werandcountry.pl weranda.pl astromagia.pl
  • W podróży

Polska wieś wygląda jak żywy obraz Van Gogha. Turyści przyjeżdżają tu z całego kraju

autor: Agnieszka Kaszuba

Na pierwszy rzut oka to zwyczajna wieś niedaleko Bydgoszczy. Kilka minut później trudno uwierzyć, że nie jest się w plenerowej galerii sztuki. Na ścianach domów pojawiają się najsłynniejsze dzieła Vincenta van Gogha, między nimi kwitną słoneczniki, a spacer ulicami Brzózek zamienia się w podróż przez obrazy jednego z najbardziej rozpoznawalnych malarzy świata. To miejsce powstało z inicjatywy mieszkańców i dziś jest jedną z najbardziej oryginalnych atrakcji w Polsce.

Brzózki z daleka nie zapowiadają niczego niezwykłego. Niewielka miejscowość, spokojna droga, domy stojące po obu jej stronach, pola i ogrody. Dopiero z bliska widać, że część elewacji została potraktowana jak płótna. Na jednej wiruje nocne niebo, na innej pojawiają się cyprysy, słoneczniki albo fragment pejzażu rozpoznawalnego nawet przez tych, którzy sztuką interesują się tylko od czasu do czasu.

Murale nie tworzą osobnej strefy turystycznej. Nie są zamknięte za ogrodzeniem ani ustawione w jednym miejscu. Trzeba przejść przez wieś i wypatrywać ich na domach oraz budynkach gospodarczych. Czasem widać je od razu, czasem dopiero po minięciu bramy albo zakrętu.

Zobacz nasze materiały wideo

Wszystko zaczęło się od pomysłu mieszkańców

Za zmianą Brzózek nie stała duża instytucja ani kosztowny projekt przygotowany przez zewnętrzną firmę. Pomysł rozwijało miejscowe Stowarzyszenie Rozwoju Wsi „Twórcze Brzózki”, a kolejne działania wymagały zgody i udziału mieszkańców. Bez ich ścian nie byłoby przecież galerii. Murale powstały na ich domach i w ich najbliższym otoczeniu. Jedni udostępnili elewacje, inni pomagali organizacyjnie, sadzili kwiaty albo zajmowali się wydarzeniami. Z małej inicjatywy wyrósł projekt, który zaczął przyciągać ludzi spoza regionu.

Pierwsze malowidło nie od razu oznaczało, że cała wieś zacznie kojarzyć się z Van Goghiem. Kolejne murale pojawiały się stopniowo. Z czasem projekt przestał być pojedynczą dekoracją, a stał się znakiem rozpoznawczym miejscowości. Przyjeżdżali artyści, fotografowie i osoby, które wcześniej prawdopodobnie nigdy nie słyszały o Brzózkach.

Brzózki nadal pozostają normalnym miejscem do życia. W weekend można spotkać tu osoby oglądające murale, ale obok toczy się zwykły dzień mieszkańców. Ta równowaga jest chyba największą zaletą wsi. Nie zmieniła się w park tematyczny i nie udaje miejsca stworzonego wyłącznie dla odwiedzających.

Mural przedstawiający „Pokój w Arles” Vincenta van Gogha na szczytowej ścianie domu w Brzózkach.
W Brzózkach obrazy Van Gogha pojawiają się na ścianach domów i budynków gospodarczych. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych murali jest interpretacja „Pokoju w Arles”.

Van Gogh bez muzealnej wersji

W Brzózkach łatwo rozpoznać nawiązania do najbardziej znanych prac malarza. Są intensywne błękity, żółcie, nocne niebo, pola i charakterystyczne linie, dzięki którym obrazy Van Gogha trudno pomylić z twórczością innego artysty. Nie chodzi jednak o mechaniczne przenoszenie reprodukcji na ściany.

Każda elewacja to inne warunki dla malarzy. Trzeba uwzględnić okna, drzwi, kształt dachu i powierzchnię budynku. Obraz zostaje więc dopasowany do miejsca. Czasem pokrywa całą ścianę, innym razem zajmuje tylko jej fragment. Zdarza się, że element budynku staje się częścią kompozycji. Dzięki temu murale warto oglądać nie tylko z bliska. Z dalszej perspektywy widać, jak pracują z otoczeniem. Kolorowa ściana może sąsiadować z prostym płotem, drzewem owocowym albo polem. Latem obrazy częściowo zasłaniają liście, jesienią stają się bardziej widoczne. Pogoda także zmienia ich odbiór. W ostrym słońcu kolory są mocniejsze, a w pochmurny dzień malowidła wyglądają spokojniej.

Nie trzeba znać tytułów wszystkich dzieł Van Gogha, żeby ten spacer miał sens. Część osób przyjeżdża tu z powodu malarza, inni po prostu szukają ciekawego miejsca na kilka godzin. Murale działają w obu przypadkach.

