- Sprawdzone miejsca
Gdzie na grzyby w Polsce? Te lasy od lat słyną z borowików, kurek i rydzów
Gdzie jechać na grzyby, kiedy zaczyna się wysyp? Są w Polsce lasy, które od lat przyciągają grzybiarzy borowikami, podgrzybkami, kurkami i rydzami. Bory Tucholskie, Puszcza Notecka, mazurska Puszcza Piska czy Lasy Janowskie to tylko niektóre z miejsc, w których warto rozpocząć poszukiwania. Podpowiadamy też, dlaczego jedne grzyby rosną pod sosnami, a innych trzeba wypatrywać pod brzozami czy dębami.
Zobacz nasze materiały wideo
Zastosowania gastronomiczne grzybów nie mają prawie żadnego znaczenia dla historii planety Ziemia. Prawdziwe znaczenie mają te, z których istnienia słabo zdajemy sobie sprawę. Kiedy na ziemię spadnie gałąź, zaraz pod nią rozwijają się grzyby. To samo dzieje się z opadającymi liśćmi. Gdyby nie one, Ziemia zostałaby zasypana stertami biomasy, w tym także zwłok. Być może dlatego niektórzy z nas obawiają się ich, bo mają swój udział w cyklu życia od narodzin aż do chwili, gdy nasze ciała staną się prochem. To znajomość grzybów powodowała, że niektóre kobiety zyskiwały miano czarownic i trafiały na stos, w końcu ktoś, kto potrafi rozróżnić owocniki jadalne od tych sprowadzających wizje i tych śmiertelnie niebezpiecznych, musi mieć konszachty z diabłem.
Najważniejsze jest to, że właśnie dzięki grzybom istnieje gleba. Kiedy postawimy stopę w lesie, pod nią znajduje się około 500 km włókien grzybni – rozgałęzionych, nitkowatych połączeń, które są dla nas niewidoczne, ale cały czas zapamiętale pracują nad rozkładem szczątków. Są tam miliony grzybów niewidocznych gołym okiem.
Niektóre z nich w odpowiednich warunkach wypuszczają nad leśną ziemię owocniki. Mówimy o nich: borowik szlachetny, podgrzybek brunatny, koźlarz babka, muchomor czerwieniejący, pieprznik jadalny czy lejkowiec dęty… i to właśnie te owocniki zmuszają nas do wielokilometrowych wędrówek po lesie, bo nie ma nic lepszego niż potrawa przyrządzona ze świeżych, samodzielnie zebranych grzybów.
Jakie drzewo, taki grzyb. Kiedy najlepiej ruszyć do lasu?
Późnym latem, gdy znad leśnych ostępów zaczynają unosić się poranne mgły, a powietrze przesiąka charakterystycznym aromatem wilgotnego mchu, ziemi i żywicy, w setkach tysięcy polskich domów pojawia się napięcie. Mieszkańcy drepczą nerwowo, przeglądają internet, wypytują znajomych, śledzą handlarzy na targach i z niepokojem szukają informacji o wysypie. Gdy się pojawi, ożywa jedna z najbardziej fascynujących polskich tradycji krajoznawczych – grzybobranie.
Zbieranie grzybów w naszym kraju to zjawisko jedyne w swoim rodzaju. Łączy w sobie pasję przyrodniczą, turystykę pieszą oraz wielopokoleniowe obyczaje kulinarne, a to wszystko dzięki otwartym lasom, które są naszym dobrem wspólnym.
Fundamentem każdego udanego zbioru jest zrozumienie związku między strzępkami grzybni a systemem korzeniowym konkretnych drzew. Grzyb dostarcza roślinie wodę i składniki mineralne (np. fosfor), a w zamian otrzymuje od niej substancje odżywcze (cukry). Zjawisko to zwiększa powierzchnię chłonną korzeni drzew nawet kilka tysięcy razy, poprawiając odporność roślin na suszę i choroby. Naukowo nazywa się mikoryzą. Z jego powodu borowika szlachetnego raczej nie znajdziemy w tym samym miejscu co maślaka zwyczajnego, a czubajki kani tam, gdzie rośnie czasznica olbrzymia.
Największy potencjał grzybowy wykazują bory świeże oraz lasy mieszane świeże (świeże lasy, bory – rosną na piaskach pokrytych cienką warstwą próchnicy, gdzie wody gruntowe sięgają systemów korzeniowych). W takich warunkach optymalnymi gospodarzami dla cenionych gatunków grzybów są sosny zwyczajne, świerki pospolite, dęby szypułkowe, buki oraz brzozy brodawkowate.
