- W podróży
Nie tylko Rzym i Paryż. Nieoczywiste city breaki 2026 z bezpośrednim lotem z Polski
Gozo zamiast Malty, Pafos zamiast Larnaki, Marrakesz zamiast Agadiru. City break 2026 przestaje być oczywistym weekendem w europejskiej stolicy, a staje się świadomym wyborem mniej znanych, ale coraz lepiej skomunikowanych miast. Sprawdzamy kierunki z bezpośrednim lotem z Polski i konkretne ceny.
Krótki wyjazd nie musi oznaczać kompromisu. Cztery dni wystarczą, by zobaczyć miasto, spróbować lokalnej kuchni, zmienić klimat i wrócić bez brania długiego urlopu. Jak pokazują dane z rynku, Polacy coraz chętniej wybierają właśnie taki format podróży: 2, 3 lub 4 noce z przelotem, hotelem i transferem w pakiecie.
– Wyjazdy typu city break od bardzo wielu lat cieszą się niesłabnącą popularnością, ale wygląda na to, że rok 2025 był w Polsce dla tych wyjazdów absolutnie przełomowy. W naszym biurze zanotowaliśmy kilkudziesięcioprocentowy wzrost zainteresowania właśnie tego typu wyjazdami – mówi Maciej Nykiel, prezes Nekery. – Zmienia się jednak mapa weekendowych podróży. Obok Rzymu, Aten czy Stambułu pojawiają się miasta mniej oczywiste, często tańsze i spokojniejsze, a dziś dostępne bezpośrednio z polskich lotnisk. To właśnie one w 2026 roku mogą okazać się najciekawszym wyborem na krótki wypad.
W 2026 roku pojawia się także nowy trend. Wyspiarski city break jest odpowiedzią na zmęczenie tłumem i przeładowanymi planami zwiedzania. Cztery dni wystarczą, by poczuć różnicę w krajobrazie, kuchni i rytmie dnia, a jednocześnie nie wymagają długiego urlopu. W 2026 roku to właśnie takie kierunki mogą okazać się najbardziej poszukiwane:mniej oczywiste, ale wciąż łatwo dostępne z polskich lotnisk.
Jak zauważa Maciej Nykiel, prezes Nekery, rosnąca liczba bezpośrednich połączeń lotniczych z Polski otworzyła dostęp do miejsc, które jeszcze kilka lat temu były trudniej osiągalne w formule krótkiego wyjazdu.
– Polacy od lat latają głównie do wielkich stolic europejskich, takich jak Ateny, Istambuł czy Rzym, ale w ostatnim czasie nad polskim niebem przybyło bardzo wiele połączeń lotniczych, które dają możliwość dolecenia do innych, niebanalnych, rzadkich, ciekawych miast – mówi.
Gozo. Malta, której wielu wciąż nie zna
Malta w ostatnich sezonach była jednym z najczęściej wybieranych kierunków śródziemnomorskich. Polacy znaleźli się w ścisłej czołówce odwiedzających wyspę
Problem w tym, że większość z nas widziała tylko jej najbardziej oczywistą część: Vallettę, Sliemę, ewentualnie Błękitną Lagunę na Comino. Tymczasem kilka kilometrów dalej leży Gozo, które ma zupełnie inny rytm.
To wyspa mniejsza, spokojniejsza, bardziej zielona. Nie ma tu tak zwartej zabudowy jak na Malcie właściwej, jest więcej przestrzeni, klifów i otwartego krajobrazu. W cztery dni można objechać ją wzdłuż i wszerz, ale bez wrażenia pośpiechu. Victoria z cytadelą, zatoka Ramla z rudawym piaskiem, surowe klify Ta’ Ċenċ i wszystko znajduje się w zasięgu krótkiego przejazdu.
W marcu 2026 roku czterodniowy wyjazd na Gozo kosztuje od 1314 zł za osobę. W tej cenie jest bezpośredni przelot z Warszawy Modlin, trzy noce w hotelu St. Patrick’s 4*, śniadania oraz transfer promem między Maltą a Gozo w obie strony. To gotowy pakiet, bez konieczności organizowania przeprawy czy noclegów samodzielnie
Marzec to dobry moment na taki kierunek. Temperatury są wiosenne, ale jeszcze bez upałów i bez tłumów. Można spokojnie zwiedzać, spacerować wzdłuż wybrzeża i korzystać z lokalnych restauracji, które działają cały rok, a nie wyłącznie sezonowo.
