- W podróży
Góry Świętokrzyskie na weekend. Tu legendy spotykają się z historią
Góry Świętokrzyskie są niewysokie, ale nie dają się zwiedzić w pośpiechu. W Łysogórach znajdziemy gołoborza, dawne miejsca kultu, legendy o czarownicach, sanktuarium na Świętym Krzyżu i atrakcje, które bez trudu wypełnią cały weekend.
Najniższe, ale i najstarsze polskie góry przyciągają miłośników legend, dawnych pogańskich wierzeń, a także współczesnych pielgrzymów zmierzających do najstarszego sanktuarium w Polsce. Przy okazji poznajemy historię sięgającą początków naszej ery. Łysogóry w Górach Świętokrzyskich są niewielkie, ale weekend może nie wystarczyć, aby zobaczyć wszystkie ich atrakcje.
Zobacz nasze materiały wideo
Łysica już nie najwyższa
Od Świętej Katarzyny prowadzi najszybszy i najkrótszy szlak na najwyższą górę pasma Łysogór. Ale jaki szczyt jest najwyższy? Jeszcze kilkanaście lat temu bez wahania powiedzielibyśmy: Łysica, mierząca 614 m n.p.m. Tak przynajmniej uczyliśmy się jeszcze pod koniec ubiegłego wieku.
Szlak prowadził na gołoborza, będące charakterystycznym rumoszem skalnym pasma Łysogór. Najnowsze badania wykazały jednak, że najwyższe wzniesienie nie znajduje się tam, gdzie przez lata prowadził szlak. Szczyt Łysicy jest o 65 cm niższy od pobliskiej Skały Agaty, będącej jej wschodnią częścią.
Sama nazwa wywodzi się z legendy o dwóch siostrach. Mieszkały one w zamku na Łysicy. Dobrą Agatę chciała zgładzić zła i zazdrosna Jadwiga. Próby były nieudane, ale niebiosa zesłały pioruny, które zniszczyły zamek i pogrzebały złą siostrę. Z łez pogrążonej w żalu i niczego nieświadomej Agaty powstało źródełko, a pozostała skała została nazwana jej imieniem.
Warto się tam zatrzymać, szczególnie jeśli kolekcjonujemy szczyty Korony Gór Polski. Wtedy nikt nie zakwestionuje zdobycia najwyższych szczytów najniższego polskiego pasma górskiego. Przy wejściu na teren parku narodowego obowiązuje bilet wstępu w cenie 11 zł. Jeśli kasa jest zamknięta, trzeba kupić go online.
Święty Krzyż
Gołoborza, które pokrywają zbocza Łysogór, z daleka sprawiają wrażenie, że góry są „łyse”. Świadczą o tym także nazwy najwyższych szczytów. Na wschodnim skraju pasma najwyższa jest Łysa Góra, mierząca 595 m n.p.m. Tu również pełno jest legend o lądowiskach czarownic.
W czasach pogańskich było to miejsce kultu. Zmieniło się to po przyjęciu przez Polskę chrześcijaństwa. Niektórzy historycy twierdzą, że już na początku XI wieku powstała tu pierwsza świątynia. Inni sądzą, że kościół i opactwo benedyktynów powstały w XII wieku z fundacji króla Bolesława Krzywoustego.
Święty Krzyż największe znaczenie miał jako duchowe wsparcie dla dynastii Jagiellonów. Od przechowywanych tu relikwii Krzyża Chrystusa cały region przyjął swoją nazwę.
Benedyktyni byli obecni na Łysej Górze do 1819 roku. W czasie rozbiorów rejon znajdował się początkowo pod rządami Austriaków. W 1815 roku przejęli go Rosjanie, a po czterech latach zamienili cele mnisie na więzienne. Powstało tu jedno z najcięższych więzień na ziemiach polskich.
Zakonnicy wrócili dopiero w 1936 roku. Byli nimi oblaci, którzy urzędują tu do dziś. Na Święty Krzyż możemy dojść, przechodząc Głównym Szlakiem Świętokrzyskim wprost z Łysicy i Skały Agaty. To wycieczka na cały dzień, ponieważ odległość między tymi górami wynosi około 14 km. Szybciej dotrzemy z Huty Szklanej lub Nowej Słupi. Nad gołoborzami przejdziemy specjalną ścieżką. Wstęp wraz z biletem do parku kosztuje 18,50 zł.
