werandcountry.pl weranda.pl
  • W podróży

Chiang Rai i trzy najsłynniejsze świątynie Tajlandii. Co zobaczyć w sercu Złotego Trójkąta

autor: Agnieszka Kaszuba

Polacy kochają Tajlandię nie tylko za plaże i street food. Coraz częściej jadą tam także dla architektury i świątyń. W Chiang Rai trzy z nich tworzą najbardziej niezwykły zestaw w kraju: Biała, Niebieska i Czarna.

Nie tylko opium przyciąga do Złotego Trójkąta. Interesująca jest w nim także współczesna architektura sakralna reprezentowana między innymi przez tajskiego Gaudiego.

W północnej Tajlandii uprawa maku i produkcja opium rozpoczęła się w XIX wieku tworząc wraz z terenami Birmy dziś Mjanmy i Laosu tak zwany Złoty Trójkąt. Miasto Chiang Rai leży zaledwie 55 km od trójstyku granic tych państw. To stąd pochodzi narkotyk z makowego mleka.

Wprawdzie rząd Tajlandii zakazał w 1959 r. produkcji opium, ale rządzący na tym terenie Kuomintang reprezentujący wówczas chiński socjalizm niezbyt przejął się zakazem doprowadzając do znacznego wzrostu produkcji maku w latach 60. i 70. XX wieku. W latach 80. w Tajlandii rozpoczęto walkę z narkotykami i niszczenie upraw maku. Rząd namawiał do uprawy truskawek, herbaty, kapusty czy kukurydzy ale te nie były tak zyskowne ani emocjonujące więc przemysł opiumowy przetrwał zwłaszcza w trudno dostępnych miejscach.

W efekcie w połowie lat 90. Złoty Trójkąt stał się światowym liderem produkcji opium. Po tym jak talibowie wprowadzili w Afganistanie zakaz uprawy maku i produkcji narkotyku jego pozycja wydaje się niezagrożona.

Ci którzy przyjadą do Chiang Rai zwabieni opowieściami o wojnach gangów czy ochotą na odwiedzenie palarni opium będą rozczarowani. Makowe uprawy znajdują się ukryte głęboko w górach, a narkotykowi baroni pojawiają się jako mityczne postaci, które rzekomo rządzą okolicą. Ile prawdy w opowieściach o nich nie sposób odgadnąć turyście.

Zapoznać się z historią opium i posłuchać legend podnoszących temperaturę zwiedzania można w Domu Opium. To prywatne muzeum posiadające w swej kolekcji unikalne fajki do palenia narkotyku, wagi czy narzędzia rolnicze. Jest prowadzone przez ludzi z lokalnych plemion Akha i Hmong, a wstęp do niego kosztuje około 5,5 zł.

Przez trójstyk granic Mjanmy, Laosu i Tajlandii przepływa potężna rzeka Mekong. Jeśli już zdecydujemy się na odwiedzenie centrum Złotego Trójkąta, warto skusić się na rejs łodzią za około 50 zł, aby obejrzeć nadbrzeże Mjanmy, a w Laosie posiedzieć na wyspie Donesao. Tam czeka nas przystanek i możliwość zakupu pamiątkowych podróbek na lokalnym bazarku.

Choć historia opium jest bardzo zajmująca i warto się z nią zapoznać, nas do Chiang Rai nie przyciągnęły odmienne stany świadomości. My chcieliśmy zobaczyć świątynie znane jako Biała, Niebieska i Czarna.

Wat Rong Khun w Chiang Rai, widok na Białą Świątynię otoczoną ogrodem i rzeźbionymi dekoracjami, Tajlandia.
Detale elewacji Wat Rong Khun w Chiang Rai, bogato zdobione białe rzeźby i balustrady Białej Świątyni, Tajlandia.
Wat Rong Khun w Chiang Rai zachwyca detalem – misternie rzeźbione elewacje, biel odbijająca światło i symboliczna architektura sprawiają, że Biała Świątynia wygląda jak lodowa konstrukcja wyjęta z innego świata.

Tajski Gaudi

Wat Rong Khun, lepiej znana jako Biała Świątynia, to ikoniczny kompleks buddyjski pod Chiang Rai w Tajlandii, który przyciąga tłumy turystów swoją oszałamiającą bielą i symboliczną architekturą. Powstała dzięki wizji artysty Chalermchaia Kositpipata, który finansuje i nadzoruje jej budowę z własnych środków.

Chalermchai Kositpipat jest przede wszystkim malarzem znanym z wykorzystywania w swej twórczości elementów buddyjskich. Jego prace były wystawiane na całym świecie. Przez całe lata twórczości był uznawany za artystę kontrowersyjnego, aż do 2011 roku, gdy został uhonorowany przez Tajlandzką Narodową Komisję Kultury tytułem Artysty Narodowego. Dziś świat zna go najlepiej jako budowniczego Wat Rong Khun i zwie tajskim Gaudim.

