- W podróży
Zabytki Gaudíego, morze i najlepsze miejsca na kolację. Co zobaczyć w Barcelonie
Barcelona to jedno z tych miast, które najlepiej poznaje się pieszo między gotyckimi uliczkami, secesyjnymi kamienicami Gaudíego i nadmorską promenadą. Stolica Katalonii przyciąga sztuką, historią i kuchnią, a dzięki tanim lotom z Polski jest jednym z najłatwiejszych kierunków na krótki wiosenny wyjazd.
Gdy zima tak nam zalezie za skórę tak, że już nie możemy na nią patrzeć wiemy, że czas na przerwę. Pora ruszyć tam gdzie aura jest mniej zimowa, a bardziej wiosenna. Wyjątkowo dobrym kierunkiem jest położona nad Morzem Śródziemnym, w niewielkiej odległości od Pirenejów, Barcelona. Powody są trzy. Po pierwsze Barcelona jest piękna, po drugie temperatura zmierza w stronę 20 stopni, a po trzecie loty tanimi liniami są w idealnych godzinach: tam o 6 z minutami, powrót o 19 czyli cały dzień na zwiedzanie. Noclegi bez trudu znajdziemy w wyszukiwarkach. Ceny zaczynają się od około 100zł/osobę za noc.
Tysiące godzin słońca rocznie
Barcelona leży nad Morzem Śródziemnym, u stóp wzgórz Tibidabo i Montjuïc. Śródziemnomorski klimat zapewnia jej 2500 godzin słońca rocznie, łagodne zimy i ciepłe lata oraz to co najbardziej interesuje nas u schyłku zimy, tam już jest wiosna i żółto kwitną mimozy.
Została założona w III w. p.n.e. jako rzymskie Barcino, przez wieki przechodziła pod panowanie Wizygotów, Maurów i hrabiów Barcelony. W średniowieczu stała się potęgą handlową Królestwa Aragonii, później zjednoczonego z Kastylią. Dziś metropolia liczy 1,6 mln mieszkańców w mieście, 5 mln w aglomeracji i jest jednym z największych portów w Europie. Jednocześnie jest globalnym centrum turystyki (około 10 mln odwiedzających rocznie), handlu i sportu – to dom FC Barcelona i miejsce gdzie w 1992 r. odbyły się XXV Letnie Igrzyska Olimpijskie. Wzięło w nich udział blisko 10 tysięcy sportowców ze 173 krajów. Barcelona wykorzystała te igrzyska do modernizacji miasta, otwierając je na morze i tworząc plaże. Obiekty olimpijskie skupiają się głównie na wzgórzu Montjuïc. Kataloński język i fiesta definiują tożsamość miasta.
Miasto, które oddycha sztuką
Panoramę miasta najlepiej podziwiać ze wzgórza Tibidabo. Dostaniemy się na nie ostatnim w mieście wagonikiem Błękitnego Tramwaju, a na sam szczyt kolejką. Stąd doskonale widać, że Barcelona to kilka miast w jednym. W środku tkwi Barri Gotic (Dzielnica Gotycka) z jej wąskimi uliczkami, dziesiątkami knajpek gdzie można wypić szklaneczkę piwa i przekąsić tapas. Otacza ją secesyjna i modernistyczna architektura z XIX i początku XX w. zamknięta pierścieniem nowoczesnej stolicy Katalonii ze starannie rozmieszczonymi drapaczami chmur. Całość uzupełniają położone na zewnątrz węzłów autostrad wybudowane po 1945 r. przez dyktaturę Franco wielkie i brzydkie osiedla będące sypialniami mieszkańców.
Te ostatnie wcale nie interesują turystów, nas kuszą najbardziej zabytki modernizmu i średniowiecza, a w kosmopolitycznym sercu Katalonii aż 9 dzieł znajduje się na liście UNESCO. W tym siedem dzieł Antoniego Gaudíego oraz dwa Lluisa Domènecha i Montanera.
