- W podróży
Wschodnia Kreta to nie tylko Knossos. Oliwne wioski, puste plaże i wakacje w rytmie slow
Wschodnia Kreta nie kończy się na Knossos i plażach z folderów. To część wyspy, w której między oliwnymi gajami, kamiennymi wioskami i zatokami bez wielkiego tłumu łatwiej zobaczyć codzienne życie Kreteńczyków niż wakacyjną scenografię.
Wschodnia Kreta jest mniej oczywista niż zachód wyspy. Zamiast tłumu przy najpopularniejszych plażach są tu spokojne porty, ruiny dawnych miast i miejsca, w których historia wciąż miesza się z codziennością.
Zobacz nasze materiały wideo
Oliwa, która zaczyna śródziemnomorską opowieść
Zgodnie z grecką tradycją drzewo oliwne pochodzi z Aten. Miała je osobiście zasadzić bogini mądrości Atena na wzgórzu Akropolu. Nie potwierdzają tego jednak badania naukowe. W 1951 roku grecki archeolog Panagiotis Anagnostopoulos, który prowadził rozległe wykopaliska w Knossos, stwierdził, że drzewo oliwne pochodzi z Krety. W jego ocenie uprawa drzew oliwnych na greckiej ziemi rozpoczęła się po raz pierwszy 3500 lat temu, we wczesnej epoce minojskiej.
W podobnym tonie wypowiadał się botanik Augustin Pyrame de Candolle, który prześledził pochodzenie drzewa oliwnego na wybrzeżach Morza Śródziemnego. Swoje wnioski oparł na istnieniu samosiewów dzikich drzew oliwnych, starożytnych tekstach i wynikach wykopalisk archeologicznych. Według niego uprawa drzew oliwnych rozpoczęła się jeszcze wcześniej, bo około 4000 lat p.n.e.
W każdym razie to właśnie z tym rejonem Grecji wiążą się początki uprawy oliwek w europejskim obszarze śródziemnomorskim. Dopiero później tę wiedzę roznieśli po świecie osadnicy i feniccy kupcy.
Wschodnia Kreta, z lotniskiem w Heraklionie, ma charakter zdecydowanie bardziej rolniczy niż turystyczny. Kto podróżuje po tej stronie wyspy, szybko nabiera przekonania, że główną rośliną uprawianą na Krecie są oliwki. Drzewa oliwne rosną niemal wszędzie i wyraźnie dominują w krajobrazie. Według portalu oliveoil.com w całej Grecji uprawia się 170 mln drzew oliwnych, co oznacza, że pokrywają 23 proc. gruntów uprawnych kraju.
Podstawowym gatunkiem oliwek uprawianych na Krecie i wykorzystywanych do tłoczenia oliwy jest koroneiki. Owoce mają dużą zawartość oliwy, a wytłoczony z nich produkt jest stabilny i ma bardzo dobre parametry smakowe. Za jedną z najlepszych na świecie uchodzi kreteńska oliwa z okolic Kritsy. Jej kwasowość wynosi zaledwie 0,2 proc., co oznacza, że jest bardzo łagodna i aksamitna w smaku.
Kritsa. Kamienne uliczki, winogrona od sąsiadki i polski sklep z raki
Sama Kritsa też jest bardzo ciekawa. To jedna z moich ulubionych wiosek na Krecie. Wygląda trochę jak mrowisko, w którym na gruzach starych, zawalonych domów buduje się nowe. To jedna z najstarszych, około 4500-letnich, i największych wsi na Krecie, licząca około 1600 mieszkańców.
Gdy spacerujemy jej uliczkami, każdy mieszkaniec pozdrawia nas, mówiąc „kalimera”, czyli dzień dobry. Zagłębiamy się w wąskie przejścia otoczone ścianami leciwych domów, gdzie dojazd samochodem jest niemożliwy, a jedyną drogą są schody. Otwarte na oścież drzwi kamieniczek, ustawionych jedna nad drugą, łączą przestrzeń prywatną z publiczną. Ulica wchodzi tu do mieszkań.
Ludzie siedzą przed domami przy stolikach wciśniętych w zaułki. Jedzą śniadania i zupełnie nie przeszkadzają im przechodnie, których zresztą poza głównymi ulicami jest niewielu. Z jednego z domów wychyla się starsza kobieta i całkiem przyzwoitym angielskim pyta, czy może chcemy winogron. Po chwili przynosi całą miskę nieprawdopodobnie słodkich owoców.
