- W podróży
Camino de Santiago. 10 praktycznych porad na pierwszy wyjazd
Camino to nie jest pielgrzymka, jaką znamy z naszych polskich dróg. Ba! Niektórzy w ogóle nie traktują jej jako drogi stricte duchowej. Ale z roku na rok coraz więcej osób wyrusza w trasę.
Camino to nazwa szlaku prowadzący do grobu św. Jakuba zwanego Starszym lub Większym. Grób znajduje się w Santiago de Compostela, w hiszpańskiej prowincji Galisja (nie mylić z naszą Galicją). Nie ma jednej trasy. Popularność pielgrzymek wzrosła w czasie, gdy niemożliwe były pielgrzymki do Ziemi Świętej. Trwająca obecnie wojna na Bliskim Wschodzie także zwiększyła liczbę pielgrzymów innych miejsc kultu. W ubiegłym roku biuro pielgrzymie w Santiago de Compostela wydało niemal pół miliona certyfikatów ukończenia Camino. W tym roku, po 11 miesiącach jest już ich 525 tys.
Compostelka
Certyfikat zwany popularnie ,,compostelką” to potwierdzenie przejścia szlaku. Oficjalnie, żeby zaliczyć pielgrzymkę trzeba przejść ostatnie 100 km piechotą lub 200 km rowerem albo konno. W ostatnich latach pojawiła się też możliwość pokonania Camino łodzią żaglową. Oficjalna trasa prowadzi z La Rochelle we Francji do Pontecesures, skąd - już na piechotę mamy ok 27 km do Santiago de Compostela. Żeby dostać certyfikat, musisz przedstawić stemplowany na trasie Paszport Pielgrzymia, ,,Credential del Peregrino”. Takie paszporty kupisz w każdej alberdze/schronisku na trasie. Niektóre pieczątki to prawdziwe arcydzieła, a sam paszport jest niezłą pamiątką.
Wszystkie drogi prowadzą do Santiago
Ostatni fragment trasy wodnej, z Vilanova de Arousa do Pontecesures znajduje się także na trasie tzw Wariantu Duchowego Camino Portugalskiego. Przepłynięcie statkiem jest wyjątkowe, bo po drodze mamy jedyną na świecie wodną drogę krzyżową. Krzyże są ustawione tak, że widać je najlepiej z pokładu statku. Wariant Duchowy Camino Portugalskiego to jedna z wielu dróg prowadzących do grobu Świętego Jakuba. Szlak portugalski (i jego wariant nad oceanem - Litoral) staje się coraz bardziej popularny, choć najwięcej ludzi pokonuje klasyczną drogę francuską. A jest jeszcze Camino Norte, Central czy Primitivo.
Którą drogę wybrać?
Jeśli zaczynasz przygodę z Camino to sugeruję wariant francuski albo portugalski. W pierwszym przypadku 100 km (nieco więcej) trzeba zacząć iść w Sarii, w drugim - z Valency/Tui. Ale oczywiście wiele osób startuje z o wiele bardziej oddalonych miejsc. W skrajnych przypadkach od siebie z domu. Kto nie ma dużo urlopu, ten robi fragment w jednym roku, a w kolejnych zaczyna od miejsca poprzedniego finiszu. Biorąc pod uwagę połączenia lotnicze, najwygodniej z Polski jest dolecieć do Porto.
Gdzie spać?
Na całej trasie jest mnóstwo schronisk, zarówno miejskich/kościelnych jak i prywatnych. Ceny w miejskiej alberdze to wydatek 10 euro za łóżko w sali zbiorowej. Im bliżej Santiago de Compostela tym sale są większe. W takich przybytkach dostajemy jednorazowe prześcieradła i poszewki na poduszkę, ale śpiwór zazwyczaj trzeba mieć własny. Jeśli jest kuchnia, to najczęściej nie ma żadnych naczyń/sztućców/garnków. Bardzo rzadko znajdziemy nawet prosty czajnik elektryczny. I to pomimo, że jednocześnie może być na wyposażeniu mikrofala i kuchnia indukcyjna. Schroniska prywatne z reguły oferują większy komfort: wyposażenie kuchni a przy łóżkach zasłonki, gniazdka elektryczne i nocne lampki. Są też droższe: zwykle od 16 do 25 euro za noc. I można je rezerwować. Miejskie albergi przyjmują pielgrzymów w miarę wolnych miejsc (zwykle otwierane są po godz. 14-15) ale bez rezerwacji. I musisz przedstawić paszport pielgrzyma.
Co zabrać ze sobą?
