• Od kuchni
  • Restauracje

Nowina w Warszawie: oryginalny wine bar, restauracja, sklep z winem i... muzeum korkociągów

autor: Staszek Gieżyński | 9 maja 2018

To miał być tapas bar. Od razu czuć klimat rodem z knajpek poutykanych w bocznych uliczkach Madrytu. Zbudowana ponad sto lat temu kamienica przy Nowogrodzkiej 4 przypomina o urodzie Warszawy sprzed najazdu barbarzyńców. W środku stara, wytarta setkami stóp posadzka. Ciepłe, miękkie światło, vintage’owe meble i dodatki. Przeszklony kantorek pełen butelek wina. I jeszcze zsyp na węgiel. Aktualnie nieużywany.

Miejsce nazywa się Nowina, działa od roku. Wymyśliły je dwie siostry: Stefania i Paulina Cybulskie. Pierwsza jest prawniczką, druga skończyła studia filologiczne. Obydwie uwielbiają wino, co należy uznać za cechę rodzinną – ich tata jest znanym od lat importerem. Pomysł na stworzenie małego, fajnego miejsca z przekąskami i winem szybko się rozrósł.

Powstał więc wine bar. To tylko hasło, bo trudno jednym słowem określić to miejsce. Łączy wino, jedzenie, muzykę na żywo, winiarską edukację, a nawet muzeum. Możemy obejrzeć kolekcję karafek i korkociągów zebraną przez Jarosława Cybulskiego, regularnie koncerty daje Jerzy Mazzoll.

fot.  Celestyna Król
fot.  Celestyna Król
fot. Celestyna Król

W takim lokalu wino jest oczywiście na pierwszym miejscu. Karta ma czterysta pozycji i – co jest dziś powszechną praktyką – wszystkie sprzedawane są na kieliszki. Najsilniej reprezentowana jest Europa, ale znajdziemy butelki z każdego zakątka winnego świata.

Miłośnicy docenią znakomitego szampana Roeder, Châteauneuf-du-Pape, Château de Beaucastel (trzynaście szczepów winogron, w tym siedem białych!) czy supertoskana Sassicaię. Ucieszy się też jednak zwykły sympatyk wina. W rozsądnych cenach można znaleźć mnóstwo butelek, choćby z lubianej nowozelandzkiej winnicy Villa Maria. Pro tip: warto wpadać w poniedziałek, gdy nie płaci się korkowego.

fot. Celestyna Król
fot. Celestyna Król
fot. Celestyna Król

Do naszej butelki przekąsimy krojone na miejscu dojrzewające wędliny, sery czy hiszpańskie oliwki. Działa też pełna kuchnia, można więc śmiało wpaść na obiad czy kolację. W menu „podkręcona” kuchnia polska i klimaty śródziemnomorskie.

– Najważniejsze jest światło i muzyka – zgodnie mówią o klimacie miejsca obie siostry. We wnętrzu zaprojektowanym przez studio Smallna (sprzęty Eamsów, Henryka Sztaby, Oskara Zięty) jest przytulnie. Światło miękko się rozchodzi, delikatnie plumka fajna elektronika. Można siedzieć godzinami. I to jest dobra Nowina.

fot. Milena Kowalczyk

Lokalizacja

Zostań z nami

Bądź na bieżąco