werandcountry.pl weranda.pl
reklama
  • W podróży
  • Polska

Zima pod Warszawą

autor: Kasia Kazimierowska

Zimowe miesiące nie sprzyjają krajoznawstwu, chyba że temu z nogami przytwierdzonymi do dwóch desek. Ale przecież nie tylko nartami zima stoi. Co więc robić, gdy w góry daleko? Oto nasz krótki poradnik turystyczno-krajoznawczy dla mieszkańców i bywalców płaskiego jak stół Mazowsza.

1) Pulwy pod Wyszkowem

Najlepszym przewodnikiem po okolicy bywa literatura piękna. Potrzeba było „Hajster” Adama Robińskiego, by Pulwy, dawno już osuszone bagno pod Wyszkowem, stało się Grenlandią. Dzięki wspomnianej książce wystarczy godzina jazdy samochodem z Warszawy, by znaleźć się w Arktyce. Zobaczyć bezkresną pustkę, przekonać się, czym jest prawdziwa biel natury, i po prostu iść przed siebie (lub jechać na nartach), choćby na północ, w stronę Narwi. Tam, gdzie jako pierwsze w oczy rzuca się to, że nic nie rzuca się w oczy. A że – jak donoszą kolejne badania czytelnictwa – Polacy książek raczej nie czytają, na Pulwach zimą samotność gwarantowana. Chyba że mówimy o ptakach, które coraz częściej wcale nie uciekają do ciepłych krajów, więc czasem śnieżną biel naruszy choćby czapla czy czerwony jak jarzębina gil. 

2) Puszcza Kampinoska

Mazowiecka puszcza – przez warszawiaków potocznie zwana Kampinosem, jak jedna z przylegających do niej wsi – jest dobra na każdą porę roku. W zimie łatwo wypatrzymy tropy dzikich zwierząt (również wilków!). Nie będzie też komarów, które w cieplejszej połowie roku bywają zmorą leśnych wycieczek. Bogactwo szlaków pozwala dobrać trasę według własnych potrzeb, czy to od punku A do B (jeśli do puszczy jedziemy komunikacją publiczną), czy po pętli (jeśli samochodem). W obu przypadkach będzie, co robić. Dla tych, którzy nigdy wcześniej nie mieli okazji, zdradzamy: aby zobaczyć łosia, warto udać się w okolice wsi Granica, a w szczególności przebiegający przez nią równoleżnikowo zielony szlak pieszy. Pamiętajmy, że Puszcza Kampinoska to park narodowy, więc zakazane jest tam poruszanie się poza szlakami oraz po zmroku. Psa też lepiej zostawmy w domu, bo ten las jest dla innych zwierząt niż udomowione.

3) Wisła

Nie da się myśleć o mazowieckim krajoznawstwie bez patrzenia na Wisłę. Nie ma co się jednak oszukiwać – coraz rzadziej możemy ją oglądać skutą lodem, z taflą skrytą krą czy śryżem. Za to łyse, pozbawione liści zarośla ułatwiają zimowe podglądanie bobrów czy kormoranów, których na rzece coraz więcej. Dla tych, którzy wolą jednak czyste i suche podeszwy, idealnym celem wycieczki będzie Wyszogród i tamtejsze Muzeum Wisły Środkowej i Ziemi Wyszogrodzkiej. Ta kameralna placówka pełna jest historycznych śladów rzecznego życia z czasów, gdy okolicą władali flisacy. Zapoznamy się tam z modelami najróżniejszych wiślanych typów łodzi, obejrzymy dawny sprzęt rybacki, poznamy losy dawnej drewnianej przeprawy przez Wisłę. W drodze powrotnej do miasta możemy zajrzeć do Czerwińska nad Wisłą, który właśnie odzyskał prawa miejskie, by z perspektywy tamtejszej skarpy uwiecznić rzekę na zdjęciu. 

puszcza kampinoska
wisła zima
mazowsze zima
skansen sierpc
sierpc skansen
mazowsze ferie
Puszcza Kampinoska, skansen w Sierpcu i bezkres nadwiślańskich nizin to tylko niektóre z zimowych mazowieckich atrakcji.

4) Sierpc

Choć jest położony niedaleko Warszawy, to jazda do Sierpca jest jak podróż sto lat w historię. Oczywiście, o ile naszym celem będzie tamtejsze Muzeum Wsi Mazowieckiej, czyli skansen. Działa już od pięciu dekad i opowiada o historii mazowieckiej prowincji nie tylko za pomocą ówczesnej architektury, ale również innych elementów krajobrazowych, takich jak choćby konkretne gatunki drzew rosnących w obejściach. W Sierpcu zobaczyć można układ zabudowań typowy dla tzw. wsi rzędowej. W skład ekspozycji wchodzi jedenaście zagród. Jest też wiatrak, karczma, dworek i kościół z dzwonnicą, a także bezlik drobnej architektury składającej się na obraz mikropejzażu chłopskiego Mazowsza. Nic, tylko się edukować i wzdychać do dawnej estetyki krajobrazowej. Od kilku lat przy skansenie działa również wygodny hotel, dzięki któremu wycieczkę do Sierpca można przedłużyć na dwa dni. 

5) Kozienice

To niepozorne, południowomazowieckie miasteczko to trzy w jednym: rzeka, las i jeszcze trochę turystyki kulturalnej. Choć w panoramie Kozienic widzianej z oddali dominują przede wszystkim kominy elektrowni, to jednak najważniejsze jest tło – głęboka, ciemna zieleń Puszczy Kozienickiej, rozległej pozostałości po lesie, których porastał kiedyś cały polski niż. Pod Kozienicami polować uwielbiał Władysław Łokietek (patrz: rezerwat „Królewskie źródła”). Co ciekawe, to właśnie z tutejszego drewna król kazał zbudować most pontonowy, którym – po spławieniu pod Czerwińsk – przeprawili się w 1410 roku przez Wisłę polscy rycerze w drodze pod Grunwald. Choć krajobrazowo Puszcza Kozienicka jest uboższa od swojej kampinoskiej siostry, to jednak oferuje coś, czego innym lasom brak – spore wycieczkowe dystanse. Jest też w niej o wiele mniej turystów. Kiedy znudzą się nam zimowe spacery lub jazda na biegówkach, mamy jeszcze widoki na Wisłę i parę zabytków, w tym XVIII-wieczny zespół pałacow-parkowy w Kozienicach. Ci, którym ciągle mało, mogą przeprawić się przez rzekę do Dęblina, skąd już rzut beretem do Kazimierza Dolnego. Tamtejszych wąwozów lessowych reklamować nie trzeba. 

6) Nad rozlewisko... lodowisko

A może, zamiast martwić się brakiem śniegu, pora odkurzyć łyżwy? Najlepiej w lutym i marcu, gdy trzyma jeszcze mróz, a pokrywa lodowa na stawach i rozlewiskach ciągle jest gruba. A właśnie rozlewiska są świetnymi miejscami na łyżwy. Przez większość roku niedostępne, w zimie stają się bezpieczną łyżwostradą. Wody jest zwykle może kilkadziesiąt centymetrów, więc nawet w wypadku załamania się lodu, łyżwiarzowi grozi niewiele. Gdzie jeździć? Nie ma co odkrywać Ameryki – rozlewiska Biebrzy to już co prawda nie Mazowsze, ale dzięki ekspresówce na Białystok można się tam dostać w try miga. Ważne tylko, by uważać na ptaki, które w marcu mogą szykować się już do lęgów. 

 

Zdjęcia: Shutterstock

reklama
reklama

Zostań z nami

Bądź na bieżąco