werandcountry.pl weranda.pl astromagia.pl
  • W podróży

Zachodnia Kreta na własną rękę. Góry Białe, różowe plaże i wioska jak z thrillera

autor: Tomasz Nowak

Zachodnia Kreta ma wszystko, za co Grecję kocha się od pierwszego wyjazdu: stare portowe miasta, plaże w kolorach folderów, góry ostre jak krawędzie skał i wioski, w których lokalne historie brzmią mocniej niż najlepszy scenariusz filmowy.

Jeśli przyjąć, że każdy byle kamień czy skała wystająca z morza jest wyspą, to Grecja ma ich około 6000. Sami Grecy nie wiedzą dokładnie, ile z nich jest zamieszkanych, dlatego szacunki wahają się od 166 do 227. Część nie oferuje nadmiernych atrakcji turystycznych albo po prostu jest zbyt mała, aby spędzić tam wakacje, choć lokalni mieszkańcy żyją na nich przez całe życie. Te wyspy leżą na uboczu szlaków. Są też inne, bardziej atrakcyjne, a ponieważ jest ich tak wiele, każdy może znaleźć coś na miarę własnych potrzeb.

Zobacz nasze materiały wideo

Panorama laguny Balos na Krecie z turkusową wodą, jasnymi plażami i skalistym wybrzeżem.
Panorama laguny Balos pokazuje zachodnią Kretę w najbardziej pocztówkowej wersji: płytka woda zmienia tu kolor od mlecznego błękitu po intensywny turkus, a skaliste brzegi przypominają, że to nadal dzika część wyspy.

Stara jak świat

Na pierwszy raz w Grecji warto polecić Paros, Syros albo Naxos. Jeśli mierżą cię tłumy, wybierz Amorgos, Donousę lub Ikarię. Marzysz o czystej wodzie? Wybierz Lefkadę, Antipaxos, Kastellorizo bądź Agistri. Chcesz wszędzie dotrzeć z buta? Hydra, Spetses i Poros nie wymagają posiadania auta. Chcesz poczuć się jak prawdziwy Grek? Folegandros, Sikinos i Kythira podzielą się z tobą powolnym, wyspiarskim życiem. Polujesz na zachody słońca? Koniecznie jedź na Milos, Serifos albo Keę. Jeśli chcesz znaleźć wszystko na jednej wyspie, wybór jest prosty. Kreta.

Kreta jest największą i najludniejszą z greckich wysp, 88. największą wyspą na świecie i piątą co do wielkości na Morzu Śródziemnym. Ma powierzchnię 8336 km kw. i linię brzegową o długości 1046 km. Dzięki produkcji rolnej jest jedyną grecką wyspą, która może poradzić sobie bez turystów. Tyle że turyści nie chcą radzić sobie bez niej, a wszystko przez widoki, zabytki, jedzenie i ludzi.

Historia Krety sięga czasów, gdy w reszcie Europy królowały koty szablastozębne, a po terenie dzisiejszej Polski biegały nosorożce. Pierwsze ślady istot dwunożnych zamieszkujących Kretę odkrył w 2002 roku dr Gerard Gierliński z Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie. Pozostawili je przedstawiciele homininów, czyli ssaków z rodziny człowiekowatych. Wówczas datowano je na 5,7 mln lat. Dziś naukowcy z Uniwersytetu w Tybindze przesunęli tę datę na 6,05 mln lat. Odkrycie stawia pod znakiem zapytania twierdzenie, że to w Afryce narodziła się ludzkość. Rozstrzygnięcie pozostawmy specjalistom.

Faktem pozostaje, że Kreta była centrum pierwszej zaawansowanej cywilizacji europejskiej. Minojczycy zamieszkiwali ją od 2700 do 1420 r. p.n.e. To wtedy powstały legendy o królu Minosie, Tezeuszu i Minotaurze, które do naszych czasów dotarły między innymi dzięki Homerowi. Minojczyków zastąpili Grecy z cywilizacji mykeńskiej, później Rzymianie, Cesarstwo Bizantyjskie, Arabowie Andaluzyjscy, Republika Wenecka i w końcu Imperium Osmańskie. W 1898 roku Kreta, której mieszkańcy od pewnego czasu chcieli przyłączyć się do państwa greckiego, uzyskała niepodległość od Osmanów, stając się formalnie Państwem Kreteńskim. Częścią Grecji została w grudniu 1913 roku.

