- W podróży
Słowacja na weekend. Gorące źródła, cesarzowa Sisi i niezwykłe historie
Gorące źródła, siarkowe błoto, piękne zabytkowe hotele i historie, których nie znajdziemy w typowych kurortach wellness. W słowackich Pieszczanach można zobaczyć obraz Alfonsa Muchy, który wrócił do hotelu po głośnej kradzieży. Z kolei Bardejowskie Kúpele, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy, pamiętają wizytę cesarzowej Sisi. To dwa znakomite adresy na jesienny lub zimowy wyjazd.
Słowacja to nie tylko Tatry, narty i popularne baseny termalne. Ma również uzdrowiska, które przed laty przyciągały europejską arystokrację, artystów i zamożnych kuracjuszy. Przyjeżdżano do nich leczyć reumatyzm, odzyskiwać siły, ale także spotykać znajomych, spacerować po parkach i spędzać czas w eleganckich hotelach.
Niektóre zachowały atmosferę tamtej epoki. Dziś obok tradycyjnych kuracji oferują nowoczesne zabiegi spa, a pobyt można połączyć ze zwiedzaniem zabytkowych miast, muzeów i zamków. Szczególnie interesujące są Pieszczany i Bardejowskie Kúpele. Choć oba kurorty mają długą historię, trudno byłoby znaleźć dwa bardziej różne miejsca.
Uzdrowisko na wyspie
W Pieszczanach (Piešťany) wodę wydobywa się z głębokości około dwóch kilometrów. Zanim dotrze na powierzchnię, osiąga temperaturę nawet 69 stopni Celsjusza. To właśnie gorące, bogate w związki siarki źródła przyniosły miejscowości międzynarodową sławę.
Drugim skarbem kurortu jest błoto siarkowe związane z wodami rzeki Wag. Stosowane podczas zabiegów borowinowych, od pokoleń wykorzystywane jest przede wszystkim w leczeniu dolegliwości układu ruchu.
Symbolem Pieszczan został mężczyzna łamiący kulę ortopedyczną. Rzeźba, nazywana Barlolámač, przedstawia człowieka, który po odzyskaniu sprawności nie potrzebuje już podpórki. To dość wymowna reklama uzdrowiska, szczególnie że jej pierwowzór powstał w czasach, gdy do kurortów przyjeżdżało się często na wielotygodniowe leczenie.
Za rozwój Pieszczan odpowiadała w dużej mierze rodzina Winterów, która potrafiła zamienić niewielkie uzdrowisko w modny europejski kurort. Powstały reprezentacyjne budynki, parki i hotele, do których przyjeżdżali goście z różnych krajów.
Najbardziej charakterystyczna część uzdrowiska znajduje się na Wyspie Uzdrowiskowej, otoczonej wodami Wagu. Wśród zieleni stoją zabytkowe obiekty lecznicze, a największą uwagę przyciąga Thermia Palace, jeden z najpiękniejszych historycznych hoteli spa na Słowacji.
Z centrum miasta prowadzi na wyspę słynny Most Kolumnadowy, zaprojektowany przez słowackiego architekta Emila Belluša. Ten interesujący przykład architektury funkcjonalistycznej jest obecnie zamknięty ze względu na prace przy filarach. Nie oznacza to jednak zamknięcia samej wyspy, bo można do niej dotrzeć inną drogą.
Historia skradzionego obrazu
Thermia Palace jest miejscem, do którego warto zajrzeć nawet dla samej architektury. Secesyjne wnętrza przypominają czasy, kiedy pobyt w uzdrowisku wiązał się z określonym stylem życia, a hotelowa restauracja była równie ważna jak gabinety zabiegowe.
Jest tu jednak coś jeszcze. W restauracji Thermia Palace znajduje się obraz Alfonsa Muchy, jednego z najważniejszych artystów europejskiej secesji, którego plakaty do dziś należą do najbardziej rozpoznawalnych dzieł tego stylu. Ma on za sobą historię godną kryminału. Został skradziony z uzdrowiska, a jego zniknięcie było dotkliwą stratą dla kurortu. Na szczęście dzieło udało się odzyskać i po latach wróciło na swoje dawne miejsce. To jedna z tych niespodzianek, które sprawiają, że historyczne hotele bywają ciekawsze od niejednego muzeum.
