werandcountry.pl weranda.pl
reklama
  • W podróży
  • Europa

Życie po fińsku: harmonia w rytmie pór roku

autor: Katarzyna Kazimierowska

Fin dużo pracuje, bardzo oszczędza i rzadko wydaje. Lubi spędzać sobotnie wieczory w domu na kanapie i pić piwo, a pije dużo. Albo siedzieć w saunie z ponurą miną. No chyba że to lato, wtedy rąbie drwa i zaprasza przyjaciół na grilla do swojego domku letniskowego. Bo wszyscy Finowie mają domki. Poza tym to depresyjny mruk. Czy to prawda? Na te pytania znajdziemy odpowiedź w książce Małgorzaty Sidz.

W swoim reporterskim debiucie Małgorzata Sidz pokazuje, że czasem egzotyka, której szukamy na odległych lądach i wyspach jest na wyciągnięcie ręki  – zaledwie po drugiej stronie Bałtyku. Autorka znajduje egzotykę we wspólnym spędzaniu czasu z Finami właśnie – w saunie ze znajomymi zimą, w przesiadywaniu w domku letniskowym i robieniu grilla latem. I krok po kroku wyjaśnia czytelnikowi egzotyczną naturę Fina, idąc za nim do baru, do klubu karaoke i do sauny.

Pisze o trudnej historii, wciąż młodej fińskiej tożsamości, o poszanowaniu prawa drugiego człowieka i o trudnościach z komunikacją, bo Fin rzadko używa mimiki. Ale przede wszystkim o tym, że bycie Finem oznacza przebywanie w naturze, blisko wody i lasu. Czasem okazuje się, że o egzotyce miejsca świadczą po prostu jego mieszkańcy, zamiast zaliczać kolejne zabytki, warto po prostu porozmawiać z tubylcem na przykład na jednej z tysiąc wysp, może tej, gdzie wakacje spędzała Tove Jansson?

suna fińska w finlandii
Na zdjęciu: domek letniskowy i tradycyjna sauna fińska, fot. Shutterstock

 

Kasia Kazimierowska: Drugi rok z rzędu Finlandia została uznana przez ONZ za najszczęśliwszy kraj na świecie. Czy Finowie zgodziliby się z tym stwierdzeniem?

Małgorzata Sidz: Nie wydaje mi się (śmiech). Oczywiście, Finowie są bardzo dumni ze swojego kraju, który ma świetny system opieki, wolność słowa i mediów, system edukacji chwalony na całym świecie. No i żyje się tu pod każdym względem bardzo dobrze. Ale społeczeństwo fińskie jest skromne i na pewno nie należy do tych, które chwalą się swoim dobrobytem i poziomem szczęśliwości.

A przeciętny Fin powiedziałby – choć to moje zdanie – że na pewno jest zadowolony z tego, że mieszka w Finlandii, ale szczęście to bardzo osobista rzecz, zależy od wielu czynników jak rodzina, czy poczucie spełnienia.

Jeden z bohaterów pani książki mówi: „Najlepiej jest, gdy ludzie mogą być tacy, jacy chcą”. Jacy są Finowie i czy rzeczywiście są tacy, jacy chcą być?

To co mnie najbardziej pociąga w Finlandii i w ludziach to harmonia, powściągliwość i równowaga, spokój jaki potrafią osiągnąć w swoim życiu. I oni rzeczywiście tacy są. Dotyczy to nie tylko pracy, ale też życia domowego, a oznacza tyle, że na przykład Finowie nie odpisują po pracy na maile, tylko odpoczywają, wyraźnie oddzielając te dwie sfery. Dają z siebie wszystko, gdy są w pracy i wszystko, gdy mają wolne, bo w końcu po to jest odpoczynek, żeby się zrelaksować. 

helsinki biblioteka publiczna oodji
Na zdjęciu: wnętrze nowej biblioteki publicznej – Oodji – w Helsinkach; fot. Shutterstock

Brzmi dobrze.