Wśród nich zobaczymy Sagrada Família, ikonę miasta. Bazylika zaprojektowana przez Gaudíego w 1882 r. właśnie uzyskała docelową wysokość wież stając się najwyższym kościołem świata. Jej fasady zdobią biblijne rzeźby, a wnętrza wypełnia tęczowe światło z witraży. Na wzgórzu Gràcia znajdziemy park Gaudiego znany jako Park Güell. To mozaikowe miejsce ze smoczą ławką, kolumnadą, domkami wyglądającymi jak piernikowe chatki. Widok z Parku na miasto i morze gratis.
W mieście wypatrzymy też zaprojektowane przez niego kamienice. Naszą wyobraźnię pobudzą: Palau Güell z parabolicznymi kopułami, Casa Milà „La Pedrera”, falista kamienica na Passeig de Gràcia, Casa Batlló ze smoczym dachem, czy Casa Vicens, wzorzysta willa. Inne budynki z listy to modernistyczne Palau de la Música Catalana Lluísa Domènech i Montaner, nieprawdopodobna sala koncertowa pełna rzeźb i witraży oraz Hospital de Sant Pau, kompleks szpitalny tego samego architekta.
W ogóle Barcelona tak pełna jest ducha sztuki, że nawet kostkę brukową projektował tam artysta, autorstwo przypisuje się architektowi Josepowi Puig i Cadafalch twórcy m.in. dziedzińca Casa Amatller przy ulicy Passeig de Gràcia i Palau Macaya.
Ale nie tylko architekci czerpali natchnienie z Barcelony. Na jej uliczkach dorastał Pablo Picasso. W rozległym, poświęconym artyście muzeum w Barri Gòtic zobaczymy nie tylko portrety współczesnych mu mieszkańców miasta ale także pejzaże dachów czy aleję La Rambla (nie licząc dziesiątek innych prac).
Kolejny związany ze stolicą Katalonii artysta to Joan Miró. Po studiach został księgowym by skończyć jako surrealista, prowokator, który pragnął zamordować sztukę. Jego prace można podziwiać na wzgórzu Montjuïc w Fundació Joan Miró – poświęconym mu muzeum sztuki współczesnej.
Następne nazwisko to Salvador Dali, nieco mniej związany z Barceloną, a szerzej z Katalonią, surrealistyczny awangardzista. Do jego Teatro-Museu Dali de Figueres można dotrzeć po krótkiej przejażdżce podmiejską kolejką z dworca Barcelona-Sants do Figueres-Vilafant.
Tych wielkich nazwisk związanych z Barceloną jest więcej: Josep Clara, rzeźbiarz, autor “La Diosa” na Plaça Catalunya, Joaquín Sorolla, impresjonista, jego prace znajdziemy w Museu Nacional d'Art de Catalunya, Antoni Tàpies, malarz i rzeźbiarz, jeden z najważniejszych przedstawicieli hiszpańskiej sztuki współczesnej. Jego prace wystawiane są w Fundacji im. Antoniego Tàpiesa.
Z Barceloną związanych jest także wielu pisarzy, jak choćby Carlos Ruiz Zafón, twórca kultowego cyklu “Cmentarz zapomnianych książek” z “Cieniem wiatru” na czele, Eduardo Mendoza, autor „Miasta cudów”, Chufo Lloréns z “Władcą Barcelony” czy Ildefonso Falcones twórca wspaniałej powieści “Katedra w Barcelonie”. Ta ostatnia pozycja traktuje o budowie Bazyliki Santa Maria del Mar (Matki Bożej Morza).
Kamienne koronki
Nie mam wątpliwości, że każdy kto czytał tę ostatnią książkę zechce zobaczyć niepozorną figurkę Santa Maria del Mar znajdującą się w tej świątyni. Ten gotycki kościół został wzniesiony w latach 1329-1383 w stylu gotyku katalońskiego w dzielnicy La Ribera. Według przekazów wznieśli go tragarze portowi za pomocą kamieni noszonych na barkach. Wydają się to potwierdzać rzeźby na fasadzie uwieczniające robotników robotników dźwigających ciężkie głazy.
Pierwsza wzmianka o kościele pod wezwaniem tej Matki Bożej pochodzi z 998 r. Budowa obecnej świątyni rozpoczęła się jednak znacznie później ale, jak twierdził przewodnik, posążek opiekunki ludzi morza stojący na ołtarzu jest ten sam.
