- W podróży
Ten region Słowacji jest niedoceniony. Zamki, susły, kopalnia złota i kraina olbrzymów
Słowacja nie kończy się na górskich szlakach. Są regiony, gdzie można wejść do dawnej kopalni złota, odwiedzić średniowieczny zamek, obserwować susły z bliska, spróbować dojrzewających serów i poznać miasto, które wyrosło na handlu miedzią.
Za górami, za lasami, w samym sercu Europy leży region bańskobystrzycki. Znajdziesz tu majestatyczne zamki, przyjaznych olbrzymów i słodkie susły, a jeśli dopisze ci szczęście, znajdziesz żyłę złota. Jeśli lubisz łączyć podróże i wypoczynek z poznawaniem nowych miejsc oraz historii ciekawych ludzi, region bańskobystrzycki zaoferuje ci wiele takich możliwości.
Zobacz nasze materiały wideo
Miasto dobrej kawy
Podróż po środkowej Słowacji możemy zacząć od kulturalnego i gospodarczego centrum regionu, które zamiast wielkomiejskiego pośpiechu oferuje łagodny klimat slow life. Spacer po Bańskiej Bystrzycy możemy rozpocząć od tętniącego życiem placu Słowackiego Powstania Narodowego, czyli Námestie SNP. Otaczają go pięknie odrestaurowane kamienice, w których kryją się urocze kawiarenki, lodziarnie i klimatyczne piwiarnie.
Miasto jest prawdziwym rajem dla kawoszy. Działa tu kilka palarni kawy. Trudno więc się dziwić, że lokalna organizacja turystyczna organizuje coffee walks, czyli spacery po kawiarniach z kawą specialty, w poszukiwaniu najlepszego espresso w mieście.
Nad rynkiem góruje renesansowa Wieża Zegarowa, z której tarasu można podziwiać panoramę okolicy i otaczające miasto zielone szczyty Niskich Tatr. W budynkach Barbakanu czeka z kolei wyjątkowa, interaktywna wystawa miedzi Thurzo-Fugger, gdzie dzięki wirtualnej rzeczywistości i „żywym” obrazom można zobaczyć epokę, w której tutejsza miedź docierała na krańce świata.
Aby poczuć nowoczesnego ducha miasta, wystarczy przejść na sąsiedni plac Štefana Moysesa, czyli Námestie Štefana Moysesa. To właśnie tam, w przestrzeni Starego Targu, czyli Stará tržnica, bije kulinarne serce Bańskiej Bystrzycy. Nazywana „ulicą hipsterów” przestrzeń kusi alternatywnymi knajpkami z genialnym jedzeniem, a w wybrane dni można tu kupić świeże ekologiczne przysmaki na lokalnym targu.
Jeśli chcesz zaplanować wyjazd do Bańskiej Bystrzycy jesienią, to we wrześniu odbywa się tam słynny Jarmark Radwański, na którym króluje ludowe rzemiosło. Słynie też z tego, że bywał na nim najsłynniejszy zbójnik, dobrze nam znany Janosik.
Zamek Ľupča i dojrzewające sery
Zaledwie kilkanaście kilometrów od stolicy regionu leży miejscowość Slovenská Ľupča, nad którą majestatycznie góruje zamek o tej samej nazwie, Hrad Ľupča. Ta świetnie zachowana, trzynastowieczna warownia urzeka surową architekturą, arkadowym dziedzińcem i legendarną Lipą Korwina, kilkusetletnim pomnikiem przyrody, który wita przybyłych u wrót zamku. Z zamku roztacza się malowniczy widok na dolinę rzeki Hron, drugiej pod względem długości rzeki Słowacji.
Niedaleko wzgórza zamkowego znajdziemy wspaniałe miejsce, gdzie tradycja łączy się z nowoczesnym rzemiosłem kulinarnym. Działa tu bowiem wielopokoleniowe gospodarstwo rzemieślnicze Farma Hiadlovských. To tutaj serowar Martin Hiadlovský z pasją i zawadiackim uśmiechem tworzy unikalne, dojrzewające sery z niepasteryzowanego mleka pozyskiwanego na miejscu, na czele z flagowym, dojrzewającym kilka miesięcy serem Hiadlovec.
Farma jest miejscem niezwykle gościnnym, a jej właściciel chętnie opowiada o tajnikach produkcji, ale też właściwej konsumpcji dojrzewającego sera, w którym, aby wydobyć wszystkie aromaty, trzeba rozsmakować się jak w dobrym winie.
Farma jest też miejscem wyjątkowych wydarzeń promujących kulturę winną i serowarską. Na przełomie lipca i sierpnia, kiedy aktywność Perseidów jest największa, odbywa się tu Festiwal Sera i Wina pod Gwiazdami. Już niedługo zakończy się remont zabytkowej części gospodarstwa, w której stworzony zostanie mały pensjonat. Pozwoli to nie tylko odpocząć ze smakiem, ale także mieć świetną bazę wypadową do zwiedzania okolicy.
