werandcountry.pl weranda.pl
  • W podróży

Malta hitem 2026. Nowa królowa krótkich wyjazdów i długich weekendów

autor: Agnieszka Kaszuba

Masz cztery dni wolnego i nie chcesz brać tygodniowego urlopu? Właśnie dlatego Malta może być jednym z najczęściej wybieranych kierunków 2026 roku. Krótki lot, dużo słońca i wszystko blisko siebie. To dokładnie to, czego dziś szukają osoby planujące szybki wypad zamiast długich wakacji.

Z danych rynku turystycznego wynika jasno, że Polacy coraz częściej podróżują kilka razy w roku, zamiast planować jeden długi urlop. 

– Polacy wyjeżdżają coraz częściej. Rośnie grupa osób, które podróżują w ciągu roku dwa, trzy, a nawet więcej razy – mówi Marzena Buczkowska-German z Wakacje.pl. – Polacy wydali 290 milionów euro podróżujący na Maltę w 2025 roku. To potężna zmiana rok do roku, bo wynosząca aż 45 proc.

Ten kierunek dobrze wpisuje się w nowe nawyki podróżnych. Lot z Polski trwa około trzech godzin, na miejscu nie potrzeba samochodu, a największe atrakcje są skupione na niewielkim obszarze. W praktyce oznacza to, że trzy–cztery dni wystarczą, by zobaczyć stolicę, popłynąć na sąsiednią wyspę i jeszcze znaleźć czas na plażę czy restaurację z lokalną kuchnią. To właśnie taki model wyjazdu zyskuje dziś na znaczeniu.

Ulica w Valletcie z widokiem na kopułę kościoła i charakterystyczne maltańskie balkony.
Valletta pokazuje, jak blisko siebie znajdują się najważniejsze zabytki – w kilka godzin można przejść całe historyczne centrum.

Dlaczego Polacy chcą jeździć na Maltę

Malta odpowiada dokładnie na to, jak dziś planujemy wyjazdy. Coraz częściej nie szukamy jednego, dwutygodniowego urlopu w roku, ale kilku krótszych wyjazdów, które da się wpisać między pracę, szkołę i codzienne obowiązki. Właśnie tu Malta ma przewagę, bo jest blisko, kompaktowa i intensywna.

Pierwszy argument to dostępność. Bezpośrednie loty z Polski, czas przelotu około trzech godzin i jedno lotnisko obsługujące całą wyspę upraszczają logistykę. Po wylądowaniu nie trzeba planować wielogodzinnych transferów. Do Valletty, Sliemy czy St. Julian’s dojeżdża się w kilkadziesiąt minut. Przy czterodniowym wyjeździe każda godzina ma znaczenie i tu nic się nie traci na przemieszczanie.

Druga kwestia to skala. Malta ma niewielką powierzchnię, ale ogromne zagęszczenie atrakcji. W jeden wyjazd można zobaczyć stolicę wpisaną na listę UNESCO, odwiedzić Mdinę, dawną ufortyfikowaną stolicę, zajrzeć do rybackiej Marsaxlokk, przejść się po klifach Dingli i jeszcze wygospodarować czas na rejs na Gozo lub Comino. To kierunek, który daje poczucie „pełnego programu” nawet przy krótkim pobycie.

Trzeci element to klimat. Malta oferuje ponad 300 dni słońca w roku. Wiosną i jesienią temperatury często przekraczają 20 stopni, co czyni ją atrakcyjną alternatywą dla chłodnej pogody w Polsce. To ważne przy planowaniu majówek, czerwcówek i jesiennych weekendów. Nie jest to typowy kierunek sezonowy – można lecieć praktycznie przez cały rok.

Znaczenie ma też komfort podróżowania. Językiem urzędowym jest angielski, infrastruktura turystyczna jest dobrze rozwinięta, a komunikacja publiczna pozwala poruszać się bez wynajmowania samochodu. Dla wielu osób to bezpieczny, przewidywalny kierunek – szczególnie na szybki wypad ze znajomymi albo krótki wyjazd we dwoje.

Widać to również w liczbach. W komentarzu eksperckim Wakacje.pl podkreślono skalę wzrostu zainteresowania wyspą. Jak wskazano, Malta odnotowała dynamiczny przyrost liczby turystów z Polski oraz ich wydatków na miejscu, co potwierdza, że przestała być niszową destynacją, a stała się jednym z ważniejszych kierunków w ofercie krótkich wyjazdów.

W praktyce Malta łączy to, czego dziś szukają podróżni: łatwy dojazd, dobrą pogodę, dużą koncentrację atrakcji i możliwość zorganizowania wyjazdu nawet w ostatniej chwili. W 2026 roku właśnie te cechy mogą zdecydować o tym, że wyspa stanie się jednym z najczęściej wybieranych kierunków na city break i przedłużone weekendy.

Katedra św. Pawła w Mdinie na Malcie, barokowa fasada i plac przed świątynią.
Mdina, dawna stolica Malty, to miasto murów obronnych, wąskich uliczek i monumentalnej katedry św. Pawła.

