reklama
  • W podróży
  • Europa

Burgundia winem płynąca: gdzie degustować i co zobaczyć

autor: Staszek Gieżyński | 15 października 2018

Kolega sommelier rzucił pomysł: szybki wypad do Burgundii. Jeden weekend, parę winnic i zabytków i oczywiście wino. Jest późna jesień, dawno po sezonie, więc i turystów mniej. We trzech lecimy do Lyonu, wynajmujemy auto i półtorej godziny później jesteśmy w Beaune: ikonie regionu i stolicy burgundzkiego handlu winem.

Burgundię poznaję dopiero, gdy zjeżdżamy z autostrady A6 łączącej Lyon z Paryżem. Na wciąż zielonych łąkach pasą się białe, kudłate krowy rasy Charolais. Po jakimś czasie znaki wskazujące drogę do kolejnego „eglise romane” przestają robić wrażenie. Tu nawet wiejska zabudowa pamięta czasy średniowiecza. Zbocza niewysokich pagórków spływają miedzią i złotem aż do asfaltu. Z bliska widać, że to wszystko winorośl.

Zwiedzamy winnice i zabytki w Burgudii

Wszędzie jest blisko. Krążymy autem pomiędzy kolejnymi spłachetkami ziemi porośniętymi równymi rządkami winorośli. Na pierwszy ogień wzgórze Corton, gdzie aż trzy winnice mają apelację Grand Cru. Wjeżdżamy „na czuja” gliniastą drogą pod sam las i cieszę się teraz, że w wypożyczalni zupełnie nieplanowo dali nam SUVa. Już dawno po zbiorach, ale na krzaczkach wiszą jeszcze jakieś grona. Skubię i próbuję – słodkie. Kilka zdjęć i ruszamy dalej.

winnice burgudia
burgundia droga winnice
Krajobraz Burgundii

Plan ustalił wcześniej nieformalny kierownik naszej wycieczki, ale ze zwiedzaniem poradzi sobie każdy – przy drodze co i rusz mijamy znaczki wskazujące „trasę winnic”. Dojeżdżamy do Vosne Romanee. Tu winnice La Tache, Echzaux, Richebourg. No i Romanee-Conti, najsłynniejsza bodaj marka regionu, wino wybitne i cenowo nieosiągalne dla zwykłego śmiertelnika. Kolejne miejscowości: Chambolle Musigny, Morey-Saint-Denis, Gevrey Chambertin, Fixin. W każdej są piwnice mniejszych i większych producentów, można degustować i kupować.

Dla przełamania monotonii (ileż można patrzeć jak im rośnie, a nam nie!) czas na zabytki. Nie ma jednak wyjścia: tu wszystko związane jest z winem. Wpadamy do Chateau du Clos de Vougeot - piękny zameczek z zachowaną średniowieczną drewnianą tłocznią do winogron. Potem Chateau de Gevray-Chambertin i tylko z zewnątrz, bo w zamku trwa remont. Tuż obok słynny pomnik siedzącego mnicha. Wreszcie opactwo Citeaux – pierwszy klasztor cysterski z XI wieku, kolebka winiarstwa w regionie.

burgundia winnice Chateau du Clos de Vougeot
burgudia zabytki
zabytki burgundia
Od góry: Chateau du Clos de Vougeot i opactwo Citeaux

Gdzie dobrze zjeść

Na wieczór wracamy do Beaune. W okolicy monumentalnego, XV-wiecznego szpitala dla ubogich Hospices de Beaune dzieciaki jeżdżą na deskorolkach. Na ulicach trochę ludzi, ale mało turystów. A z nich miasteczko żyje. Dowód pierwszy: historyczne centrum pełne jest knajp, wine barów i sklepów z winem. Dowód drugi: prawie wszyscy (cud!) mówią po angielsku.