Ostatnim elementem tej leśnej układanki jest wilgotność i temperatura gleby. Badania naukowe dowodzą, że owocniki pojawiają się najbardziej dynamicznie od siedmiu do czternastu dni po obfitych deszczach, o ile temperatura podłoża utrzymuje się w granicach od dwunastu do dwudziestu stopni Celsjusza.
Bory Tucholskie, Dolnośląskie i Puszcza Notecka
Na mapie Polski znajduje się kilka wielkich kompleksów leśnych, które od lat stanowią ścisłą czołówkę pod względem powtarzalnej obfitości runa. Jednym z najbardziej ikonicznych obszarów są Bory Tucholskie, rozciągające się na pograniczu województwa kujawsko-pomorskiego i pomorskiego. Ten potężny obszar zdominowany jest przez bory sosnowe porastające piaszczyste sandry – płaskie równiny zbudowane z piasków i żwirów wypłukanych z lodowca i wyrzeźbione przez rzeki Brdę i Wdę.
Wyprawa w te rejony pozwala cieszyć się nie tylko jasnymi, przestronnymi lasami pełnymi mchów, obfitującymi nie tylko w podgrzybki brunatne, borowiki szlachetne, maślaki i kurki. Wędrując po Borach Tucholskich, należy jednak uważać, gdzie nas nogi niosą, ponieważ zbiór grzybów jest bezwzględnie zakazany na terenie Parku Narodowego oraz w licznych rezerwatach przyrody.
Zupełnie inny charakter mają Bory Dolnośląskie, stanowiące największy zwarty nizinny kompleks leśny w Europie Środkowej. Rozciągające się na obszarze Dolnego Śląska i Ziemi Lubuskiej ubogie gleby piaszczyste porośnięte są lasami sosnowymi z domieszką dębów i brzóz. Krajobraz uzupełniają romantyczne wrzosowiska, które wczesną jesienią pokrywają się fioletem.
To właśnie tutaj doświadczeni zbieracze poszukują borowika sosnowego, wyróżniającego się charakterystycznym, ciemnobrązowym kapeluszem o czerwonawym odcieniu. Oprócz niego lasy te słyną z rydzów, borowików szlachetnych i podgrzybków. Wyprawa w głąb Borów Dolnośląskich wymaga jednak pewnej ostrożności. Na ich terenie znajdują się czynne poligony wojskowe oraz strefy czasowo wyłączone z ruchu turystycznego.
Kierując się na zachód, ku Wielkopolsce i Ziemi Lubuskiej, trafiamy do Puszczy Noteckiej. To gigantyczny, fascynujący labirynt śródlądowych wydm porośniętych zwartym borem sosnowym. Mimo że drzewostan bywa tu monotonny, piaszczysta ściółka sprzyja masowemu występowaniu podgrzybka brunatnego, który w sprzyjających warunkach pogodowych wypełnia koszyki wędrowców w zawrotnym tempie. Na obrzeżach kompleksu, gdzie pojawiają się brzozy i osiki, powszechnie występuje koźlarz czerwony. Niezwykłym atutem Puszczy Noteckiej jest jej bezludność. Wystarczy zapuścić się kilka kilometrów w głąb lasu, aby cieszyć się samotnością i brakiem obecności zbieraczy wkładających do koszyków NASZE grzyby.
Mazury, Podlasie i Lasy Janowskie
Północno-wschodnia Polska oferuje odmienne doznania. Puszcza Piska, serce Krainy Wielkich Jezior Mazurskich, charakteryzuje się niezwykle bogatą mozaiką siedliskową. Występują tu bory sosnowo-świerkowe przemieszane z lasami liściastymi, w których dominują dęby, graby i lipy. Bliskość wielkich zbiorników wodnych sprawia, że mikroklimat tego regionu jest wilgotny, a to z kolei bardzo lubią grzybnie. Mazurskie dukty w rejonie Pisza czy Rucianego-Nidy to doskonałe miejsce na poszukiwania borowików, koźlarzy babek, pieprzników i rydzów.
Jeszcze głębiej na wschód leży Puszcza Knyszyńska, której urozmaicona rzeźba terenu i obfitość świerka nadają surowy charakter przypominający tajgę. W wilgotnych borach i dolinach rzecznych można spotkać nie tylko borowiki szlachetne czy opieńki, lecz także wyśmienitego krasnoborowika ceglastoporego, który zwraca uwagę ciemnym kapeluszem, czerwonym trzonem i natychmiastowym sinieniem miąższu po przekrojeniu.