Zresztą same Pieszczany oferują znacznie więcej niż kąpiele i zabiegi. Można tu spacerować po rozległych parkach, oglądać architekturę uzdrowiskową i spędzić kilka dni bez konieczności opuszczania miasta
Śladami cesarzowej Sisi
Na drugim krańcu Słowacji, niedaleko polskiej granicy, leżą Bardejowskie Kúpele. To miejsce o zupełnie innym charakterze. Nie ma tutaj wielkiej wyspy na rzece ani równie monumentalnego kompleksu hotelowego. Są za to lasy, spokojna dolina i historia cesarzowej Elżbiety Bawarskiej, znanej jako Sisi.
Żona Franciszka Józefa I należała do najbardziej fascynujących postaci europejskich dworów. Słynęła z urody, zamiłowania do podróży i niechęci do sztywnych zasad dworskiego życia. W poszukiwaniu zdrowia i odpoczynku odwiedzała uzdrowiska w różnych częściach Europy. W 1895 roku przyjechała również do Bardejowskich Kúpelí.Pobyt cesarzowej stał się jednym z najważniejszych wydarzeń w historii kurortu, a pamięć o jej wizycie przetrwała do dziś.
Nieprzypadkowo wybrała właśnie to miejsce. Bardejowskie Kúpele od dawna słynęły z naturalnych wód mineralnych i spokojnego położenia wśród karpackich lasów. W odróżnieniu od Pieszczan, gdzie główną rolę odgrywają gorące źródła i borowina, tutejsze tradycje lecznicze związane są przede wszystkim z wodami mineralnymi.
Dziś kurort nadal przyjmuje kuracjuszy, ale przyjeżdżają tu również osoby szukające wypoczynku. Zabytkowa zabudowa, park uzdrowiskowy, pijalnie wód i otaczające miejscowość lasy pozwalają spędzić kilka dni z dala od większych ośrodków turystycznych.
Najlepiej nie ograniczać pobytu do hotelowego spa. Okolica jest szczególnie atrakcyjna dla tych, którzy lubią długie spacery, niewielkie miejscowości i odkrywanie mniej oczywistych miejsc.
Gotyckie skarby Bardejowa
Z Bardejowskich Kúpelí do Bardejowa prowadzi malownicza leśna trasa. Samo miasto jest jednym z najcenniejszych zabytkowych zespołów urbanistycznych Słowacji, wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wystarczy wejść na rynek, żeby zrozumieć dlaczego. Otoczony zabytkowymi kamienicami plac zachował średniowieczny układ, a w jego centrum stoi ratusz z 1505 roku. To jeden z najciekawszych przykładów wczesnorenesansowej architektury w tej części Europy.
Nad miastem dominuje gotycka bazylika św. Idziego. Jej największym skarbem jest jedenaście zabytkowych ołtarzy skrzydłowych. Tak dobrze zachowany zespół późnogotyckich dzieł należy do rzadkości. Warto przyjrzeć się również dawnym murom obronnym i przejść bocznymi uliczkami, gdzie zachowały się ślady bogatej kupieckiej przeszłości miasta.
Bardejów jest niewielki, więc jego historyczne centrum można zwiedzić podczas jednego spaceru. Dobrze jednak zarezerwować trochę więcej czasu, żeby usiąść w jednej z kawiarni przy rynku i przyjrzeć się kamienicom, których fasady przypominają o czasach, gdy miasto było ważnym ośrodkiem handlowym.
Muzeum Warhola w Karpatach
Północno-wschodnia Słowacja ma jeszcze jedną niespodziankę. W Medzilaborcach, niewielkim mieście położonym wśród karpackich wzgórz, znajduje się muzeum Andy'ego Warhola. Może się to wydawać zaskakujące. Artysta kojarzony z Nowym Jorkiem, puszkami zupy Campbell's i portretami Marilyn Monroe ma jednak rodzinne związki z tym regionem. Jego rodzice pochodzili z pobliskiej miejscowości Miková.
Muzeum w Medzilaborcach było pierwszą na świecie placówką poświęconą twórczości króla pop-artu. Po trwającym trzy lata remoncie zostało ponownie otwarte dla publiczności 4 września 2026 roku. Przebudowa całkowicie odmieniła jego wygląd. Powstały nowe przestrzenie wystawiennicze, dodatkowa kondygnacja, cyfrowy ikonostas oraz zielony dach z amfiteatrem. Najważniejsze pozostają jednak oryginalne dzieła Warhola.