W Kritsie jeden ze sklepów, Nostimon, prowadzi Polka, Ewa. Można w nim kupić wiele fantastycznych lokalnych produktów, od oliwy o najniższej na wyspie kwasowości, przez zioła i miody, aż po unikalną miodową raki, którą właścicielka komponuje sama. Przy degustacji trzeba uważać.
Ewa mieszka na Krecie od 25 lat. Wcześniej mieszkała w Atenach. Tam urodziła się jej córka. Nasza rozmówczyni twierdzi, że na kontynencie nie da się żyć. Prawdziwe życie jest na wyspie.
– Tu żyje się po to, aby spotykać się, rozmawiać i śmiać się – mówi Ewa.
Mimo że każdy przybysz jest uważany za kogoś „nie stąd”, lokalni mieszkańcy traktują go serdecznie. Ewa tak bardzo wrosła w lokalną społeczność i stała się tak bardzo „kreteńska”, że gdy opowiada nam o przybyszach, czy to turystach, czy Grekach z kontynentu, mówi, że „przyjechał ktoś obcy”. Bo Kreteńczycy nie uważają się po prostu za Greków, ale za odrębną społeczność.
Lato i Kroustas. Ruiny, kozy i opuszczone domy
Tuż obok Kritsy znajdują się ruiny odkrytej przez francuskich archeologów wioski z II wieku p.n.e. o nazwie Lato. Choć nazwa brzmi swojsko, Lato, podobnie jak Kritsa, słynęła z hodowli kóz, a nie plażowania. Wioska jest fantastycznie położona i zajmuje całe wzgórze.
W kamiennym bałaganie, który po niej pozostał, można odkryć budynki, ulice i ochronne mury. Przy ładnej pogodzie z najwyższego punktu podobno widać dwa morza. Nam pogoda aż tak nie dopisała. Stanowisko czynne jest do godziny 15.00. Mimo że prawie nie ma tam turystów, wstęp kosztuje 5 euro. Zwiedzanie w klapkach jest ryzykowne. Lepiej założyć kryte buty.
Gdybyśmy chcieli się posilić, nieźle karmią w Kritsie, w tawernie pod drzewem o nazwie Agadiko, warto zapytać o nią Ewę. Jeszcze lepiej pojechać 7 km dalej do Kroustas. Są tam cztery tawerny. Każda jest godna polecenia, ale najlepsza atmosfera panuje w Tawernie Katerina, ostatniej po lewej stronie, jadąc od Kritsy.
W Kroustas zamieszkane jest właściwie tylko centrum wioski. Dolna jej część jest opuszczona. Dziwne wrażenie robią zapadające się domy z drzwiami podpartymi kołkiem. Gdy zajrzymy do środka, wyglądają tak, jakby jeszcze przed chwilą ktoś w nich mieszkał. Łóżka są pościelone, na stole stoi talerz z wyschniętą na wiór kanapką, a obok szklanka z niedopitą herbatą.
Z Kroustas prowadzi trasa do punktu widokowego na klifie nad morzem. Warto wybrać się tam na zachód słońca. Droga tylko wygląda groźnie, w rzeczywistości jest zupełnie przyzwoita.
Agios Nikolaos i Spinalonga. Kreteńskie St. Tropez i wyspa z trudną historią
Dziesięć kilometrów dzieli Kritsę od Agios Nikolaos, miasta nazywanego „kreteńskim St. Tropez”. Znane jest między innymi z malowniczego jeziora Voulismeni, otoczonego czerwonymi skałami oraz licznymi tawernami i kawiarniami. Legenda głosi, że kąpała się w nim sama bogini Atena. Jezioro łączy się z morzem wąskim przesmykiem, więc w rzeczywistości jest laguną.
Zatoka Mirabello, nad którą leży miasto, jest największą naturalną zatoką w Grecji, z krystalicznie czystą wodą. Jej nazwa oznacza „cudownie piękna”. To dobre miejsce do żeglowania i nurkowania. W mieście są trzy plaże miejskie: popularna, piaszczysta Ammos przy marinie, Kitroplateia w centrum oraz Ammoudi, dobra do spokojnego odpoczynku i kąpieli.
W Agios Nikolaos są dwa ciekawe muzea. Muzeum Archeologiczne prezentuje znaleziska z regionu Lasithi, od neolitu po czasy rzymskie. Muzeum Folkloru skupia się na tradycjach i sztuce ludowej Krety. Warto też odwiedzić kościół św. Mikołaja, małą bizantyjską świątynię z IX wieku, od której miasto wzięło swoją nazwę.
Gdy przemieszczamy się dalej na wschód, trafiamy na dwa luksusowe kurorty, Elundę i Plakę. To właśnie stąd kursują rejsy na słynną Spinalongę.
