werandcountry.pl weranda.pl astromagia.pl
  • W podróży

Dwie twarze Phuket. Rajskie plaże, nocne targi i wyspa Jamesa Bonda

autor: Joanna Kornecka

Phuket ma dwie twarze. Z jednej strony zachwyca rajskimi plażami, turkusową wodą i niezwykłą przyrodą, z drugiej gwarem, chaosem i nocnym życiem, które nie zwalnia aż do rana.

Wakacje na wyspie? Jak najbardziej, ale tym razem na pewno nie na bezludnej. Phuket to największa wyspa Tajlandii, położona w jej południowej części, na Morzu Andamańskim, słynącym z krystalicznej i ciepłej wody – nawet do 29 st. C – bujnych raf koralowych i malowniczych klifów zachęcających do nurkowania. Jeśli myślisz, by znaleźć się tam jeszcze tego lata, nie zwlekaj z decyzją. Co prawda od maja do października trwa tam okres monsunowy, ale nawet jeśli trafisz na ulewę, popada intensywnie i krótko, a po deszczu znów wyjdzie słońce. Na wysokie temperatury musisz przygotować się niezależnie od czasu podróży, bo na Phuket panuje klimat tropikalny. Jest gorąco i duża wilgotność. To po prostu trzeba polubić.

Jak dostać się na rajską wyspę? Jest tu międzynarodowe lotnisko. To już duży plus. Z logistycznego punktu widzenia połączenia samolotowe są więc proste, bo  kierunek obsługują linie Qatar Airways, Emirates czy Turkish Airlines. Ale uwaga: już od października tego roku będą jeszcze łatwiejsze. PLL LOT zapowiada bezpośrednie loty z Warszawy, bez kłopotliwych przesiadek w Stambule, Dubaju czy Frankfurcie. Warto już zrobić rezerwację.

Zobacz nasze materiały wideo

Boski raj, a może piekło?

Nie każdy pokocha wyspę od pierwszego wejrzenia, a mimo to należy ona do najpopularniejszych i najczęściej odwiedzanych miejsc w Azji. Tajlandia to kraj kontrastów, jak cała Azja, a jednak niezwykły i piękny. Taki też jest Phuket. Z jednej strony rajskie plaże i niezwykła przyroda, z drugiej, miejsce chaotyczne, nieuporządkowane i głośne. Pedantycznej symetrii i wyczyszczonych chodników oddzielających równo przystrzyżone trawniki tu nie znajdziecie. Ci, którym to przeszkadza, niech wybiorą leniuchowanie pod palmami (któż o tym nie marzy) albo nad basenem w ekskluzywnym kurorcie. Jeśli jednak chcesz poznać prawdę o tym fascynującym kraju, wyrusz w miasto.

Pocztówkowe widoki z plaży kontrastują tu z malowniczym miejskim kiczem. Bo poza historyczną częścią infrastruktura na Phuket jest, delikatnie mówiąc, chaotyczna i na pierwszy rzut oka mało zachęcająca. Widok na błękitne niebo zasłania sieć splątanych kabli elektrycznych – w Tajlandii instalacje prowadzi się nie pod, a nad ziemią. Konkurują z nimi kolorowe szyldy reklamujące, co tylko się da, i fala skuterów, która codziennie zalewa szosy. Na Phuket jest ich z pewnością więcej niż samochodów.

Dla mieszkańców to najszybszy i najwygodniejszy sposób przemieszczania się, dla turystów najtańszy i dający dużą niezależność. Ale uwaga: zanim wynajmiesz pojazd, za standardową Hondę Click zapłacisz od 200 do 350 THB, czyli 24–45 PLN, przygotuj międzynarodowe prawo jazdy kategorii A. Większość skuterów na Phuket kwalifikuje się jako motocykle. Jeśli bez tych dokumentów złapie cię tajski glina, kłopoty murowane. W najlepszym razie zapłacisz karę, może nie tak dotkliwą w przeliczeniu na złotówki, ale jednak.

Pamiętaj też o kasku, chociaż lokalsi najczęściej ich nie używają i jeżdżą, jak chcą, na przykład czteroosobową rodziną, to jednak u turystów to nakrycie głowy jest obowiązkowe, a jego brak karany sowitą grzywną. Skuterem dojedziesz w każdy zakamarek wyspy, ale popularną alternatywą są oczywiście taksówki. Aplikacja Bolt działa tu bez zarzutu i jest przystępna cenowo.

Wieczorny targ w Phuket przed bogato zdobioną bramą chińskiej świątyni, stragany z pamiątkami i tłum ludzi
Wieczorem ulice Phuket wypełniają się straganami, zapachami jedzenia i tłumem mieszkańców oraz turystów.

