werandcountry.pl weranda.pl astromagia.pl
  • W podróży

Algarve zachwyca nie tylko plażami. Te miejsca warto zobaczyć na południu Portugalii

autor: Mieczysław Pawłowicz

Klify wyrastające nad Atlantykiem, ukryte plaże, jaskinie, miasteczka pełne historii i miejsca, w których noc trwa do rana. Algarve ma znacznie więcej twarzy, niż można zobaczyć z hotelowego leżaka. Oto miejsca, dla których warto ruszyć wzdłuż południowego wybrzeża Portugalii.

Zobacz nasze materiały wideo

Południowe wybrzeże Portugalii jest jednym z najlepszych miejsc na letni wypoczynek. Jest tu mnóstwo malowniczych plaż, które czasem trzeba odnaleźć wśród klifów. I mimo fali upałów tu nawet w sierpniu warto mieć coś od wiatru. A morze (wróć: ocean) jest dość chłodny. Ale co to dla nas, którzy nie boją się Bałtyku?

Algarve, nazwa krainy na południu Portugalii, wywodzi się z języka arabskiego i oznacza “Zachodnią Andaluzję”. Tak nazywali ją Maurowie okupujący Półwysep Iberyjski w średniowieczu. Z czasów ich panowania pozostały takie pamiątki jak charakterystyczne ornamenty na białych kominach czy moda na płytki ceramiczne. Nawet nazwa “azulejos” powstała od arabskiego “al zulaycha”, czyli polerowany kamień.

Wnętrze jaskini Benagil z charakterystycznym okrągłym otworem w skalnym stropie
Charakterystyczne „oko” w stropie sprawiło, że Benagil stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Algarve.

Faro

Niewielkie miasteczko, do którego w sezonie z kilku miast w Polsce przylatują czartery z Polski, większości turystów znane jest wyłącznie z lotniska. Potem ludzie rozjeżdżają się na wycieczki i wczasy: nie tylko na wybrzeże Algarve ale i do sąsiedniej Hiszpanii a nawet na północ Portugalii. Samo Faro jest nieco senne. Ot, znajdzie tu się targowisko, średniowieczna brama do starego miasta i równie stara katedra Najświętszej Maryi Panny. Podobne zabytki znajdziemy w wielu portugalskich miasteczkach.

Miasteczko wyróżnia Kaplica Czaszek z doczesnymi szczątkami mnichów. A także delta rzeki Formoza, która w przeciwieństwie do zabytków, przyciąga wielu miłosników ptactwa brodzącego. Zalew oddziela nas też od piaszczystej półwyspu. Prowadzi tam jedna droga okrążająca całe miasto. Można też dopłynąć miejskim promem. Ta plaża ciągnie się kilometrami. Nigdy nie jest zatłoczona. A gdy fale oceanu czy wiatr są zbyt duże, to od strony zatoki zawsze jest spokojniej. Nie przeszkadza nawet pas startowy lotniska. I tak samoloty są zwykle zagłuszane przez ryk oceanu.

Mała motorówka z turystami płynąca przez nadmorską jaskinię w okolicach Portimão
W okolice Benagil można popłynąć m.in. z Portimão. Do węższych grot wpływają tylko niewielkie łodzie.

Ponta da Piedade

O ile plaże w okolicach Faro są płaskie, to nieco bardziej na zachód, w okolicach Lagos wyjście na plażę to pewien wysiłek. Trzeba zejść ze stromego klifu a potem, co gorsza na niego wejść. Ale wybrzeże jest obłędnie atrakcyjne. Nie trzeba dużej wyobraźni by wśród fantazyjnych kształtów zobaczyć podobieństwo skał do słonia czy żyrafy. Spacery na krawędziach klifów stały się tak popularne, że wybudowano specjalne drewniane kładki: do ochrony zarówno wrażliwej przyrody jak i dla bezpieczeństwa niesfornych czasami turystów.

Paradoksalnie, o wiele bezpieczniejsza bywa kajakowa wycieczka po oceanie. Choć brzmi to bardzo poważnie, to nie trzeba być wybitnym kajakarzem żeby doświadczyć takiej przygody. I odwiedzamy plaże, które dostępne są jedynie od strony Atlantyku, bo od strony lądu są tu strome, kruche ściany piaskowców. A gdy fale lub wiatr są zbyt wielką przeszkodą, zawsze mamy do dyspozycji asekuracyjne łodzie z silnikiem, które zabiorą nas do bezpiecznego portu.

Piaszczysta plaża nad Atlantykiem w Albufeirze w portugalskim Algarve
Albufeira to jeden z najpopularniejszych kurortów Algarve. Poza barami i nocnym życiem przyciąga długimi, piaszczystymi plażami.

Sagres i kilometr zero

Stąd miały początek średniowieczne portugalskie wyprawy odkrywające inne kontynenty. Ślady dawnej świetności i morskiej potęgi Portugalii widzimy do dziś w fortyfikacjach, starych murach i portach.