Łatwo żyć w kraju, który szanuje człowieka, więcej, gdzie traktuje się kobietę jako człowieka. I gdzie akceptuje się swoją i cudzą fizyczność, bo Finowie od dziecka chodzą do sauny z rodziną i obcymi. Wiedzą, jak naprawdę wygląda ludzkie ciało, oraz że nie ma to nic wspólnego z idealnymi wizerunkami kreowanymi przez media i reklamy.

Nie oceniają ludzi po wyglądzie, bo wiedzą doskonale, że ktoś w bluzie może być doktorantem, a ktoś kto wygląda nudno może być tancerką brzucha. Już w szkole Finowie stykają się też z różnymi sposobami myślenia, bo system edukacji oparty jest tu na debacie, wyrażaniu swojego zdania, prezentowaniu różnych poglądów. Pod tym względem jest tam prawdziwa wolność bycia sobą.

Ale mam wrażenie, że Finowie wcale nie są tacy spójni i zrównoważeni. Z jednej strony idą do baru poszukać towarzystwa, z drugiej są mocno depresyjni;  z jednej kochają swobodę na łonie natury z drugiej ważne są dla nich jasne reguły gry. Jak to wygląda w pani ocenie?

Bardzo ważne jest to rozpoznanie sytuacji, kiedy można być ekstrawertycznym i rozrywkowym, a kiedy należy trzymać się zasad. I tak wycieczka promem z Finlandii do Szwecji to sytuacja, gdy zapominamy o regułach i bawimy się bez hamulców, bo to bezpieczna przestrzeń, gdzie możemy zachowywać się swobodniej. To, co robimy nikomu nie przeszkadza, bo wszyscy zachowują się tak samo.

Z drugiej strony świadome uczestniczenie w społeczeństwie na co dzień oznacza, że należy się tak zachowywać, by nikomu nie przeszkadzać. Mamy nie wyróżniać się swoim zachowaniem. Finowie nie chcą narzucać się innym, by nie zniszczyć im tego momentu spokoju, jaki teraz przeżywają. Ale to, że nie odzywają się pierwsi do kogoś w przestrzeni publicznej nie znaczy, że są nieśmiali czy gburowaci, ile rozumieją, że ta druga osoba też jest tu z jakiegoś powodu i nie można jej zaburzać tego momentu.

Kiedy takie zasady się pojawiają? 

Finowie uczą się bycia częścią społeczeństwa od samego początku. Cały program nauczania osadzony jest nie wokół przedmiotów tylko wokół kompetencji. Chcemy, żeby człowiek, który kończy szkołę miał określone umiejętności, jak bycie dobrym obywatelem. Żeby potrafił uczestniczyć w przestrzeni publicznej, korzystać z mediów. Słowem, żeby poznał, zrozumiał i przyswoił sobie reguły życia w społeczeństwie.

helsinki
helsinki finlandia
Na zdjęciach: jesienna panorama Helsinek; fot. Tapio Haaja (Unsplash)

To jak się poznaje takiego Fina, skoro on raczej nie wyjdzie z inicjatywą?

Do Finlandii pojechałam na studia i od razu została mi przydzielona grupa znajomych, więc nie byłam zostawiona samej sobie. A trzeba wiedzieć, Finowie obracają się w tych kręgach, do których naturalnie trafiają, czyli mają znajomych ze szkoły, ze studiów lub z pracy. Nie szukają nowych przyjaciół spoza tych grup.

Pomogła mi też karta cudzoziemca, a z mojego doświadczenia wynika, że zawsze i wszędzie obcym, turystom, więcej wolno, więcej się im wybacza. Cudzoziemka może podejść i zagadać na ulicy, a Finowie, zwłaszcza młodzi, chętnie korzystają z takich okazji, bo zamknięci w swoich kręgach szkolnych i pracowych mają jednak potrzebę nowości, poznania kogoś innego. 