Spinalonga to jedno z najbardziej fascynujących miejsc na Krecie, położone w malowniczej Zatoce Mirabello. Ta niewielka wyspa-muzeum, znana jako „Wyspa Trędowatych”, łączy potężną wenecką architekturę obronną z XVI wieku z poruszającą historią ludzkiego cierpienia i solidarności. W latach 1903–1957 Spinalonga była jedną z ostatnich kolonii trędowatych w Europie. Spacerując opustoszałymi uliczkami, można zobaczyć ruiny domów, szpitala i kościoła, w których mimo izolacji toczyło się życie społeczne.
Wstęp na wyspę jest płatny. Cena biletu normalnego w sezonie wysokim to około 20 euro, poza sezonem spada do 4 euro. Na wyspie nie ma sklepów, dlatego koniecznie trzeba zabrać ze sobą wodę pitną, nakrycie głowy i wygodne buty.
Sitia, Ierapetra i plaże wschodniej Krety
Wschodnia Kreta jest znacznie spokojniejsza niż zachód wyspy. Oferuje dzikie krajobrazy, unikalne lasy palmowe i fascynujące miejsca historyczne. To dobry region dla osób, które szukają autentycznego greckiego klimatu bez tłumów.
Takim miastem jest Sitia, kameralny port położony na północno-wschodnim krańcu Krety. To jedno z najbardziej autentycznych i najmniej dotkniętych masową turystyką miejsc na wyspie. Kaskadowy układ miasta sprawia, że białe domy wznoszą się amfiteatralnie nad zatoką. Sitia jest dobrą bazą dla tych, którzy szukają spokoju i tradycyjnego greckiego klimatu.
W mieście można spacerować nadmorską promenadą wysadzaną palmami, odwiedzać tradycyjne kawiarnie oraz tawerny serwujące świeże owoce morza i lokalne dania. Nad miastem góruje wenecki zamek, czyli twierdza Kazarma, która współcześnie służy jako klimatyczny teatr na świeżym powietrzu. Przy nabrzeżu znajdziemy wykute w skałach przez Rzymian zbiorniki służące do przechowywania żywych ryb. Jest też kameralne Muzeum Archeologiczne z cennymi znaleziskami z regionu i artefaktami z minojskiego pałacu w Kato Zakros.
Na południowym wybrzeżu Krety, nad Morzem Libijskim, leży Ierapetra, nazywana „panną w bieli”. To najbardziej wysunięte na południe miasto Europy. Słynie z wyjątkowo ciepłego klimatu, dużej liczby słonecznych dni w roku oraz autentycznej kreteńskiej atmosfery, wolnej od wielkich kurortów.
Można w niej zobaczyć XIII-wieczny zamek wenecki stojący u wejścia do starego portu, który dawniej chronił miasto przed piratami. Jest też Dom Napoleona, niewielki budynek na starówce, w którym według lokalnej legendy Napoleon Bonaparte spędził potajemnie jedną noc w 1798 roku, podczas wyprawy do Egiptu. W centrum starego miasta znajdują się również meczet i Fontanna Turecka, pozostałości z czasów osmańskich.
Z Ierapetry wypływają statki na bezludną wyspę Chrysi, która zachwyca plażami o białym piasku z milionami drobnych, różowych muszelek, turkusową wodą i naturalnym lasem cedrowym. To jedna z najpiękniejszych plaż dostępnych z Krety.
Do innych pięknych plaż na wyspie trzeba zaliczyć plażę Vai. Czysty, złoty piasek, łagodne zejście do morza i naturalny las palmowy nadają jej tropikalny charakter. Plaże Itanos znajdują się tuż obok Vai, ale są spokojniejszą alternatywą. Składają się z trzech piaszczystych zatok, nad którymi górują ruiny starożytnego minojskiego miasta portowego, częściowo zatopionego w morzu.
Xerokampos to dziki i odizolowany kompleks plaż na południowo-wschodnim krańcu wyspy. Są tu zarówno piaszczyste zatoczki z turkusową wodą, jak Mazida Ammos, jak i plaża Argilos, słynąca z naturalnej glinki, którą turyści wykorzystują do domowego zabiegu spa. Świetna jest także plaża Kouremenos, idealna do surfingu. Działa tam kilka szkół przygotowujących adeptów tego sportu, w tym jedna polska.
Na koniec Voulisma, położona w Zatoce Mirabello, bliżej Agios Nikolaos. Plaża zachwyca jasnym piaskiem i niezwykle żywym, neonowo-turkusowym odcieniem wody, który przywodzi na myśl karaibskie krajobrazy.