Old Phuket Town. Stare miasto z historią

Miasto Phuket jest jednym z najstarszych w Tajlandii. Kiedyś było ważnym portem przeładunkowym i ośrodkiem przemysłowym, głównie dzięki kopalniom cyny. Rozwój przemysłu górniczego sprawił, że napływali tu chińscy imigranci, dlatego w Old Town można zobaczyć rzadko spotykaną architekturę sino-portugalską.

W zabytkowej części trafisz na malownicze świątynie, buddyjskie i chińskie oraz bogato zdobione kamieniczki, malowane czasem na naprawdę odważne kolory, na przykład przy słynnej Thalang Road. Ten malowniczy „kicz” ma mnóstwo uroku i świetnie wygląda na instagramowych rolkach.

Warto od czasu do czasu zejść z chodników kuszących turystów niezliczonymi atrakcjami i zboczyć w małe, niepozorne uliczki. Znajdziesz tu modne, kameralne kawiarnie z kawą specialty, niewielkie świątynie, na przykład chińską Sang Tham Shrine przy Phang Nga Road z tradycyjnymi malowidłami, ale też mnóstwo murali i niezłego street artu. Jednym słowem, warto się powłóczyć – obowiązkowo nawadniając organizm wodą ze świeżego kokosa – by poczuć prawdziwy puls tego miejsca.

Tłum ludzi i stoiska nocnego targu na ulicy otoczonej kolorowymi kamienicami w Old Phuket Town
Niedzielny Night Market na Thalang Road przyciąga zapachami jedzenia, muzyką i atmosferą starego miasta.

Night Market. Muzyka, śpiew i najlepsze jedzenie

A właściwie w blasku księżyca, bo na Phuket zmrok zapada stosunkowo szybko. Wtedy robi się też odrobinę chłodniej, warto więc zostać do wieczora w Old Town, by zaznać prawdziwych rozkoszy podniebienia.

Takich targów z jedzeniem jest na Phuket znacznie więcej, ale my polecamy ten niedzielny przy Thalang Road w Old Phuket Town. Najbardziej klimatyczny, tętniący życiem, pełen zapachów i kolorów. Zabytkowa ulica jest zamykana dla ruchu – start o godz. 17, finał o 23, a kolonialne kamieniczki pięknie podświetlane.

Owszem, jest gwarno, a tłum wygłodniałych płynie ulicą, dlatego jeśli jesteś w grupie, warto pilnować się nawzajem. Stoiska stoją jedno obok drugiego, a każde naprawdę kusi. Tu kupuje się „po zapachu”, a próbuje najpierw oczami. Jeśli coś ci się spodoba, nie wahaj się skosztować. Takiego street foodu nie znajdziesz nawet w najlepszej tajskiej knajpie w Warszawie.

Szaszłyki z owocami morza, za jedyne 100 THB, czyli 10 PLN, smażone makarony, tajskie lody i omlety z ryżem, mango sticky rice, fantastyczne pierożki wypełnione trudno zgadnąć czym, ale smakujące genialnie. Uwaga: można płacić tylko gotówką. To generalnie preferowana forma płatności w Tajlandii.

Delektując się dobrym jedzeniem, posłuchasz hitów granych na żywo przez miejscowych muzyków, kupisz pamiątki, bo na czas Night Marketu otwiera się większość sklepów. Na Night Markecie zobaczysz, jak wygląda życie tajskich mieszkańców na co dzień, większość z nich wychodzi wtedy z domów, by przy dobrym jedzeniu spotkać się z przyjaciółmi.

Szeroka piaszczysta plaża na Phuket z palmami, parasolami, ludźmi i skuterami wodnymi stojącymi na brzegu
Na popularnych plażach Phuket spokojny wypoczynek pod palmami łączy się z restauracjami i atrakcjami wodnymi.

Najpiękniejsze plaże na Phuket

Słynny Patong kojarzy się z rozrywkowym trybem życia. To miasto na zachodnim wybrzeżu i główny ośrodek turystyczny na Phuket, z kilkusetmetrową Bangla Road, która swoje prawdziwe oblicze odsłania po zmroku, pełną barów, restauracji i dyskotek z tajskimi tancerkami. Ale Patong to także plaża z jasnym, mięciutkim piaskiem. Ci, którzy zaczynają nocne życie w Patong, przyjeżdżają, by obejrzeć tu spektakularne zachody słońca.