Pod koniec XX wieku oryginalna Wat Rong Khun popadła w ruinę i była pozbawiona funduszy na remont. Wówczas Chalermchai Kositpipat, urodzony w 1955 roku w Chiang Rai artysta, wykupił teren i zaczął całkowitą przebudowę, otwierając w 1997 roku kompleks dla zwiedzających. „Tylko śmierć może powstrzymać moje marzenie, ale nie powstrzyma mojego projektu” powiedział, widząc w nim dar dla Buddy i drogę do nieśmiertelności.

Główny budynek, ubosot, czyli kluczowy element architektury tajskich świątyń buddyjskich, znany również jako sala święceń, gdzie odbywają się ceremonie ordynacji mnichów oraz rytuały, pokryty jest białym tynkiem z lusterkami. Wygląda jak góra pokryta lodem i soplami. Symbolizuje umysł i czystość, kontrastując ze złotym pawilonem toalety reprezentującym cielesne żądze. Toaleta w Wat Rong Khun przypomina królewski pałac. Jest tak obezwładniająca i przytłaczająca, że ludzie z szacunku zostawiają przed wejściem do niej swoje buty.

Do ubosotu prowadzi most nad stawem z setkami wyciągających się rąk będących uosobieniem pożądania i cierpienia. Strzegą go demony Śmierci i Rahu, demon z mitologii hinduistycznej i buddyjskiej, symbolizujący północny węzeł księżycowy odpowiedzialny za zaćmienia Słońca i Księżyca. W kontekście Wat Rong Khun strzeże on mostu prowadzącego do ubosotu, reprezentując śmierć i kosmiczne przeszkody. Te ręce są niesamowite i niepokojące. Sprawiają wrażenie, jakby chciały nas zatrzymać i wciągnąć w niebyt.

Wnętrze również zaskakuje. Powitają nas w nim murale z postaciami takimi jak Neo z „Matrixa”, Michael Jackson czy ataki na World Trade Center, ukazując destrukcyjną naturę ludzkości. W tej sytuacji głowy orków i innych postaci filmowych gęsto wiszące na drzewach rosnących na terenie świątyni przestają dziwić.

Oprócz ubosotu zwiedzający odkryją galerię arcydzieł Chalermchaia, wejście do Muzeum Tankhun z pracami rodziny artysty oraz salę Ganeshy, hinduskiego boga sukcesu. Docelowo na terenie ma stanąć dziewięć budynków, od sali relikwii po medytacyjną. Otoczenie wypełniają sklepy, kawiarnie i parkingi dla autobusów.

Przy zwiedzaniu świątyni obowiązuje dress code, czyli zakryte ramiona i kolana. Wejście dla obcokrajowców od 1 stycznia 2026 roku kosztuje 200 bahtów tajskich, czyli około 22 złote. Dotrzeć na miejsce można tuk tukiem albo autobusem. Warto unikać weekendów i skorzystać z usług przewodnika znającego znaczenie symboli.

Baan Dam w Chiang Rai, czarny drewniany pawilon z ostrymi dachami w stylu północnej Tajlandii, Tajlandia.
Biały posąg Buddy we wnętrzu Baan Dam w Chiang Rai, Tajlandia.
Baan Dam w Chiang Rai, znany jako Czarny Dom, to artystyczny manifest Thawana Duchanee. Surowa, drewniana architektura i mroczne wnętrza tworzą kontrast wobec olśniewającej Białej Świątyni.

Rów tańczącego tygrysa

Nad rzeką Kok rozłożył się oszałamiający kompleks buddyjski, który głębokim, szafirowym błękitem odcina się na tle niebieskiego nieba. To Wat Rong Suea Ten, znana jako Błękitna Świątynia lub Świątynia Niebieskiego Tygrysa. Zaprojektowana została przez Phutthę Kabkaewa, ucznia Chalermchaia Kositpipata, twórcy Białej Świątyni, i ukończona w 2016 roku po 11 latach budowy. Posadowiono ją na ruinach starszej świątyni.

Architektura świątyni reprezentuje niekonwencjonalny styl neo tradycyjnej sztuki tajskiej, zapoczątkowany przez Chalermchaia, z wykorzystaniem bogato zdobionych rzeźb i psychodelicznych obrazów.

Nazwa „Rong Suea Ten” oznacza rów tańczącego tygrysa. Dawniej przez ruiny opuszczonej starej świątyni, porośniętej dżunglą, płynął strumień. Tygrysy, które chciały się przez niego przedostać, były zmuszone do wykonania skoku. Romantyczni Tajowie, gdy zobaczyli te skoki, natychmiast nazwali strumień Rong Suea Ten. Dziś po lesie i tygrysach nie ma śladu. Ich miejsce zajęła świątynia, której błękit symbolizuje czystość Dharmy rozprzestrzeniającą się jak niebo.

Na terenie kompleksu schodów do sali zgromadzeń strzegą nagas, wirujące smoki. Okna chronią anioły i yakshas, istoty nadprzyrodzone z mitologii hinduistycznej i buddyjskiej. Złote akcenty kontrastują z błękitem, a za świątynią stoi biała statua Buddy. Wnętrze to kalejdoskop murali z życia Buddy w nowoczesnym stylu, który podkreślają złote ramy i psychodeliczny sufit. W tym wnętrzu umieszczony jest sześciometrowy, biały porcelanowy posąg Buddy.

