• W podróży
  • Europa

Idealny dzień w Kopenhadze: oprowadza Ania Orłowska, właścicielka showroomu Komplet

autor: Angelika Zdankiewicz-Staniszkis | 18 kwietnia 2018

 

 

Ania Orłowska prowadzi showroom Komplet
z duńskim wzornictwem z lat 50. i 60. W duecie
z Mateuszem Lipińskim fotografuje wnętrza.
W Danii robi zdjęcia natury i realizuje własne projekty. Nam opowiada o idealnym dniu w swojej ulubionej, pełnej atrakcji Kopenhadze. 

Od zawsze ciągnęło mnie na Północ. Zaczęło się od ciotki, która często wyjeżdżała do Szwecji. Jej opowieści były dla mnie jak baśnie Andersena. W dorosłości, gdy urządzałam biuro, poznałam pana, który sprowadzał meble z Danii. Kiedy nasze drogi się rozeszły, postanowiłam zobaczyć Północ na własne oczy i z trzema adresami z internetu pojechałam na Jutlandię. Od tamtej pory wracam do Danii regularnie co kilka miesięcy po meble do Kompletu, ale też po odpoczynek. Zatrzymuję się m.in. w Kopenhadze, gdzie mam przyjaciół. 

fot. materiały prasowe miasta

Samo miasto jest kameralne i skromne – budynki są niskie, domy bogatych niewiele się różnią od domów ludzi mniej zamożnych, wiele osób jeździ na rowerach niezależnie czy leje deszcz, czy jest mróz. Ludzie często mówią o pogodzie, ale odwrotnie od nas doceniają jak świeci słońce, że niebo ma ładny kolor. Są przy tym otwarci, chętnie rozmawiają i żartują, zagadują w piekarni czy galerii, pochwalą obcą osobą, gdy wygląda ładnie.

I oczywiście bardzo celebrują wnętrza – meble są tam przekazywane z pokolenia na pokolenie, panuje duży szacunek do przedmiotów i materiałów, który wyraża się m.in. w tym, że nie stosuje się tańszych zamienników, a porcelany Royal Copenhagen używa się na co dzień niemal w każdym domu.
W Kopenhadze uwielbiam wiele miejsc, ale ponad wszystko najlepsze są tam sklepy wnętrzarskie
i muzea.


1/4 Ulica Strøget

Główna ulica w Kopenhadze, taka Marszałkowska w Warszawie. Jest tam wszystko: sklepy, restauracje, butiki. Zaczynam od gofra z karmelem i kawy w Sandwich-baren, a potem kieruję się do Illums Bolighus (Østergade 52), kilkupiętrowego sklepu wnętrzarskiego. Wystawa zawsze pokazuje panujące trendy w ciekawy sposób. Wnętrza sklepu też się zmieniają, łącznie z kolorami ścian – na parterze można kupić dodatki, wyżej meble znanych duńskich projektantów: Arne Jacobsena, Finna Juhla, Børge Mogensena. 

Od góry: wnętrza sklepu Illums Bolighus i Hay House
Od góry: wnętrza sklepu Illums Bolighus i Hay House
Od góry: wnętrza sklepu Illums Bolighus i Hay House

Obok jest sklep z porcelaną Royal Copenhagen (Amagertorv 6), z biżuterią Georga Jensena (Amagertorv 4), a po drugiej stronie jest Hay House (Østergade 61), gdzie można kupić wszystko do domu: od gumki do ścierania, po krzesła, stół i wygodną kanapę – wszystko kolorowe i pięknie wykonane.


2/4 Muzeum Thorvaldsena

Bertel Thorvaldsens Plads 2, thorvaldsensmuseum.dk

Bertel Thorvaldsen był rzeźbiarzem, autorem warszawskich pomników Poniatowskiego i Kopernika. Żył w czasach Andersena, z którym zresztą się przyjaźnił (o czym przeczytałam w „Dziennikach” Andersena). Przez wiele lat rezydował we Włoszech i kiedy wracał do ojczystego kraju, zabrał wszystkie swoje rzeźby, które teraz można oglądać w muzeum w dawnej królewskiej powozowni. 

