- W podróży
Dwa dni wolnego wystarczą. 6 pomysłów na jesienny wypad w Polsce
W sobotę spacer wśród kolorowych drzew, w niedzielę małe muzeum i obiad przed powrotem. Na taki wyjazd wystarczy zwykły weekend. Wybraliśmy sześć miejsc w Polsce, w których jesienią warto zatrzymać się na dzień lub dwa: od lessowych wąwozów po uzdrowiskowe parki u stóp Karkonoszy.
Krótki wypad ma wszystkie zadatki na hit jesieni. Wystarczy weekend, niewielka torba i pomysł, gdzie spędzić najbliższe dwa dni. Jeszcze w piątek po pracy można ruszyć do miasteczka nad Wisłą, a sobotni poranek zacząć od spaceru po wąwozie albo wśród drewnianych domów. Bez czekania na kolejny urlop.
Jesienią jest po co jechać: w Kazimierzu Dolnym liście zasypują dno wąwozów, w Cieplicach przebarwiają się parkowe drzewa, a nad stawami w Dolinie Baryczy można spędzić kilka godzin z lornetką. Na chłodniejszy weekend zostają toruńskie muzea i sandomierskie podziemia. Każde z tych miejsc daje dobry powód, żeby choć na chwilę wyjechać z domu.
Zobacz nasze materiały wideo
Kazimierz Dolny wśród jesiennych wąwozów
W Kazimierzu Dolnym trudno przejść przez rynek bez zatrzymania. Wzrok przyciągają dekoracyjne fasady kamienic, później pojawia się ochota na kawę, a zaraz za nią pomysł, żeby zajrzeć do kolejnej galerii. Można tak spędzić całe popołudnie. Jesienią warto jednak zostawić sobie kilka godzin na wyjście poza centrum.
Korzeniowy Dół jest jednym z tych miejsc, które najlepiej oglądać bez pośpiechu. Ze ścian wąwozu wystają korzenie, splatają się nad głową i obejmują fragmenty lessowego podłoża. Między drzewami widać niebo, pod nogami zbierają się liście. To krótki odcinek, ale można włączyć go w dłuższy spacer z rynku przez ulicę Nadrzeczną i Doły, a wrócić przez Góry i ulicę Zamkową. Po deszczu warto założyć buty z dobrą podeszwą, bo mokry less bywa śliski.
Drugiego dnia dobrze wejść na Górę Trzech Krzyży, skąd widać dachy miasteczka i dolinę Wisły. Dopiero z góry widać, jak blisko siebie leżą rynek, nadrzeczna zabudowa i zielone zbocza. Później można zejść nad wodę i przejść się wzdłuż brzegu.
Lanckorona między drewnianymi domami
Lanckoronę najlepiej poznawać pieszo, zaglądając w uliczki odchodzące od rynku. Trzeba tylko przygotować się na podejścia, bo miejscowość leży na zboczu. Nawet główny plac jest pochyły, a stojące przy nim drewniane domy tworzą jeden z najbardziej charakterystycznych widoków tej części Małopolski.
Przy rynku warto przyjrzeć się szerokim okapom, drewnianym bramom i detalom starych domów. Niektóre najłatwiej zauważyć dopiero wtedy, gdy odłożymy telefon. Dalej są ogrody, płoty i kolejne budynki, między którymi otwierają się widoki na okoliczne wzniesienia. Na taki spacer dobrze przeznaczyć więcej czasu, niż wynikałoby z odległości na mapie.
Z centrum można podejść do ruin zamku na Lanckorońskiej Górze. Pozostałości warowni są skromne, ale leśny spacer dobrze uzupełnia oglądanie miejscowości. Jesienią oba miejsca dzieli zaledwie krótka droga, a atmosfera zmienia się wyraźnie: po rynku i kawiarniach przychodzi czas na drzewa i ścieżkę pod górę.
Dolina Baryczy z lornetką nad stawami
W Dolinie Baryczy dobrze na chwilę przystanąć. Dopiero wtedy zaczyna się zauważać ruch w trzcinach, ptaki na odległym brzegu i sylwetki przelatujące nad wodą. Lornetka bardzo się przydaje, również osobom, które dotąd nie interesowały się obserwacją ptaków.