Knossos. Labirynt Minotaura i wizja Evansa
Pominęliśmy najważniejszy zabytek wschodniej Krety, ten, który znajduje się tuż obok Heraklionu, czyli pałac w Knossos, kojarzony z Labiryntem Minotaura.
Pierwsze wykopaliska w pałacu minojskim w Knossos rozpoczęły się w 1877 roku. Prowadził je Sir Arthur John Evans, syn bogatego przemysłowca. Trzy tygodnie później władze osmańskie zmusiły go do przerwania prac, ponieważ Kreta znajdowała się wówczas pod panowaniem tureckim. Dzięki prywatnym funduszom Evans kupił okoliczne tereny wiejskie, w tym teren pałacowy. Po wyzwoleniu Krety rozpoczął własne wykopaliska.
Evans zatrudnił liczną grupę robotników i rozpoczął prace w 1900 roku. W ciągu kilku miesięcy odkryli znaczną część tego, co nazwał Pałacem Minosa. Termin „pałac” może być mylący. Knossos stanowiło misterny zespół połączonych ze sobą pomieszczeń, z których część służyła jako pracownie rzemieślnicze i centra przetwórstwa żywności.
Do 1903 roku większość pałacu została odkopana. Odsłonięto rozwinięte miasto, w którym znajdowały się dzieła sztuki i liczne przykłady pisma. Na ścianach pałacu namalowano wiele scen przedstawiających byki, z czego Evans wysnuł wniosek, że Minojczycy rzeczywiście czcili te zwierzęta.
Po zakończeniu wykopalisk zlecił konserwację sali tronowej, nazwanej tak z powodu kamiennego krzesła przypominającego tron, choć w rzeczywistości najpewniej było to miejsce ceremonii religijnych. Prace powierzył zespołowi szwajcarskich artystów. Chociaż Evans opierał swoje rekonstrukcje na dowodach archeologicznych, niektóre z najbardziej znanych fresków z sali tronowej były niemal w całości dziełem Szwajcarów.
Słynne czerwone kolumny to również koncepcja archeologa. Evans znalazł na nich ślady czerwonego barwnika, ale nie ma pewności, że pochodziły z kolumn. Użył też żelbetonu do zrekonstruowania uszkodzonych części budowli. Mamy tu do czynienia z paradoksem: co na wykopalisku jest wizją Evansa, a co Minojczyków?
Nie zmienia to faktu, że pałac w Knossos jest monumentalnym, wielopiętrowym kompleksem archeologicznym, liczącym ponad 1500 pomieszczeń połączonych siecią skomplikowanych korytarzy. Stanowił polityczne, religijne i gospodarcze centrum starożytnej cywilizacji minojskiej. Wybudowany pierwotnie około 1900 roku p.n.e., uznawany jest za symbol najstarszej wysoko rozwiniętej kultury Europy.
Obiekt wyposażony był w zaawansowany system wodociągowo-kanalizacyjny, toalety, umywalnie oraz świetliki doświetlające wnętrza. Ze względu na zawiły układ sal budowla stała się pierwowzorem mitologicznego Labiryntu Minotaura. Z Knossos wiążą się legendy o Dedalu, Ikarze, Tezeuszu i nici Ariadny.
Pałac jest najczęściej odwiedzanym greckim zabytkiem po Akropolu. W sezonie letnim, od maja do sierpnia, kompleks otwarty jest codziennie w godzinach 08.00–20.00. Wstęp kosztuje 20 euro, a bilet obejmuje także wejście do Muzeum Archeologicznego w Heraklionie.
Najnowsze odkrycia w okolicach Knossos wskazują, że cywilizacja minojska była trwalsza i bardziej rozwinięta, niż sądzono. Archeolodzy odkryli sanktuarium w Epano Archanes, dowody na funkcjonowanie kultury w epoce żelaza oraz zaawansowane systemy inżynieryjne zabezpieczające przed osunięciami ziemi sprzed 3700 lat.
Sensacyjnym odkryciem w rejonie Knossos jest monumentalna, okrągła budowla minojska o średnicy około 48 metrów i powierzchni 1800 mkw. Dotychczas badacze odsłonili dwa prawdopodobne wejścia do budowli, która wydaje się tworzyć labirynt.
Znalezisko na wzgórzu Papoura, datowane na okres od około 2000 do 1700 roku p.n.e., jest unikalne. Składa się z 8 kamiennych pierścieni i prawdopodobnie służyło celom rytualnym, a nie mieszkalnym. Nie znaleziono jednak jednoznacznego dowodu, że w centralnym kręgu tego labiryntu nie mieszkał chłop z byczą głową, czyli Minotaur.
Fot. T. Nowak