Przeciwieństwem jest Banana Beach, położona między Nai Thon a Bang Tao. Kameralna, spokojna, cicha i bez tłumów. Może dlatego, że dotrzeć na nią nie jest łatwo – my wzięliśmy taksówkę. Nie ma tu leżaków, odpoczywa się na piasku lub na licznych wapiennych skałkach wyrastających po obu stronach. Jasny piasek kontrastuje z turkusową wodą, a pocztówkowy efekt podkręcają zielone palmy. W tej niewielkiej zatoczce nie ma głośnych restauracji ani klubów, działa jedna lokalna knajpka, w której możesz kupić wodę z kokosa, rybę z grilla lub zamówić drinka. Plaża nie jest bardzo szeroka, ale każdy znajdzie tu zaciszne miejsce dla siebie.

Plaża Bang Tao jest dla miłośników długich spacerów wzdłuż wybrzeża. To jedna z najdłuższych – około 7 km – i najbardziej ekskluzywnych plaż na Phuket, położona w zachodniej części wyspy. Ponieważ jest długa, została podzielona na trzy strefy, by każdy mógł znaleźć tu miejsce dla siebie. W południowej części jest najbardziej gwarno, ale też przystępnie cenowo. W lokalnych knajpkach można dobrze zjeść, a w wypożyczalniach wypożyczyć sprzęt do pływania czy nurkowania.

Bardziej dzika i spokojna jest część wysunięta na północ, z iglastymi drzewami zamiast palm, dającymi wytchnienie od słońca, idealna na długie piesze spacery z dala od tłumów. No i wreszcie serce Bang Tao, czyli jej środkowa część i zarazem najbardziej luksusowa. Jej linia brzegowa należy do Laguna Phuket – kompleksu pięciogwiazdkowych, ekskluzywnych kurortów, takich jak przepięknie położony Banyan Tree Phuket, z profesjonalnym polem golfowym, luksusowymi willami i prywatnymi basenami.

Wysoka wapienna skała Ko Tapu wyrastająca z zielonej wody w zatoce Phang Nga w Tajlandii
Ko Tapu, nazywana wyspą Jamesa Bonda, jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych wapiennych formacji w zatoce Phang Nga.

Tu odpoczywał sam James Bond

Nawet najpiękniejsza plaża po jakimś czasie się nudzi, zwłaszcza że zapierających dech w piersiach miejsc widokowych jest w okolicach Phuket mnóstwo. Niesamowitą przygodą będzie zobaczyć je od strony morza, na przykład podczas całodniowej wycieczki na pobliskie wysepki.

Takie wyprawy speedboatem, czyli szybką łodzią, organizują lokalne agencje i robią to naprawdę świetnie. Wystarczy wyszukać w internecie taką, która ci odpowiada. Już za niecałe 2000 THB (około 200 PLN od osoby), spędzisz kilka godzin na pełnym morzu. W cenie transfer na przystań o umówionej godzinie zostaniesz odebrany z hotelu i odwieziony z powrotem, ekkie śniadanie, lunch, woda, pyszne świeże owoce i przekąski na łodzi, no i oczywiście mnóstwo przygód po drodze.

W zależności od opcji, jaką wybierzesz, możesz zobaczyć większość rajskich wysepek. Słynne Phi Phi z zatoką Maya Bay, gdzie klify wyrastające z lazurowej wody robią nieziemskie wrażenie, idealnie nadają się do snorkelingu – nurkowania z maską i rurką, z którym każdy sobie poradzi – i podziwiania kolorytu podwodnego życia. Widoki są tu bajeczne, ale klimat turystyczny, a wieczorami mocno imprezowy i działają tu liczne kluby i restauracje.

Jeśli wolisz spokojniejsze miejsca, wybierz Khao Phing Kan, czyli słynną, ale znacznie cichszą wyspę Jamesa Bonda. Położona na terenie Parku Narodowego Ao Phang Nga, w zatoce Phang Nga, na północny wschód od Phuket, zagrała w filmie „Człowiek ze złotym pistoletem” z 1974 roku ze słynnym agentem. Poznasz ją po charakterystycznym kształcie ogromnej maczugi czy też iglicy wznoszącej się nad taflą morza.

My w drodze powrotnej zaliczyliśmy przystanek na jednej z plaż, by wyciągnąć się przez chwilę na leżaku i wykąpać w morzu. Sporą frajdą był spływ canoe po lazurowych wodach zatoki Phang Nga. Do kajaka mogą wsiąść dwie osoby, by pod okiem doświadczonego lokalnego wioślarza i przewodnika zwiedzić liczne malownicze jaskinie. Polecamy spływ przez las namorzynowy – trochę mroczny, trochę tajemniczy, z pewnością niezwykle klimatyczny i bardzo fotogeniczny. Zanim dotarliśmy z powrotem do przystani, zajrzeliśmy jeszcze do jednej z położonych na wodzie tradycyjnych tajskich wiosek rybackich.

Fot. Shutterstock