- W podróży
Azja w czasach niepokoju. Czy wyjazd do Tajlandii, Wietnamu i Laosu nadal ma sens?
Do Azji Południowo-Wschodniej nadal można dolecieć, a dla wielu turystów to wciąż jeden z najbardziej kuszących kierunków. Problem zaczyna się gdzie indziej, bo w cieniu napięć geopolitycznych i kryzysu energetycznego coraz więcej niespodzianek czeka nie na lotnisku, lecz już na miejscu.
`Loty ograniczone, ale wciąż możliwe
Azja południowo – wschodnia od lat cieszy się zasłużonym zainteresowaniem polskich turystów. Plaże, tropikalna roślinność, świeże owoce i warzywa, potrawy i egzotyczne budowle powodują, że Polacy biorą za cel kraje tego regionu. Tajlandia, Wietnam, Kambodża czy Laos przyciągają także niskimi cenami i bardzo dobrym przygotowaniem do obsługi odwiedzających. Czy wyjazd w tamte rejony to obecnie dobry pomysł?
Ruch lotniczy przez kraje Bliskiego Wschodu jest wciąż mocno ograniczony. Linie lotnicze, takie jak Emirates, Qatar czy Eithad funkcjonują w ograniczonym zakresie. Mniejsza jest także przepustowość kanałów powietrznych „Europa - Azja”. Jeżeli dodamy do tego zamknięcie przestrzeni lotniczej nad Ukrainą i Rosją to sytuacja może wydawać się niemal beznadziejna. Tak jednak nie jest. Linie lotnicze Turkish, SAS czy Finnair działają bez zakłóceń, a huby w Stambule, Kopenhadze czy Helsinkach zapewniają sprawne przesiadki. Wato w tych czasach zwrócić się także ku liniom, które są narodowymi przewoźnikami z tamtego regionu. Linie Thai Airways czy Vietnam Airlines łączą turystyczne kurorty – czy megalotnisko w Bangkoku – z europejskimi metropoliami.
Kryzys energetyczny i jego skutki
Mimo, że uwaga mediów skupia się na konflikcie w Zatoce Perskiej i zamknięciu Cieśniny Ormuz to warto przyjrzeć się temu jakie praktyczne konsekwencje mogą mieć ograniczenia w ruchu statków. Bo ograniczenia w dostępności paliw to dopiero szczyt góry lodowej.
Warto wiedzieć, że w odpowiedzi na poważny kryzys energetyczny rząd Tajlandii wprowadził natychmiastowe, obowiązkowe środki pracy zdalnej dla urzędników państwowych od 10 marca 2026 roku. Większość pracowników administracji publicznej musi pracować zdalnie, aby ograniczyć codzienne dojazdy. Dostępność administracji państwowej i lokalnej może być ograniczona. Zalecono, by wyłączać światła oraz unikać korzystania z wind na krótkich dystansach. Zalecono także, by ustawiać klimatyzację w pomieszczeniach ogólnodostępnych na 26–27°C. Ta ostatnia informacja może nawet ucieszyć przybyszów w Europy Północnej, w tym z Polski, gdyż ich generalne odczucie było często takie, że w wielu miejscach jest po prostu….za zimno. Ustawiona na maksymalne chłodzenie klimatyzacja powodowała zbyt dużą różnicę temperatur między wnętrzem, a zewnętrzem budynków.
Lokalne media podają, że 40 procent stacji benzynowych w Laosie zostało zamkniętych, a na Sri Lance skrócono tydzień pracy.
Inne kraje też podejmują działania prewencyjne. Egipt wprowadził ograniczenia w funkcjonowaniu sklepów, restauracji i kawiarni, by oszczędzać energię w obliczu gwałtownie rosnących cen paliw, wywołanych konfliktem na Bliskim Wschodzie. Rząd nakazał m.in. wcześniejsze zamykanie lokali, przyciemnienie oświetlenia ulicznego oraz częściowy powrót do pracy zdalnej.
Czy to nadal dobry kierunek na podróż
Czy wyjazd do przyjaźnie nastawionych krajów Azji południowo – wschodniej to obecnie zły pomysł? Na pewno warto dobrze przygotować się do takiej podróży, zdecydować się na wiarygodnego partnera. Gdy organizujemy wyjazd samodzielnie należy dysponować pewnym zapasam czasowym, gdy nie wszystkie transfery będą realizowane zgodnie z planem. Warto wykazać zrozumienie, gdy nie każda z usług hotelowych będzie oferowana, a na taksówkę poczekamy czasami dłużej niż byśmy chcieli. Jeżeli lokalne ceny nawet nieco wzrosną to będą i tak dużo niższe niż te, które obowiązują w Europie. Będąc w Tajlandii, Wietnamie, Laosie czy Kambodży wciąż możemy być pewnie, że napotkamy uśmiech tamtejszych mieszkańców i okazywaną radość, że nawet w trudnych czasach, pozwalamy funkcjonować ich obiektom i zapewniamy ciągłość oferowania usług turystycznych.
Fot. K.Kowalski