Dzięki położeniu na granicy dwóch stref klimatycznych, śródziemnomorskiej i północnoafrykańskiej, klimat Krety jest łagodny. Zimą opady śniegu są powszechne w górach, ale rzadkie na obszarach nisko położonych. Podczas kreteńskiego lata średnie temperatury sięgają od 20 do 30 stopni Celsjusza, a maksymalne od 30 do 40 stopni. Według danych Greckiej Narodowej Służby Meteorologicznej południowa Kreta ma największe nasłonecznienie w Grecji. To ponad 3257 godzin słońca w roku.

Kreta jest dużą wyspą, której jeden koniec bardzo różni się od drugiego. Gdyby poprowadzić linię przechodzącą przez Heraklion, podzieliłaby ona wyspę na dwa obszary, które kompletnie różnią się charakterem. Ten po lewej jest bardziej turystyczny i rozrywkowy, ten po prawej bardziej bezludny, dziki, ale wcale nie mniej atrakcyjny. Zacznijmy od tego z lotniskiem w Chanii. Nazwijmy ją roboczo Kretą Zachodnią.

Port Wenecki w Chanii z zabytkowym meczetem Janczarów, kolorowymi kamienicami i wodą Morza Kreteńskiego.
Port Wenecki w Chanii z zabytkowym meczetem Janczarów, kolorowymi kamienicami i wodą Morza Kreteńskiego.

Romantyczna Chania

Chania jest zdecydowanie warta odwiedzenia. Znawcy twierdzą, że to jedno z najpiękniejszych greckich miast. Ma urokliwe Stare Miasto z Portem Weneckim, klimatyczne uliczki, świetną kuchnię i stanowi bardzo dobrą bazę wypadową do najpiękniejszych plaż zachodniej Krety.

To drugie co do wielkości miasto na Krecie, położone w jej północno-zachodniej części, nad Morzem Kreteńskim. Założenie miasta przypisuje się mitycznemu Kydonowi, synowi Akalle i boga Hermesa, około IV tysiąclecia p.n.e. W 69 r. p.n.e. zdobyli je Rzymianie i nazwali Cydonią. W XIII wieku odbili je Wenecjanie, a w 1645 roku Turcy. W 1851 roku Chania stała się centrum administracyjnym tureckiej Krety, a po wyzwoleniu w 1898 roku stolicą autonomicznego państwa kreteńskiego. W 1913 roku, wraz z całą wyspą, weszła w skład państwa greckiego. W 1971 roku Chania utraciła status centrum administracyjnego Krety na rzecz Heraklionu.

Kilka wersów i 6000 lat historii miasta za nami. Zostawiła ona jednak sporo artefaktów. Można je oglądać podczas zwiedzania.

Największe atrakcje miasta to Port Wenecki i Stare Miasto, które zwiedza się, spacerując labiryntem wąskich uliczek z kolorowymi kamienicami, kawiarniami i butikami. To najbardziej romantyczne miejsce na Krecie, dobre na wieczorne spacery. Można też liczyć na liczne tawerny serwujące owoce morza i kreteńskie specjały.

Warto zwrócić uwagę na kościół św. Mikołaja, czyli Ajos Nikolaos, we wschodniej części starówki. Za okupacji tureckiej zamieniono go w meczet, po którym pozostał minaret. W efekcie mamy kościół rzymskokatolicki z minaretem zamiast strzelistej wieży.

W mieście jest kilka muzeów, na które warto zwrócić uwagę. W dawnym gotyckim kościele klasztornym św. Franciszka znajduje się Muzeum Archeologiczne, gdzie eksponowane są zabytki od czasów neolitu aż po rzymską dominację nad miastem. W Muzeum Historycznym zobaczymy pamiątki z czasów późniejszych. Muzeum Folkloru pokazuje kreteńską sztukę ludową od XVIII do XX wieku.

Na pasjonatów piłki nożnej czeka Narodowe Muzeum Piłki Nożnej, w którym można obejrzeć wiele pamiątek piłkarskich: koszulki, piłki, proporczyki, bilety meczowe i inne przedmioty związane przede wszystkim z reprezentacją Grecji. Wstęp do muzeum jest bezpłatny.