Pafos. Zachodni Cypr zamiast oczywistej Larnaki
Cypr wielu osobom kojarzy się z Larnaką i wschodnim wybrzeżem, gdzie koncentruje się większość wakacyjnego ruchu. Tymczasem zachodnia część wyspy, okolice Pafos, ma zupełnie inny charakter. Jest bardziej krajobrazowa, spokojniejsza, z długimi widokami na morze i stanowiskami archeologicznymi wpisanymi w naturalny pejzaż.
Na majówkę 2026 roku czterodniowy wyjazd do Pafos w terminie od 28 kwietnia kosztuje od 1872 zł za osobę przy wylocie z Katowic. Z Warszawy Modlin cena wynosi 1979 zł, z Wrocławia około 2000 zł. W pakiecie znajduje się przelot, transfer oraz wyżywienie w Capital Coast Resort & Spa, co przy długim weekendzie majowym jest ofertą konkurencyjną nawet wobec krajowych wyjazdów.
Pafos to miasto, które łączy historię z naturalnym krajobrazem. Park Archeologiczny z mozaikami rzymskimi, Grobowce Królewskie wykute w skale, nadmorska promenada i mały port – wszystko mieści się w zasięgu krótkiego spaceru. W kilka dni można połączyć zwiedzanie z odpoczynkiem nad wodą, a jednocześnie uniknąć tłumów znanych z bardziej imprezowych części wyspy.
Majówka to dobry moment na Cypr. Temperatura sprzyja zwiedzaniu, morze zaczyna się nagrzewać, a sezon masowy jeszcze się nie rozpędził. W cztery dni można realnie odpocząć i wrócić z poczuciem, że wyjazd miał wakacyjny charakter, mimo że formalnie był tylko długim weekendem.
Gozo sprawdza się jako pierwszy krok poza klasyczne city breaki. To nadal Europa, nadal Morze Śródziemne, ale bez presji „zaliczenia” największych atrakcji w 48 godzin. Cztery dni wystarczą, by poczuć, że wyjazd był realną zmianą klimatu, a nie tylko przedłużonym weekendem w dobrze znanej stolicy.
Marrakesz. Cztery dni poza Europą
Większość ofert do Maroka koncentruje się na Agadirze i wypoczynku nad oceanem. Tymczasem Marrakesz to zupełnie inny świat: intensywny, historyczny, gęsty od zapachów, kolorów i dźwięków. I co ważne, dostępny bezpośrednim lotem z Polski w formule czterodniowego city breaku.
W połowie kwietnia 2026 roku można polecieć z Krakowa na cztery dni do hotelu Moroccan House ze śniadaniami w cenie 1834 zł za osobę. W bardziej komfortowej wersji, z wylotem z Warszawy i pobytem w hotelu RIU Tikida Palmeraie w formule all inclusive, cena wynosi 3369 zł. W obu przypadkach mówimy o gotowym pakiecie obejmującym przelot i hotel, bez konieczności organizowania wszystkiego samodzielnie.
Marrakesz najlepiej smakuje intensywnie. Cztery dni wystarczą, by zgubić się w medynie, przejść przez plac Dżamaa al-Fina, zobaczyć ogrody Majorelle i pałac Bahia. To miasto, w którym nie chodzi o odhaczanie atrakcji, ale o doświadczenie przestrzeni, wąskich uliczek, riadów z wewnętrznymi dziedzińcami, targów przypraw i rzemiosła.
Kwiecień to dobry moment na taki wyjazd. Temperatury są wysokie, ale jeszcze nie ekstremalne, co pozwala zwiedzać bez konieczności planowania dnia pod kątem największego upału. Marrakesz w formacie city breaku jest propozycją dla tych, którzy chcą poczuć realną zmianę kulturową, ale nie mają czasu na dłuższą podróż. Cztery dni poza Europą okazują się wystarczające, by wyraźnie zmienić perspektywę.