Podchodzi pani do ponurego Fina na ulicy, a on nie reaguje entuzjastycznie. Można się zniechęcić. 

To prawda, fińska mowa ciała i mimika mogą być barierą i to czasem odstręcza obcokrajowców. Finowie nie reagują ochoczo na próby nawiązania znajomości. Zamiast uśmiechnąć się, ucieszyć, na próbę nawiązania kontaktu powiedzą: „okej”, zachowując przy tym kamienną twarz. Łatwo się zniechęcić, uznać, że nie jesteśmy mile widziani, ale radzę to zignorować i starać się dalej, przyjąć, że tak wyrażają swoje emocje, że to jest ich specyfika.

Za to Finowie wychowują się w społeczeństwie, gdzie z założenia ufa się i pomaga drugiemu człowiekowi. W Polsce tak nie jest, nieważne ile zmian człowiek próbuje wprowadzić w sobie, to kwestia zaufania i chęci pomocy drugiemu jest, według mnie, zdecydowanie sprawą systemu społecznego, w jakim się wychowujemy.

domek fiński nad jeziorem
jezioro finlandia
Na zdjęciach: Fiński domek letniskowy, fot. Shutterstock; jezioro w Jyväskylä, fot. Tommaso Fornoni (Unsplash)

Życie Finów koncentruje się wokół dwóch pór roku, zimy i lata, to jakby dwie strony fińskiej natury. Jak mocno przyroda wpływa na charakter i zachowanie Finów?

Rzeczywiście funkcjonują oni zgodnie ze zmianami pór roku. Wszyscy mieszkamy w miastach i pracujemy przez okrągły rok, niezależnie od tego, czy to lato czy zima, chodzimy do pracy, potem na siłownię czy do domu. Finowie za to są mocno od tych zmian natury uzależnieni. Zimą większość z nich spędza czas w domach na piciu, oglądaniu Netliksa, graniu w gry. Wtedy są zwierzątkami stadnymi. Za to latem więcej czasu przebywają z rodziną i znajomymi na zewnątrz. Ale też chętnie przebywają wśród natury, a pojedynkę, samotnie.

Bycie samemu ich nie przeraża?

Absolutnie, samotnie podróżują na archipelag, bo tak wolą. Chcą pobyć w ciszy, wśród jezior czy nad morzem – bez wody nie ma fińskiej tożsamości. To ważne, żeby zrozumieć: bycie Finem polega na tym, że parę razy w roku jedziemy do mökki, czyli domku letniskowego, zajmujemy się prawdziwą fizyczną pracą, utniemy parę drzew, idziemy do sauny, wskoczymy do wody i poczujemy się sobą.

Bycie Finem w mieście 365 dni w roku nie jest fińskie. Latem też zamyka się wiele instytucji i firm, z nikim nie można się umówić, bo wszyscy siedzą w domkach letniskowych. To kolejny aspekt zdrowego podejścia do równowagi między pracą a odpoczynkiem.  

zorza polarna finlandia
Na zdjęciu: zorza polarna w Oulu, Finladia, fot. Adrian Dascal (Unsplash)

Co panią zafascynowało w Finach? Porównuje ich pani w książce do Japończyków.

Jestem japonistką z wykształcenia, mam znajomych w obu krajach i widzę między nimi pewne podobieństwa w umiłowaniu do umiarkowania, nastawieniu na harmonię społeczną. Nawet w wyglądzie są do siebie czasami podobni. Zresztą według niektórych naukowców Finowie mają pochodzenie azjatyckie.

Ale znalazłam się w Finlandii przez impuls: znajoma wrzuciła na Facebooka piosenkę „Sama nainen” (ta sama kobieta), autorstwa Chisu, fińskiej artystki i piosenkarki. Tak mi się spodobała, że uznałam, że muszę się nauczyć tego języka. On nawet przypomina japoński, jest osadzony na samogłoskach, a słowa buduje się jak cegiełki. Nawet w wymowie i akcencie słychać podobieństwa. 