Warto też odwiedzić latarnię morską, twierdzę Firka, Muzeum Morskie oraz dzielnicę żydowską. Dobrze zajrzeć również do Hali Targowej, gdzie można zrobić zakupy i gdzie na jednym ze stoisk podają niezłą ośmiornicę duszoną w winie. Gdybyśmy przed spacerem postanowili zażyć morza, w samym mieście znajduje się plaża Nea Chora. Chania i jej okolice to najlepsza lokalizacja do zwiedzania zachodniej Krety.

Ruiny pałacu w Knossos na Krecie z odtworzonymi czerwonymi kolumnami, kamiennymi murami i fragmentem fresku.
Knossos to najważniejszy ślad cywilizacji minojskiej na Krecie. Odtworzone kolumny, kamienne dziedzińce i fragmenty fresków przypominają, że wyspa była jednym z najstarszych centrów kultury w Europie.

Wypluta pestka, plaże i góry

Gdybyśmy zapragnęli spenetrować inne plaże, jadąc do laguny Balos, znanej z różowego piasku i turkusowej wody, możemy odrobinę zboczyć, aby odwiedzić najstarsze drzewo oliwne, które sięga korzeniami czasów antycznych. Kreteńczycy nazywają je monumentalnym drzewem oliwnym z Vouves albo po prostu Elia Vouvon. Według biologów liczy około 3000 lat, choć są tacy, którzy datują je na 4000 lat. Kto wie, może drzewo wyrosło z pestki, którą wyrzucił Tezeusz poszukujący labiryntu Minotaura?

Inne plaże, na których warto zamoczyć nogi, to Elafonisi, z charakterystycznym różowym piaskiem i płytką wodą, często określana jako jedna z najpiękniejszych w Europie. Mnie bardziej podoba się Balos. Jest też Seitan Limania, czyli Zatoka Szatana, wąska zatoka w kształcie litery Z z bardzo stromym zejściem, położona blisko Chanii. Do tego Falassarna, szeroka i piaszczysta plaża dobra do obserwacji zachodów słońca, oraz Preveli, plaża przy ujściu rzeki Megalopotamos do Morza Libijskiego.

Aby dotrzeć do miejscowości Preveli, gdzie oprócz plaży znajdują się ruiny XVIII-wiecznego klasztoru, trzeba pokonać Góry Białe. Wybrzeże w pobliżu Chanii jest dość płaskie. Za górami staje się stromym klifem opadającym do morza. Jednocześnie spada liczba turystów.

Lefka Ori, czyli Góry Białe, to masyw wapienny z najwyższym szczytem Pachnes, 2453 m n.p.m. Charakteryzują się księżycowym krajobrazem, trzydziestoma szczytami powyżej 2000 m i głębokimi wąwozami, w tym słynną Samarią. Inne popularne wąwozy to Imbros, Agia Irini i Aradena. Nazwa pochodzi od śniegu zalegającego na szczytach do czerwca, a czasem przez cały rok. Jeszcze niedawno w tych górach funkcjonował jedyny na Krecie wyciąg narciarski. Góry są domem dla wielu endemicznych roślin i zwierząt, w tym koziorożców kreteńskich, czyli kri-kri, które często leżą w cienistych miejscach przy drodze.

Góry Białe to bardzo dobre miejsce dla miłośników dzikiej przyrody, wędrówek i spektakularnych widoków. Dają też ucieczkę od tłumów na nadmorskich plażach. Ciekawą opcją jest wyprawa do schroniska Kalergi, położonego na wysokości 1680 m n.p.m., z widokiem na wąwóz Samaria, albo wycieczka off-roadowa do tradycyjnych pasterskich chat. Najlepszy czas na trekking to późna wiosna, po stopnieniu śniegu, oraz jesień, ze względu na bardzo wysokie temperatury latem. Wędrówki wymagają dobrej kondycji, odpowiedniego obuwia i nawigacji, ponieważ szlaki bywają słabo oznaczone.

Kamienne ruiny opuszczonej wioski Aradena na południowych zboczach Gór Białych na Krecie.
W Aradenie zostały kamienne mury, puste przejścia i cisza, która dobrze pasuje do historii wioski opuszczonej po jednej z najsłynniejszych lokalnych vendett na Krecie.