Emeryk
Najpopularniejszą drogą na Święty Krzyż jest trasa prowadząca z Nowej Słupi. Droga Królewska jest jednocześnie Drogą Krzyżową i najstarszą trasą pielgrzymkową prowadzącą do sanktuarium.
Na jej początku stoi tajemnicza figura Kamiennego Pielgrzyma, zwanego też Emerykiem. Był on tak pełen pychy, że bicie kościelnych dzwonów uznał za wyraz powitania i szacunku dla siebie. Kara nastąpiła bardzo szybko i zadufany rycerz został zamieniony w kamienny posąg.
Ponoć przesuwa się on z prędkością milimetra, a według legendy o ziarnko piasku rocznie. Dobrze, że pielgrzym się nie spieszy, ponieważ gdy dotrze na szczyt, ma nastąpić koniec świata.
Figura nazywana jest też Emerykiem i łączona z księciem Węgier, który ponoć przebywał swego czasu na polowaniach w Puszczy Jodłowej. Inni twierdzą, że przedstawia polskiego króla Bolesława Chrobrego lub św. Benedykta.
Huta Szklana
Najprościej, choć asfaltową drogą, możemy dojść na Święty Krzyż z Huty Szklanej. Szczerze? Wolę już pokonywać te dwa kilometry w dół. Tym bardziej że u podnóża czeka na nas Osada Średniowieczna, do której wstęp kosztuje 19 zł.
Tu ponownie sacrum miesza się z profanum. Najpierw poznajemy bóstwa słowiańskie. Potem możemy przyjrzeć się rekonstrukcji życia średniowiecznych mieszkańców i rzemieślników. Jak zwykle najwięcej emocji wzbudzają pokazy kowalskie i garncarskie.
Największą popularnością cieszy się zielarka, która zawsze ma mieszanki przypraw i ziół. Naturalne składniki mają pomagać w zachowaniu długowieczności lub poprawiać smak potraw. Osada jest interaktywna – nie tylko patrzymy, ale także sami możemy spróbować swoich sił w prostych, jak mogłoby się wydawać, rzemiosłach.
Kopie drewnianych domostw zostały wykonane współcześnie. Kto chce zobaczyć prawdziwe zabytki, musi udać się do Kakonina, gdzie znajduje się najstarsza chałupa w regionie.
Dymarki
Huta, Nowa Huta, Huta Szklana… Te nazwy już na pierwszy rzut oka sugerują, jaki przemysł istniał na tych terenach. Prawdziwym hitem jest jednak coroczna impreza organizowana w sierpniu. W tym roku Dymarki Świętokrzyskie odbędą się 15 i 16 sierpnia.
Wydarzenie połączone jest z Festiwalem Archeologicznym. Chociaż w Polsce odbywa się wiele imprez rekonstrukcyjnych przenoszących nas w bliższą i dalszą przeszłość, dymarki są wyjątkowe. W tradycyjnych piecach ziemnych żelazo będzie wytapiane metodą sprzed dwóch tysięcy lat!
Program i bilety można znaleźć na oficjalnej stronie.
Sabat
Jeżeli nadal będzie nam mało emocji i zwiedzania, na zachodnim skraju Łysogór możemy ruszyć w podróż dookoła świata. Park Miniatur Sabat to jedna z największych, o ile nie największa, tego typu atrakcja w Polsce.
Chcemy przyjrzeć się, jak bardzo pochylona jest Krzywa Wieża w Pizie? Proszę bardzo. Bajkowy zamek Neuschwanstein bardziej pasuje do parków rozrywki, ale naprawdę istnieje w Bawarii. Nie brakuje również Koloseum czy Wieży Eiffla.
Największym minusem są wysokie ceny. Bilet normalny kosztuje 59 zł. Ale ile radości daje selfie z „Operą w Sydney” i Łysicą w tle.
Fot. M. Pawłowicz