Wejście do świątyni jest bezpłatne. Najłatwiej dojechać tuk tukiem. Wat Rong Suea Ten jest otwarta od godziny siódmej do dwudziestej, ale najlepiej odwiedzać ją w godzinach porannych i wieczornych. Jak w każdej świątyni obowiązuje dress code.

Monumentalne niebieskie figury strażników przed Wat Rong Suea Ten w Chiang Rai, Błękitna Świątynia, Tajlandia.
Wnętrze Wat Rong Suea Ten w Chiang Rai, biały posąg Buddy na tle niebieskich, bogato zdobionych malowideł, Tajlandia.
Wat Rong Suea Ten, czyli Błękitna Świątynia w Chiang Rai, zachwyca intensywnym szafirem, monumentalnymi strażnikami i nowoczesnymi malowidłami we wnętrzu.

Czarna jak serce byłej

Trzeci róg trójkąta świątynnego zajmuje miejsce, które świątynią nie jest, lecz artystyczną prowokacją. Baan Dam, znana także jako Czarny Dom, Muzeum Czerni albo Świątynia Szatana, to mroczny kontrast do Białej Świątyni. Składa się na niego surrealistyczny kompleks czterdziestu czarnych budynków rozrzuconych na powierzchni 160 tysięcy metrów kwadratowych, stworzony przez narodowego artystę Thawana Duchanee w latach 1939–2014. Powstawał od połowy lat siedemdziesiątych jako dom, studio i galeria, łącząc architekturę charakterystyczną dla północnej Tajlandii z prymitywizmem i motywami śmierci, kośćmi, skórami oraz rogami zwierząt.

Urodzony w Chiang Rai artysta reprezentował kontrowersyjne malarstwo. Był wielokrotnie oskarżany o bluźnierstwo wobec buddyzmu. Zbudowany przez niego kompleks eksploruje nietrwałość życia, buddyjskie cierpienie i ludzką ciemną stronę.

Główny pawilon, czarna drewniana hala z ostrymi jak miecze dachami, kryje rzeźbione kolumny, trony z rogów, skóry krokodyli i węży oraz obrazy w czerni i czerwieni. Otwarte galerie pełne są symetrycznych rzędów czaszek, rogów bawołów i fallicznych rzeźb. Inne budynki przykryte są ostro wspinającymi się w górę dachami z charakterystycznymi dekoracjami z motywami demonów wyposażonych w fallusy w kształcie orłów. W wielu pawilonach znajdują się dzieła sztuki.

Pawilony łączy zieleń otaczającego je parku. Znajdują się w nim komercyjne akcenty, stragany, kawiarnia, masaż, lody, idealne na przerwę. Do Baan Dam najłatwiej dotrzeć tuk tukiem. Muzeum czynne jest od godziny dziewiątej do siedemnastej, a wstęp kosztuje 80 bahtów tajskich, czyli około dziewięciu złotych.

Opinie o ekspozycji są mieszane. Jedni są zachwyceni awangardową sztuką, inni oburzeni wielkością i rozmachem ekspozycji, a jeszcze inni zszokowani ilością zwierzęcych szczątków. Dla tych ostatnich mam pocieszającą wiadomość, wszystkie te zwierzęta opuściły ziemski padół z przyczyn naturalnych.

Kobiety i dziewczynki z plemienia Padaung w północnej Tajlandii, noszące mosiężne obręcze na szyi, w wiosce turystycznej.
W wiosce kobiet o długich szyjach w północnej Tajlandii tradycja noszenia mosiężnych obręczy na szyi wciąż budzi ciekawość turystów i pytania o granice kultury oraz komercji.

Po drodze też jest fajnie

Wszystkie te atrakcje odwiedziliśmy w ciągu jednej wycieczki zorganizowanej przez lokalne biuro z Chiang Mai. Koszt był tak niski, że zupełnie nie mogę sobie przypomnieć kwoty, ale wydaje mi się, że było to kilkaset bahtów tajskich. Podróż busem trwała 4,5 godziny. Po drodze odwiedziliśmy na krótko jeszcze dwa atrakcyjne miejsca.

Pierwsze to gorące źródła, w których za jedyne 3 bahty tajskie można sobie ugotować jajko na twardo. Jeśli ktoś nie widział śmierdzącej jajem, wrzącej wody siarkowej kipiącej w betonowej cembrowinie, może go to zainteresować. Dzieci były zachwycone gotowaniem jaja w koszyku umieszczonym na długim kiju.

Drugie to wioska kobiet o długich szyjach. Chodzi o to plemię, które już małym dziewczynkom zakłada metalowe obręcze na szyję, aby co roku dokładać im kolejną, aż staną się tak długie, że bez oparcia mogą się złamać. Z niewiadomych powodów ich mężczyźni są tym zachwyceni. Obręcze są ciężkie, ponad cztery kilogramy dla dorosłej kobiety, niewygodne, a wioska nie jest wioską, tylko targiem z pamiątkami, ale skoro Tony Halik tam był, to ja też.

Fot. T. Nowak