reklama
  • W podróży
  • Europa

Południowy Tyrol i kąpiel na golasa w wannie z gorącym sianem

autor: Basia Starecka

Jadąc do Południowego Tyrolu wiedziałam jedno – muszę się wykąpać w sianie! To miejscowa specjalność rekomendowana na czas wiosny i lata, kiedy siana na alpejskich stokach jest pod dostatkiem i jest wtedy najbardziej aromatyczne.

Taki zabieg to żadna nowość. Pierwsi w gorącym sianie wylegiwali się alpejscy rolnicy. Już sto lat temu wpadli na to, że taki łąkowy gorący kompres pozwala odzyskać siły i energię. Następnie odkryli to kuracjusze zjeżdżający się do letnisk Południowego Tyrolu i pokochali ten zabieg. Dziś większość gospodarstw w Południowym Tyrolu oferuje go ramach wypoczynku w swoim gospodarstwie.

Ja trafiłam do wyjątkowego miejsca. Farma Davida Hofera, zrzeszona w stowarzyszeniu wspierającym miejscowych rolników Roter Hahn, położona jest na wysokości tysiąca metrów n.p.m. i rozpościera się z niej piękny widok na panoramę Dolomitów. Ceny za nocleg w Alpenbadl (www.alpenbadl.com) są przystępne, podobnie jak za zabieg kąpieli w sianie. Pokój ze śniadaniem kosztuje od 28 do 32 euro, kąpiel – 35 euro od osoby.

Siano brzmi enigmatycznie, ale już mieszanka złożona z tymianku, arniki, pięciornika, krwawnika pospolitego, świetlika, ziela dziurawca, rumianku, mniszka lekarskiego i koniczyny – leczniczo. Okazuje się, że rośliny, które rosną na alpejskich pastwiskach, zawierają mnóstwo olejków eterycznych o działaniu prozdrowotnym. Im wyżej rosną, tym więcej mają dobroczynnych składników. Ocenia się, że na wysokości 1500 m n.p.m. występuje około 150 leczniczych gatunków!

Siano do zabiegu koszone jest tylko wczesnym rankiem lub wieczorem, gdy stężenie olejków eterycznych jest najwyższe, a następnie układane jest w specjalnych wannach. W czasie zabiegu jest zarazem podgrzewane do 40-50 stopni jak i przepłukiwane ciepłą wodą. W ten sposób zaczyna fermentować i dobroczynnie wpływać na stan naszej skóry.

Kiedy zanurzyłam się w fermentującym, gorącym i pachnącym sianie ogarnęło mnie uczucie błogiego spokoju. Śmiem twierdzić, że kąpiel w sianie to nie tylko zabieg kosmetyczny i leczniczy, ale wręcz terapeutyczny. Z początku musiałam stłumić w sobie wewnętrzny chichot. To wszystko – ja goła w wannie wypełnionej gorącym mokrym sianem – było dość abstrakcyjnym przeżyciem. Z czasem jednak uspokoiłam się, wyciszyłam i zanurzyłam w ciepłym, kojącym letargu. Było mi gorąco, ale czułam, że ciepło wnika głęboko w moje ciało. Ciepło mi było zresztą jeszcze przez parę godzin po zabiegu.

Co chwila zaglądał do mnie gospodarz z pytaniem czy wszystko w porządku. Przy okazji ocierał mi pot zbierający się na czole. Wytrzymałam 30 minut i nawet miałam ochotę na więcej, ale gospodarz zaprotestował. Z reguły rekomenduje się kąpiele nie dłuższe niż 20 minut. Pomógł mi wstać, otarł mnie z siana i zawinął w ciepły ręcznik, a potem prześcieradło. W takim stroju mumii podreptałam do łóżka, gdzie położyłam się odpocząć. Byłam pewna, że w tym czasie będę rozmyślać o tym, co się stało, ale kiedy gospodarz przykrył mnie jeszcze dwoma kocami, zapadłam w głęboki sen i nie mogłam się z niego wybudzić. Gospodarz wytłumaczył mi, że pot, który wydziela ciało podczas zabiegu, to zdrowy rodzaj potu perłowego, który ma działanie nawilżające. Miałam się zatem nie kąpać po zabiegu do kolejnego dnia. Przyznam, że byłam tak przyjemnie zmęczona, jak po przepłynięciu paru dobrych basenów, że ani było mi to w głowie. Poszłam prosto do łóżka spać, a nazajutrz czułam się jak nowo narodzona.

Jakie są korzyści zdrowotne kąpieli w sianie?

  • Odpręża zmęczone nogi i rozluźnia ciało. Ma również działanie napotne, może być więc stosowane w celu podniesienia odporności, a także przyspieszające metabolizm i uwalnianie się toksyn. Kompres z gorącej kąpieli zalecany jest także w leczeniu reumatyzmu, rwy kulszowej i bólu mięśni.

  • Moją znaczną poprawę humoru po zabiegu zdają się potwierdzać badania przeprowadzone przez Uniwersytet w Sienie, które wykazały, że gorący okład z siana uwalnia endorfiny, łagodzi bóle, zmniejsza skurcze mięśni i rozszerza zakres ruchów stawów. Inne badanie, w którym przebadano 15 pacjentów z chorobą zwyrodnieniową, wykazało jeszcze inne efekty: zwiększony przepływ krwi, poprawienie krążenia i zmniejszenie porannej sztywności stawów. 72 proc. pacjentów zgłosiło natychmiastową poprawę, a 90 proc. pacjentów zauważyło ją po 6 miesiącach.

Wygląda na to, że kąpiel w sianie to nie tylko radocha z iście hipisowskiego wylegiwania się na łące, lecz także prawdziwie regenerujący, poprawiający zdrowie i nastrój zabieg. Ciekawe, czy przyjął by się w polskich górach. Siana tam mają pod dostatkiem.

 

reklama

Zostań z nami

Bądź na bieżąco