werandcountry.pl weranda.pl
  • Dzieje się

Sztuka wychodzi na ulice. Nowe murale zmieniają ściany w Warszawie

autor: Agnieszka Kaszuba

Warszawa coraz częściej oddaje swoje ściany artystom. Nowe murale przy ul. Dzielnej, Solidarności, Lazurowej i Walecznych pokazują, że sztuka w przestrzeni publicznej może jednocześnie upamiętniać, edukować i budować lokalną tożsamość.

Sztuka przestaje być domeną galerii i muzeów. Wychodzi na ulice, pojawia się na transformatorach, rozdzielniach i budynkach, które do tej pory były niemal niewidoczne w miejskim krajobrazie. W Warszawie kolejne obiekty infrastrukturalne zyskują nowe życie jako nośniki opowieści o historii, pamięci i współczesnej wrażliwości. Murale powstające na Dzielnej, Smoczej, Solidarności, Lazurowej czy Walecznych nie są dekoracją. To świadome interwencje w przestrzeń miasta, tworzone we współpracy z artystami i lokalnymi społecznościami, które zmieniają sposób, w jaki patrzymy na codzienne otoczenie.

Dzielna. Ściana, obok której nie da się przejść obojętnie

Na Dzielnej zawsze coś się dzieje. Tramwaj dzwoni na skrzyżowaniu, ktoś wyprowadza psa, ktoś inny biegnie do pracy. Muranów żyje swoim tempem, w którym historia miesza się z nową zabudową i codziennym pośpiechem. I właśnie w tym rytmie pojawiły się murale, które nie krzyczą, ale zatrzymują.

Na ścianie budynku przy Dzielnej widać postać inspirowaną David R. Hawkins. Obok cytat o sprawczości i odpowiedzialności. Nie jest to moralizatorski slogan ani motywacyjna reklama. Raczej zdanie, które działa jak przypomnienie. Czytam je, stojąc przy przejściu dla pieszych. Ktoś obok też podnosi wzrok. W tym miejscu, gdzie przez lata była po prostu techniczna elewacja, nagle pojawia się punkt odniesienia.

Kilka minut spaceru dalej, na rogu Dzielnej i Smoczej, patrzy z muru twarz Zenia Larsson. Pisarka, rzeźbiarka, ocalała z Zagłady. Jej portret jest spokojny, skupiony. Nie epatuje dramatem, nie używa wielkich symboli. Jest obecnością. W miejscu, gdzie historia nie jest abstrakcją, tylko częścią ulicy, adresu, pamięci mieszkańców.

Obserwuję reakcje przechodniów. Jedni robią zdjęcie, inni tylko zwalniają. Ktoś tłumaczy dziecku, kim była Zenia Larsson. To drobne momenty, ale właśnie w nich widać sens takich realizacji. Mur nie jest już tłem. Staje się rozmową.

Kolorowy mural z cytatem Davida R. Hawkinsa i stylizowaną postacią na ścianie budynku w Warszawie, zimowy krajobraz wokół.
Mural inspirowany myślą Davida R. Hawkinsa przy ul. Dzielnej zwraca uwagę przechodniów cytatem o sprawczości i odpowiedzialności za własne życie.

Solidarności 66. Młodzi malują historię

Na przystanku przy Solidarności ludzie zwykle patrzą w telefon albo w stronę nadjeżdżającego autobusu. Trudno się dziwić – to jedna z tych ulic, które Warszawa przejeżdża, a nie kontempluje. Dlatego transformator stojący pod numerem 66 przez lata był po prostu elementem krajobrazu. Szary, techniczny, potrzebny. I niewidzialny.

Dziś trudno go nie zauważyć. Na jego ścianie pojawił się mural poświęcony muzykom i muzyczkom Warszawskiego Getta. Nie ma tu patosu ani monumentalnych gestów. Są twarze, instrumenty, skupienie. Historia zapisana farbą, ale bez ilustracyjnej dosłowności.

Najważniejsze jest jednak to, kto tę historię opowiada. Projekt powstał z udziałem młodzieży z Prywatnego Liceum im. Zuzanny Ginczanki. Przez kilka dni ściana była warsztatem. Uczniowie nie tylko malowali. Wcześniej musieli wejść w temat, przeczytać, posłuchać, zrozumieć. Dopiero potem wzięli do ręki pędzle.

Mural z portretem Zenii Larsson na budynku przy ul. Dzielnej w Warszawie, pastelowe tło i techniczna elewacja transformatora.
Portret Zenii Larsson na ścianie budynku przy ul. Dzielnej wpisuje jej historię w przestrzeń Muranowa, gdzie pamięć o dawnych mieszkańcach wciąż jest obecna w miejskim krajobrazie.

Lazurowa i Walecznych. Dwie ściany, dwie historie

Bemowo i Saska Kępa to zupełnie różne części Warszawy, ale w obu przypadkach techniczna infrastruktura przestała być tłem. Stacje transformatorowe, które przez lata pozostawały niemal niewidoczne, stały się nośnikiem konkretnych historii.

Przy Lazurowej mural powstał we współpracy z Ośrodkiem Wsparcia i Rehabilitacji dla Osób z Niepełnosprawnościami. To nie jest projekt, który mówi o kimś. To projekt tworzony przez bohaterów. Uczestnicy zajęć, prowadzący własny zespół muzyczny, współdecydowali o koncepcji i wizerunku. Na ścianie pojawiły się ich twarze, instrumenty, symbole pasji.

W praktyce oznaczało to coś więcej niż artystyczną realizację. Przestrzeń publiczna, często bezosobowa i anonimowa, została wypełniona konkretną obecnością. Mural nie opowiada o idei integracji. On ją realizuje.

Inny charakter ma realizacja przy Walecznych 4/6 na Saskiej Kępie. Tu centralną postacią jest Alina Margolis-Edelman – lekarka, uczestniczka powstania warszawskiego, działaczka humanitarna. Jej portret nie dominuje architektury dzielnicy, ale wyraźnie zaznacza swoją obecność. To forma pamięci wpisana w codzienność osiedla, a nie w oficjalny ceremoniał.

Projekt powstał z inicjatywy lokalnej społeczności szkolnej. Uczniowie i nauczyciele wzięli udział w procesie tworzenia, dzięki czemu mural stał się elementem edukacji i rozmowy o historii. Nie w sali lekcyjnej, lecz w przestrzeni otwartej.

Obie realizacje łączy jedno: zmiana funkcji miejsca. Transformator przestaje być wyłącznie technicznym obiektem. Staje się punktem odniesienia. Miejscem, które przyciąga uwagę, uruchamia pytania i wpisuje w tkankę miasta osoby, które wcześniej były w niej mniej widoczne.

Fot. mareriały prasowe