Wpadamy do leżącego nieco z boku wine baru Le Bout du Monde. Bierzemy butelkę Saint-Aubin 1er Cru od Huberta Lamy. Potem czerwone Fixin z Domaine Denis Berthaut. Nasz przewodnik–sommelier marudzi, że dziewczyna nie przyniosła osobnych kieliszków do czerwonego wina. Ale taki tu klimat: luźna atmosfera i lekki tumiwisizm. To dobrze, bo spacer po mieście szybko pokazuje, że dużo jest nadętych i mocno turystycznych miejsc.

W restauracjach rzuca się w oczy przede wszystkim wyśrubowany cennik. W menu regionalnie: jamon persille, czyli rodzaj szynki w galarecie z pietruszką, jaja en meurette (w sosie winnym), ślimaki na tuziny, ser Epoisses i oczywiście boeuf bourguignon. Dla odważniejszych andouilette - kiełbasa z flaczków wieprzowych i siekany befsztyk z koniny.

Najlepszy obiad wyjazdu zjadamy następnego dnia w Puligny-Montrachet. W knajpce L’Estaminet des Meix zestawy obiadowe pochłaniają obok siebie turyści i winiarze w roboczych drelichach. Tartinka z kozim serem, wołowina z marchewką, dwa kawałki sera i crème brûlée kosztują mniej niż główne danie w przeciętnej restauracji w Beaune.

Historyczne centrum Beaune pełne jest knajp, wine barów i sklepów
z winem. Prawie wszyscy mówią tu po angielsku.  

Jeszcze więcej zwiedzania i degustacji 

Następnego dnia ruszamy na południe. Przejeżdżamy przez Pommard i Volnay, zatrzymujemy się na degustację w Chateau de Mersault. Zwiedzamy piwnice, próbujemy pięciu win czerwonych i czterech białych. Kolega – kierowca wzdycha boleśnie, gdy (trzeba to powiedzieć!) popluwa Merasault-Charmes Premier Cru 2013. Ja prowadzić nie muszę, więc dopijam do końca – jest pyszne. Na koniec dostajemy jeszcze po naparstku Marc de Bourgogne, starzonego 10 lat w dębowych beczkach destylatu z winogronych wytłoczyn.

Po degustacji oglądamy całkiem dobrze zachowane ruiny opactwa Abbaye de Morgeot, potem czas na bajkowy niemal zamek la Rochepot i wreszcie Chateau du Santenay. W XIV w. rezydował tu książę Filip Śmiały. Po dziś dzień błogosławią go winiarze, bo zakazał uprawy wydajnych, ale dających kwaśne wino odmian w rodzaju Gamay. Dziś Burgundia to właściwie kraina dwóch szczepów: czerwonego Pinot Noir i białego Chardonnay. Stanowią 82 proc. wszystkich upraw.

burgdundia winnica z wiatrakiem
Od góry: szpital w Beaune i opactwo Abbaye de Morgeot

Po południu wracamy do Beaune na drugą rundę degustacji. Zwiedzamy piwnice Josepha Drouhina, jednego z największych producentów i handlarzy winem regionu. Podziemia robią wrażenie, bo ciągną się daleko poza posiadłość. Specyficzny mikroklimat sprawia, że butelki pokrywa czarna, kosmata pleśń. Chroni je przed przed światłem i zabezpiecza korek. Na degustacji podoba mi się Chambolle-Musigny z 2007 r.: pachnie czerwonymi owocami i asfaltem kładzionym w letni dzień.

Jest poniedziałek wieczór i miasteczko jest puste, knajpy też pozamykane. Trafiamy na otwarty pub, który oczywiście ma też konkretną kartę win. Grupki Francuzów krążą między stolikami, barman szykuje kolejną deskę wędlin, w telewizji mecz piłkarski. Wśród gości miga mi dziewczyna, która obsługiwała nas wczoraj w wine barze. Wieczór kończymy butelkami Mersault i Chateau de Santenay. Jutro już powrót do domu.


 


 

 

reklama

Zostań z nami

Bądź na bieżąco