Abu Dhabi. Emiraty w spokojniejszej wersji
Przez lata symbolem wyjazdu do Zjednoczonych Emiratów Arabskich był Dubaj. Wieżowce, centra handlowe, tempo 24 godziny na dobę. Tymczasem Abu Dhabi oferuje zupełnie inny rytm. Jest bardziej uporządkowane, mniej ostentacyjne, z większym naciskiem na przestrzeń, kulturę i architekturę.
W marcu 2026 roku czterodniowy wyjazd do Abu Dhabi z wylotem z Katowic i pobytem w hotelu Park Rotana ze śniadaniami kosztuje 2029 zł za osobę. Przy wylocie z Krakowa i zakwaterowaniu w hotelu Beach Rotana cena wynosi 2987 zł. To wciąż format krótkiego wyjazdu, ale w klimacie, który wczesną wiosną gwarantuje temperatury około 25 stopni.
Abu Dhabi można zwiedzić bez pośpiechu w cztery dni. Meczet Szejka Zayeda, Luwr Abu Dhabi, promenada Corniche i wyspa Saadiyat z szerokimi, jasnymi plażami mieszczą się w logicznym planie krótkiego pobytu. Miasto jest rozległe, ale dobrze skomunikowane, a tempo zwiedzania nie przypomina maratonu.
Wczesna wiosna to moment, kiedy w Polsce wciąż dominuje szarość i chłód. Cztery dni w Emiratach pozwalają dosłownie wyjść z zimy. To przykład city breaku, który łączy miejski charakter z wypoczynkiem w cieple, bez konieczności planowania dwutygodniowych wakacji.
Porto. Portugalia poza schematem
Lizbona od lat jest naturalnym wyborem na portugalski city break. Porto wciąż pozostaje w jej cieniu, choć dla wielu podróżnych okazuje się ciekawszą alternatywą. Jest bardziej kompaktowe, mniej rozproszone i łatwiejsze do „ogarnięcia” w cztery dni bez poczucia, że coś ważnego zostało pominięte.
Na początku lipca 2026 roku pięciodniowy wyjazd obejmujący cztery noce w Porto Antas Hotel 3* ze śniadaniami kosztuje 1422 zł za osobę przy wylocie z Warszawy Modlin. To cena obejmująca przelot i hotel w środku sezonu letniego, kiedy Portugalia jest już w pełni turystycznego rytmu.
Porto najlepiej poznaje się pieszo. Ribeira nad Douro, most Dom Luís I, winiarnie w Vila Nova de Gaia po drugiej stronie rzeki i wąskie uliczki wspinające się ku katedrze tworzą zwartą strukturę miasta. W kilka dni można przejść je niemal w całości, zatrzymując się na kawę, pastel de nata i kieliszek porto z widokiem na rzekę.
Latem Porto ma przewagę nad bardziej rozgrzanymi miastami południa. Temperatura jest wysoka, ale zwykle bardziej znośna niż w Andaluzji czy we Włoszech. To kierunek dla tych, którzy chcą połączyć miejski klimat z dostępem do oceanu i wciąż zmieścić wszystko w formacie krótkiego, intensywnego wyjazdu.
Bilbao. Północ Hiszpanii zamiast oczywistego południa
Hiszpania wciąż kojarzy się przede wszystkim z Barceloną, Madrytem albo Andaluzją. Tymczasem północ kraju, a szczególnie Kraj Basków, oferuje zupełnie inny klimat, bardziej surowy, mniej oczywisty, kulinarnie wyraźny i architektonicznie nowoczesny.
W szczycie wakacyjnym, od 29 lipca do 2 sierpnia 2026 roku, cztery noce w hotelu Zenit Bilbao 4* ze śniadaniami kosztują 2507 zł za osobę przy bezpośrednim wylocie z Warszawy. To termin środka sezonu, kiedy ceny w wielu popularnych miastach Hiszpanii są wyraźnie wyższe, a mimo to Bilbao pozostaje w rozsądnych widełkach.
Miasto przeszło ogromną transformację w ostatnich dekadach. Dawny ośrodek przemysłowy zmienił się w nowoczesne centrum kultury. Muzeum Guggenheima zaprojektowane przez Franka Gehry’ego stało się symbolem tej przemiany, ale Bilbao to nie tylko jedna ikona architektury. Starówka z wąskimi uliczkami, targ La Ribera, mosty przerzucone nad rzeką Nervión i lokalne bary z pintxos tworzą spójny plan na cztery dni.