To ciekawy kontrast: pop-art, który wyrósł z amerykańskiej kultury masowej, można oglądać w regionie przywiązanym do karpackich tradycji.
Zamek Spiski na wzgórzu
Podczas dłuższego wyjazdu warto zobaczyć również Zamek Spiski, jedną z najbardziej imponujących warowni Europy Środkowej. Wzniesiony na trawertynowym wzgórzu kompleks zajmuje ponad cztery hektary. Już z daleka wygląda niezwykle, a jego masywne kamienne mury górują nad otwartym krajobrazem Spiszu.
Zamek należy do najważniejszych zabytków średniowiecznej Słowacji. Wraz z pobliską Spiską Kapitułą, historycznym ośrodkiem kościelnym, tworzy zespół objęty ochroną UNESCO. To dobry przystanek podczas samochodowej podróży przez Słowację, szczególnie dla osób, które lubią zwiedzać zamki i historyczne miasteczka.
Bratysława i Koszyce na city break
Bratysława i Koszyce to dwa zupełnie różne pomysły na weekend na Słowacji. Stolica przyciąga kameralną starówką, kawiarniami i spacerami nad Dunajem. Koszyce mają bardziej monumentalny charakter, jeden z najpiękniejszych gotyckich kościołów w tej części Europy i zabytkowe centrum, w którym życie toczy się wokół szerokiego deptaka.
W Bratysławie większość atrakcji można zobaczyć podczas spaceru. Warto zacząć od Starego Miasta, odnaleźć słynnego Čumila, czyli rzeźbę mężczyzny wychylającego się z kanału, a następnie zajrzeć do Niebieskiego Kościoła. Ta niezwykła secesyjna świątynia ma błękitne ściany, dachówki i dekoracje, przez co przypomina budowlę z bajki. Na zachód słońca najlepiej wybrać się na taras widokowy UFO na moście SNP, skąd z wysokości 87 metrów można podziwiać panoramę miasta i Dunaj. Jeśli zostanie trochę czasu, warto wybrać się do pobliskich miasteczek winiarskich Pezinok i Modra, znanych z tradycji produkcji wina.
Koszyce, drugie co do wielkości miasto Słowacji, słyną z pięknie zachowanego historycznego centrum. Jego sercem jest ulica Hlavná, przy której stoją kolorowe kamienice, secesyjne budynki i monumentalna katedra św. Elżbiety. To największa gotycka świątynia na Słowacji. Warto pokonać 160 schodów prowadzących na Wieżę Zygmunta, żeby zobaczyć panoramę miasta. Niedaleko katedry, przed gmachem Teatru Państwowego, znajduje się Śpiewająca Fontanna, której strumienie poruszają się w rytm muzyki. Na kawę i deser można zajrzeć do Slávii, eleganckiej kawiarni w secesyjnym budynku przy głównym deptaku.
Jak dojechać na Słowację?
Na Słowację najłatwiej wybrać się samochodem, szczególnie z południa Polski. Bardejowskie Kúpele znajdują się zaledwie około 20 kilometrów od polskiej granicy. Samochód przyda się również podczas zwiedzania okolicy, zwłaszcza jeśli planujemy odwiedzić Bardejów, muzeum Warhola i Zamek Spiski.
Coraz ciekawiej wygląda jednak oferta połączeń lotniczych. Do Bratysławy można polecieć z Lotniska Chopina w Warszawie liniami Wizz Air oraz z Modlina Ryanairem. Ryanair obsługuje także sezonowe loty z Gdańska. Z kolei LOT oferuje bezpośrednie połączenia z Warszawy do Koszyc, skąd można ruszyć na zwiedzanie wschodniej Słowacji.
Dobrym rozwiązaniem dla mieszkańców północnej Polski są również loty Wizz Air z Gdańska do Popradu, położonego u podnóża Tatr. Od końca października 2026 roku przewidziano trzy rejsy tygodniowo: w czwartki, soboty i niedziele. Poprad jest dogodnym punktem wypadowym nie tylko w Tatry, lecz także na Spisz i do uzdrowisk regionu.
Fot. materialy prasowe