Ile kosztują loty i pobyt na Malcie

Koszty wyjazdu na Maltę wcale nie odbiegają od cen innych popularnych kierunków city break w Europie. Przy dobrej organizacji czterodniowy wypad można zamknąć w budżecie porównywalnym z weekendem w jednej z zachodnioeuropejskich stolic.

Lot z Polski trwa około trzech godzin. Ceny w tanich liniach, przy wcześniejszej rezerwacji i elastycznych terminach, zaczynają się od około 30–50 euro w jedną stronę, choć takie stawki pojawiają się głównie w promocjach. Realistycznie, przy standardowych terminach, bilet w dwie strony kosztuje najczęściej od 70 do 150 euro, w zależności od miasta wylotu, sezonu i momentu zakupu. W okresach majówkowych i jesiennych długich weekendów ceny rosną, ale wciąż mieszczą się w widełkach typowych dla południowej Europy.

Zakwaterowanie jest bardzo zróżnicowane. W Sliemie, St. Julian’s czy w okolicach Valletty nocleg w trzygwiazdkowym hotelu poza szczytem sezonu można znaleźć od około 60–90 euro za pokój za noc. Hotele czterogwiazdkowe to zwykle przedział 100–180 euro za noc, w zależności od standardu i widoku. W sezonie letnim ceny są wyższe, natomiast wiosną i jesienią, czyli w okresach najchętniej wybieranych na city break, kiedy rynek jest bardziej elastyczny.

Jeśli ktoś decyduje się na pakiet z przelotem i hotelem kupowany przez biuro podróży, czterodniowy wyjazd w hotelu o dobrym standardzie często zaczyna się od około 400–600 euro za osobę. W opcji pięciodniowej, z wyższym standardem lub śniadaniami w cenie, koszt może wynieść 600–900 euro.

Do tego trzeba doliczyć wydatki na miejscu. Obiad w restauracji to najczęściej 15–25 euro za danie główne, kolacja w lepszym lokalu 30–40 euro za osobę bez alkoholu. Kawa kosztuje około 2–3 euro, lokalne wino w restauracji 18–25 euro za butelkę. Komunikacja publiczna jest niedroga, a przy krótkim pobycie wiele osób porusza się pieszo lub korzysta z autobusów, których sieć obejmuje całą wyspę.

W praktyce oznacza to, że czterodniowy wyjazd na Maltę można zorganizować w budżecie około 500–1 000 euro na osobę, w zależności od standardu i terminu. To poziom porównywalny z wieloma europejskimi stolicami, ale z gwarancją słońca i śródziemnomorskiego klimatu, co przy planowaniu przedłużonego weekendu bywa argumentem decydującym.

Port w Marsaxlokk na Malcie z kolorowymi łodziami rybackimi i zabudową nadmorską.
Kolorowe łodzie luzzu w porcie Marsaxlokk to jeden z najbardziej rozpoznawalnych widoków na Malcie i obowiązkowy przystanek podczas krótkiego wyjazdu.

Co można zobaczyć w cztery dni na Malcie

Siła Malty polega na tym, że nie trzeba tygodnia, żeby poczuć, że wyjazd był intensywny. Cztery dni wystarczą, by zobaczyć najważniejsze miejsca i jednocześnie nie biegać od punktu do punktu.

Pierwszy dzień to zwykle Valletta. Stolica jest niewielka, ale gęsta od historii. W ciągu kilku godzin można przejść główne ulice, zajrzeć do Konkatedry św. Jana, zobaczyć Wielki Port i zejść do ogrodów Barrakka. To miasto nie wymaga planu godzinowego, raczej spokojnego spaceru i zatrzymywania się przy kolejnych punktach widokowych.

Drugiego dnia większość turystów jedzie do Mdiny, dawnej stolicy wyspy. To zupełnie inna atmosfera – wąskie uliczki, mury obronne i widok na całą wyspę z bastionów. W drodze powrotnej można zatrzymać się przy klifach Dingli albo odwiedzić Mosta z charakterystyczną rotundą.

Trzeci dzień często oznacza wodę. Rejs na Gozo albo Comino, zwłaszcza w cieplejszych miesiącach, pozwala zobaczyć wyspę z innej perspektywy. Błękitna Laguna przyciąga turystów, ale nawet poza sezonem warto wybrać się na sąsiednią wyspę, by zobaczyć spokojniejszą, bardziej lokalną Maltę.

Czwarty dzień to południe wyspy i Marsaxlokk z kolorowymi łodziami luzzu i nadmorską promenadą albo spacer po nowszych dzielnicach Sliemy i St. Julian’s, gdzie koncentruje się życie restauracyjne i hotelowe. To dobry moment, by zobaczyć współczesne oblicze Malty, nie tylko jej historyczne centrum.

Właśnie ta koncentracja sprawia, że Malta tak dobrze działa jako kierunek na city break. Nie trzeba wybierać między plażą a zwiedzaniem, między historią a gastronomią. Wszystko jest w zasięgu jednego krótkiego wyjazdu, bez poczucia niedosytu. I to w dużej mierze tłumaczy, dlaczego w prognozach na 2026 rok wyspa pojawia się coraz wyżej wśród kierunków na przedłużone weekendy.

Fot. Shutterstock