To kierunek dla tych, którzy chcą zobaczyć Hiszpanię mniej stereotypową. Bez masowych plaż i tłumu przy każdym zabytku, za to z wyraźną tożsamością regionu i jedną z najmocniejszych scen gastronomicznych w Europie. Bilbao pokazuje, że city break nie musi prowadzić do stolicy, by był pełnowartościową, intensywną podróżą.
Bari. Włoskie południe w spokojniejszym tempie
Apulia coraz częściej pojawia się w przewodnikach i rankingach, ale wciąż nie jest tak oblegana jak Toskania czy Kampania. Bari, stolica regionu, bywa traktowane jako punkt przesiadkowy w drodze do Alberobello czy Polignano a Mare. Tymczasem samo miasto sprawdza się jako pełnoprawny cel krótkiego wyjazdu.
Na początku kwietnia 2026 roku cztery noce w Hotel Majesty ze śniadaniami kosztują 1874 zł za osobę. W kolejnym terminie, przy pobycie w Hi Hotel Bari, cena wynosi około 2104 zł. W obu przypadkach mówimy o bezpośrednim przelocie i noclegu w pakiecie, co przy wiosennym terminie pozwala zaplanować wyjazd bez sezonowych dopłat.
Bari ma dwie twarze. Nowoczesną, z szerokimi ulicami i sklepami, oraz starą część miasta Bari Vecchia, z gęstą siatką wąskich uliczek, kamiennymi domami i niewielkimi placami. To właśnie tam można zobaczyć codzienność, z której słynie region: starsze mieszkanki wyrabiające orecchiette przy stolikach wystawionych przed dom, małe bary serwujące focaccię i espresso wypijane na stojąco.
Cztery dni pozwalają nie tylko poznać samo Bari, ale też zaplanować krótki wypad do okolicznych miasteczek. Apulia wiosną ma łagodny klimat, sprzyjający spacerom i zwiedzaniu bez letniego skwaru. To propozycja dla tych, którzy chcą poczuć południe Włoch w mniej turystycznej odsłonie, bez konieczności przemieszczania się codziennie między kilkoma miastami.
Palermo. "Niepocztówkowa" Sycylia
Palermo nie próbuje być ładne w oczywisty sposób. Nie ma tu jednego, uporządkowanego centrum ani wykadrowanej starówki, która wygląda jak gotowa scenografia. To miasto warstw: arabskiej, normańskiej, hiszpańskiej i włoskiej, które przez wieki nakładały się na siebie bez większej troski o symetrię. I właśnie dlatego Palermo działa.
W lutym i na przełomie lutego oraz marca 2026 roku czterodniowy wyjazd do Palermo kosztuje od 1142 zł za osobę przy zakwaterowaniu w hotelu Athenaeum ze śniadaniami. W bardziej centralnej lokalizacji, w Mercure Palermo Centro, cena wynosi 1822 zł. W obu przypadkach w pakiecie jest bezpośredni przelot i hotel, co przy czterodniowym formacie pozwala zaplanować wyjazd bez dodatkowej logistyki.
Poza sezonem Palermo jest łatwiejsze. Mniej turystów, krótsze kolejki do Pałacu Normanów i katedry, spokojniejsze targi Ballarò i Vucciria. Temperatura pozwala chodzić godzinami. W cztery dni można zobaczyć najważniejsze zabytki, zajrzeć do Teatro Massimo, wyjechać na chwilę do Monreale i wrócić do miasta na kolację w jednej z małych trattorii, gdzie stoliki stoją blisko siebie, a rozmowy trwają dłużej niż planowano.
To miasto nie jest gładkie. Obok odrestaurowanych fasad widać obdrapane kamienice, a obok eleganckich kawiarni, proste bary z arancini sprzedawanymi na wynos. Ale właśnie ta surowość sprawia, że Palermo w formacie city breaku jest intensywne. Cztery dni wystarczą, by poczuć południe Włoch bez wakacyjnego tłumu i bez letniego skwaru.
Fot. Shutterstock