Na początek można wybrać okolice Rudy Sułowskiej, a kolejnego dnia pojechać do kompleksu Stawno. Jednym z miejsc udostępnionych do spacerów i obserwacji jest grobla przy stawie Słonecznym. Warto dać sobie czas na postoje. Tutaj przejście krótszego odcinka i uważne rozglądanie się może dostarczyć więcej wrażeń niż długa marszruta.
To dobry kierunek dla tych, którzy chcą większość dnia spędzić na powietrzu. Nad wodą przydadzą się dodatkowa warstwa ubrania i termos, a na wilgotnych ścieżkach wygodne, nieprzemakalne buty. Trzeba również zwracać uwagę na oznakowanie. Część stawów znajduje się w rezerwacie, inne są terenem gospodarki rybackiej, dlatego poruszamy się wyłącznie udostępnionymi drogami.
Sandomierz nad Wisłą i pod rynkiem
W Sandomierzu można zacząć od widoku z góry, a chwilę później zejść pod ziemię. Brama Opatowska pozwala obejrzeć miasto z wysokości, natomiast Podziemna Trasa Turystyczna prowadzi przez dawne kupieckie piwnice. Obie atrakcje łatwo połączyć podczas jednego dnia zwiedzania.
Między nimi zostaje rynek z ratuszem, kamienice i uliczki, w które warto skręcać bez sztywno ustalonej kolejności. Sandomierska starówka dobrze nadaje się na spacer z przerwą na obiad. Jeśli pogoda się pogorszy, można zajrzeć do Muzeum Zamkowego. Przed przyjazdem warto sprawdzić jesienne godziny otwarcia wybranych obiektów, żeby nie zostawiać zwiedzania na zbyt późne popołudnie.
Na drugi dzień proponujemy Góry Pieprzowe. Nie trzeba szykować się na wysokogórską wyprawę, ale teren jest nierówny i wymaga odpowiedniego obuwia. Są tu skalne odsłonięcia i widoki na dolinę Wisły, które pozwalają spojrzeć na okolice Sandomierza z innej strony.
Cieplice na spacery u stóp Karkonoszy
Cieplice warto wziąć pod uwagę, jeśli mamy ochotę na wyjazd w okolice gór, ale tym razem wolimy spacerować po parkach. Uzdrowiskowa część Jeleniej Góry daje sporo możliwości spędzenia czasu na powietrzu bez planowania całodziennej wyprawy.
Park Zdrojowy i Park Norweski można połączyć podczas jednego spaceru. Pierwszy jest naturalnym przedłużeniem wizyty w uzdrowiskowym centrum, drugi przyciąga między innymi charakterystycznym drewnianym pawilonem. Jesienią warto przejść alejkami, zatrzymać się przy stawie i przyjrzeć przebarwiającym się drzewom. Długość spaceru łatwo dopasować do pogody i własnej ochoty.
W Cieplicach można spędzić całą sobotę, a w niedzielę pojechać do historycznego centrum Jeleniej Góry. Wokół placu Ratuszowego stoją kamienice z podcieniami. To dobry punkt wyjścia do dalszego zwiedzania, ale także miejsce na obiad przed powrotem.
Toruń na chłodniejsze jesienne dni
W Toruniu łatwo ułożyć weekend tak, żeby deszcz nie pokrzyżował wszystkich planów. Pomiędzy spacerami po Starym Mieście można zajrzeć do muzeum, zatrzymać się na coś ciepłego i wrócić do zwiedzania, kiedy pogoda się poprawi.
Pierwszego dnia warto przejść przez okolice Ratusza Staromiejskiego, a potem ruszyć w stronę Wisły. Po drodze są ceglane mury, kamienice i boczne ulice, którym dobrze poświęcić trochę uwagi. Na chłodniejszą część dnia można zostawić Dom Mikołaja Kopernika.
Na niedzielę dobrym pomysłem jest Muzeum Toruńskiego Piernika przy ulicy Strumykowej, urządzone w dawnej fabryce rodziny Weese. Można poznać tu historię miejscowego piernikarstwa i zobaczyć, jak zmieniała się produkcja słodkiego symbolu miasta. Jeśli chcemy również wziąć udział w warsztatach, warto wcześniej sprawdzić dostępne terminy.
Fot. Shutterstock