Może dlatego ciągnie tam panią?

Na pewno blisko mi do miejsc, gdzie ludzie bardzo chcą odzyskać harmonię, także między współczesnością i tradycją, naturą a miastem i wieżowcami. W obu tych krajach widać tendencję do tego, by zatrzymać się i pochylić nad przeszłością zanim pobiegniemy w stronę przyszłości. W Finlandii jeszcze dwa, trzy lata temu działały wypożyczalnie płyt dvd, cd wciąż dobrze się sprzedają, można używać gotówki w miejscach publicznych. Ta chęć pogodzenia wszystkich aspektów życia, także głębokiego życia wewnętrznego, jest dla mnie bardzo pociągająca.

laponia finlandia
psie zaprzęgi finlandia
Na zdjęciach: zima w Laponii, fot. Ethan Hu; psi zaprzęg w Rovaniemi, fot. darkroomsg (Unsplash)

Spędziła pani w Finlandii niemal pięć lat, co pani z sobą przywiozła?

Mogę powiedzieć, że Finlandia mnie wychowała. Nauczyła mnie, że ciało ludzkie nie jest tabu, nawet to, co w nim trudne do zaakceptowania. Nie boję się braku aktywności ciszy czy samotności. W Polsce wszyscy są w pędzie, muszą cały czas coś zdobywać, i tu czuję swoją obcość, bo atrakcyjne jest dla mnie milczenie i bierność. Przywiozłam ze sobą ogromną więź z naturą, ciągnie mnie do lasów i jezior zdecydowanie mocniej niż do kina czy teatru.

Fin we mnie sprawia, że czuję potrzebę spędzania czasu wśród przyrody i wody. Odkryłam ostatnio na nowo Mazury Garbate, te na ścianie wschodniej, blisko Litwy i Białorusi. To miejsce, gdzie jeździłam jako dziecko i chciałabym tam spędzać więcej czasu. Tego chcę teraz spróbować. 

Małgorzata Sidz poleca: kilka miejsc, które warto zobaczyć w Finlandii

  • Jeśli znajdziemy się w Helsinkach to koniecznie zajrzyjmy do niedawno wybudowanej biblioteki publicznej o nazwie Oodi. Mówi się o niej, że jest jak salon w fińskim domu, jakim są Helsinki. Każdy znajdzie tu coś dla siebie: można wypożyczyć książki i smacznie zjeść w restauracji, wypić wino, pograć w karty, uszyć coś sobie na maszynie, albo zbudować w części stolarskiej. Można nawet wypożyczyć deskorolkę, no i jest przestrzeń zabaw dla dzieci. 
  • Z kolei jeśli wylądujemy na południowym wybrzeżu w Turku, pamiętajmy, że to świetna baza wypadowa. Na zachód od Turku znajduje się archipelag tysiąca wysp, gdzie trafimy na małe urokliwe miasteczka w zatoczkach pełnych żaglówek. Na chwilę warto też zajrzeć w okolice kampusu uniwersyteckiego w Turku, gdzie czeka na nas pomnik Posankki, oficjalnej maskotki miasta, czyli kaczki, która ma świński ogonek i ryjek. Prawdziwe kuriozum.
  • Z Turku można pojechać do miejscowości Naantali, a z niej trafić prosto do parku rozrywki Muumimaailma, czyli Świata Muminków, gdzie spotkamy oczywiście słynne trolle, zrobimy sobie z nimi zdjęcie albo poprosimy o autograf.
  • W Finlandii silnie rozwinięta jest kultura spędzania czasu w wodzie i nad wodą, stąd dużą popularnością cieszą się parki wodne – od Sereny pod Helsinkami czy JukuPark pod Turku. Wszystkie są przyjazne dla dzieci i świetnie zorganizowane.


 

 

Małgorzata Sidz

Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii

Wydawnictwo Czarne

reklama
reklama

Zostań z nami

Bądź na bieżąco