Kolejna świątynia, której nie można przegapić to katedra Santa Eulàlia, niezależnie czy przywiodą nas tu względy religijne, czy chęć podziwiania kunsztu budowniczych. Ta gotycka perła budowana etapami od XIII do XV w. na Plaça de la Seu, została wzniesiona ku czci św. Eulalii, męczennicy z IV w. i patronki miasta, której ciało spoczywa w krypcie pod ołtarzem.
Zdobią ją trzy ponad 90 metrowe wieże, a fasada łączy gotyk z barokiem. Wewnątrz znajdziemy 29 bocznych kaplic, chór z reliefami, oraz wejście na dach skąd podziwiać można gotyckie pinakle czyli smukłe kamienne wieżyczki, zakończone iglicą, gargulce oraz widok na Barcelonę. Katedrę otaczają gotyckie krużganki wraz z tropikalnym ogrodem, w którym mieszkają gęsi. Jest ich trzynaście, bo tyle lat miała patronka miasta, mieszkają tam od XIV w., a ich obecność jest czysto praktyczna, ponieważ mają gęganiem ostrzegać w przypadku pożaru.
Kościołów, które warto zobaczyć w Barcelonie jest więcej. Na naszej liście powinny znaleźć się: Bazylika Santa Maria del Pi ze wspaniałą, 10-metrową rozetą (prawdopodobnie największą na świecie), która dominuje w gotyckiej fasadzie kościoła, Bazylika Sagrat Cor de Jesús na wzgórzu Tibidabo z zapierającymi dech widokami, czy Kościół Sant Pau del Camp z końca IX w., to najstarszy kościół w mieście.
Zdobywamy nowe lądy
Czymże byłaby nasz wizyta w Barcelonie gdybyśmy nie trafili na nabrzeże, z którego wypływały okręty przywożące wielkie odkrycia geograficzne? Znajdziemy tam pomnik, na którym umieszczony na szczycie kolumny korynckiej o wysokości 40 m stoi odlany z brązu Krzysztof Kolumb o wysokości 7,2 m. Odkrywca w lewej ręce trzyma zwój, być może mapę, a prawą wskazuje kierunek na Nowy Świat. Obok znajduje się Museu Marítim de Barcelona czyli Muzeum Morskie, w którego wnętrzach zobaczymy dziesiątki jeśli nie setki modeli żaglowców wraz z przekrojami i informacjami o ich budowie ale także pełnowymiarową galerę, a w pobliżu budynku szkuner Santa Eulalia. Dowiemy się jakie “przyjemności” niosło za sobą zwiedzanie świata osoby uprawiającej zawód galernika, możemy też sprawdzić ile waży czteroosobowe wiosło. Dla szczurów lądowych to spora ilość informacji o historii badań globu. Dodatkowym bonusem są drewniane podłogi muzeum, które skrzypią jak pokład leciwego żaglowca. To dodatkowo buduje nastrój. Trafiliśmy tam chowając się przed ulewą ale nie żałujemy ani jednej spędzonej chwili. Muzeum jest świetne!
Pomnik Kolumba wyznacza początek najbardziej reprezentacyjnej, pełnej luksusowych sklepów, restauracji i hoteli, ulicę La Rambla. Wzdłuż La Rambla znajduje się wiele turystycznych atrakcji, takich jak Palacio de la Virreina (Pałac Wicekrólowej), targowisko La Boqueria - bardziej streetfood niż targ i teatr El Liceu. Część przeznaczoną dla pieszych wypełniają stragany i kawiarenki na wolnym powietrzu. Odbywają się tam również występy artystów ulicznych: mimów, aktorów i tancerzy, swoje prace wystawiają artyści. Niestety La Rambla słynie też z obecności kieszonkowców i oszustów. Warto pilnować zawartości kieszeni.
“La Cena” to po polsku kolacja
Gdy już zaspokoimy potrzeby duchowe przychodzi pora na bardziej przyziemne potrzeby ciała. Trzeba coś zjeść. W Barcelonie znajdziemy wiele miejsc ze smacznym jedzeniem ale trudno odfiltrować te najlepsze. My skorzystaliśmy z rady przyjaciół od wielu lat mieszkających w mieście. Nie zawiedliśmy się na żadnym z adresów.
