reklama
  • Od kuchni
  • Restauracje

Dolne Młyny: Berlin w centrum Krakowa

autor: Magda Wójcik | 29 stycznia 2018

Wraz z pojawieniem się przy ul. Dolnych Młynów 10 pierwszych barów i restauracji, zmieniać zaczęła się cała dzielnica. Mieszkańcy klną na jej nowy – imprezowy charakter. Odwiedzający Kraków turyści mówią zaś, że to najbardziej berliński kawałek miasta. Gdzie zjeść? Gdzie i co wypić? Oprowadzę Was po najlepszych lokalach.

Teren dawnych zakładów tytoniowych przy ulicy Dolnych Młynów zyskał nowe życie w 2016 r. Po kilkunastu miesiącach od otwarcia pierwszego lokalu stał się epicentrum klubowo-restauracyjnego życia młodych mieszkańców Krakowa, którzy powoli zaczęli uciekać z przepełnionych meleksami i turystami Kazimierza
i Rynku. 

Dziś w zabytkowych budynkach działa ponad 10 restauracji, kilka klubów i barów, studio tatuażu Zajawa, warsztat litografii Litograf, psi fryzjer o wdzięcznej nazwie Strzyżeł, pracownie architektoniczne
i fotograficzna Pracownia Męskich Portretów. Można tu spędzić cały dzień, spacerując od lokalu do lokalu i podglądając różne architektoniczne pomysły na wykończenie postindustrialnych przestrzeni.

Zaczynając od śniadania: większość wybierze pewnie Międzymiastową, szczególnie że od poniedziałku do piątku kupując kawę, śniadanie będzie kosztowało jedynie złotówkę. Na śniadanie można też wstąpić do Veganica czy BonJour CaVa, czyli krakowskiej sieciówki. W tygodniu kilka lokali serwuje tu również lunche. Szczególnie polecam Strefę, która najlepiej sprawdza się właśnie o tej porze i wieczorami.

BonJour CaVa
BonJour CaVa
BonJour CaVa
Zet Pe Te, czyli nowoczesny dom kultury
Zet Pe Te, czyli nowoczesny dom kultury
Zet Pe Te, czyli nowoczesny dom kultury
Cargo

O zachodzie słońca miejsce stopniowo się zapełnia, by w weekendowe noce tętnić życiem. Latem wszystkie przestrzenie między budynkami wypełniają imprezowicze, randkowicze, grupy starych znajomych, obcokrajowcy, studenci, pracownicy korporacji i freelancerzy. Recepta na sukces okazała się prosta:
w jednym miejscu, we wspólnej przestrzeni, powstało wiele różnych lokali.

Od Mash Roomu, gdzie autorskie koktajle lane są z kija, Sceny54, która powstała dla ciągle młodych trzydziestolatków, przez imprezowe i koncertowe Zet Pe Te, kameralną Enklawę i koktajlową Pinatotekę, Cargo grillujące steki i owoce morza, aż do Lastriko, które jest rozśpiewane i roztańczone w rytm piosenek, które gdzieś już kiedyś słyszeliście. Do tego można się tu napić polskich piw rzemieślniczych (Weźże Krafta), zjeść najlepszą krakowską kanapkę w Meat&Go (polecam Reubena i Lampredotto oraz węgierskie kiszonki), można a nawet trzeba też napić się świetnego wina, np. we wspomnianej Strefie, najciekawszym lokalu przy Dolnych Młynów.

Od lewej: Pinatoteka i Scena54
Od lewej: Pinatoteka i Scena54
Od lewej: Pinatoteka i Scena54
Restauracja Strefa
Restauracja Strefa
Restauracja Strefa

Za selekcję win odpowiada Basia Lejkowska, importerka, która sięga przede wszystkim po butelki
z małych europejskich winnic. Wybór win na kieliszki jest jednym z największych w Krakowie. Basia przygotowała też przejrzystą kartę, która pomoże w tym dobrobycie odnaleźć się nawet początkującym. Strefa to nie tylko wina, ale i koktajle oraz ciekawa, uczciwa kuchnia przygotowana na dobrej jakości składnikach, w tym zbawienna podczas przedłużającego się wieczoru pizza na cieniuteńkim, chrupkim cieście.

Pisząc o Dolnych Młynów 10 nie sposób nie wyjrzeć za płot. Tym bardziej, że to tu mieści się kilka krakowskich lokali, które prowadzą świetni ludzie. W styczniu 2018 przy ul. Rajskiej otwarto LavashBar, gdzie spotkać można Pavla Portoyana, mistrza ormiańskiego grilla, zazwyczaj stacjonującego przy
ul. Lipowej. Podaje się tu lavashe na tradycyjnym cieście i z prostymi, kapitalnie doprawionymi dodatkami. Po cichu marzę, że lavash wyprze w Krakowie kebaba…

Kawałek dalej, przy Dolnych Młynów 3/4 Marta Kirsz otworzyła Café Lisboa, gdzie podaje tradycyjne lizbońskie Pastéis de Nata: pyszne przypieczone miseczki z ciasta francuskiego wypełnione słodkim budyniowym kremem. Są w sam raz na leniwe popołudnie, bądź szybki zastrzyk energii – także na wynos,
w specjalnie przygotowanym pudełeczku. Możecie tu wypić espresso, świetne herbaty, w tym tę jedyną rosnącą na terenie Europy, nietypowe napary ziołowe i portugalskie wina, a także kupić portugalskie przetwory. Latem warto wejść w bramę i usiąść w kameralnym ogródku (ale dla samego ogródka warto pójść ulicę dalej, do Meho Cafe przy Krupniczej 26 – to jeden z najpiękniejszych ogródków kawiarnianych w Krakowie).

Na przecznicy od Dolnych Młynów, ul. Czystej, znajdziecie kolejne lokale. Jeżeli szukacie szybkiej przekąski, wstąpcie do Poco Loco, gdzie znajdziecie złagodzoną nieco wersję kuchni meksykańskiej. Za kilkanaście złotych dostaniecie tu bardzo przyzwoite tacos na kukurydzianej tortilli, czy quesadillę. Ich zawartość możecie skomponować sobie sami, więc bądźcie pewni że, to miejsce zbyt szybko wam się nie znudzi. 

 

reklama

Zostań z nami

Bądź na bieżąco