Kolorowe murale inspirowane obrazami Vincenta van Gogha na kilku budynkach w Brzózkach.
W jednej części wsi można zobaczyć kilka prac obok siebie, między innymi nawiązania do „Tarasu kawiarni w nocy” i portretów Van Gogha. Brzózki przypominają plenerową galerię, ale nadal pozostają zwyczajną miejscowością.

Słoneczniki nie tylko na ścianach

Z czasem motywy z obrazów zaczęły wychodzić poza same murale. Najbardziej widoczne są słoneczniki. Rosną przy domach, płotach i w ogrodach, przez co latem wieś jeszcze wyraźniej kojarzy się z twórczością Van Gogha. Nie są jedynie dodatkiem ustawionym na potrzeby zdjęć. Pasują do krajobrazu i dobrze czują się w wiejskiej przestrzeni.

Najlepszy moment na wizytę przypada właśnie na lato, kiedy kwiaty są wysokie i intensywnie żółte. Wtedy malowane słoneczniki spotykają się z prawdziwymi, a granica między obrazem a otoczeniem na chwilę się zaciera. Wystarczy zmienić punkt widzenia, żeby w jednym kadrze znalazły się mural, ogród i fragment pola.

Nie oznacza to jednak, że Brzózki poza sezonem tracą sens. Jesienią i wczesną wiosną murale są lepiej widoczne, bo nie zasłania ich bujna roślinność. Wieś jest też wtedy spokojniejsza. Łatwiej zatrzymać się przy wybranej ścianie i obejrzeć szczegóły bez pośpiechu.

Van Gogh Festival

Murale są dostępne przez cały rok, ale latem Brzózki żyją także wydarzeniami związanymi ze sztuką. Organizowany tu Van Gogh Festival rozwija pomysł plenerowej galerii o koncerty, warsztaty, spotkania i działania artystyczne. Wtedy przyjeżdża więcej gości, a wieś na kilka dni staje się miejscem znacznie bardziej ruchliwym niż zwykle.

Festiwal nie jest dodatkiem wymyślonym wyłącznie po to, żeby wykorzystać popularność murali. Wynika z tego samego sposobu myślenia o Brzózkach: sztuka ma być dostępna, obecna w przestrzeni i nieograniczona do sal wystawowych. Można przyjechać na koncert, wziąć udział w warsztatach, a przy okazji przejść trasę między malowidłami.

Przed podróżą warto sprawdzić aktualny program wydarzenia. Osoby, które wolą ciszę i spokojne oglądanie murali, powinny wybrać inny termin. Podczas festiwalu Brzózki pokazują bardziej towarzyską stronę, ale w zwykły dzień lepiej widać, jak malowidła funkcjonują w codziennym krajobrazie.

Reprodukcje dzieł Vincenta van Gogha zawieszone na drewnianej ścianie zadaszonego tarasu w Brzózkach.
Motywy z obrazów Van Gogha pojawiają się w Brzózkach nie tylko na elewacjach. Można je zobaczyć także w miejscach przygotowanych do spotkań i działań artystycznych.

Spacer bez bramek i wyznaczonej trasy

Brzózki zwiedza się pieszo. Nie potrzeba biletu ani rezerwacji, ale warto pamiętać, że murale znajdują się na prywatnych budynkach. Najlepiej oglądać je z drogi i ogólnodostępnych miejsc, bez wchodzenia na posesje. To nadal domy mieszkańców, nie muzealne pawilony.

Nie ma tu jednej obowiązkowej kolejności. Można zacząć od dowolnego miejsca i iść dalej, zatrzymując się tam, gdzie akurat coś przyciągnie uwagę. Sam spacer nie jest długi, ale czas szybko schodzi na oglądaniu detali i robieniu zdjęć. Warto zarezerwować przynajmniej godzinę, a najlepiej nie układać napiętego planu na dalszą część dnia.

Na miejscu nie należy spodziewać się rozbudowanej infrastruktury turystycznej. Brzózki są niewielką wsią, a nie dużą atrakcją z parkingami, szeregiem lokali i sklepami z pamiątkami. Dobrze zabrać wodę, szczególnie w upalny dzień, i sprawdzić wcześniej, gdzie można zatrzymać się na obiad w okolicy.

Brzózki leżą w gminie Szubin, dlatego wizytę można połączyć z poznawaniem Pałuk i okolic Bydgoszczy. Najbliżej znajduje się Szubin, gdzie warto zatrzymać się przy pozostałościach zamku i zajrzeć do miejscowego muzeum. W dalszej okolicy są jeziora, niewielkie miejscowości i trasy dobre na spokojną wycieczkę samochodową lub rowerową.

Fot. Twórzcze Brzózki