Ten powrót został odtworzony na jednej ze ścian budynku; w tamtych czasach to było wydarzenie, bo rzeźby są najczęściej ogromnych rozmiarów. Ale najbardziej fascynujące jest to, że Thorvaldsen zaprojektował od początku do końca wnętrza muzeum, w którym stoją jego białe rzeźby, w tym np. wielkie sale z bogato zdobionymi sufitami i mozaiką na podłodze. Wszystko razem robi ogromne wrażenie, a jednocześnie nie jest przytłaczające. Przed muzeum odbywa się często targ staroci.

Wnętrza Muzeum Thorvaldsena zaprojektował w całości sam artysta; fot. materiały prasowe muzeum

3/4 Gliptoteka

Dantes Plads 7, glyptoteket.dk

Galerię założył właściciel Carlsberga razem z żoną, a ponieważ wiedział, że Duńczycy ponad wszystko cenią sobie kontakt z naturą, w centrum stworzył piękny ogród zimowy z fontanną i egzotycznymi roślinami, do których dociera naturalne światło przebijające się przez szklaną kopułę. Pomysł zakładał, że jak ludzie wejdą tu posiedzieć wśród zieleni lub zwyczajnie odpocząć, to może odwiedzą też galerię. Dlatego z ogrodu rozchodzą się drogi do poszczególnych sal, gdzie można podziwiać skandynawskie malarstwo, impresjonistów, białe rzeźby, np. Rodena, na tle granatowych ścian. Są kawiarnie, a także sklepik z pamiątkami i gadżetami zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. 

Gliptoteka to jednocześnie egzotyczny ogród zimowy i galeria sztuki; fot. materiały prasowe muzeum
Gliptoteka to jednocześnie egzotyczny ogród zimowy i galeria sztuki; fot. materiały prasowe muzeum
Gliptoteka to jednocześnie egzotyczny ogród zimowy i galeria sztuki; fot. materiały prasowe muzeum

4/4 Muzeum Ordrupgaard

Vilvordevej 110, Charlottenlund, ordrupgaard.dk

10 km od centrum Kopenhagi jest wspaniała przestrzeń, gdzie spotykają się architektura, wzornictwo i szuka. Stoi tam zabytkowy dom duńskiego kolekcjonera, który sto lat temu udostępnił jego wnętrza i całą kolekcję odwiedzającym. Zgromadził m.in. francuskich impresjonistów oraz duńską sztukę złotego wieku, m.in. obrazy Vilhelma Hammershøia, który w niezwykły sposób malował swoje mieszkanie
i żonę. Częścią muzeum jest też dom znanego architekta Finna Juhla, przez niego zaprojektowany
i urządzony. Wszystko sprawia tam wrażenie, jakby gospodarz dosłownie przed chwilą wyszedł z domu lub poszedł do łazienki. 

Od góry: dom duńskiego kolekcjonera i dom Finna Juula, fot. materiały prasowe muzeum
Od góry: dom duńskiego kolekcjonera i dom Finna Juula, fot. materiały prasowe muzeum
Od góry: dom duńskiego kolekcjonera i dom Finna Juula, fot. materiały prasowe muzeum

Kilka lat temu dołączył budynek zaprojektowany przez Zahę Hadid, który wygląda jak ślimak wychodzący z muszelki. Powstało w nim muzeum sztuki nowoczesnej. Byłam tam na wystawie Carla Larssona – Duńczycy kompleksowo podchodzą do prezentacji artystów, bo stały tam nawet ławka i kwietnik z jego domu. Muzea często pokazują wszystko, co wiąże się z danym artystą. 

Od góry: Budynek muzeum sztuki nowoczesnej zaprojektowany przez Zahę Hadid i obręcz Olafura Eliassona, z ktorej co pół godziny wydobywa się para; fot. materiały prasowe muzeum

Warto przespacerować się po otaczającym budynki ogrodzie, gdzie ukryte są rzeźby, np. parujące koło Olafura Eliassona – to duża obręcz na tle zieleni, która co pół godziny paruje. Albo lusterko poruszane wiatrem – odbija zieleń naokoło, a kiedy staniemy obok, nasza sylwetka też mignie tam przez chwilę – proste, ale mocne w doświadczaniu prace. 

Mapa

Zostań z nami

Bądź na bieżąco