castello Tesino jest jednym z tych miejsc, które dobrze pokazują, jak historia nakłada się na krajobraz. Z jednej strony jest tu alpejska codzienność, lasy, ścieżki i spokojne widoki. Z drugiej, stanowisko archeologiczne Sant’Ippolito, gdzie można zobaczyć ślady dawnych domów wykutych bezpośrednio w skale. To detal, który zmienia sposób patrzenia na teren. Nagle zbocze, kamień i droga przestają być tylko krajobrazem, a stają się zapisem dawnego życia.
Pętla Tesino, około 19,5 km, prowadzi przez kotlinę i Pieve Tesino. To miejscowość należąca do stowarzyszenia najpiękniejszych wiosek Włoch i miejsce urodzenia Alcide De Gasperiego, jednego z najważniejszych włoskich polityków XX wieku. Warto tu zajrzeć także do muzeum Per Via, poświęconego wędrownym handlarzom XIX wieku. Ten temat świetnie pasuje do całego szlaku. Przypomina, że chodzenie nie było kiedyś rekreacją, lecz sposobem zarabiania, wymiany towarów, poznawania świata i utrzymywania relacji między odległymi miejscowościami.
Najdłuższy odcinek, Castello Tesino, Fonzaso, liczy 25,5 km i prowadzi dawnymi szlakami pasterskimi. Krajobraz jest tu bardziej zróżnicowany, mniej oczywisty, chwilami surowy. Po drodze pojawia się m.in. rzeźba Grifone di Vaia, związana z pamięcią o wichurze Vaia, która w 2018 roku zniszczyła ogromne połacie lasów w północnych Włoszech. To mocny, współczesny akcent na trasie zakorzenionej w bardzo dawnej historii. Pokazuje, że alpejski krajobraz nie jest nieruchomy. Zmienia się, czasem gwałtownie, a ludzie próbują te zmiany nazwać i oswoić.
Cammino delle Terre Sospese. Winnice i dolina zawieszona nad Avisio
Val di Cembra leży niedaleko Trydentu, ale ma inny rytm niż stolica regionu. To dolina tarasowych winnic, stromych zboczy, kamiennych murów i wiosek, które nie weszły do pierwszego szeregu turystycznych folderów. Cammino delle Terre Sospese, czyli Szlak Zawieszonych Ziem, ma około 90 km i zwykle dzieli się go na 5 lub 6 dni. Nazwa nie jest tu przesadą. Miejscowości, przysiółki i pojedyncze gospodarstwa rzeczywiście sprawiają wrażenie zawieszonych między dnem doliny a niebem.
Głównym bohaterem tej trasy jest rzeka Avisio. Szlak wielokrotnie przecina jej dolinę, przechodząc z jednego brzegu na drugi, przez lasy, drogi między winnicami, kamienne osady, dawne trakty i okolice kaplic. To wędrówka przez krajobraz kulturowy, który powstał dzięki pracy wielu pokoleń. Tarasy winnic nie są naturalną dekoracją. Trzeba było je zbudować, podtrzymać murami, uprawiać mimo stromizny, naprawiać po ulewach i zimach. Idąc przez Val di Cembra, bardzo szybko rozumie się, że piękno tej doliny nie jest łatwe ani przypadkowe.
Cammino delle Terre Sospese powstał jako projekt lokalnych wolontariuszy. To ważne, bo szlak nie jest produktem wymyślonym zza biurka. Ma łączyć mieszkańców, małe miejscowości i osoby, które chcą poznać dolinę wolniej, bez przejazdu samochodem od punktu do punktu. Dla podróżujących solo to jedna z ciekawszych propozycji w Trentino. Jest spokojna, blisko ludzi, ale jednocześnie daje poczucie wyjścia poza najpopularniejsze trasy.
Val di Cembra ma też wymiar kulinarny. Po dniu marszu proste lokalne jedzenie, kieliszek wina z okolicznych winnic i widok na tarasy znaczą więcej niż długa lista atrakcji. To jedna z tych dolin, w których najlepiej działa zwykła uważność: na kamień, na układ ścieżek, na zapach wilgotnego lasu po zejściu niżej, na ciche miejscowości, gdzie wieczorem słychać więcej rozmów mieszkańców niż turystycznego gwaru.
Informacje praktyczne
Trentino leży w północno-wschodnich Włoszech, między jeziorem Garda a Dolomitami. Najwygodniej dotrzeć tu samolotem przez większe miasta północnych Włoch, m.in. Weronę, Mediolan lub Wenecję, a następnie dojechać pociągiem do Trydentu albo dalej lokalną komunikacją w stronę wybranych dolin. Wędrówki najlepiej planować od późnej wiosny do jesieni, zawsze z uwzględnieniem aktualnych warunków pogodowych i dostępności noclegów na trasie.
San Vili wymaga od 5 do 7 dni i daje wybór między wariantem wyższym oraz niższym. Jacopeo d’Anaunia można przejść w krótszej, 3-dniowej wersji albo jako dłuższą pętlę przez Val di Non. Szlak Retycki w rejonie Tesino jest propozycją dla osób zainteresowanych historią dawnych ludów, rzymskich dróg i mniej oczywistych miejscowości. Cammino delle Terre Sospese w Val di Cembra to około 90 km marszu przez jedną z najbardziej charakterystycznych dolin winiarskich regionu.
Fot. materiały prasowe