Jak najmniej. Koniecznie dobre buty i kurtkę przeciwdeszczową, bo właśnie w Galisji znajdziemy cztery z pięciu najbardziej deszczowych miast w całej Hiszpanii. O ile nie planujemy biwakowania, to powinniśmy się spakować w plecak podręczny, który bez trudu przejdzie surowe kontrole tzw. tanich linii lotniczych. Całość zwykle niesiemy ze sobą. Warto też pamiętać, że idziemy przez miejsca cywilizowane. Wprawdzie małe sklepy bywają zamknięte w czasie sjesty (nawet w listopadzie, gdy jest ponuro i pada deszcz), ale duże sieci supermarketów w miastach są otwarte nawet w niedziele. Bez problemu uzupełnimy zapasy jedzenia czy kosmetyków.
Kto przesadzi z bagażem może bez problemu nadać nadmiar i to nawet do siebie. W Hiszpanii i Portugalii działa nasz InPost a przesyłki choć nie tak tanie jak z Polski, to mają konkurencyjne ceny w stosunku do tamtejszej poczty. I nie martw się o pranie: w każdej mieścinie (jesteśmy w cywilizacji) znajdziemy samoobsługowe pralnie gdzie za kilka euro wypierzemy/wysuszymy nasze ciuchy.
Kiedy iść?
Camino dostępne jest przez cały rok, ale szczyt sezonu to oczywiście kwiecień - październik. Od listopada ludzi na trasie jest mniej. Łatwiej wtedy o miejsca, szczególnie w albergach miejskich. Niestety po sezonie sporo miejsc jest też zamkniętych, zarówno noclegowych jak i żywieniowych. Ale za to temperatury bardziej znośne do marszu.
Gdzie jeść?
Po portugalskiej stronie wyżywienie wydawało mi się nieco łatwiejsze. Niektóre bary i restauracje oferowały ,,zestawy pielgrzymie” nawet za 10 euro. To po prostu popularne menu dzienne, które czasem na trasie camino w cudowny sposób zmieniało się w ,,pielgrzymie”. Po hiszpańskiej stronie też jest sporo takich ofert, ale zwykle ceny zaczynały się od 12-13 euro za dwa dania i deser, czasem wliczona w to była lampka wina i kawa. Jedyną niedogodnością było to, że między 14 a 18 (czasem 17.30) naprawdę trudno jest znaleźć restaurację z otwartą kuchnią. Dlatego zawsze ze sobą miałem prowiant: twardy ser, suche chorizo, kawałek bagietki. Zwykle na trasie nie było też problemu z wodą. Mnóstwo publicznych kranów. Tam, gdzie woda się nie nadawała do picia, tam był widoczny znak.
Jak zaplanować trasę?
Tu już wszystko zależy od naszej kondycji. Spotkałem brazylijskie emerytki, które szły po 10 km i litewskie gazele, które śmigały po 40-50 km dziennie i jeszcze zatrzymywały się po drodze na kawę. Wszystko zależy też od wagi bagażu, który mamy. Jest dostępna usługa przewozu plecaków. Kosztuje ona od 5 do 7 euro dziennie. Wtedy musimy dokładnie zaplanować i zarezerwować następny nocleg - co z definicji eliminuje nas z publicznych schronisk. Poza tym, szczególnie na ostatnich 100 km Camino Portugalskiego, jest sporo średniowiecznych katedr, pięknych miasteczek i jeszcze piękniejszych nadmorskich wiosek do zwiedzania - bardzo łatwo zmienić początkowy plan pod wpływem chwili.
Dodaj jeden dzień
Najpiękniejsze na Camino są spotkania z ludźmi. Moją pierwszą, krótką francuską trasę specjalnie przedłużyłem o jeden dzień, zatrzymując się w Monte do Gozo, 5 km przed metą. Jeśli mógłbym porównać, to atmosfera przypomina nieco schroniska górskie z ery przedinternetowej. Ludzie siedząc przy stole zagadują innych, rozmawiają i dzielą się wrażeniami. Oczywiście sprawdzamy w sieci pogodę, następne etapy, schroniska i możliwe atrakcje po drodze, ale jednak to rozmowy z ludźmi są najważniejsze. W najlepszej sytuacji są oczywiście ci, którzy nie musieli wykupić biletu powrotnego do domu i pracy. Ale nawet jeśli masz bilet, to zaplanuj trasę tak, by mieć dwa-trzy dni na niespodziewane wydarzenia. Nie przejmuj się gdy wszystko ,,pójdzie zgodnie z planem”. Santiago de Compostela zwiedzisz w jeden dzień. Ale zawsze można pójść/pojechać na koniec świata: do Fisterry, gdzie kiedyś kończyli podróż pielgrzymi.
A trawestując słowa twórcy przewodników Lonely Planet, Toniego Wheelera: ,, Nie martw się, czy uda Ci się Camino: Po prostu idź”.
Fot. M. Pawłowicz