Jednym z najbardziej popularnych jest oczywiście Lagos, ale warto też udać się do Sagres. W średniowieczu było ono prawdziwym portugalskim oknem na świat. To stąd Henryk Żeglarz ruszał na podbój nowych ziem. Miejscowa szkoła, chociaż podstawowa, szczyci się faktem, że podtrzymuje tradycje słynnej uczelni nawigacji i kartografii. Z naszego punktu widzenia to skraj Europy. Z przylądka świętego Wincentego najbliższy ląd na zachodzie to Ameryka. Portugalczycy zwykli mówić, że tu się zaczyna Europa. Nawet ustawili stosowne znaki z oznaczeniem: Kilometr 0.

Latarnia morska na przylądku św. Wincentego w Sagres nad Oceanem Atlantyckim
Przylądek św. Wincentego niedaleko Sagres to jeden z najbardziej wysuniętych na zachód punktów kontynentalnej Europy, miejsce, w którym ląd kończy się nad Atlantykiem.

Benagil

Komu mało atrakcyjnych nadmorskich grot niech koniecznie wybierze się do Portimno. To znany od czasów rzymskich bezpieczny port wykorzystujący zatokę i ujście rzeki Arade. Na przełomie XIX i XX wieku słynął z przemysłu konserwowego. Puszki sardynek, eksportowego portugalskiego towaru ruszały stąd w świat. W drugiej połowie XX wieku zakład podupadł i ostatecznie został zamknięty. Charakterystyczne kosze zawieszone na linach prowadzą do regionalnego muzeum.

Miasteczko zaczęło żyć z turystyki, ale prawdziwy boom zaczęło przeżywać, gdy Microsoft użył fotografii jaskini Benagil jako tło do swojego wygaszacza ekranu. Do Benagil można dotrzeć kajakiem z pobliskiej plaży Carvoeiro. Najpopularniejsze wycieczki wyruszają z Portimno lub Albufeiry. Warto jednak przed zaokrętowaniem spytać, czy na pewno wpływamy do jaskini. Niektóre większe jednostki zatrzymują się tuż przed wejściem do jaskini z charakterystycznym ,,okiem” w stropie. Zawsze można też dotrzeć tu kajakiem z pobliskiej plaży Carvoeiro. 

Albufeira

Większość z miasteczek na wybrzeżu Algarve jest raczej cicha i spokojna. Ale nie Albufeira. Owszem. Jest tu stara część miasta i ładny klif nad plażą. Jednak tym co przyciąga tysiące turystów jest tzw. The Strip. To ulica gdzie jeden bar przechodzi płynnie w drugi. Dyskoteki, kluby nocne, restauracje... Ta część miasta nie śpi nocą. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Od transmisji meczu ligi angielskiej po karaoke. Który bar jest najlepszy? Legends czy Libertos? 33 Sport czy Sherry’s Irish Bar? A może Central Station? Wybór należy do Was!

Delfiny butlonose pływające w Oceanie Atlantyckim u wybrzeży Algarve
Rejs na delfiny z Faro ma w sobie coś z loterii. Gwarancji spotkania ze zwierzętami nie ma, ale szanse są duże.

Na Delfiny

W czasie gdy imprezowicze kończą nad ranem zabawę, w innej części wybrzeża na ocean wypływają łodzie poszukiwawcze. Wyprawa na delfiny, nie takie z parku rozrywki czy delfinarium, to jedna z atrakcji wybrzeża. Ja popłynąłem z Faro. Ma to w sobie coś z loterii, bo przecież zwierzęta nie są na autopilota. I nie ma się 100-procentowej gwarancji ich zobaczenia. Dlatego ruszamy z rana, żeby trafić w miejscówki, gdzie zwykle delfiny mają swoje poranne śniadanie. Lepiej niż my, bo o tej godzinie w Faro jest problem ze znalezieniem otwartej kawiarni. Obsługa dopiero szykuje się do dnia pracy. Ale jak już trafimy na łódkę (płynąłem z Ecomarine Algarve), to szybko się budzimy.

Delfiny butlonose bawiły się z nami w kotka i myszkę. Organizatorzy rejsów współpracują ze sobą. Nie oznacza to zmowy cenowej bo każdy ma nieco inny program czy godziny. Informują się też nawzajem o dokładnej lokalizacji (bo przecież nadal nie jest to zoo, a ocean duży). A jednocześnie w jednym miejscu nie ma więcej jak dwie-trzy łódki. Pozostałe czekają w pewnym oddaleniu, aby nie płoszyć zwierząt. A kiedy już wszyscy zrobią i wrzucą zdjęcia na instagrama, łodzie wracają: albo bezpośrednio albo z przystankiem na plażach do których naprawdę nikt nie dociera.

Fot. M. Pawłowicz