Znakomitym dopełnieniem podlaskich szlaków jest Puszcza Augustowska, rozległy kompleks leśny łączący się z ostępami Litwy i Białorusi. Obejmująca tereny sandrowe i polodowcowe puszcza tworzy wyjątkowy mikroklimat dzięki obecności Kanału Augustowskiego, licznych jezior rynnowych i torfowisk. W tamtejszych drzewostanach sosnowo-świerkowych z domieszką brzozy regularnie pojawiają się wspaniałe okazy borowików szlachetnych, borowików sosnowych, pieprzników jadalnych, a na piaszczystych obrzeżach także gąsek zielonych. Ze względu na chłodniejszy klimat sezon bywa tu nieco przesunięty w czasie.
Południowo-wschodnią część kraju reprezentują Lasy Janowskie, tworzące zachodnią połać potężnej Puszczy Solskiej. Na pograniczu Lubelszczyzny i Podkarpacia piaszczyste wydmy śródlądowe spotykają się z bezkresnymi torfowiskami wysokimi. Te specyficzne bory sosnowe od dziesięcioleci uznawane są za jedno z największych w Polsce zagłębi pieprznika jadalnego, którego zbiera się w ogromnych ilościach od wczesnego lata aż do pierwszych przymrozków.
Celowo pomijam Puszczę Białowieską z powodu jej statusu. Po pierwsze, sercem puszczy jest Białowieski Park Narodowy oraz liczne rezerwaty przyrody, gdzie zbieranie jakiegokolwiek runa leśnego jest całkowicie zabronione, po drugie, część nadleśnictw Puszczy podlega ograniczeniom wstępu związanym ze strefą nadgraniczną, a po trzecie, w lasach wokół parku priorytetem jest ochrona bioróżnorodności lasów naturalnych. Martwe drewno i grzyby (często rzadkie i chronione) mają większe znaczenie dla ekosystemu niż dla celów kulinarnych.
Grzybobranie z głową. Co warto wiedzieć przed wyprawą?
Współczesna turystyka mykologiczna nie polega wyłącznie na przemierzaniu leśnych ścieżek z wiklinowym koszykiem, ale także poznawaniu mikoryzy, w tym ekologii lasu. Wielu grzybiarzy za cel stawia sobie rozpoznawanie i prawidłowe nazewnictwo wszystkich grzybów, w tym niejadalnych. Używanie przewiewnych koszy natomiast, zamiast foliowych toreb, zapobiega zaparzaniu się owocników i powstawaniu szkodliwych dla zdrowia toksyn. Kosz pozwala na naturalne rozsiewanie zarodników podczas marszu.
Równie ważna pozostaje sama kultura zbioru. Nie niszczymy drzew, nie łamiemy krzaków, nie wyrywamy roślin. Przyniesione śmieci zabieramy ze sobą do domu. Pozostawiamy w ściółce owocniki stare i niejadalne – w ten sposób chronimy leśną bioróżnorodność, dla której grzyby są niezastąpionym reduktorem materii organicznej.
Wokół grzybobrania narosło wiele mitów, które z mykologicznego punktu widzenia niewiele mają sensu. Wędrowcy często kierują się opowieściami o wpływie pełni księżyca czy sensacyjnymi doniesieniami z forów internetowych, gdzie jednostkowy sukces w przydrożnych krzakach urasta do rangi powszechnego wysypu w całym makroregionie. Tymczasem o obfitości leśnych skarbów decydują precyzyjnie zbadane zjawiska przyrodnicze, struktura podłoża oraz mikroklimat. Świadomy turysta, który zamiast na przypadek postawi na wiedzę terenową i znajomość siedlisk, ma szansę odkryć polskie lasy z zupełnie nowej, fascynującej perspektywy.
Podchodząc do wypraw w Bory Tucholskie, Puszczę Notecką, Bory Dolnośląskie, Puszczę Piską, Knyszyńską, Augustowską czy Lasy Janowskie z szacunkiem i wiedzą przyrodniczą, zyskujemy coś znacznie cenniejszego niż pełny koszyk. Poznajemy harmonijny, fascynujący świat leśnych powiązań, który zamienia każdy jesienny spacer w niezapomnianą przygodę krajoznawczą.
Fot. Shutterstock/R. Wierszałowicz