Susły, olbrzymy i atrakcje dla całej rodziny
Absolutnym hitem regionu jest „susłowisko”, czyli Sysľovská lúka w Muraniu. To rozległy na kilkanaście hektarów rezerwat na terenie Parku Narodowego Muránska Planina, będący domem dla jednej z największych kolonii susła moręgowanego w Europie.
Poruszając się wyznaczonymi ścieżkami, można z bliska podglądać, jak te urocze gryzonie bawią się czy „pełnią wartę”, stojąc nieruchomo na tylnych łapkach. Tutejsze susły są dobrze oswojone z obecnością człowieka i chętnie podbiegają do kucających turystów, wyciągając łapki po nasiona słonecznika czy kawałki marchewki, które można kupić przy wejściu do rezerwatu.
Susłowisko to idealne miejsce na wycieczkę z dziećmi, choć dorośli też opuszczają je niechętnie.
Po wyjściu z „susłowiska” wystarczy przejść na drugą stronę ulicy, by znaleźć się w królestwie legendarnych olbrzymów. Obrovisko to park rodzinny, który nawiązuje do dawnych słowackich podań o mitycznych gigantach zamieszkujących jaskinie i szczyty Muránskiej Planiny.
Przestrzeń została zaprojektowana w taki sposób, aby odwiedzający mogli poczuć się jak lilipuci. Przy wejściu gości wita potężna figura Vesny, a kawałek dalej można usiąść na gigantycznej ławce. Na najmłodszych czeka ścieżka małego olbrzyma Lešiego z ukrytymi domkami pełnymi zabawek, plac zabaw z tyrolką oraz 60-metrowa zjeżdżalnia.
Podczas odwiedzin w Obrovisku spotkamy też kozy, króliki, a nawet świnki morskie w tutejszym minizoo. Dla tych, którzy chcą zatrzymać się w sercu tej sielankowej atmosfery na dłużej, park przygotował klimatyczne domki noclegowe z miejscem na rodzinne ognisko.
Kopalnia złota, słodkie krumple i wino
Kolejnym przystankiem na naszej mapie jest Kremnica, położona zaledwie 3 kilometry od geograficznego serca Europy. W Kremnicy bardzo dobrze zachowały się zabytkowe mury miejskie. Na ufortyfikowanym wzgórzu zamkowym wznosi się gotycki kościół św. Katarzyny.
Rynek otaczają odrestaurowane kamienice, a jego ważnym elementem jest monumentalna, niezwykła rzeźba, gęsto usiana misternymi zdobieniami, wzniesiona jako wotum dziękczynne za ocalenie miasta przed niszczycielską epidemią, tak zwany Słup Morowy.
Tutejsza mennica biła złote dukaty, zwane kremnickimi florenami, które przez czystość kruszcu zyskały miano jednej z najpewniejszych walut dawnej Europy. Dziś i nam może się tu udzielić gorączka złota, ponieważ na obrzeżach miasta znajduje się dostępna dla zwiedzających sztolnia Andrej, czyli Andrej štôlňa.
Uzbrojeni w kaski i czołówki możemy przejść autentycznymi, surowymi korytarzami dawnej kopalni złota. Spacerując podziemnym szlakiem, dowiemy się o historii górników, którzy pozyskiwali tu cenny kruszec, oraz o tym, co skrzaty zamieszkujące kopalnię robią z tymi, którzy chcą im obecnie to złoto wykraść.
Kremnica to też miejsce, które rozpieszcza podniebienia na rozmaite sposoby. To tutaj narodziły się bowiem Kremnické krumple. Choć w lokalnym dialekcie słowo to oznacza ziemniaki, ten unikalny przysmak nie ma z nimi nic wspólnego.
Recepturę tych słodkich kulek stworzył na początku XX wieku rzemieślnik Alois Atkáry, który po powrocie z emigracji w Ameryce otworzył w mieście cukiernię. Deser jedynie z wyglądu przypomina świeżo wykopane z ziemi ziemniaki. Kulki stworzone z biszkoptów przekładanych kremem, zawinięte w masę z orzechów i rumu, obtoczone są w gorzkim kakao.
Jeśli po słodkim deserze nabierzecie ochoty na coś wytrawnego, swoje kroki skierujcie do klimatycznej winiarni Ringbuerger, w której zabytkowych piwnicach jesienią odbywa się Slávnosť vína. Podczas wydarzenia rzemieślniczy winiarze prezentują swoje najlepsze roczniki w blasku świec.
Natomiast na gastronomiczne rozkosze warto wybrać się do pobliskiej restauracji Silvanus, serwującej między innymi dania z dziczyzny.
Fot. N. Jaros