Krwawa vendetta i bungee

Gdy znudzą nam się już górskie wędrówki, ciekawym przerywnikiem może być wizyta w Rethymno, czyli Retimno. Miasto ma jedną z najlepiej zachowanych starówek w Grecji. Kluczowym zabytkiem jest Fortezza, potężna wenecka twierdza z XVI wieku, górująca nad miastem. Rethymno łączy wenecką architekturę z osmańskimi meczetami i minaretami.

Ciekawe są też mniejsze miejscowości. Kissamos, znane także jako Kastelli, to spokojne miasteczko, które stanowi dobrą bazę wypadową do słynnych plaż, takich jak Balos czy Falassarna. Loutro to urokliwa, biało-niebieska wioska rybacka, dostępna wyłącznie od strony morza albo pieszo, co pozwala zachować jej kameralny charakter. Spili to górska wioska znana z weneckiej fontanny z 19 lwimi głowami, z których wypływa lodowata woda źródlana.

Ciekawą wioską jest Aradena, ukryta na południowych zboczach Gór Białych, na krawędzi spektakularnego wąwozu o tej samej nazwie. Jej historia to gotowy scenariusz na mroczny thriller, w którym honor, duma i jeden drobny przedmiot doprowadziły do upadku całej społeczności.

Wszystko zaczęło się w 1948 roku. Według lokalnych przekazów zapalnikiem nie był wielki spór o ziemię czy politykę, lecz dzwonek, który zgubiła koza. Mały chłopiec z rodu Papadisów znalazł dzwonek należący do kozy z rodziny Sifakisów. Gdy odmówił jego oddania, niewinna sprzeczka dzieci szybko przeniosła się na dorosłych.

To, co nastąpiło później, było klasyczną kreteńską vendettą. Zasady były bezlitosne: śmierć jednego członka rodziny musiała zostać pomszczona śmiercią mężczyzny z przeciwnego klanu. W ciągu kilku lat życie straciło od 7 do 10 osób, choć liczba ta różni się w zależności od relacji świadków. Mężczyźni przestali wychodzić na pola bez broni, a kobiety żyły w wiecznej żałobie. Atmosfera strachu stała się tak gęsta, że codzienne życie w Aradenie stało się niemożliwe. Ci, którzy przeżyli, zaczęli uciekać, nie przed biedą, ale przed własnymi sąsiadami.

Do połowy lat 50. XX wieku wioska całkowicie opustoszała. Zostały tylko kamienne mury domów, kościół św. Astratigosa i cisza, którą przerywał jedynie wiatr wiejący od strony gigantycznego, 138-metrowego wąwozu.

Przez dekady Aradena była wioską widmo. Dopiero w latach 80. bogata rodzina Vardinogiannis sfinansowała budowę żelaznego mostu nad przepaścią, łącząc Aradenę ze światem. Dziś most jest mekką fanów skoków na bungee, co tworzy makabryczny kontrast: z jednej strony radosne krzyki turystów, z drugiej martwa cisza domów, w których wciąż widać ślady po kulach.

Obecnie w wiosce mieszka zaledwie jedna lub dwie osoby, które próbują przywrócić życie niektórym budynkom, ale pamięć o klątwie vendetty wciąż jest żywa. Miejscowi z sąsiedniego Anopolis do dziś opowiadają tę historię szeptem, przypominając, że w Górach Białych honor potrafi zabić szybciej niż surowa natura.

Wszystko wskazuje na to, że tutejsi górale są dumni, honorowi, zawzięci i nerwowi nawet bardziej niż nasi z Podhala. W tej sytuacji przestają dziwić znaki drogowe, które w górach są zwykle podziurawione z broni myśliwskiej. To bunt. Kreteńczycy uważają je za element opresyjnego systemu, który do czegoś ich zmusza. Odwiedzając Kretę, postarajmy się być mili i uprzejmi, a nasi gospodarze odpowiedzą nam tym samym. Ci ludzie są nerwowi, zbuntowani, ale bardzo gościnni. Trzeba uważać tylko na to, aby nie wyprowadzić z równowagi Kreteńczyków uzbrojonych w broń myśliwską.

Fot. T. Nowak