- W podróży
Werona. Sześć miejsc, które trzeba zobaczyć w mieście kochanków
Werona to miasto, które wielu kojarzy wyłącznie z balkonem Julii. Tymczasem poza literacką legendą czeka tu rzymska Arena z operowym festiwalem, mosty nad Adygą odbudowane po wojnie, średniowieczne place i konkretne, praktyczne powody, by zaplanować tu weekend we dwoje, nie tylko 14 lutego.
Na Malediwy jest zbyt daleko, a Paryż wydaje się zbyt pretensjonalny? Zabierz swoją miłość do miasta najsłynniejszych kochanków w historii literatury.
Rzymski amfiteatr
Sztuka Szekspira to błogosławieństwo i przekleństwo dla miasta. Bo któż na dźwięk słowa Werona pomyśli o Arenie? A olbrzymia rzymska budowla jest najwspanialszym zabytkiem miasta. I choć niektórzy kwestionują czas powstania, to jest to trzeci największy amfiteatr, który zachował się we Włoszech po Koloseum i amfiteatrze w Kapui.
Dawniej mógł pomieścić 30 tysięcy osób. Dziś z wygody i względów bezpieczeństwa zasiada „zaledwie” połowa tej liczby. Arena słynie ze wspaniałej akustyki. Znacznie lepszej niż niejeden współczesny stadion. Od ponad 100 lat, z przerwą w czasie wojen światowych, odbywa się tu latem od 12 czerwca festiwal operowy. Najtańsze wejściówki kupimy za mniej niż 30 euro, choć najlepsze bilety kosztują nawet 265 euro. W okresie zimowym melomani muszą udać się do Teatro Ristori albo Filarmonico. Samą Arenę można zwiedzać już od 12 euro.
Na prawo most, na lewo most
Pozostając przy historii imperium warto zwrócić uwagę na mosty nad Adygą, malowniczo meandrującą przez miasto. Nieopodal rzymskiego amfiteatru stoi średniowieczny zamek Castelvecchio. Prowadzi do niego warowny most Scaligerów, który w tym miejscu był już dwa tysiące lat temu. Obie budowle broniły niegdyś dostępu do Werony. Teraz na zamku mieści się jedna z największych włoskich kolekcji sztuki, wstęp 9 euro.
Nieco bardziej na północ, na zakolu Adygi zbudowano Ponte Pietra. To ponoć najstarszy most miasta. Oczywiście chodzi o lokalizację. Przeprawy zostały zniszczone pod koniec II wojny światowej. Mosty odbudowano korzystając z tych samych kamieni i technik. Miasto dba też o regulowane, murowane brzegi Adygi. Wyciągnięto wnioski po XIX-wiecznej powodzi, która bardzo zniszczyła miasto.
Serce miasta
Sercem miasta jest Piazza delle Erbe, dawne Forum Romanum. Plac otoczony jest przepięknymi średniowiecznymi kamienicami, ozdobionymi freskami. Kiedyś mieszkały tu najznamienitsze rody Wenecji Euganejskiej. Nad placem góruje Wieża Lamberti, Torre dei Lamberti. Budowę zaczęto w XII wieku i początkowo była ona o połowę niższa. Dopiero z czasem dobudowano resztę i umieszczono cztery dzwony, z których największy nosi nazwę Rengo. Wieża ma obecnie 84 metry wysokości i jest najwyższym obiektem w Weronie.
Panorama miasta zapiera dech w piersiach nie tylko z powodu pokonania 386 stopni, bilet kosztuje 6 euro. Nawet przy pomocy windy, dodatkowe 1 euro, trzeba pokonać kilkadziesiąt stopni. Wieża czynna jest do 18, w weekendy do 19. Po tym czasie można przestrzeń wynająć na przykład na romantyczną kolację z widokiem na miasto. Takie prywatne wydarzenia trzeba planować z dużym wyprzedzeniem. Zawsze można też skorzystać z oferty licznych restauracji wokół Piazza delle Erbe.