Hiszpania kojarzy nam się zwykle z leniwym spędzaniem czasu i długimi rozmowami przy kieliszku wina nad talerzykiem ostrych lub słonych przekąsek. Bar del Pla przy Carrer de Montcada 2, spełnia te oczekiwania. Jest to bezpretensjonalna restauracja z winiarnią oferująca proste i smaczne tapas w przytulnym wnętrzu. Przekąski uzupełnia duży wybór piw i bogata karta win. Podobne zdanie mamy o kolejnej knajpce z tapas i winem czyli PetNat na ulicy Carrer dels Ases 16. W obu powinniśmy zamknąć się wydatkiem około 20 euro na osobę.
Kolejne interesujące miejsce to Honest Greens, sieciówka z Barcelony. My jedliśmy w tej przy Rambla de Catalunya 3. Niech nikogo nie zwiedzie słowo “sieciówka” to kapitalne miejsce na lunch. Zdrowo, bogate menu, pysznie, nowoczesne podejście do tradycyjnych dań, ciekawe wnętrze. Ceny umiarkowane - nie powinniśmy przekroczyć 20 euro na osobę.
Trudno być w Barcelonie i nie zjeść paella, a jeśli ryż z dodatkami to tylko w Envalira przy Plaça del Sol 13. Ta tradycyjna hiszpańska restauracja działa już od ponad 50 lat i oferuje najlepszą paella w mieście. Ceny nieco wyższe, około 30 euro/osobę, ale warto wydać każdego centa. Szanse na stolik bez rezerwacji są znikome.
Okazuje się, że w Hiszpanii pojawia się coraz więcej emigrantów z Meksyku. Ci przywożą swoje jedzenie i dzielą się nim w coraz większej liczbie restauracji. My byliśmy w polecanej przez przyjaciół La Pachuca na Carrer de la Carabassa 19. To był strzał w dziesiątkę. Żadna z zamówionych potraw nas nie rozczarowała. Wszystkie były wyśmienite. Dodatkowo La Pachuca to mezcaleria oferująca bogatą kartę Mezcali o różnej mocy i aromacie. Obsługa potrafi doskonale doradzić co będzie smakować początkującemu mezcal lover, a jaki trunek trafi do bardziej doświadczonego. Klimat meksykańskiej knajpki z przedmieść przeniesionej do centrum Barcelony będzie dodatkowym atutem. Koszt kolacji jest trudny do przewidzenia. Sytuacja może rozwinąć się wraz z kolejnymi kieliszkami mezcalu. Jednak jeśli podejdziemy do sprawy rozsądnie to 20-25 euro na osobę wystarczy.
Informacje praktyczne
Ważną informacją dla osób odwiedzających Barcelonę jest to, że do większości muzeów czy kościołów bilety kupimy wyłącznie przez internet. Im wcześniej podejmiemy decyzję o marszrucie tym szansa na dostanie wejściówek większa. Niestety miasto jest oblegane przez turystów, zwłaszcza w sezonie, co ogranicza dostęp do atrakcji.
W miarę możliwości poruszamy się po Barcelonie pieszo, to pozwoli nam oddychać miastem, a jednocześnie podziwiać zabudowę i kapitalne placyki, które powstały po ścięciu rogów narożnych kamienic. Jeśli chcemy wybrać się dalej to do dyspozycji mamy metro i setki linii autobusowych. Komunikacja jest sprawna, a ceny znośne. Bilet pojedynczy (Targeta Simple): 2,65 euro – ważny 75 min na jedną linię, dziesięcioprzejazdowy (T-Casual) 12,55 euro, rodzinny (T-Familiar) 11,55 euro / 8 przejazdów dla grupy, cały dzień bez ograniczeń (T-Dia) za 12,20 € i nieograniczony (Hola Barcelona) na 24h (10,50 euro), 48h (18,10 euro), 72h (25,50 euro), 96h (33,50 euro) lub 120h (41,50 euro) – opłacalne przy intensywnym zwiedzaniu. Bilety do kupienia w automatach. Płatność gotówką lub kartą.
Fot. T. Nowak