Złoty biust Julii
Prawdziwe pielgrzymki turystów udają się na Via Capello 23. W połowie lutego, z okazji dnia Świętego Walentego, tysiące zakochanych przemierzają zaułki starego miasta, by dojść do domu Julii. Zdecydowanej większości, nawet jeśli o tym wie, nie przeszkadza fakt, że historia Romea i Julii jest tylko wytworem wyobraźni Szekspira.
Od grudnia ubiegłego roku władze miejskie wprowadziły opłaty, 12 euro, nie tylko za zwiedzanie domu, ale i wejście na dziedziniec. Stąd widać słynny balkon, ale także pomnik Julii. Miedziana rzeźba stworzona przez Nereo Constantiniego w 1969 roku stoi tu od 1972. Kto chciałby się szczęśliwie zakochać, powinien pogłaskać ją po piersi. I sądząc po wytartym do złotego błysku biuście Julii, turyści wierzą w magiczną moc dotyku.
Julia stała na balkonie
Przed wprowadzeniem opłat części turystów wystarczyła tylko wizyta na dziedzińcu. Teraz, skoro i tak już zapłaciliśmy, wszyscy wchodzą także do domu. Kamienica prawdopodobnie nie była nawet pierwowzorem rodu Kapuletich. Wnętrza to nieźle zachowane renesansowe dekoracje i meble z epoki. A co dom ma wspólnego z Romeo i Julią? Wewnątrz obejrzymy dekoracje filmowe jednej z najsłynniejszych we Włoszech ekranizacji sztuki, autorstwa Franco Zefirellego z 1968 roku. W tym słynne łoże Julii. No i dochodzimy na balkon, gdzie w myśl dramatu Julia czekała na swojego Romea. Tu każdy ma swoje pięć sekund na szybkie selfie. Miejcie aparaty w pogotowiu.
Wyślij Walentynkę!
Nie byłem w Weronie już po wprowadzeniu opłat, ale mam nadzieję, że dzięki nim przynajmniej doprowadzą do porządku bramę wejściową, obrzydliwie oblepioną gumami do żucia. Za to jeden ze zwyczajów z Werony wart jest popularyzacji. Prócz pocierania biustu zakochani piszą do Julii listy, które zostawiają w bramie kamienicy.
W Weronie istnieje Klub Julii, prowadzony głównie przez wolontariuszy. Odpisują, pod warunkiem podania adresu zwrotnego, na listy miłosne czy to pozostawione w domu przy Via Capello czy dostarczone tradycyjną bądź elektroniczną drogą. Listy przychodzą z całego świata. A przy okazji Walentynek warto przypomnieć o zwyczaju wysyłania swoim ukochanym kartek pocztowych. W dobie mmsów, mesendżerów i instagramów zwykła kartka potrafi sprawić o wiele więcej radości. Wysłana priorytetem ma szansę dojść na 14 lutego.
Info praktyczne
Wszystkie powyższe atrakcje i więcej są dostępne w ramach Verona Card (https://www.veronacard.net/). Karta 24 godzinna kosztuje 28 euro, 48 godzinna 32 euro i obejmuje także transport miejski.
Przelot
Do Werony w sezonie narciarskim dolecimy co sobota z Gdańska i Warszawy liniami Wizzair. Mieszkańcy Krakowa mają połączenie trzy razy w tygodniu. Codziennie z wielu lotnisk w Polsce dolecimy do lotniska w Bergamo.
Dojazd
Dojazd z Bergamo do Verony zajmuje około 2 godzin pociągiem regionalnym. Bilet kosztuje 10 do 11 euro. Pociągi pospieszne przyspieszą podróż o około kwadrans, ale kosztują 27 euro.
Nocleg
Za noc walentynkową zapłacimy około 100 euro za pokój dwuosobowy. Rezerwując miejsce z wyprzedzeniem wydamy połowę tej kwoty. Uwaga. W wielu miejscach na starym mieście pensjonaty, z uwagi na historyczne obostrzenia, mają wspólne łazienki.
Fot. M. Pawłowicz